Turystyczny poradnik medyczny- nowość PZWL

Zmęczeni, sfrustrowani, z nerwami napiętymi do ostatecznych granic, zdenerwowanym mężem lub żoną i krzyczącymi dziećmi wyruszamy wreszcie na upragniony urlop. O czym marzymy? ·         Nareszcie odpocznę, wyśpię się! ·         Spotkam miłość swojego życia! ·         Zwiedzę cudowny kraj! ·         Opalę się, schudnę i zdenerwuję przyjaciółki! ·         Będę łowił ryby bez końca! ·         Wreszcie będę miał spokój! Życzymy Ci tego z całego serca, jeżeli jednak:  Nagle zachorujesz Ty lub ktoś z Twoich bliskich? Nagle staniesz się świadkiem wypadku lub jego uczestnikiem? Czy będziesz umiał/a sobie poradzić ? Nie chcemy burzyć tego gmachu marzeń, pragniemy tylko, aby – tak na wszelki wypadek – znalazła się w Twoim bagażu maleńka książeczka „ratunkowa”, która pomoże Ci radzić sobie zarówno z nagłym bólem i urazem, jak i z wszelkimi „niepotrzebnymi” doznaniami. Pamiętaj! Może dzięki niej – mimo przeciwności losu – Twoje marzenia o cudownym urlopie spełnią się.    „Turystyczny poradnik medyczny” to podręczne źródło szybkiej, praktycznej informacji medycznej. Wskaże nam, jak zachować się w sytuacjach nieprzewidzianych, nagłych zachorowań, losowych zdarzeń czy urazów, które nieoczekiwanie mogą się wydarzyć na trasach turystycznych wędrówek  czy  w czasie podróży,  mających na celu zdrowy odpoczynek, poprawę samopoczucia i regenerację sił psychofizycznych. Dzięki niemu będziemy mogli podróżować bezpieczniej, znając zagrożenia, z jakimi być może przyjdzie nam się zmierzyć.   Książkę można kupić na :  //www.wydawnictwopzwl.pl/szukaj/prd,turystyczny-poradnik-medyczny,rid,254675.html
Czytaj więcej

Mięso wieprzowe- aktualna wartość odżywcza i walory prozdrowotne

Sprawdź również książkę Patrz, czuj, kosztuj autorstwa zwyciężczyni dwunastej edycji MasterChefa Joanny Szymanowskie!j Mięso wieprzowe - aktualna wartość odżywcza i walory prozdrowotne   dr hab. Elżbieta Krzęcio-Nieczyporuk, prof. nzw. Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach Instytut Nauk o Zdrowiu, Katedra Dietetyki i Oceny Żywności   Spożywanie mięsa przez człowieka od dawna budzi wiele kontrowersji oraz sprzecznych i nierzadko zaskakujących poglądów.      Wśród mięsa różnych gatunków zwierząt rzeźnych szczególnie złą sławę w naszym społeczeństwie ma wieprzowina, uznawana powszechnie za mięso tłuste. Należy mieć jednak świadomość, że prowadzone w ostatnim ćwierćwieczu prace hodowlane doprowadziły do wyprodukowania świń o słabym otłuszczeniu i wysokiej zawartości chudego mięsa w tuszy. Zawartość tłuszczu (ustalona na podstawie rozbioru i wykrawania) w całych tuszach tuczników pogłowia masowego wynosi średnio 18,06% przy masie tusz w zakresie 80,1-85 kg. Jest ona ściśle związana z mięsnością tusz. Zawartość tłuszczu w tuszach tuczników zakwalifikowanych, wg systemu klasyfikacji SEUROP, do klasy E (o zawartości mięsa w tuszy 55,1-60%; obejmującej ok. 60% całości pozyskiwanych tusz) wynosi jedynie nieco ponad 12%. W tuszach klasy P (o mięsności poniżej 40%), które spotyka się już niezwykle rzadko (0,06%), całkowita zawartość tłuszczu wynosi ok. 24-26%. Oczywiście, analizując poszczególne wyręby tuszy wieprzowej, czy wręcz wykrojone z nich elementy odnotowuje się znaczne zróżnicowanie ich składu chemicznego, a szczególnie zawartości białka i tłuszczu (Tab. 1).   Tab. 1. Zawartość białka i tłuszczu w wybranych wyrębach i elementach tusz wieprzowych klas S, E, U (na podst. opracowania "Aktualna wartość dietetyczna wieprzowiny, jej znaczenie w diecie i wpływ na zdrowie konsumentów", Warszawa 2013 oraz danych ZSRIR) Nazwa wyrębu lub elementu Klasa mięsności S (>60% mięsa) 18,41% pozyskiwanych tusz E (55,1-60% mięsa) 59,28% pozyskiwanych tusz U (50,1-55% mięsa) 18,73% pozyskiwanych tusz Białko (%) Tłuszcz (%) Białko (%) Tłuszcz (%) Białko (%) Tłuszcz (%) Polędwica (schab bez omięsnej) 23,38 ±1,38 1,72 ±0,58 22,54 ±1,31 1,92 ±0,56 23,05 ±1,28 2,13 ±0,39 Szynka 21,92 ±1,07 3,30 ±1,95 22,16 ±0,93 3,02 ±1,43 22,03 ±0,84 3,60 ±1,47 Łopatka 19,19 ±3,01 7,07 ±3,25 19,87 ±1,41 6,34 ±3,56 18,90 ±1,68 9,09 ±4,68 Karkówka 16,60 ±1,74 15,35 ±4,88 15,74 ±1,33 16,90 ±4,40 16,19 ±1,63 17,18 ±4,58 Boczek 15,04 ±2,21 25,53 ±8,08 15,08 ±1,83 25,59 ±7,91 12,54 ±1,91 37,18 ±9,21 Objaśnienia: W tabeli podano wartość średnią ± odchylenie standardowe.   Można stwierdzić, że 1008 społeczeństwa w zakresie składu chemicznego i wartości odżywczej mięsa wieprzowego zdecydowanie nie nadąża za osiągnięciami hodowców w doskonaleniu jakości tusz i mięsa tuczników. Spożywanie umiarkowanych ilości wieprzowiny, zapewnia dostarczenie cennych składników pokarmowych (w tym aminokwasów egzogennych, dobrze przyswajalnego żelaza, szeregu witamin i mikroelementów), niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka, szczególnie w okresach wzmożonego zapotrzebowania na te składniki jak intensywny wzrost i rozwój u dzieci i młodzieży, czy ciąża u kobiet. Mięso wieprzowe jest bardzo dobrym źródłem witaminy B1 (tiaminy), niezbędnej do prawidłowej przemiany węglowodanów i prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. Zapotrzebowanie na tę witaminę jest podwyższone u osób palących tytoń, nadużywających alkoholu i pijących duże ilości kawy i herbaty. Zawartość witaminy B1 w wieprzowinie jest blisko dziesięciokrotnie wyższa niż w mięsie innych gatunków zwierząt (1mg/100 g w mięsie wieprzowym wobec 0,1mg/100g w mięsie innych gatunków zwierząt). W odniesieniu do mięsa innych gatunków wieprzowina zawiera także stosunkowo dużo selenu, będącego składnikiem peroksydazy glutationowej (enzymu chroniącego błony komórkowe i czerwone ciałka krwi przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników) oraz wspomagającego prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego (36,1μg/100 g wobec 31,9 μg/100g w mięsie wołowym, czy 23,4μg/100g w mięsie drobiowym). Wybieranie chudego mięsa wieprzowego pomaga zmniejszyć kaloryczność diety i jest korzystne z punktu widzenia profilaktyki miażdżycy i choroby niedokrwiennej serca. Stosunek wielonienasyconych do nasyconych kwasów tłuszczowych (PUFA:SFA) w mięsie wieprzowym jest korzystny i wynosi ok. 0,6 (przy zaleceniach 0,4-1,0), podczas gdy w wołowinie czy jagnięcinie jest on ok. czterokrotnie niższy. Ponadto, tłuszcz chudej wieprzowiny zawiera stosunkowo mało (0,1-0,3%) natywnych izomerów trans nienasyconych kwasów tłuszczowych (o silniejszym działaniu aterogennym niż nasycone kwasy tłuszczowe, podwyższających poziom całkowitego cholesterolu i jego frakcji LDL, a obniżających poziom pożądanej frakcji HDL) w porównaniu z tłuszczem wołowym czy jagnięcym (2-5%). Wieprzowinę charakteryzuje też niska zawartość sodu (0,33-0,58 g/kg) w porównaniu z wołowiną, czy mięsem drobiowym (odp. 0,74 i 0,77 g/kg), co ma istotne znaczenie dla osób z nadciśnieniem tętniczym. Należy podkreślić, że niekorzystne dla organizmu człowieka właściwości mięsa wynikają głównie z niewłaściwego sposobu przygotowania do spożycia (nieprawidłowa obróbka termiczna), przy jednoczesnym nadmiernym jego spożyciu. Wyniki wielu badań wskazują, że mięso - ze względu na zawartość specyficznych, biologicznie czynnych składników – może być rozpatrywane jako żywność funkcjonalna, bez dodatkowych procesów jego przetwarzania i wzbogacania. Mięso wieprzowe jest dobrym źródłem m.in. takich substancji bioaktywnych, jak kreatyna (247-347 mg/100g), karnozyna (211-419 mg/100g), L-karnityna (ok. 83 mg/100g), tauryna (50-72 mg/100g), czy koenzym Q10 (ok. 2 mg/100g). Interesujące okazały się wyniki badań naukowców japońskich, z których wynika, że wieprzowina stanowi naturalne źródło inhibitora konwertazy angiotensyny (ACE I) - bioaktywnego peptydu hamującego aktywność enzymu konwertazy (przekształcającej angiotensynę I w podnoszącą ciśnienie tętnicze angiotensynę II), przyczyniającego się do obniżenia ciśnienia tętniczego. Podsumowując, należy stwierdzić, że produkowana obecnie wieprzowina - ze względu na swoją wartość odżywczą, jak i wysoką jakość i walory smakowe - może i powinna stanowić składnik zbilansowanej diety człowieka oraz w pełni "zasługuje" na zmianę niekorzystnego dotychczas wizerunku.   Wybrana literatura: Aktualna wartość dietetyczna wieprzowiny, jej znaczenie w diecie i wpływ na zdrowie konsumentów. Praca zbiorowa pod red. T. Blicharskiego. Wyd. POLSUS, Warszawa 2013. Arihara K., Nakashima Y., Mukai T., Ishikawa S., Itoh M., Peptide inhibitors for angiotensin I-converting enzyme from enzymatic hydrolysates of porcine skeletal muscle proteins. Meat Science, 2001: 57, 319-324. Binnie M.A., Barlow K., Johnson V., Harrison C., Red meats: Time for a paradigm shift in dietary advice. Meat Science, 2014: 98, 445-451. de Castro Cardoso Pereira P.M., dos Reis Baltazar Vicente A.F., Meat nutritional composition and nutritive role in the human diet.Meat Science, 2013: 93, 586-592. Konieczny P. Górecka D., Mięso w żywieniu człowieka - aktualne kierunki w produkcji wyrobów mięsnych. Przemysł Spożywczy, 2011: 3(65), 28-31. Zybert A., Koćwin-Podsiadła M., Krzęcio E., Sieczkowska H., Antosik K., Uzysk i procentowy udział masy mięsa i tłuszczu ogółem w półtuszach pozyskanych z rozbioru i wykrawania tusz wieprzowych zróżnicowanych masą oraz klasą mięsności według systemu klasyfikacji EUROP. Żywność. Nauka. Technologia. Jakość, 2005: Suppl. 3 (44), 254-263.                
Czytaj więcej

Procedura nawadniania w zależności od specyfiki sportu lub aktywności fizycznej

Niektóre prace wskazują, że tempo opróżniania żołądka maleje, jeżeli wysiłek fizyczny jest prowadzony z intensywnością submaksymalną, przewyższającą 70%VO2max. Sugerują one także. iż jest ono podobne u sportowców wyczynowych, jak i amatorów. Niestety również u osób odwodnionych zaobserwowano pewne spowolnienie szybkości opróżniania żołądka, co oprócz obniżonej wydolności fizycznej i utrudnionej termoregulacji, stanowi dodatkowy problem w skutecznej euhydratacji. Dowodzi to zatem roli właściwego nawodnienia zawodnika przed startem i podkreśla konieczność szybkiego uzupełniania powstałych strat zarówno w trakcie, jak i po wysiłku. Sportowiec wyczynowy, jak i amator powinien zatem korzystać w każdym momencie z możliwości nawodnienia (m.in. podczas przerwy w grze w trakcie meczu, pomiędzy rundami lub przy dostępności punktów nawadniania na trasie). Dodatkowo należy uwzględnić okres aklimatyzacji, w trakcie którego u wielu zawodników (np. po przyjeździe do kraju o wysokiej temperaturze) obserwuje się problem z niedostatecznym nawodnieniem. Jest ona szczególnie istotna, ponieważ wpływa na efektywność komórkowych procesów biochemicznych, pracy mięśni i układu krążeniowo-oddechowego, warunkując wysoką wydolność fizyczną zawodnika. Co ważne, dzięki niej możliwa jest także m.in. aklimacja cieplna, zwiększająca adaptację organizmu do podwyższonej temperatury otoczenia, związaną m.in. ze wspomnianą już zmianą struktury potu (mniejsze straty sodu), a także obniżeniem progu aktywacji mechanizmów rozpraszania ciepła i zwiększeniem odporności termicznej komórek. Odrębnym zagadnieniem we właściwym nawodnieniu zawodników jest temperatura płynów. Większość autorów wskazuje, że powinna ona wynosić 15-22ºC, co powala na szybkie opuszczanie żołądka, jak i nieznacznie wspomaga termoregulację, ułatwiając obniżenie temperatury ciała. Płyny o tej temperaturze nie wymagają jednak poniesienia przez organizm dodatkowych nakładów energetycznych na ich ogrzanie, a także mogą stymulować większe uczucie pragnienia. W decyzji o podaży płynów warto zwrócić również uwagę na upodobania zawodników, przez wzgląd m.in. na ich samopoczucie. Niektórzy sportowcy deklarują, bowiem że preferują picie płynów schłodzonych o temperaturze 5-15ºC. a)      Sporty z dominacją energetyki beztlenowej W przypadku dyscyplin sportu, w których dominują wysiłki o energetyce beztlenowej utrzymanie właściwego bilansu wodnego jest szczególnie skomplikowanym problemem m.in. w sportach, w których obowiązują kategorie wagowe (np. sporty walki, podnoszenie ciężarów, wioślarstwo). Niestety pomimo wzrostu świadomości i wiedzy z zakresu fizjologii i dietetyki sportowej, z uwagi na stosunkowo szybką możliwość obniżenia masy ciała przed zawodami, zawodnicy nadal powszechnie stosują dehydratację, co ułatwia im kwalifikację do niższej kategorii wagowej. Uciekają się wtedy do wykorzystywania takich metod, jak długotrwałe przebywanie w saunie, wykorzystywanie odzieży nieprzepuszczającej powietrza, stosowania diuretyków i zaprzestanie pobierania płynów. W literaturze znane są bowiem przypadki obniżania w ciągu kilku dni nawet ponad 10% masy ciała (średnio 5-6%), przy czym tego typu praktyki obserwowano również u dzieci. Obowiązkiem autora jest jednak wyraźnie zaznaczyć, że tego typu praktyki są stanowczo przeciwwskazane, ponieważ wiążą się nie tylko ze znaczącym obniżeniem wydolności fizycznej i zdolności wysiłkowych, ale także poważnym ryzykiem zaburzeń stanu zdrowia i życia. Bardziej szczegółowo pisano już o tym w poprzednim wydaniu niniejszego czasopisma (Food Forum 2013, 1, 116-124). W przypadku jeżeli zawodnik stosował intensywną redukcję masy ciała, głównie poprzez dehydratację, pełne nawodnienie organizmu może trwać nawet aż 72 godziny! Jedyną metodą na pewne (lecz niestety niecałkowite) zmniejszenie niekorzystnych konsekwencji tego typu działania jest podawanie rozcieńczonych płynów węglowodanowo-elektrolitowych. Niektórzy sportowcy i osoby uprawiające rekreacyjną aktywność fizyczną, w których wysiłek związany jest z dominacją energetyki beztlenowej, niedoceniają znaczenia utrzymania właściwego bilansu wodno-elektrolitowego. Należy pamiętać, że nie tylko prowadzona bez przerwy submaksymalna praca mięśniowa, ale także powtarzające się przerywane, supramaksymalne wysiłki fizyczne (np. sprinty, podnoszenie ciężarów, skoki w dal), są związane z ryzykiem odwodnienia i wymagają właściwej rehydratacji organizmu, zwłaszcza jeżeli są wykonywane w trakcie długich zawodów lub treningów m.in. na stadionach lub halach sportowych, gdzie panuje wysoka temperatura. Ponadto wykazano także, że w przypadku wysiłków prowadzonych w wysokiej temperaturze wyższe jest zarówno stężenie mleczanu w mięśniach szybkokurczliwych, jak i mniej efektywny jest proces jego eliminacji z krwi, co dowodzi konieczności zapewnienia właściwej termoregulacji, determinowanej jak już wspomniano przez stopień nawodnienia zawodnika. Z kolei, w przeciwieństwie do długotrwałych wysiłków wytrzymałościowych, w przypadku krótkotrwałych wysiłków anaerobowych potencjalne zagrożenie hiponatremią wydaje się być w praktyce niewielkie, choć w zależności od specyficznych uwarunkowań środowiskowych każdorazowo należy wziąć je pod uwagę. b)     Sporty z dominacją energetyki aerobowej Duża liczba sportów wytrzymałościowych, o długim czasie trwania, jak m.in. biegi maratońskie, triatlon, chód sportowy, czy kolarstwo, jest prowadzonych w miesiącach, w których wysoka temperatura oraz wilgotność potęgują i tak nasilone przez wysiłek fizyczny zwiększone straty wody. Znane są prace wskazujące, że u maratończyków, w trakcie biegu w wysokiej temperaturze, obniżenie masy ciała wynosiło ponad 8%, co związane było z utratą nawet6 litrówpłynów (12-15%TBW). Niestety również zawodnicy odnoszący najwyższe sukcesy sportowe, pomimo współpracy z profesjonalnymi sztabami szkoleniowymi nie ustrzegli się przed ryzykiem odwodnienia. Dla przykładu niektóre doniesienia prasowe informowały, że w 2003 roku podczas jednego z etapów wyścigu kolarskiego Tour de France, prowadzonych w temperaturze sięgającej blisko 40ºC, u ówczesnego lidera Lance`a Armstronga stwierdzono wysokie odwodnienie, związane z utratą aż 6,5l wody (9% masy ciała)! Uwagę zwraca fakt, że często zapomina się o znaczącym zagrożeniu odwodnieniem u osób uprawiających sporty wodne. U pływaków i pływaczek obserwowano bowiem utratę w ciągu godziny odpowiednio nawet 1620 i 1440 ml potu w ciągu treningu (138 i 107 ml/km). Z kolei u zawodników waterpolo w trakcie wysiłku stwierdzono średnio utratę 786 ml potu w ciągu godziny. Dodatkowo w przypadku pływaków, którzy uczestniczą w zawodach lub treningach prowadzonych w morzu lub oceanie dużym problemem może być przypadkowe wypicie słonej wody, które oprócz prowokowania wymiotów będzie wpływało na wzrost omawianego już ciśnienia osmotycznego płynów ustrojowych, a także pojawienie się szeregu innych niekorzystnych objawów. Ponadto należy pamiętać, że nawet w zimnym otoczeniu tempo pocenia się może być wysokie. W trakcie wysiłków submaksymalnych w temperaturze 6-8ºC obserwowano bowiem utratę płynów z potem przekraczającą 1 litrna godzinę. Co więcej, wysokie tempo pocenia się zawodników jest obserwowane również w aerobowych dyscyplinach w konkurencjach zimowych.   dr n. zdr. inż. Krzysztof Durkalec-Michalski Specjalista żywności i żywienia, od wielu lat związany ze sportami walki i sportami siłowymi, Zakład Dietetyki, Wydział Nauk o Żywności i Żywieniu, UP w Poznaniu.  
Czytaj więcej

WYJDŹ NA JABŁKO!/ APPLE BREAK

WYJDŹ NA JABŁKO! / APPLE BREAK  Przez cały czerwiec bieżącego roku odbywa się społeczna akcja „Wyjdź na jabłko!” mająca na celu zaktywizowanie uczących się i pracujących do podejmowania zmian w stylu życia. Organizatorem inicjatywy jest Nutrition Daily (www.facebook.com/nutrition.by.anna)   Głównym założeniem inicjatywy jest zachęcanie wyżej wymienionych grup społecznych do rezygnacji z palenia na rzecz zwiększenia spożycia owoców. Wydarzenie jest skierowane również do osób niepalących, które powinny mieć prawo do krótkiej przerwy podczas dnia pracy na zasadach podobnych do osób palących.  Ma to na celu poprawę zarówno zdrowia ogólnego odbiorców poprzez wdrożenie porawidłowego nawyku żywieniowego, jak i psychicznego poprzez integrację z lokalnym społeczeństwem. Nowatorskie podejście do tematu zrodziło się w głowie młodej dietetyk. Obserwując grupy osób palących w wydzielonych strefach w okolicy dużych biurowców, zafascynowała się społecznym aspektem palenia papierosów. Mimo postępującej technologizacji każdego aspektu życia, palenie ma duży wpływ na relacje międzyludzkie poza wirtualną rzeczywistością. Skupienie się na tej korzystnej społecznie płaszczyźnie zaskutkowało powstaniem akcji "Wyjdź na jabłko!", która zachęca wszystkich do skorzystania z przerwy na papierosa i spożytkowaniu jej na jedzeniu jabłek. Narzędziem pomocniczym jest zachęcanie uczestników do publikacji zdjęć z jabłkami i oznaczanie ich hashtagami #wyjdznajablko oraz #applebreak. Wydarzenie rozpoczęło się na portalu Facebook w dniu 02.06.2015. Szybko osiągnęło szeroki zakres odbiorców: skupia ponad 2 500 osób (biorących udział i zaproszonych). Do strony wydarzenia dotarło 1 300 osób, a link wyświetlił się ponad 22 000 użytkowników portalu. Do akcji zostaną włączeni Ambasadorowie i Partnerzy - między innymi znani trenerzy fitness. Całość zakończy się eventem (festynem) w okolicy biurowców przy ulicy Domaniewskiej.
Czytaj więcej

FAKTY I MITY NA TEMAT ODCHUDZANIA

Podejmując decyzję o rozpoczęciu odchudzania, z pewnością każdy z nas słyszał od znajomych czy rodziny „złote” rady: nie możesz jeść tego, musisz jeść to itd. Które z obiegowych opinii na temat odchudzanie są prawdą, a które szkodliwym mitem? Które warto wdrożyć przy stosowaniu diety redukcyjnej, a które mogą przysporzyć tylko kłopotów? Poniżej prezentujemy 10 mitów dotyczących odchudzania. Do każdego mitu przytoczyliśmy fakty naukowe obalające mity oraz zamieściliśmy szczegółowe objaśnienia. Mit 1. Najbardziej tuczące są ziemniaki, makarony, chleb i ryż, dlatego należy z nich zrezygnować. Pomimo, iż tzw. diety niskowęglowodanowe (czyli ograniczające spożycie wymienionych powyżej produktów) zdobywają coraz szersze grono zwolenników, to nie są one zalecane przez specjalistów zajmujących się żywieniem człowieka i dietetyką. Węglowodany powinny stanowić podstawę naszej codziennej diety, co obrazuje piramida żywienia, w której zawarta jest informacja o tym, aby spożywać produkty zbożowe ok. 4-5 razy dziennie. Obecne zalecenia żywieniowe podkreślają znaczenie diet niskokalorycznych przy redukcji masy ciała. Oznacza to, że bilans wszystkich makroskładników (tj. białka, tłuszczu i węglowodanów) powinien być podobny jak w przypadku diety dla zdrowej osoby dorosłej, przy czym ilości spożywanej żywności powinny zapewniać tzw. deficyt energetyczny umożliwiający pozbycie się nadmiernych kilogramów. Powszechnie panujący pogląd dotyczący rzekomej wysokiej kaloryczności ziemniaków jest błędny. Nie ma przeciwwskazań do ich konsumpcji w trakcie stosowania diety redukcyjnej. Są one warzywami, i jak większość z nich zawierają dość duże ilości wody, w związku z czym nie mają wysokiej wartości energetycznej. Istotny jest raczej sposób ich przygotowania do spożycia, który wiąże się z różną wartością energetyczną przygotowanej potrawy. Dwa ziemniaki gotowane (ok.160 g) mają około 120 kcal, tyle samo ziemniaków w formie puree ma już około 150 kcal, gdy ziemniaki polejemy masłem lub podsmażymy, wartość energetyczna wzrośnie do 170 kcal, zjedzone w postaci placków ziemniaczanych będą miały 370 kcal, natomiast w postaci frytek aż 520 kcal. Makarony, chleb i ryż mają wyższą wartość energetyczną w porównaniu do ziemniaków, ale z drugiej strony na jeden posiłek spożywamy ich mniej. Przykładowo, trzy czwarte (¾) woreczka ryżu ma w przybliżeniu taką samą wartość energetyczną co 3 ziemniaki. Ponadto ważny jest rodzaj produktu, który spożywamy, bowiem zarówno wśród pieczywa, jak i makaronów i ryżu można znaleźć produkty o wyższej i niższej wartości odżywczej. Produkty pełnoziarniste, które zostały wytworzone przy użyciu jak najmniej obłuszczonego (oczyszczonego) ziarna zboża, mają wyższą wartość odżywczą, bowiem zawierają więcej witamin i składników mineralnych. Mają one ponadto wyższą zawartość błonnika pokarmowego, który pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu przewodu pokarmowego. W związku z tym zalecane jest spożywanie pełnoziarnistego makaronu, pieczywa razowego bądź pieczywa typu graham oraz ryżu brązowego. W przypadku makaronów i ryżu nie bez znaczenia wydaje się również sposób ich przygotowania do spożycia, co wiąże się z indeksem glikemicznym (IG), czyli wskaźnikiem informującym o tym, jak szybko spożycie danego produktu wywoła wzrost stężenia glukozy we krwi. Im dłużej będziemy gotować nasz makaron czy ryż, tym wyższym IG będzie charakteryzowała się przygotowana potrawa. Badania wykazały, iż spożywanie produktów o niskim IG oraz o wysokiej zawartości błonnika pokarmowego sprzyja zmniejszeniu ryzyka zachorowania na cukrzycę i choroby układu sercowo-naczyniowego. Pomimo, iż nie wykazano wpływu spożywania produktów o niskim IG na efektywność diety redukcyjnej, udowodniono, iż spożywanie tego rodzaju produktów związane jest z uczuciem większej sytości w porównaniu ze spożywaniem produktów o wysokim IG. Ponadto grupa hiszpańskich naukowców wykazała, iż spożycie posiłku zawierającego pieczywo w porównaniu do posiłku nie zawierającego chleba (ale o tej samej proporcji makroskładników i wartości energetycznej) wywoływało uczucie większej sytości u 104 kobiet z nadwagą. Wyniki tych badań w pełni potwierdzają brak zasadności eliminacji pieczywa z diety redukcyjnej. Badania amerykańskie również potwierdzają, iż nie warto jest rezygnować z produktów węglowodanowych. Wykazano bowiem, iż osoby o niskim wskaźniku BMI spożywały duże ilości owoców, makaronu i ryżu oraz małe ilości mięsa. Mit 2. Ciemne pieczywo jest mniej kaloryczne niż jasne. Wartość energetyczna pieczywa z mąki pełnoziarnistej (typ 2000 lub 1850) oraz z mąki z ziarna oczyszczonego (np. typ 750 i niższe) jest bardzo zbliżona, czyli wynosi ok. 230-250 kcal/100g. Można byłoby nawet powiedzieć, że kromka pieczywa jasnego jest mniej kaloryczna (ok. 75 kcal) niż kromka pieczywa ciemnego (ok. 95 kcal), gdyż kromka pieczywa jasnego jest zazwyczaj lżejsza od ciemnego (30 g /40 g). Pomimo to pieczywo pełnoziarniste jest zdecydowanie bardziej polecane w dietach redukcyjnych ze względu na ich wyższą wartość odżywczą (m.in. wyższa zawartość niektórych witamin z grupy B, witaminy E, magnezu, żelaza, cynku) i wyższą zawartość błonnika pokarmowego. Mit 3. Wypicie wody przed posiłkiem pobudza apetyt. Wręcz przeciwnie! Badania z udziałem osób otyłych powyżej 55. roku życia wykazały, iż wypicie dwóch szklanek wody przed każdym głównym posiłkiem powoduje większy spadek masy ciała niż samo stosowanie diety o obniżonej wartości energetycznej. Dalsze badania wykazały, iż zmniejszenie ilości spożytej żywności po wypiciu dwóch szklanek wody obserwuje się jedynie u osób starszych (powyżej 60. roku życie). Efektów takich nie obserwowano u osób młodych, pomiędzy21 a35 rokiem życia. Nie prowadzono niestety badań dotyczących wpływu spożycia wody przed posiłkiem na efektywność diety redukcyjnej w innych grupach wiekowych. Mit 4. Na kolację powinniśmy spożywać dużo białka. Nie wykonano dotychczas badań, które jednoznacznie wskazywałyby, iż posiłek o wysokiej ilości białka powinien być spożywany na kolację. Istnieją jednak doniesienia naukowe mówiące o tym, iż zwiększona podaż białka wpływa na zwiększone uczucie sytości, zatem po tego rodzaju posiłku później odczuwamy głód. Zatem spożycie wysokobiałkowej kolacji może pomóc w tłumieniu uczucia głodu i ułatwić stosowanie diety redukcyjnej. Mit 5. Najlepsze są diety wysokobiałkowe. Diety wysokobiałkowe są najczęściej jednocześnie dietami niskowęglowodanowymi. Szereg niezależnych badań wykazało, iż stosując tego typu plan żywieniowy spadek masy ciała rzeczywiście jest większy niż podczas stosowania diety niskokalorycznej i niskotłuszczowej. Różnice w efektach tych diet są najbardziej zauważalne podczas pierwszych 3-6 miesięcy stosowania diety, natomiast po dwunastu miesiącach nie obserwuje się różnic w spadku masy ciała przy stosowaniu tych dwóch rodzajów diet. Należy tu jednak wspomnieć o tym, iż spadek pierwszych kilogramów przy stosowaniu diety niskowęglowodanowej następuje wskutek odwodnienia organizmu i mobilizacji zapasów glikogenu, przez co organizm pozyskuje glukozę, której nie otrzymuje z pożywieniem. Obecna wiedza nie pozwala nam jednoznacznie zakazywać lub rekomendować tego sposobu żywienia. Istotne jednak, abyśmy byli świadomi, jakie długo i krótkoterminowe skutki może nieść tego rodzaju plan żywieniowy. U osób stosujących tego rodzaju dietę częściej występują zaparcia, mdłości, odwodnienie, zwiększone pragnienie, wielomocz, bóle i zawroty głowy, zmęczenie i przykry zapach z ust. Często wymienianymi skutkami długofalowymi stosowania tego rodzaju diety jest arytmia serca, osteoporoza, niewydolność nerek czy zwiększone ryzyko zachorowania na niektóre rodzaje nowotworów. Zwiększone zagrożenie tymi chorobami związane jest przede wszystkim z niedostateczną w tych dietach podażą błonnika pokarmowego, witaminy B1, B6, A, E, folianów, potasu, wapnia, magnezu i żelaza. Mit 6. Kolację powinniśmy spożywać najpóźniej o godzinie 18:00. Z pewnością pora spożywania posiłków ma duży wpływ na to, czy osiągniemy sukces podczas stosowania diety redukcyjnej. Wiele badań bardzo mocno podkreśla, że częste i regularne spożywanie posiłków sprzyja zachowaniu prawidłowej masy ciała, natomiast rzadkie i nieregularne odżywianie utrudnia zarówno utrzymanie stałej masy ciała, jak i osiągnięcie wymarzonego efektu stosowania diety. Coraz większą uwagę poświęca się porom spożywania posiłków. Niedawno przeprowadzone badania pokazały, że osobom spożywającym obiad po godzinie 15:00 trudniej było zrzucić nadmierne kilogramy w porównaniu do osób spożywających obiad przed godziną 15:00. Niestety nie przeprowadzono dotychczas badań mających na celu ustalenie najlepszej pory spożywania kolacji. Z pewnością nie powinna być ona zjadana zbyt późno, tuż przed pójściem spać, ani zbyt wcześnie. Wszystko zależy od trybu życia, od godziny, o której wstajemy z łóżka i o której idziemy spać. Najważniejsze jest to, aby przerwy pomiędzy spożywaniem posiłków wynosiły około 3-4 godziny. Mit 7. Będąc na diecie możemy jeść owoce bez ograniczeń. We wszystkim, również w spożyciu owoców, należy zachować umiar. Trzeba mieć świadomość, że nie wszystkie owoce mają tak samo niską wartość energetyczną. Owocami o najniższej wartości energetycznej - poniżej 40 kcal/100 g - są m.in. arbuzy, melony, grejpfruty, maliny, porzeczki, truskawki i poziomki. Wyższą wartością energetyczną - powyżej 60 kcal/100 g - charakteryzują się wiśnie, winogrona i banany. Jeśli nie będziemy jeść owoców w nadmiernych ilościach, czyli powyżej 1-2 kg na dzień, nie musimy obawiać się, że od nich przytyjemy. Badania wykazały ponadto, iż spadek masy ciała u kobiet stosujących dietę redukcyjną z małą ilością owoców (gdzie 5 proc. energii pochodziło z fruktozy z owoców) nie różnił się w porównaniu do kobiet, które spożywały większe ilości owoców i gdzie 15 proc. energii pochodziło z fruktozy zawartej w owocach. Mit 8. Produkty light nie tuczą. Wszystkie produkty spożywcze - poza wodą oraz napojami słodzonymi wyłącznie słodzikami - mają jakąś wartość energetyczną, która zależy przede wszystkim od zawartości białka, tłuszczu i węglowodanów w produkcie. Zgodnie z obecnymi przepisami prawa producent może zamieścić informację na opakowaniu produktu spożywczego o tym, że dany produkt jest „lekki”, „light” itp. wtedy gdy charakteryzuje się on zmniejszoną minimum o 30 proc. zawartością jakiegoś składnika, w porównaniu do podobnego produktu, przy czym na opakowaniu musi znaleźć się informacja o tym, jakiego składnika to dotyczy. W związku z tym produkt „light” nie zawsze będzie miał niższą wartość energetyczną. Jeśli przykładowo w czekoladzie zostanie obniżona zawartość cukru, natomiast jego miejsce zajmie tłuszcz, to wartość energetyczna wzrośnie. Ale z drugiej strony, jeśli jogurt będzie charakteryzował się niższą zawartością tłuszczu, który zostanie zastąpiony węglowodanami, to jego wartość energetyczna zmaleje. Mit 9. Picie zielonej herbaty przyspiesza spalanie kalorii. Analiza sześciu dużych badań nad wpływem picia zielonej herbaty na redukcję masy ciała nie wykazała istotnego wpływu picia tego napoju na uzyskiwane efekty diety redukcyjnej. Mit 10. Tyje się od przekąsek. Częściowo jest to prawda, ale nie do końca. Nie można bowiem powiedzieć, że podczas stosowania diety redukcyjnej nie wolno nam w ogóle spożywać przekąsek. Wszystko zależy od tego, jakie przekąski będziemy jeść. Przekąską niepolecaną jest z pewnością paczka chipsów o masie 80 g (dostarczająca około 400 kcal, z czego około 65 proc. pochodzi z tłuszczu), baton czekoladowy (około 250 kcal/szt.), ciastko z kremem, karpatka, czy napoleonka (około 300 - 400 kcal/szt.). Natomiast do przekąsek polecanych można zaliczyć: garść owoców suszonych i orzechów (około 30 g - 150 kcal), świeże owoce (100 g/szt. lub porcja), warzywa, takie jak np. marchewka (1 sztuka to zaledwie 20 kcal), czy nawet dwie gałki lodów bez dodatków, czyli bez bitej śmietany i słodkich sosów (niecałe 150 kcal). Stosując dietę redukcyjną można jeść przekąski, jednak należy zwracać uwagę zarówno na ich ilość, wielkość porcji, jak i jakość. Pamiętajmy, że przekąski również powinniśmy wliczać do ogólnej puli spożywanych posiłków.   Anna Malinowska Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, Wydział Nauk o Żywności i Żywieniu, Katedra Higieny Żywienia Człowieka
Czytaj więcej

GDA Wskazane Dzienne Spożycie

GDA Wskazane Dzienne Spożycie.   Co to jest i do czego służy GDA? Wskazane Dzienne Spożycie GDA (Guideline Daily Amounts, GDA)  jest to nowe oznaczenie graficzne wartości odżywczej danego produktu i wskazuje wartości poziomu spożycia energii i poszczególnych składników odżywczych w codziennej diecie. Obliczone zostało przez naukowców dla zdrowej osoby dorosłej o prawidłowej masie ciała i przeciętnym poziomie aktywności fizycznej. Jest to narzędzie umożliwiające sprawne bilansowanie codziennego spożycia pod względem energetycznym, jak również wartości odżywczej. Z jednej strony pozwala na szacunkowe określenie wielkości zapotrzebowania na energię i składniki odżywcze, a z drugiej umożliwia pokrycie tego zapotrzebowania poprzez wybór i spożycie porcji danego produktu lub danej potrawy. Dzięki podaniu informacji o zawartości składników odżywczych, która wyrażona jest  w procentach, konsument od razu otrzymuje informację, jaką część jego GDA pokryje porcja produktu żywnościowego lub napoju, którą zamierza spożyć. Stosowana forma oznaczenia wartości odżywczej w formie graficznej jest bardziej czytelna i użyteczna w praktyce w porównaniu z formą tabelaryczną, w której wartość odżywcza podawana jest na100 g produktu. Znacznie utrudnia to szybką interpretację, szczególnie jeśli zwyczajowa porcja spożywanego produktu jest znacznie mniejsza lub znacznie większa, a dodatkowo konsument ma mało czasu na wybór produktu (np. podczas robienia zakupów). GDA jest przeliczone dla porcji produktu, dodatkowo informuje o tym, w jakim stopniu pokrywa dzienne zapotrzebowanie na dany składnik odżywczy czy energię.   Jak interpretować informację GDA na opakowaniu?           rycina z www.pfpz.pl   Powyższe oznaczenie graficzne informuje, że 250 ml produktu dostarcza: 140 kilokalorii, co stanowi 7 % wartości energetycznej Wskazanego Dziennego Spożycia (GDA), przy czym dzienne zapotrzebowanie energetyczne (kcal) przyjęto na poziomie 2000kcal. 3 gcukrów, co stanowi 3 % Wskazanego Dziennego Spożycia (GDA) dla cukrów, przy czym GDA dla cukrów przyjęto na poziomie90 g. 1 gtłuszczu,  co stanowi 1 % Wskazanego Dziennego Spożycia (GDA) dla  tłuszczu, przy czym GDA dla tłuszczu przyjęto na poziomie70 g. 0,1 g nasyconych kwasów tłuszczowych, co stanowi 1 % Wskazanego Dziennego Spożycia (GDA) dla nasyconych kwasów tłuszczowych, przy czym przyjęto GDA na poziomie20 g. 0,1 gsodu, co stanowi 4 % Wskazanego Dziennego Spożycia (GDA) dla sodu, przy czy, przyjęto GDA dla sodu, na poziomie nie więcej niż6 g. Wartość GDA zależy od wieku, płci, poziomu aktywności fizycznej, stanu zdrowia. Z uwagi na to, że wzorcowym konsumentem, dla którego wyliczona GDA jest w tym wypadku przeciętna kobieta, to szczególną uwagę, na kierowane się oznakowaniem GDA przy doborze produktów i bilansowaniu codziennego jadłospisu, należy zwrócić w przypadku mężczyzn, małych dzieci, młodzież w okresie dojrzewania, kobiet w II i III trymestrze ciąży oraz karmiących, osób o zwiększonej aktywności fizycznej. W tym wypadku pokrycie zapotrzebowania na energię i składniki odżywcze może być niewystarczające lub przekraczać zapotrzebowanie, jak to ma miejsce w odniesieniu do małych dzieci. Stąd też GDA powinno być traktowane wyłącznie jako forma wskazówki. Szczególną uwagę zwrócić na produkty, na których podana jest wartość GDA tylko w odniesieniu do energii (kaloryczności). W tym wypadku GDA informuje w jakim stopniu dany produkt pokrywa dzienne zapotrzebowanie energetyczne organizmu. Dla odpowiedniego zbilansowania jadłospisu pod względem wartości odżywczej, nie wystarczy jednak kierować się tylko tym wskaźnikiem. Może okazać się, że mimo iż dostarczona została odpowiednia ilość energii w danym posiłku, jego wartość odżywcza była niewystarczająca. Szczególną uwagę należy zwrócić na zawartość cukrów, tłuszczów, w tym kwasów tłuszczowych  nasyconych oraz soli i nie przekraczać ich spożycia. GDA dla producentów. Polska Federacja Producentów Żywności Zawiązek Pracodawców jest odpowiedzialna za wprowadzanie Dobrowolnego Programu Znakowania Wartością Odżywcza GDA w Polsce. Inicjatywa ta wykracza poza wymagania stawiane w regulacjach prawnych, co do informacji odnośnie wartości energetycznej i odżywczej zawartej na etykietach produktu i ma charakter dobrowolny.  Popieranie i wprowadzanie systemu znakowania informacjami o GDA przez producentów żywności przyczynia się do polepszenia komunikacji z konsumentem, jak również pośrednio do zahamowania niekorzystnych trendów zdrowotnych związanych z nadwagą i otyłością. Tylko łatwo dostępne i zrozumiałe dla konsumenta informacje żywieniowe umożliwią mu podejmowanie samodzielnych i świadomych wyborów odnośnie diety i stylu życia, jak również przełożą się na większą popularność oznaczonego za pomocą GDA  produktu.   Mgr Monik Frank – Dietetyk z Poradni Mój Dietetyk.
Czytaj więcej

Medyczna kwalifikacja do uprawiania sportu i badania okresowe sportowców

Zawodnik uczestniczący we współzawodnictwie sportowym powinien wykonywać okresowe i kontrolne badania lekarskie. Badania przeprowadza lekarz specjalista medycyny sportowej lub lekarz posiadający certyfikat z medycyny sportowej. Badania lekarskie wykonuje się, żeby: Wykluczyć lub wykryć problem zdrowotny, który może być przeciwwskazaniem do bezpiecznego uczestniczenia w treningu sportowym i współzawodnictwie lub może ograniczać efektywne   uczestniczenie. Wiele groźnych lub istotnych z punktu widzenia wysiłku fizycznego problemów medycznych nie ma wyraźnych objawów i mogą być wykryte tylko w trakcie kompleksowej oceny medycznej. Monitorować już rozpoznane problemy zdrowotne, które leczone nieprawidłowo mogą stwarzać duże ryzyko zdrowotne, ograniczać dyspozycję sportową, a także, aby ocenić ryzyko urazu i zachorowania oraz ewentualne włączyć działania profilaktyczne. Wykryć problemy, które z punktu widzenia zdrowotnego nie są groźne, ale mogą wpływać na sprawność organizmu sportowca, tworząc bariery w aktywności sportowej. Według polskich regulacji zawodnicy podlegają wstępnym, okresowym i kontrolnym badaniom lekarskim. Badania okresowe wykonuje się co 6 miesięcy. W przypadku powrotu zawodnika do aktywności sportowej po okresie choroby lub po urazie wykonuje się badania kontrolne.Najważniejszą częścią oceny lekarskiej jest wywiad (badanie podmiotowe), czyli bardzo skrupulatne zebranie od pacjenta informacji dotyczących jego stanu zdrowia, ale także zdrowia jego najbliższych krewnych. Prawidłowo zebrany wywiad daje podstawę do rzetelnej oceny lekarskiej. Może sugerować konieczność  wykonania dodatkowych badań.Po zebraniu wywiadu lekarz wykonuje badanie lekarskie (badanie przedmiotowe). Szczególną uwagę zwraca na ocenę serca i układu oddechowego oraz ocenę narządu ruchu – mięśni, stawów i kości. Oprócz wywiadu i badania lekarskiego   wykonuje się badania dodatkowe. Najważniejszym badaniem dodatkowym jest   badanie elektrokardiograficzne – EKG. Zapis EKG sportowców jest często   odmienny od zapisu EKG osoby nietrenującej. Jednak doświadczony lekarz   odróżni fizjologiczne, zmiany adaptacyjne, związane z regularnym treningiem,   które u nietrenującej osoby mogą sugerować problem zdrowotny, od zmian   patologicznych, których nie można wiązać z treningiem sportowym.   Autor lekcji Dr n. Med. Hubert Krysztofiak Centralny Ośrodek Medycyny Sportu
Czytaj więcej

Czy wiecie, co jest na etykiecie?

Większość Polaków nie czyta etykiet na wyrobach spożywczych, albo ich nie rozumie. A przecież opakowanie dostarcza podstawowych informacji o produkcie.   Najbardziej widoczna jest nazwa produktu, ze zrozumiałych względów eksponowana na opakowaniu. Często towarzyszą jej dodatkowe informacje, dotyczące procesów stosowanych w produkcji, albo określających postać wyrobu, jak np. mrożony, zmielony lub też zachęcające do kupna (budyń „bardziej aksamitny”). Bez trudu dostrzeżemy też informację o wadze netto produktu (czyli nie uwzględniającej masy opakowania), której czasem towarzyszy literka „e”. Oznacza ona, że zakład stosuje system wewnętrznej kontroli paczkowania produktów wg przepisów UE. Dane dotyczące składników produktu to jeden z najważniejszych elementów etykiety, bo stąd konsument dowiaduje się, co właściwie je. Na początku tej listy podaje się zawsze surowce, których użyto w największej ilości. Tu też znajdziemy informacje o substancjach dodatkowych, albo w postaci symbolu z literką E, albo ich pełną nazwę. W obu przypadkach podaje się funkcję technologiczną, jaką związek „E” pełni w danym produkcie (np. barwnik, stabilizator, konserwant). Co ważne, użycie tych substancji w wyrobach jest regulowane przepisami – zarówno jeśli chodzi o ich ilość, jak i rodzaj. Ważnym elementem tej części oznakowania jest również informacja, czy produkt zawiera substancje alergenne, np. gluten, orzechy, soję, mleko. Często można przeczytać, że „produkt może zawierać śladowe ilości xxx”. Producenci zamieszczają ją wówczas, gdy na terenie ich zakładu występują alergeny i mogą powodować niezamierzone zanieczyszczenie produktu. Jeśli któryś ze składników produktu jest organizmem genetycznie modyfikowanym (GMO), albo został wyprodukowany z takiego organizmu, a jego zawartość przekracza 0,9 proc., także musi zostać odnotowany na etykiecie. Chodzi tu o składniki, które zostały dopuszczone do użycia w krajach UE, np. niektóre odmiany soi. Chętnie eksponowane na opakowaniu są też informacje dotyczące wartości odżywczej, zwłaszcza ile jedna porcja dostarcza kilokalorii i jaki stanowi to procent wskazanego dziennego spożycia (GDA). Konsument w tej rubryce znajdzie też informacje o zawartości białka, węglowodanów, tłuszczu, błonnika i sodu w100 g (lub ml), a także – jeśli produkt zawiera witaminy i składniki mineralne – jaki pokrywają one procent zalecanego dziennego spożycia (RDA). Niektórzy producenci zachęcają do kupna swoich wyrobów, dodając na opakowaniu napisy typu „bez dodatku cukru”, „niska zawartość tłuszczu”. Są to tzw. oświadczenia żywieniowe, ich umieszczanie jest regulowane przepisami, nie mogą one wprowadzać w błąd klienta. Podobnie jest z tzw. oświadczeniami zdrowotnymi, przykładowo: „wapń jest potrzebny dla prawidłowego wzrostu i rozwoju kości u dzieci”. Producenci, którzy zamieszczają takie komunikaty muszą obowiązkowo podawać informacje dotyczące wartości odżywczej wyrobu. Wymóg ten dotyczy też suplementów diety, produktów wzbogaconych w witaminy i składniki mineralne, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia oraz naturalnych wód mineralnych. Na pozostałych produktach informacja o wartości odżywczej jest dobrowolna. Klienci powinni zwracać uwagę na termin ważności do spożycia, po przekroczeniu którego wyrób traci swoje właściwości. Obowiązek podawania daty minimalnej trwałości („najlepiej spożyć przed…”) lub terminu przydatności do spożycia („należy spożyć do…”) nie dotyczy owoców i warzyw oraz niektórych wyrobów, jak napoje alkoholowe, cukier, sól, ocet, gumy do żucia. W pozostałych przypadkach jest to informacja obowiązkowa, podobnie jak podanie warunków przechowywania. Kupując dany produkt coraz częściej zwracamy też uwagę na kraj albo miejsce jego pochodzenia. Są kategorie produktów, dla których informacja ta jest obowiązkowa, np. miód, ryby, wołowina, jaja, wina i napoje spirytusowe, oliwa z oliwek, owoce, warzywa, importowany drób. Na opakowaniu musi znaleźć się też informacja dotycząca producenta, paczkującego lub importera oraz oznaczenie partii produkcyjnej. Producenci chętnie też umieszczają symbole, które mają podkreślić jakość produktu, albo ekologiczne pochodzenie wyrobu i w ten sposób zachęcić do jego kupna. Warunki, jakie musi spełniać oznakowanie żywności, określa Ustawa o bezpieczeństwie żywności. Oprac. Jacek Łuczak   Na podstawie broszury „Warto wiedzieć, że…” wydanej w ramach kampanii edukacyjnej dotyczącej znakowania produktów żywnościowych, którą prowadzi Federacja Konsumentów oraz Polska Federacja Producentów Żywności Związek Pracodawców.
Czytaj więcej

Czym jest doping?

Definicja dopinguDoping jest bez wątpienia jednym z największych   zagrożeń dla współczesnego sportu. Wiedzę o jego negatywnych skutkach powinni   posiadać wszyscy, którzy mają kontakt z aktywnością fizyczną. Do tej grupy zaliczać   będziemy nie tylko samych zawodników, ale również ich trenerów, instruktorów,   nauczycieli wychowania fizycznego, personel medyczny oraz rodziców. Problem   dopingu dotyka w dużej skali już nie tylko sport wyczynowy, ale też sport   uprawiany na poziomie rekreacyjnym. Dlatego jego stosowanie stało się   współcześnie problemem społecznym. W naszym programie edukacyjnym   przeciwdziałającym zjawisku dopingu, szczególną rolę obok zawodników powinni   odgrywać ich trenerzy oraz wychowawcy. To oni mając najczęstszy kontakt ze   sportowcami są odpowiedzialni za kształtowanie właściwych etycznych i   prozdrowotnych postaw młodych sportowców. Dlatego w przygotowanym przez nas   antydopingowym programie edukacyjnym „SAY NO! TO DOPING” będziemy w kolejnych  lekcjach przypominać i zwracać uwagę na najważniejsze zagadnienia walki z   dopingiem w sporcie. Zaczynamy od definicji dopingu i krajowego oraz   światowego systemu jego zwalczania.  Istnieje wiele definicji dopingu, tych bardziej potocznych i tych bardziej    złożonych o charakterze prawnym. W prosty sposób doping możemy zdefiniować jako „Czynność służącą poprawie wydolności fizycznej poprzez użycie niedozwolonych  substancji i metod oraz nieuczciwy czyn niosący za sobą ryzyko dla życia     zdrowia”. W światowym kodeksie antydopingowym, czyli najważniejszym  dokumencie regulującym całość postępowania antydopingowego zjawisko dopingu  zdefiniowano znacznie szerzej jako „wystąpienie jednego lub więcej naruszeń  przepisów antydopingowych określonych w Artykułach 2.1 do 2.8”. Do tych  naruszeń zalicza się: obecność substancji zabronionej lub jej metabolitów lub markerów w próbce fizjologicznej        sportowca, użycie lub próba  użycia przez sportowca substancji zabronionej lub metody zabronionej, odmowa lub niestawienie się bez uzasadnienia w punkcie poboru próbki po  powiadomieniu zgodnie z odpowiednimi przepisami antydopingowymi lub w  inny sposób unikanie pobrania próbki, naruszenie  odpowiednich wymagań określających dostępność sportowca na badaniach  poza zawodami, w tym nieprzedstawienie wymaganych informacji na temat  miejsca pobytu oraz niepoddanie się badaniom ogłoszonym w oparciu o   międzynarodowy standard badań. Dowolne trzy przypadki niezgłoszenia się na badania i/lub niedostarczenia informacji na temat miejsca pobytu w okresie osiemnastu miesięcy ustalone przez organizacje antydopingowe uprawnione do kontroli sportowca stanowią naruszenie przepisów antydopingowych, manipulowanie lub  próba manipulowania podczas dowolnej części kontroli dopingowej, posiadanie substancji  zabronionych i metod zabronionych, handel lub próba  handlowania dowolnymi substancjami zabronionymi lub metodami zabronionymi, podawanie lub próba podawania sportowcowi podczas zawodów dowolnej substancji zabronionej        lub metody zabronionej lub podawanie lub próba podawania sportowcowi poza zawodami dowolnej substancji zabronionej lub metody zabronionej, które są zabronione poza zawodami lub pomaganie, zachęcanie, ułatwianie, podżeganie, ukrywanie lub każdy inny rodzaj współdziałania wiążący się z   naruszeniem przepisów antydopingowych lub próbą ich naruszenia.  Więcej o definicji dopingu, historii oraz o skutkach stosowania przeczytacie   na stronie www.antydoping.pl   oraz w prezentacjach umieszczonych w „Centrum pobrań” - „Pakiety Edukacyjne”. //www.antydoping.pl/plik/2009/File/2009/01/prezentacja_nr_8.pdf //www.antydoping.pl/plik/2009/File/2009/01/prezentacja_nr_9.pdf Jak walczy się z dopingiem w Polsce ? Za walkę z dopingiem w sporcie w Polsce odpowiedzialna jest Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Do zadań Komisji należą m.in.: przeprowadzanie badań antydopingowych, prowadzenie działań edukacyjnych, publikowanie listy substancji i metod zabronionych, wspieranie antydopingowych działań naukowych. Oprócz tego Komisja jest odpowiedzialna za koordynowanie  krajowego programu antydopingowego. Przejawem realizacji tego działania jest opracowywanie modelowych reguł antydopingowych, które są odpowiednikiem   światowego kodeksu antydopingowego. Modelowe reguły antydopingowe zawierają   zasadnicze regulacje dotyczące: definicji dopingu, zarządzania badaniami   antydopingowymi, systemów służących do zbierania informacji o miejscu i   czasie pobytu zawodników, sankcji za stosowanie dopingu oraz  antydopingowych   postępowań dyscyplinarnych. W Polsce  funkcjonuje laboratorium akredytowane przez WADA, które jest odpowiedzialne za  analizowanie wszystkich próbek dostarczonych przez Komisję do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Laboratorium nie otrzymuje od Komisji danych zawodników, od których pobrane zostały próbki.  Jedyne co jest widoczne dla   pracowników laboratorium to zakodowane numery próbek, niepozwalające na ich   powiązanie z jakimkolwiek zawodnikiem. Jak walczy się z dopingiem na świecie? Za globalną walkę z dopingiem w sporcie odpowiedzialna jest Światowa Agencja Antydopingowa (WADA). Jest to organizacja, która powstała w 1999 r. w celu koordynowania walki z   dopingiem w sporcie oraz stworzenia ram prawnych do przeprowadzania  działalności antydopingowej. WADA jest odpowiedzialna za nadzór nad   sportowymi federacjami międzynarodowymi, narodowymi organizacjami   antydopingowymi oraz akredytowanymi laboratoriami. Najważniejszą regulacją   wydawaną przez WADA, po konsultacji ze środowiskiem sportowym, jest Światowy Kodeks Antydopingowy. Kodeks jest podstawowym i uniwersalnym dokumentem, na którym oparty jest Światowy Program Zwalczania Dopingu w Sporcie. Celem Kodeksu jest promowanie działań na rzecz zwalczania dopingu   poprzez powszechną harmonizację działalności antydopingowej. Kodeks stanowi   zbiór reguł określających prawa i obowiązki zawodnika, kar za naruszenie przepisów antydopingowych, oraz postępowania przed organami dyscyplinarnymi. Cele światowego kodeksu antydopingowego i Światowego Programu Zwalczania Dopingu w Sporcie są następujące: ochrona podstawowego prawa sportowców do uczestniczenia w sporcie wolnym od dopingu a tym        samym promowanie zdrowia, uczciwości i równości sportowców na całym świecie. zapewnienie zharmonizowanych, skoordynowanych i skutecznych programów wykrywania,        zniechęcania i zapobiegania dopingowi na szczeblu międzynarodowym i  krajowym. Organizacje zaangażowane w walkę z dopingiem w sporcie W walkę z dopingiem w sporcie zaangażowane są międzynarodowe federacje sportowe, krajowe agencję antydopingowe, MKOl jak również regionalne organizacje antydopingowe. Inne ważne dokumenty: Lista substancji i metod zabronionych wydana przez WADA, Międzynarodowy Standard Włączeń dla Celów Terapeutycznych wydany przez WADA.   Autor lekcji Michał Rynkowski i Dariusz Błachnio Biuro Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie
Czytaj więcej

Food Forum poleca książkę: Dieta bezglutenowa: co wybrać?

Food Forum objęło patronat nad książką: Dieta bezglutenowa:co wybrać?, autorstwa Krystyny Iwanow, Wojciecha Kłys, Hanny Kunachowicz Niezbędna w celiakii. Skuteczna w alergii na gluten oraz innych chorobach wywoływanych przez to białko. I modna: wdrażana coraz częściej bez przesłanek zdrowotnych. Dieta bezglutenowa ? metoda leczenia, ognisko dyskusji, przedmiot pytań. Oto odpowiedzi na te pytania. Drugie wydanie książki „Dieta bezglutenowa: co wybrać?” zostało napisane przez specjalistów z Instytutu Żywności i Żywienia oraz Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”. Dostarcza wszechstronnej, aktualnej, ugruntowanej naukowo, ale podanej przystępnie wiedzy o diecie bezglutenowej. Przybliża Czytelnikowi: ·         właściwości glutenu ·         zasady układania diety bezglutenowej w świetle zaleceń żywieniowych ·         wartość odżywczą produktów bezglutenowych ·         wymagania dotyczące znakowania gotowych produktów bezglutenowych ·         praktyczne zasady przygotowywania potraw bezglutenowych ·         aktualne zalecenia do stosowania diety bezglutenowej Publikację wyróżnia obszerna część tabelaryczna z danymi o wartości energetycznej i zawartości składników odżywczych w produktach naturalnie niezawierających glutenu oraz w produktach bezglutenowych wytworzonych przemysłowo. Książka powstała z myślą o chorych na celiakię i inne choroby glutenozależne, dietetykach, a także osobach gotujących (zawodowo lub w domu). Książkę wydało Wydawnictwo Lekarskie PZWL . Więcej informacji  pod linkiem ://www.wydawnictwopzwl.pl/dla-poloznych/zywieniedietetyka/prd,dieta-bezglutenowa-co-wybrac,rid,252989.html  
Czytaj więcej

JAK ZACHĘCIĆ DZIECI DO JEDZENIA WARZYW?

JAK ZACHĘCIĆ DZIECI DO JEDZENIA WARZYW? Najważniejsze – rodzice też muszą jeść warzywa. Nie można wymagać od dzieci, żeby zdrowo się odżywiały, jeśli rodzice tego nie robią. Prowadź otwartą kuchnię  i zapraszaj dziecko jak najczęściej do wspólnego gotowania. Pokaż mu wyższość samodzielnie przygotowanego dania nad szybkim jedzeniem z fast foodów. Każde dziecko chętnie zje samodzielnie przygotowane danie.. Pozwól dziecku wybrać składniki zupy, sałatki czy surówki. Idźcie razem do warzywniaka i niech dziecko  samodzielnie  wybierze warzywa. Pozwól dziecku na poznanie produktu spożywczego wszystkimi zmysłami. Niech obejrzy, dotknie, powącha i skosztuje. Pokaż mu co z danego produktu można przygotować. Porozmawiaj z dzieckiem i opowiedz np. o brokule -  gdzie rośnie, jak dojrzewał, jak powstaje chleb z małego ziarnka do całego bochenka itp. Pamiętaj jak wiele zastosowań mają warzywa: to nie tylko sałatka, ale także ciasto marchewkowe czy piernik z cukinii. Uważnie dobieraj kolory – nie mieszaj dziecku ziemniaków z buraczkami czy brokułami. Dzieci są bardzo podejrzliwe jeśli chodzi o nieznane „kolory” w ich posiłku.  Nie oszukuj dziecka. Nie mów, że „to” żółte czy zielone w sosie z mięsa to też mięso. Po zjedzonym obiedzie  opowiedz dokładnie co było w sosie. Zainwestuj  w sokowirówkę. Razem z dzieckiem przygotuj soki, pozwól mu wybrać owoce i warzywa z których przygotujecie świeże soki. Zasugeruj mu spróbowanie np. soku marchewkowego z dodatkiem selera czy buraka. Komponując posiłki pamiętaj, że dzieci lubią proste dania z naturalnych produktów. Wprowadzając nowy produkt należy to zrobić stopniowo. Na początek skup się na warzywach lubianych przez dziecko i serwuj je w różnych kombinacjach. Zadbaj o estetykę i sposób podania posiłku. Podawaj warzywa do każdego posiłku bez względu na to, czy dziecko je, czy nie je. Niech to będzie normalny, integralny element każdej potrawy. Stwórz mini ogródek w domu, choćby na parapecie. Posadź z dziećmi kiełki i zioła, rzeżuchę, marchewkę czy rzodkiewki. Dzieci uwielbiają uprawiać warzywa, dbać o nie i obserwować jak rosną. Dzieci lubią zupy o homogenicznej konsystencji. Warto więc przygotowywać dzieciom zupy kremy np. krem z dyni, krem z zielonego groszku, krem z marchewki. Do dań możesz dodawać utarte lub zmiksowane warzywa strączkowe: soczewicę, ciecierzycę, groszek. Do ziemniaczanego puree możesz dodać np. kalafiora. Znajdź czas i przygotuj z dziećmi postaci z warzyw np. buzia z plasterka pomidora, oczy z plasterków rzodkiewek, oliwek, usta z papryki i włosy ze kiełków.  Przygotujcie fantazyjne kanapki dla całej rodziny, dzieci na pewno chętnie je zjedzą. Obierz, pokrój owoce i warzywa dla dziecka i podstawiaj mu jak najczęściej jako przekąskę. Eksperymentuj w kuchni, próbuj nowe smaki i połączenia, włącz w to dzieci. Z jedzeniem warzyw jest jak z wychowaniem dzieci – trzeba wytrwałości, konsekwencji i cierpliwości. Zacznij od dań najbardziej lubianych i akceptowanych      przez dzieci. Do pizzy dodaj warzywa ( nie tylko w postaci sosu      pomidorowego). Może to być świeży pomidor, rukola, kukurydza czy cukinia.      Podawaj warzywa z ulubionym serem lub polany sosem serowym.      Warzywa można sprytnie ukryć, np. w postaci farszu, który sprawdzi się w      potrawach, za którymi dzieci przepadają: w pierogach, naleśnikach, pastach      do chleba Uwaga: Komentarze, które często padają z męskich ust: „znów królicze jedzenie”, „musisz zjeść, mama mnie też tym karmi”, „karma dla owiec” proszę zatrzymać dla siebie. Przekazuje się w ten sposób dziecku informacje, że to jedzenie nie jest smaczne.
Czytaj więcej

Problemy w pracy z pacjentem otyłym

Problemy w pracy z pacjentem otyłym Dorota Jesiołowska, Poradnia Dietetyczna DIETIC   Narastający problem otyłości sprawia, że duża cześć pracy dietetyków jest skupiona na pomocy w zredukowaniu masy ciała. Zalecenia dietetyczne są proste: obniżyć ilość energii przyjmowanej oraz zwiększyć jej wydatkowanie przez aktywność fizyczną. Problem w pracy z pacjentem otyłym zaczyna się, kiedy dostrzegamy w nim pracującego człowieka, z wieloletnimi przyzwyczajeniami, któremu jedzenie sprawia przyjemność, na sport nie ma czasu, a kilogramy chce rzucić z nakazu lekarza. Aby uniknąć problemów zacznijmy od wywiadu Wywiad przeprowadzany podczas pierwszego spotkania jest niezwykle ważny. To nie tylko moment na pytania o stan zdrowia i nawyki żywieniowe, ale również na pytania o wcześniejsze doświadczenia z odchudzaniem, sukcesy i porażki.  W trakcie rozmowy warto zapytać o cel odchudzania i oczekiwania wobec dietetyka. Ważnym jest, aby pacjent mógł swobodnie się wypowiedzieć. W ten sposób otrzymamy informacje, które pomogą w dobraniu odpowiedniego wsparcia. Szczerej wypowiedzi będzie sprzyjać przyjazne miejsce, wygodny fotel, szklanka wody lub herbaty. Warto zwrócić uwagę na historię odchudzania pacjenta. Jeżeli wielokrotnie stosował diety i odwiedzał wielu specjalistów, to sygnał, że wcześniejsze metody nie były skuteczne. Należy wtedy pomyśleć o nieco szerszym podejściu i skupić się na małych zmianach kolejnych nawyków. Sprawdzą się tutaj zalecenia, przykładowe przepisy, dzienniczek żywienia, ale nie konkretna dieta. Warto zapytać o ulubione dania i pokazać możliwości przygotowania ich w lżejszej formie oraz ustalić plan działania w sytuacjach, które do tej pory gubiły pacjenta. Aby wzmocnić poczucie wartości dobrze jest wyznaczać małe cele np. „w tym tygodniu od poniedziałku do piątku będę jadł regularnie”, a po zrealizowaniu podkreślić jako osiągnięty sukces. Cel, który przyświeca pacjentowi chcącemu schudnąć również nie zostaje bez znaczenia. Przykłady usłyszanych w poradni motywacji od chudnięcia to: „Chcę ładnie wyglądać”, „Chcę pobiec w maratonie”, „Chcę swobodnie kupować ubrania”, „Chcę być bardziej atrakcyjny/atrakcyjna dla partnera”, „Żona/lekarz mnie przysłała/przysłał”, „Koleżanki w pracy są szczupłe i ja też chcę tak wyglądać”, „Bolą mnie stawy, ciężko się mi poruszać, więc chcę schudnąć i je odciążyć”. Część z tych celów i motywacji jest wystarczająca, ale nie wszystkie są na tyle sprecyzowane, aby wzmacniać każdego dnia i podtrzymywać przy działaniu. Ładny wygląd i atrakcyjność dla innych ludzi niewątpliwe jest ważna, ale pytanie czy jest to wystarczający powód aby poddać się kilkumiesięcznemu odchudzaniu. Warto dopytać pacjenta o to, jak wyobraża sobie swoją „szczupłą” przyszłość i jakie przyniesie mu to korzyści. Czy będzie to tylko ładny wygląd czy coś więcej? Sprecyzowany cel i korzyści z niego płynące warto zapisać i doradzać pacjentowi przeczytanie zapisanych zdań w chwilach zwątpienia. Rozmowa z pacjentem może również wskazać na zaburzenia odżywiania i postrzegania własnej sylwetki. Wtedy niezbędna jest interwencja psychologa, a samodzielne podejmowanie się współpracy z klientem, może być nie tylko nieefektywne, ale zagrażające zdrowiu. „Dietetyk mnie odchudzi” Część pacjentów przychodzi z myślą, że rejestrując się do dietetyka wykazuje już wystarczająco dużo chęci i motywacji, a od spotkania to dietetyk będzie pracował tak, że pacjent schudnie. Od momentu pierwszej wizyty pacjenci zdejmują odpowiedzialność z siebie i nakładają na dietetyka.  Przykładowymi zdaniami słyszanymi w poradni mogą być: „Jak ułoży Pani dobrą dietę to schudnę”, „Koleżanka była u dietetyka i schudła na diecie od niego, więc ja też chcę” lub chociażby „Nie jestem w stanie przygotowywać posiłków, jeść regularnie, ani ćwiczyć – i co Pani mi na to poradzi?”. Powyższe cytaty wyraźnie wskazują osobę, którą pacjent uważa za sprawcę chudnięcia. Rolą dietetyka jest wytłumaczenie, że nic samo się nie dzieje i mimo najszczerszych chęci oraz dietetycznych wybiegów, bez obustronnej współpracy nie będzie efektów. Pacjent może otrzymać narzędzia, ale to co z nimi zrobi jest jego wyborem. Dietetyk nie może zmienić cudzego życia – przekazać pacjentowi motywacji koleżanki, zmienić mu pracy, ani dodać ekstra godziny do jego doby na przygotowywanie posiłków. W takim przypadku należy zaangażować pacjenta i ponownie przerzucić na niego odpowiedzialność. Kiedy w trakcie wizyty dietetyk poda propozycję zaleceń/diety możne zadać pytanie angażujące: „Czy myśli Pan/Pani, że ta dieta/zalecenia będą dla Pana/Pani odpowiednie?”. Pacjent dokonuje wyboru i w ten sposób czuje się współodpowiedzialny za dietę/zalecenia, które będzie stosował. W przypadku pacjenta, u którego „nie da się” zrealizować założeń racjonalnego odżywiania psychologowie zalecają zadać pytanie, które ostatecznie odpowiedzialność przełoży na klienta: „Uważa Pan/Pani, że jest to niemożliwe?”. Jeżeli odpowiedź będzie twierdząca to dietetyk nic za pacjenta nie zmieni. Jeżeli pacjent stwierdzi jednak, że wprowadzenie zasad racjonalnego odżywiania jest wykonalne, to należy poszukać możliwości. Dietetyk powinien wstrzymać się od podrzucania gotowych rozwiązań, ponieważ pacjentowi łatwo jest je odrzucać i w nich przebierać. Może jednak zadawać pytania naprowadzające np.: „Kiedy można było by to zrobić?”, „W jakim miejscu można by zjeść posiłek?”. To sam zainteresowany powinien zastanowić się jak, gdzie i kiedy mógłby te zasady wprowadzić, bo to on zna swoje możliwości najlepiej. „Dietetyk jest od układania diet” Dietetyk jest specjalistą, który ma obszerną wiedzę o odżywianiu, jednak utarło się, że jego jedynym narzędziem są układane diety. Pacjenci często przychodzą z założeniem, że otrzymają przepisy, po prostu będą je stosować i chudnąć.  Pojawia się jednak coraz więcej informacji o tym, że ograniczenia dietetyczne w postaci diety powodują efekt odwrotny. Stosowanie ścisłego, narzuconego jadłospisu w konsekwencji może doprowadzić do objadania się. Z jednej strony jadłospis daje możliwość kontroli, a z drugiej małe odstępstwo może być traktowane przez pacjenta jako totalne niepowodzenie i spowodować objadanie. Jest to tzw. efekt „pal licho!” i jest aktem obrony przeciw stosowaniu restrykcji dietetycznych. Pacjent finalnie ma dosyć diety i po prostu chce się najeść. Poza tym chęć zjedzenia danego produktu nie wiąże się często z potrzebą fizjologiczną, ale może być to chęć zaspokojenia innej potrzeby (np. bezpieczeństwa – jedzenie pod wpływem stresu). Co więcej, podczas okresu głodzenia wydziela się większa ilość greliny odpowiedzialniej za łaknienie. Pacjent traci również zdolność odczytywania informacji o głodzie i sytości, ponieważ to nie jego odczucia limitują ilość spożywanego pokarmu, a narzucone w diecie ilości. Stosowanie ścisłej diety może doprowadzić, pomimo odnotowywanych efektów, do tzw. depresji podporzadkowania się diecie i powodować uczucie niezadowolenia, przygnębienia, straty. Jeżeli pacjent pomimo kolejnych zrzuconych kilogramów nie potrafi się nimi cieszyć ,mówi o kosztach jakie ponosi, zazdrości innym możliwości jedzenia różnorodnych potraw, to znak, że warto zmienić podejście dietetyczne. W jednym z badań poproszono zebraną grupę, żeby nie myślała o białym niedźwiedziu. Jeżeli ktoś o nim pomyślał, miał to zasygnalizować dzwonkiem. Osoby mające nie myśleć o niedźwiedziu paradoksalnie myślały o nim częściej niż badani, którym kazano myśleć o zwierzęciu. Dieta, a raczej produkty, które są tam ograniczane lub przeciwskazane są takim białym niedźwiedziem właśnie. Jedzenie, którego pacjent próbuje sobie odmówić absorbuje jeszcze bardziej. Kusić mogą nawet produkty nielubiane wcześniej, tylko dlatego, że są zakazane. To kolejny sygnał, którego nie należy bagatelizować. Warto zatem, szczególnie w przypadku pacjentów od dawna odchudzających się, pomyśleć o nieco bardziej fleksyjnym planie żywienia, który krok po kroku wprowadza prawidłowe nawyki żywieniowe i jednocześnie pozwala na małe odstępstwa. Stworzenie takiego planu może wydawać się trudne, ale jest możliwe. Pacjent słysząc, że nie otrzyma kolejnej diety może być zaskoczony, nawet niechętny. W końcu dietetyk układa jadłospisy, które działają lub nie. Odwrócenie odpowiedzialności i „oddanie” możliwości decydowania o wyborze produktów powoduje, że plan żywieniowy jest ściśle dopasowany do pacjenta, a tym samym łatwiejszy w utrzymaniu. Rolą dietetyka jest wskazanie błędów żywieniowych i wspólne znalezienie pomysłów na ich zamianę, wsparcie wiedzą w wyborze i przygotowaniu żywności, pomoc w modyfikacji ulubionych dań, podsunięcie nowych pomysłów na potrawy oraz kontrola postępów. Warto pomyśleć o ciekawej wizualizacji efektów, aby wzmocnić motywację pacjenta w trakcie odchudzania. Przeszkody, które napotykają pacjenci w trakcie odchudzania „Nie smakują mi zdrowe posiłki” Przyrządzona na parze pierś z kurczaka, sucha kasza i wielowarzywna surówka z jogurtem na pewno nie zadowolą fana mielonych z ziemniakami z sosem i zasmażanymi burakami. Proponowane posiłki powinny być na początku modyfikacją ulubionych, a po pewnym czasie propozycją nowych smaków. I tak mielony można przyrządzić na określonej ilości tłuszczu, ziemniaki z sosem zamienić na purée z mlekiem lub śmietaną 12%, a do buraków dodać jogurt i mniejszą ilość mąki. Później można pomyśleć nad mielonym z mięsa drobiowego, surówce z buraczków i ziemniakach z wody. W końcu przyjdzie czas na wprowadzenie kaszy. Jest za sucha? Może warto podpowiedzieć zapiekankę z kaszą lub opracować przepis na lżejszy sos? Wrażliwość na bodźce smakowe zmienia się wraz z jakością spożywanych produktów, a 2 tygodnie wystarcza na adaptację do mniejszej ilości soli i cukru w diecie. „Jadę na urlop i nie będę mógł przestrzegać zaleceń” W takim przypadku rewelacyjnie sprawdzi się plan B ustalony na początku współpracy. Zawsze jest możliwość stosowania 1-2 wytycznych, co daje poczucie ciągłego dążenia do celu. Przykładem może być uzgodnienie, że podczas wakacji pacjent będzie jadł regularnie przynajmniej 3 razy dziennie i codziennie pływał 30 min. Nie wniesie to wiele do odchudzania, szczególnie jeżeli pacjent będzie jadł to, na co będzie miał ochotę, ale spowoduje, że dalej będzie trzymał się planu. Większa jest też szansa, że mając plan, jego wybory będą bardziej racjonalne. Zakazywanie czegokolwiek spowoduje, że zakazany owoc będzie tylko mocniej kusił. „Mam mało czasu na przygotowywanie posiłków, a obiady jem głównie na mieście” Kluczem jest planowanie. Po pierwsze zaplanowanie zakupów, które zaopatrzą lodówkę i szafki w dobre produkty na cały tydzień. Po drugie zaplanowanie szybkich posiłków, które będzie można wykonać w 5-10 min przed wyjściem lub wieczorem. Mając je zaplanowane łatwiej będzie wygospodarować chwilę na ich przyrządzenie. Posiłkiem może być po prostu porcja orzechów i obranych owoców, jogurty/kefiry/maślanki do picia, szybka jest też kanapka. Czasami warto poprosić pacjenta o odmierzenie czasu, który wykorzystuje na przyrządzenie kanapki (zazwyczaj jest to od 20s do 2 minut) i zapytać to jest czasochłonny posiłek? W jadaniu na mieście podczas odchudzania pomóc może opracowanie listy restauracji/barów z najlepszymi dla zdrowia potrawami, ewentualnie opracowanie ogólnej listy potraw wartych uwagi. Wiele restauracji dba o swoich klientów i jest w stanie wprowadzić niewielkie modyfikacje na życzenie, o czym warto poinformować pacjenta.   Podsumowanie Współpraca z pacjentem otyłym nastawiona na sukces powinna rozpocząć się od wywiadu uwzględniającego cele oraz historię odchudzania pacjenta. Dietetyk powinien jasno określić swoje kompetencje i nie starać się przejmować od pacjenta całkowitej odpowiedzialności za powodzenie w odchudzaniu. W pracy z otyłym pacjentem ważne jest dobranie elastycznego planu żywienia, który uwzględni potrzeby zaspokajane poprzez jedzenie, będzie sycący i pozwoli na niewielkie odstępstwa w określonych sytuacjach. Wybrana literatura Herman C. P., Polivy J. A boundary model for the regulation of eating. In AJ Stunkard E. Stellar (Eds.), Eating and its disorders, 1984, 141-156. Ogden J., Psychologia odżywiania się. Od zdrowych do zaburzonych zachowań żywieniowych. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2011. Stunkard A. J., Wadden T. A.. Psychological aspects of severe obesity. American Journal of Clinical Nutrition, 1992, 55, 524-532. Wegner D. M., Schneider D. J., Carter  S., White T. Paradoxical effects of thought suppression. Journal of Personality and Social Psychology, 1987, 53, 5-13.
Czytaj więcej