Jak podaje Reuters Health, ludzie którzy są uprzedzeni do otyłych osób, często przypisują im nieprzyjemny zapach. Uczestnicy eksperymentu, którym zostały pokazane zdjęcia osób otyłych oraz szczupłych, przy tym prosząc o ocenienie zapachu substancji, która zapachu nie posiadała, wskazywali, że zapach jest przyjemniejszy przy zdjęciach szczupłych osób.
Andrew Ward, Psycholog z Uniwersytetu Swarthmore w Pensylwanii i autor badań, sugeruje, że ludzie, którzy są uprzedzeni w jakikolwiek sposób do otyłych osób, podświadomie przypisują im zły zapach. Autor sugeruje, że były to pierwsze badania, które potwierdzają, że negatywne nastawienie, może wpływać na działanie zmysłu węchu. Badania Warda i jego zespołu zostały opublikowane w International Journal of Obesity.
Na początku, uczestnikom badania (67 osobom) pokazane zostało 12 zdjęć – 4 zdjęcia otyłych ludzi, 4 zdjęcia ludzi szczupłych i 4 zdjęcia obiektów nieożywionych (tzw. rozpraszaczy). Do każdego zdjęcia dołączona była próbka bezzapachowej substancji, której zapach osoby biorące udział w badaniu miały ocenić. Uczestnicy ocenili zapach substancji, jako mniej przyjemny, kiedy szła ona w parze ze zdjęciem osoby otyłej. Naukowcy nie byli jednak pewni, co do wyniku swojego badania. Postanowili więc je ponowić, dodając tym razem więcej zdjęć przedmiotów nieożywionych - rozpraszaczy. W badaniu wzięło udział w sumie 175 osób.
Raz jeszcze, próbki bezzapachowej substancji zostały skojarzone przez naukowców ze zdjęciami. Okazało się po raz kolejny, że ludzie oceniali zapach jako gorszy, kiedy oglądali zdjęcia ludzi „cięższych”. Co ciekawe, wynik ten był nawet wyższy, wśród badanych, którzy sami mieli krąglejsze kształty.
Jak powiedział Ward: – Uważam, że ważne jest uświadomienie ludzi, co do wyniku tych badań. Nie tylko oceniają oni podświadomie negatywnie, inne osoby, ale też nie są w stanie dokonać obiektywnego osądu względem samych siebie.
Angela Meadows, badaczka psychologii na Uniwersytecie w Bigmingham w Wielkiej Brytanii, powiedziała że negatywne nastawienie do osób otyłych wydaje się być normą wśród dzisiejszego społeczeństwa. Według Meadows, ludzie ci są dyskryminowani we wszystkich dziedzinach życia, takich jak opieka zdrowotna, edukacja, postępowania sądowe czy relacje osobiste. Czasami nawet proste czynności, jak robienie zakupów naraża ich na negatywne opinie i osądy ze strony innych. - Świat nie jest nastawiony przyjaźnie do grubych ludzi - skwitowała Meadows.
Według niej, wiele prób poprawienia tego stanu rzeczy okazało się już nieskutecznych. Niestety „walka z otyłością” i ogólne nastawienie społeczeństwa nie pomagają. Ludzie ciężsi są uważani za „czarne charaktery”. Dodatkowo w mediach pokazuje się ich głównie ze złej strony.
Kiedy społeczeństwu zwraca się uwagę, że traktowanie otyłych ludzi w ten sposób jest złe, wiele ludzi odpowiada, że jeżeli nie podoba im się jak są traktowani, zawsze mogą schudnąć. - Przed otyłą częścią społeczeństwa stawia się oczekiwanie, że zmienią się, aby nie być dłużej znieważani i upokarzani – mówi Meadows. Według niej, badanie teraz przeprowadzone pokazuje ponadto, jak bardzo ludzie ci są negatywnie nastawieni do samych siebie.
Uważa się, że negatywne spostrzeganie osób otyłych powinno zmotywować je do zmiany – ćwiczenia i zdrowego odżywiania się. W wielu przypadkach jest jednak zupełnie inaczej. Negatywne nastawienie ludzi otyłych do samych siebie, jest często powodem dla ich jeszcze większego obżarstwa, zarzucania ćwiczeń i kontynuowania tego błędnego koła.
Opracowała: Paulina Wójcik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Odkąd sztuczny słodzik – aspartam, zaczął być powszechnie używany w przemyśle spożywczym w 1980 roku, został poddany dokładnym kontrolom. Istniały bowiem rzekomo przesłanki do tego, aby uważać słodzik za szkodliwy dla zdrowia. Po przeprowadzenia badań w tym kierunku naukowcy ze Szkoły Medycznej Hull York, przedstawili jednak sprzeczne wyniki.
Aspartam został zaakceptowany przez Amerykański Departament Żywności i Leków i uznany za silny, sztuczny środek słodzący, jako że jedynie małe dawki tej substancji są potrzebne, aby posłodzić jakiś produkt. Aspartam został przebadany przy wielu różnych okazjach – ostatnio przez Europejski Urząd Standardów Żywności w 2013 roku. Komisja stwierdziła, że rocznie spożywa się go ok. 2000 ton w Europie. Wiele prac zostało wydanych przez różne instytucje mówiące o zagrożeniach związanych ze spożyciem aspartam takimi jak – nowotwory, stwardnienie rozsiane, ślepota, drgawki, utrata pamięci, depresja, niepokój, otyłość, wady wrodzone czy nawet śmierć. Żadna z tych prac nie miała jednak oparcia należytych badaniach naukowych.
Dr Sathyapalan ze Szkoły medycznej w Hull York przeprowadził badania, w których wzięło udział 96 osób. Połowa z nich twierdziła, że zauważa u siebie niepokojące objawy po spożyciu przywołanego słodziku, druga połowa natomiast, twierdziła, że nie widzi u siebie żadnych zmian po jego spożyciu. Badanie polegało na podaniu uczestnikom dwóch batoników, z których tylko jeden zawierał aspartam. 4 godziny po spożyciu każdego z batoników, uczestnicy mieli określić jakie są ich odczucia - fizyczne i psychiczne. Należy podkreślić, że ani badani, ani naukowcy nie wiedzieli, który baton zawiera słodzik, a który nie.
Na początku badania, osoby, które twierdziły, że pojawia się u nich negatywna reakcja na słodzik wykazywały stres i miały problemy z wyrażeniem swoich emocji. Podczas badania, osoby rzekomo wrażliwe na aspartam, zanotowały u siebie objawy, które miałyby świadczyć o negatywnym wpływie słodzika na ich stan zdrowia. Nie można było jednak jednoznacznie stwierdzić, czy zjadły akurat batonik zawierający słodzik, czy też nie. Również badania krwi i moczu u uczestników nie wykazały żadnych zmian, przez które można byłoby jednoznacznie potwierdzić szkodliwość słodzika.
Dr Sathyapalan skomentował wyniki badania następująco: - Użyliśmy podczas eksperymentu różnych sposobów monitorowania i badania ochotników. Badanie nie wykazuje, aby słodzik w jakikolwiek sposób miał pogarszać stan zdrowia. Wyniki potwierdzają, że nie ma żadnych przeciwwskazań do spożywania pokarmów słodzonych aspartamem.
Opracowała: Paulina Wójcik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Grupa badaczy z Departamentu Odżywania z Uniwersytetu w Toronto przeprowadzała badania na szczurach laboratoryjnych. Naukowcy badali, jaki wpływ na rozwój mózgu i zachowanie potomstwa ma zwiększone przyjmowanie witamin (A, D, E i K) przez szczury w okresie ciąży. Badania zostały opublikowane na łamach Applied Physiology, Nutrition and Metabolism.
Większość badań, skupia się na niedoborze witamin w ciąży lub toksycznym działaniu zbyt wysokiego ich spożycia. Niewiele badań natomiast, mówi o skutkach stosowania zwiększonej ilości suplementów witaminowych i poprawieniu jakości spożywanego pokarmu. Podczas ciąży wiele kobiet zwraca większą uwagę na zdrowe odżywianie. Bardzo często przyszłe mamy dodatkowo stosują witaminowe suplementy, które w połączeniu ze zdrową dietą mogą powodować przekroczenie wymaganych ilości witamin.
Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach wpływają na wzrost i rozwój płodu. Eksperyment ten, wykazać miał zależność między dietą bogatą w witaminy rozpuszlane w tłuszczach podczas ciąży, a wzrostu masy, spożywania żywności i preferencji pokarmowych potomstwa męskiego u szczura z gatunku Wistar. Wynik badania wskazał niewielką różnicę przy wzroście masy i spożywania pożywienia, okazało się jednak, że badanie miało wpływ na rozwój mózgu i preferencje pokarmowe potomstwa.
Według Dr Harvey Anderson, współautorki badania, bogata w witaminy dieta matki miała wpływ na preferencje pokarmowe potomstwa. Przykładowo, potomek nie miał ochoty na spożywanie słodkich pokarmów - młode osobniki stroniły od cukrowego roztworu, jeżeli ich matki podczas ciąży prowadziły dietę bogatą w witaminy. Dowodzi to, że dieta w trakcie ciąży ma wpływ na preferencje pokarmowe i prawdopodobnie również innych zachowań wśród potomstwa.
- Badania ujawniają, że nadmierne spożycie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach podczas ciąży ma znaczący wpływ na rozwój mózgu u szczurów. Należy jednak zaznaczyć, że etapy rozwoju mózgu szczura różnią się znacznie od etapów rozwoju mózgu ludzkiego. Jednakże, pokazuje to, jak mało wiemy na temat wpływu przyjmowania zwiększonej dawki witamin podczas ciąży na rozwój mózgu u dziecka - mówi Dr Anderson.
Sprawdzenie tej zależności u ludzi, pozostaje do ustalenia.
Opracowała: PaulinaWójcik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Witamina D pełni wiele ważnych funkcji w organizmie człowieka, dlatego istotne jest dostarczanie jej w odpowiednich dawkach. Zarówno jej nadmiar jak i niedobór skutkują bardzo poważnymi konsekwencjami. Przykładem może być osteoporoza, cukrzyca, nowotwory, czy depresja. Problem jest często trudny do zdiagnozowania, głównie z powodu zróżnicowanych objawów. Wśród nich wyróżniamy np. bezsenność, bóle kostno- mięśniowe, utratę apetytu.
Skutki niedoboru witaminy D w dorosłości
Nowe badania opublikowane w Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism ukazują związek niedoboru witaminy D w dzieciństwie z problemami układu sercowo- naczyniowego w dorosłym życiu. Według fińskiego Doktora Marcusa Juonala, specjalisty chorób wewnętrznych i endokrynologii na Uniwersytecie w Turku, występowanie chorób serca u większości respondentów, nie jest przypadkowe. Swoje badania oparł na analizie 2100 ludzi. Studiując najpierw poziom witaminy D u dzieci w wieku 3 do 18 lat, później zestawił je z kondycją serc osób w przedziale od 30 do 45 lat.
Aby dogłębniej zbadać istotę problemu, Juonal uwzględnił w swej analizie czynniki zewnętrzne takie jak palenie tytoniu, nadciśnienie tętnicze, nieodpowiednia dieta i nieprawidłowy tryb życia. - Nasze wyniki wykazały związek między niskim poziomem witaminy D 25 - OH w dzieciństwie i zwiększone występowanie subklinicznej miażdżycy w dorosłości - mówi specjalista. - Co więcej, otrzymane rezultaty nie były w żadnym stopniu zależne od wymienionych powyżej kwestii ryzyka sercowo- naczyniowego.
Szacuje się, iż niedobór witaminy D jest jednym z najpowszechniejszych niedoborów odżywczych na świecie. Według czasopisma Rheumatic Disease Clinics of North America z problemem tym zmaga się około miliard ludzi. Wynika to głównie z nieprawidłowego trybu życia.
Jak zapobiegać niedoborom witaminy D?
- Witamina D działa jako modulatora układu immunologicznego , zapobiegając nadmiernej produkcji białych krwinek - wyjaśnia Health Impact News. Jej niedobór osłabia odporność, zwiększając tym samym ryzyko występowania chorób zakaźnych. Służba zdrowia powinna więc skupiać się na uzupełnianiu witaminy D u dzieci, namawiając je do spędzanie wolnego czasu na dworze.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Żeby wyprodukować ocet jabłkowy trzeba przeprowadzić proces fermentacji w dwóch seriach. Najpierw bakterie i drożdże rozkładają cukry na alkohol. Następnie w długim i powolnym procesie bakterie octowe powodują utlenienie alkoholu, który zmienia się w kwas octowy.
Ocet jabłkowy ma cierpki smak, a na dnie naczynia może pozostawiać nieprzezroczystą substancję zwaną „matką”. Matka jest fermentującą częścią jabłka i jest bogata w enzymy. Najlepiej kupować niepasteryzowany ocet zawierający matkę.
Cukier pod kontrolą
Powszechnie spożywa się zalecaną dawkę octu jabłkowego w postaci sosu sałatkowego, można też wypić małą szklankę przed wysokokalorycznym posiłkiem, zwłaszcza bogatym w białko, jak np. wołowina, której czas trawienia jest dłuższy.
Naukowcy wierzą, że ocet jabłkowy ma właściwości antyglikemiczne i pełni zasadniczą rolę w regulacji poziomu cukru u chorych na cukrzycę typu 2, co wykazały liczne badania. Odnotowano 4-6% spadek poziomu glukozy na czczo u osób, które spożywały zaledwie 2 łyżki stołowe octu jabłkowego przed posiłkiem – w porównaniu do 3-6% spadku glukozy uzyskanego dzięki lekom. Inne badania wykazały, że u kobiet, których poranne posiłki zawierały ocet, nastąpił spadek stężenia glukozy we krwi o 55%.
Pomoc w odchudzaniu
Efekt antyglikemiczny można przypisać zahamowaniu syntezy węglowodanów, które nastąpiło w skutek wstrzymania działania enzymów odpowiedzialnych za wskaźnik stężenia glukozy i regulację apetytu.
Kwas octowy bierze udział w lipogenezie i syntezie kwasów tłuszczowych, co wiąże się z poprawą poziomu cholesterolu. Zwiększony przepływ krwi i działanie insuliny przekłada się na większą energię.
Wyraźny wpływ octu jabłkowego na utratę wagi zaobserwowano w grupie 155 Japończyków mających problem z otyłością. Spośród innych korzystnych dla zdrowia zmian dane pokazują znaczący spadek ilości tłuszczu trzewnego, wskaźnika BMI i poziomu triglicerydów. Możliwe jest, że utrata wagi nastąpiła wskutek szybszego wydalania kwasów żółciowych, spowodowanego spożywaniem octu jabłkowego.
Opracowała: Aleksandra Żyła
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Naukowcy ze Sri Lanki znaleźli sposób, żeby uczynić ryż mniej kalorycznym – ugotowali go, dodając olej kokosowy, a następnie chłodzili przez pół dnia przed podaniem. Liczba kalorii spadła o 60%.
Produkty bogate w skrobię takie jak ryż, czy inaczej mówiąc węglowodany, są dobrym źródłem energii. Nasz organizm rozkłada je na cukry proste. Reszta jest magazynowana w ciele i według potrzeb przekształcana w glukozę. Jednak nadwyżka glukozy we krwi może odkładać się jako tłuszcz. Naukowcy przeprowadzili eksperyment, żeby się przekonać, czy można zmodyfikować jedzenie na tyle, by organizm czerpał energię, ale poziom cukru i kalorii był niższy.
Naukowcy z Wielkiej Brytanii udowodnili już, że ugotowanie, a następnie schłodzenie makaronu przyczynia się do mniejszych skoków glukozy. Badacze ze Sri Lanki pokazali, że tak samo jest z ryżem.
Przetestowali 38 odmian ryżu, żeby znaleźć najlepszy sposób na zwiększenie ilości skrobi opornej.
Skrobia oporna
Ten typ skrobi jest bardziej odporny na działanie enzymów rozkładających węglowodany w jelicie, co znaczy, że organizm wchłania jej mniej. Żeby ją uzyskać naukowcy gotowali ryż na wolnym ogniu przez 40 minut, a po wystygnięciu włożyli do lodówki na 12 godzin.
- Chłodzenie jest niezbędne, ponieważ amyloza – rozpuszczalny składnik skrobi – pozostawia granulki podczas żelatynizacji. 12-godzinne chłodzenie prowadzi do stworzenia wiązania węglowego między cząsteczkami amylozy, znajdującymi się na zewnątrz ziaren ryżu, co z kolei przemienienia je w skrobię oporną – mówi Sudhair James.
Dodaje też, że podgrzanie ryżu nie wpłynęło na poziom skrobi opornej.
Naukowcy sprawdzają, które odmiany ryżu najlepiej reagują i czy efekt będzie podobny, jeśli użyje się innych rodzajów olejów roślinnych.
Sarah Coe z British Nutrition Foundation mówi, że skrobia oporna może korzystnie wpływać na zdrowie, jako że poprawia trawienie i zdrowie jelit, pomaga też regulować stężenie cukru we krwi. Dodaje jednak, że potrzebne są dalsze badania w celu identyfikacji ewentualnych skutków zdrowotnych spożywania tego rodzaju ryżu.
Opracowała: Aleksandra Żyła
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Nowe badanie przeprowadzone w Medical Center na University of Kansas sugeruje istnienie związku między spożyciem mleka a poziomem naturalnie występującego w mózgu przeciwutleniacza o nazwie glutation.
Na-Young Choi, profesor neurologii w Medical Center na University of Kansas i Debra Sullivan profesor dietetyki i żywienia w Medical Center na University of Kansas wspólnie pracowali nad badaniami. Wyniki, które sugerują korzyści z picia mleka dla zdrowia mózgu, zostały opublikowane w American Journal of Clinical Nutrition.
- Od dawana wiedziałam, iż mleko jest bardzo ważne dla kości i mięśni – powiedziała Debra Sullivan. - Badanie to sugeruje, że może być ono również ważne dla mózgu.
Zespół Choi zapytał 60 uczestników o ich dietę w dniach, które poprzedzały skany mózgu, wykorzystane później do monitorowania poziomu glutationu - silnego przeciwutleniacza - w mózgu.
Naukowcy odkryli, że uczestnicy, którzy wypili wcześniej mleko mieli wyższy poziom glutationu w mózgach. Jest to ważne, twierdzą naukowcy, ponieważ glutationu może pomóc ograniczyć skutki stresu oksydacyjnego i uszkodzeń spowodowanych przez reaktywne związki chemiczne wytwarzane podczas normalnych procesów zachodzących w mózgu. Stres oksydacyjny związany jest z szeregiem różnych chorób i stanów, w tym z chorobą Alzheimera, chorobą Parkinsona i wieloma innymi schorzeniami.
- Niewielu Amerykanów przestrzega zaleceń żywieniowych dotyczących dziennego spożycia trzech mlecznych porcji - powiedział Sullivan. - Badania wykazały, że osoby starsze, które spożywają trzy zalecane mleczne porcje, mają wyższy poziom glutationu.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Ostatnie badania sugerują, w jaki sposób obserwacja flory jelitowej u dzieci, może przewidzieć rozwój alergii lub astmy. Odkrycie to jest dziełem naukowców z University of Alberta i University of Manitoba w Kanadzie i opublikowane w czasopiśmie Clinical & Experimental Allergy .
Zespół odkrył, że jelitowa flora bakteryjna u dzieci w wieku 3 miesięcy, które częściej wykazują wrażliwość na niektóre pokarmy, takie jak jajka, mleko i orzeszki ziemne w wieku 12 miesięcy, różni się od flory zdrowych dzieci. Dwa rodzaje bakterii miały szczególne znaczenie: Enterobacteriaceae i Bacteroidaceae. Naukowcy odkryli, że niemowlęta z alergią pokarmową miały wyższe poziomy tych bakterii.
Zespół wykorzystał wyniki analizy DNA bakterii sklasyfikowanych w kale niemowląt w 3 miesiącu i 12 miesiącu życia. Pozwoliło to zidentyfikować bakterie obecne we wczesnym etapie życia, które mogą pomóc przewidzieć rozwinięcie rozwinięcie alergii po 1. roku życia.
Naukowcy sugerują, że wzory bakterii jelitowych w dzieciństwie mogą służyć jako biomarkery przyszłej choroby.
- Mamy nadzieję, że wyniki badań przyczynią się do opracowania nowych sposobów zapobiegania lub leczenia alergii - mówi główny autor badania Meghan Azad.
Prof. Azad i jego współpracownicy przeanalizowali dane na temat 166 dzieci z Canadian Healthy Infant Longitudinal Development (CHILD), które obejmują ponad 3500 rodzin i noworodków z całej Kanady.
Dwanaścioro dzieci (7,2%), okazały się być uczulone na jeden lub więcej zwykłych środków spożywczych w 1. roku życia. Autorzy zwracają uwagę, że ilość Enterobacteriaceae i Bacteroidaceae u tych dzieci była wyższa w mikroflorze jelitowej.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Kalidas Shetty, profesor w North Dakota State University, główny autor badania, analizował związki znalezione w dwóch odmianach gruszy: Bartlett i Starkrimso w celu lepszego zrozumienia ich wpływu na choroby przewlekłe.
Wyniki sugerują, że fermentacja tych odmian gruszy zwiększa ich zdolność do kontrolowania chorób żołądkowych związanych z udziałem H. pylori, najczęściej przewlekłych zakażeń bakteryjnych u ludzi. Nie wpływa przy tym na korzystne bakterie probiotyczne znajdujące się w organizmie.
- Bakterie często postrzegane są jako coś, co powoduje choroby, jednak ciało jest pełne bakterii, które są w większości dobre - powiedział dr Kalidas Shetty. - Ekscytujące jest badanie potencjału gruszek, które mogą mieć korzystne działanie na równowagę bakteryjną w procesie trawienia, która przyczynia się do utrzymania ogólnego zdrowia organizmu.
Oprócz badania probiotycznego potencjału gruszek, naukowcy skupili się na ich korzyściach w zwalczaniu chorób niezakaźnych takich jak cukrzyca typu 2 i chorób układu krążenia. Badania wykazały, że odmiany Bartlett i Starkrimson posiadają związki, takie jak fenole i przeciwutleniacze, a także to, że spowalniają aktywność enzymów związanych skrobią i metabolizmem glukozy.
Gruszki są jednymi z najbardziej popularnych owoców na świecie, są doskonałym źródłem błonnika (jeden owoc zapewnia 24% dziennego zapotrzebowania) i dobrym źródłem witaminy C. Jedna gruszka ma tylko 100 kalorii. Są wolne od sodu, cholesterolu, tłuszczu i zawierają 190 mg potasu.
Zrównoważona dieta bogata w owoce i warzywa, w tym gruszki, zapewnia mikroelementy, witaminy, błonnik, potas, przeciwutleniacze potrzebne do utrzymania dobrego zdrowia organizmu
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Współczesna epidemia otyłości doprowadziła do alarmującego wzrostu zachorowań na cukrzycę. Cierpi na nią ponad 382 mln osób na całym świecie (przeważa cukrzyca typu 2). Dla tych osób wzrost poziomu cukru we krwi może prowadzić do zagrażających życiu komplikacji związanych z krążeniem.
Badania opublikowane w czasopiśmie Diabetology proponują nowy sposób na zahamowanie zabójczych skoków glukozy w ciągu dnia - jedzenie wysokokalorycznego śniadania i skromniejszego obiadu. - Odkryliśmy, że spożycie większej ilości kalorii na śniadanie, kiedy stężenie glukozy jest niskie i mniejszej na obiad powoduje, że maksymalne stężenie glukozy następuje po posiłkach i przez cały dzień utrzymuje się na znacząco niższym poziomie - mówi Daniela Jakubowicz z Uniwersytetu Tel Awiwu.
Badanie przeprowadzono z udziałem 8 mężczyzn i 10 kobiet w wieku 30-70 lat, u których zdiagnozowano cukrzycę typu 2. Pacjentom na tydzień przepisano albo dietę B, albo dietę D. Dieta B obejmowała śniadanie o wartości energetycznej 2946 kJ, 2523kJ na drugie śniadanie, 858 kJ na obiad, a dieta D odwrotnie. Obie diety dostarczały tyle samo energii liczonej w kJ, ale zmieniała się pora większego posiłku, na który składały się dwie kromki chleba, mleko, tuńczyk, batonik muesli, jajecznica, jogurt i produkty zbożowe. Mniejszy posiłek stanowiła indycza pierś, mozarella, sałata i kawa.
Pacjenci trzymali się diety 6 dni przed testami, siódmego dnia jedli posiłek w klinice i tam pobierano próbki krwi przed śniadaniem i w przerwach między posiłkami. Po 2 tygodniach grupy zamieniły się dietami i powtórzono testy.
Wyniki pokazały, że u osób będących na diecie B wzrost glukozy po posiłku był o 20% mniejszy, a poziom insuliny, peptydu C (składnika insuliny) i glukagonopodobnego peptydu 1 (inaczej zwanego inkretyną – hormonu zwiększającego wydzielanie insuliny) był wyższy o 20%.
- Przez pokazanie, że dieta z wysokokalorycznym śniadaniem i skromniejszym obiadem jest skuteczna w obniżaniu poposiłkowych wzrostów glukozy, sugerujemy, że dieta ta jest potężnym narzędziem terapeutycznym, jeśli chodzi o kontrolę glikemiczną, i może załagodzić problemy z krążeniem - mówi profesor Jakubowicz. - Nie wystarczy powiedzieć pacjentom z cukrzycą, co mają jeść, a czego nie. Ważniejsze jest podkreślenie, że powinni trzymać się bardziej korzystnego rozkładu posiłków.
Aleksandra Żyła
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Chcesz lepiej poznać temat? Sprawdź nasz artykuł: Zasady postępowania w przypadku niezłośliwych guzów jajnika
Otyłość – o której informuje wskaźnik masy ciała (BMI) w liczbie 30 lub większej – jest głównym problemem w Stanach Zjednoczonych. Dotyczy ponad 1/3 dorosłych Amerykanów i prawie 50% młodzieży i dzieci.
Od dawna wiadomo, że otyłość może zwiększyć ryzyko raka. Według American Cancer Society jest wiele mechanizmów, które mogą doprowadzić do rozwoju nowotworu, np. zaburzenie działania układu odpornościowego lub zmiana poziomu hormonów takich jak estrogen i insulina.
Zespół naukowców z organizacji Cancer Research UK przeprowadził analizę zawiązku otyłości z ryzykiem rozwoju jednego z siedmiu nowotworów, które już wcześniej powiązano z wagą, tj. raka piersi, jelita grubego, trzustki, przełyku, macicy, nerki i pęcherzyka żółciowego.
Naukowcy przeanalizowali dane dotyczące ryzyka raka wśród populacji Brytyjczyków, dane na temat nadwagi i otyłości wśród kobiet oraz wyniki badania z 2011 roku opublikowanego w British Journal of Cancer.
U kobiet otyłych ryzyko pojawienia się jednego z siedmiu nowotworów jest o 41% większe niż u kobiet o unormowanej wadze. Naukowcy oszacowali, że w grupie 1000 kobiet z otyłością prawdopodobne jest, że u 274 zostanie zdiagnozowany rak – w porównaniu do 194 kobiet z 1000-osobowej grupy kobiet o prawidłowej wadze.
Oszacowano ryzyko poszczególnych rodzajów nowotworu u otyłych kobiet:
Rak piersi – 25%
Rak trzustki – 31%
Rak jelita grubego – 32%
Rak trzustki – 78%
Rak pęcherzyka żółciowego – 100%
Rak macicy – 131%
Rak przełyku – 133%.
- Wiemy, że ryzyko raka zależy od kombinacji naszych genów, środowiska i innych aspektów naszego życia, z których wiele jesteśmy w stanie kontrolować. Kluczowe w walce z tą chorobą jest uświadomienie ludzi, jak mogą zmniejszyć ryzyko jej wystąpienia – mówi dr Julie Sharp z Cancer Research. – Zmiana stylu życia, np. przez rzucenie palenia, utrzymywanie prawidłowej wagi, zdrowa dieta i ograniczenie alkoholu jest dla nas szansą, żeby je zredukować. Zmiany te nie są gwarancją, że nie zachorujemy, ale dają nam przewagę.
Tom Stansfield podkreśla, że choć u kobiet związek ten jest silniejszy (7% przypadków rocznie), otyłość może zwiększać ryzyko raka także u mężczyzn (4% przypadków).
Aleksandra Żyła źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Według nowych badań picie napojów dietetycznych przyczynia się do odkładania się tłuszczu i przybierania na masie ciała. Nadmiar tłuszczu w okolicach brzucha wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób serca i cukrzycy. Tłuszcz ten, zwany tłuszczem trzewnym, zbiera się między mięśniami brzucha a skórą. Badania wykazały, że u osób, które piły napoje dietetyczne, pojawiło się go trzy razy więcej niż u osób, które tych napojów nie piły. Według innych badań flora bakteryjna jelita zmienia się pod wpływem sztucznie słodzonych napojów gazowanych.
Napoje dietetyczne a masa ciała
Badania przeprowadzono w Centrum Nauk o Zdrowiu na Uniwersytecie Teksasu w San Antonio z udziałem 749 uczestników w wieku od 65 lat wzwyż. Zapytano ich o rodzaje i ilość spożywanych napojów gazowanych. Ci, którzy pili napoje dietetyczne, zyskali 8 cm tkanki tłuszczowej. Okazyjne picie doprowadziło do zwiększenia tkanki o 4,5 cm. U osób, które w ogóle nie spożywały napojów dietetycznych, tkanka tłuszczowa zwiększyła się o 2 cm. Największy przyrost tkanki tłuszczowej odnotowano u osób z nadwagą.
Jednym z powodów, dlaczego napoje dietetyczne powodują wzrost wagi, jest to, że sztuczne słodziki obniżają poziom hormonu hamującego apetyt – leptyny. Leptyna mówi naszemu organizmowi, żeby przestał jeść. Cukier wywołuje uczucie bycia najedzonym, ale sztuczne słodziki wysyłają do mózgu dezorientujące wiadomości, które zagłuszają naturalne sygnały nakazujące zaprzestania jedzenia. Kiedy hormon ukierunkowujący głód jest tłumiony, nasze ciało dalej łaknie węglowodanów i innych słodyczy.
Wnioski
Badania wykazały, że niskokaloryczne i niekaloryczne słodziki powodują problemy zdrowotne. Z wynikami nie zgadza się Calorie Control Council (Rada Kontroli Kalorii) – stowarzyszenie reprezentujące gałąź przemysłu spożywczego produkujęcego żywność o obniżonej zawartości kalorii - która wierzy w ich skuteczność przy odchudzaniu.
Żywność dietetyczna faktycznie zawiera mniej kalorii niż produkty słodzone cukrem, miodem i naturalnymi substancjami słodzącymi, ale pozostaje jeszcze kwestia uszkodzeń flory bakteryjnej jelita i zmian w układzie hormonalnym odpowiedzialnym za kontrolowanie apetytu.
Nawadnianie jest bardzo ważne dla organizmu, sprzyja też utracie wagi, ale zamiast słodzonych napojów wystarczy czysta woda.
Opracowała: Aleksandra Żyła
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej