Chciałbyś dowiedzieć się więcej? Koniecznie przeczytaj artykuł: Zasady postępowania w przypadku niezłośliwych guzów jajnika
Rak piersi to bezlitosna choroba, która zabija ponad 450.000 kobiet każdego roku na całym świecie.. Praktycznie wszystkie najnowsze nauki i badania na ten temat pokazują, że niedobór witaminy D może być głównym czynnikiem sprawczym w rozwoju raka piersi. Powodem tego jest, podobnie jak wiele innych komórek w organizmie, komórki tkanki piersi mają specjalne receptory powierzchniowe, które są przeznaczone do wchłaniania witaminy D. Gdy ten pro-hormon przyłącza się do tych receptorów, to w istocie zobowiązuje komórki piersi do odpowiedniego zachowywania się, w tym, dzielenia i replikowania w zdrowy sposób. I odwrotnie, to samo mechanistyczne działanie uważane jest za pomoc i ochronę piersi przed mutacjami komórek złośliwych. "Istnieją receptory witaminy D w tkance piersi, i witamina D może wiązać się z tymi receptorami." wyjaśnia Vitamin D Council, organizacja non-profit działająca w Kalifornii w celu informowania opinii publicznej na temat witaminy D, jej właściwości i ekspozycji na zdrowie. Najbardziej skutecznym lekiem na raka piersi jest to, aby uniknąć rozwijania w pierwszej kolejności czegoś, co można osiągnąć poprzez konsekwentnie utrzymywanie wysokiego stężenia witaminy D. Coraz więcej dowodów wskazuje, że jest związek między witaminą D a ryzykiem raka piersi, co oznacza, że im wyższy poziom witaminy D tym mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi. Metaanaliza 14 różnych badań, które zostały niedawno opublikowane w czasopiśmie Tumor Biology, na przykład zaobserwowano spójne zależności między witaminą D a ryzykiem raka piersi. Na podstawie danych obejmujących ponad 9000 pacjentów chorych na raka piersi i ponad 16.000 kontroli, naukowcy odkryli, że dla każdego kolejnego wzrostu w surowicy krwi witaminy D, ryzyko raka piersi u kobiety zmniejsza się o znaczny procent. Dla tych kobiet, które już mają raka piersi lub u których wcześniej zdiagnozowano raka piersi, literatura naukowa pisze, że witamina D jest dla nich dobra. „W przeglądzie wielu badań, naukowcy odkryli, że u kobiet z rakiem piersi, które miały niski poziom witaminy D, wystąpiło ponad dwukrotne ryzyko nawrotu raka, i prawie dwukrotnie ryzyko zgonu w porównaniu do kobiet z wysokim poziomem witaminy D.” – dodaje Vitamin D Council. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Chcesz lepiej poznać ten temat? Zapraszamy na Certyfikowaną Konferencję Warsztatową Food Forum Ekspert "Dietoterapia zaburzeń hormonalnych i metabolicznych 2024"!
Według badań SYSDIET Nordic, przeprowadzonych przez Uniwersytet Wschodniej Finlandii, stosowanie się do zaleceń dietetycznych przez osoby z zespołem metabolicznym lub z ryzykiem jego wystąpienia, jest bardzo słabe. W większości przypadków w ich diecie zawarte jest za dużo ilości soli oraz tłuszczów nasyconych. Natomiast mało jest błonnika i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Ponadto wiele osób nie spożywa wystarczającej ilości witaminy D. Zespół metaboliczny staje się coraz powszechniejszy i wiąże się on ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia cukrzycy i chorób sercowo-naczyniowych. Z punktu widzenia zapobiegania tym chorobom przestrzeganie zaleceń dietetycznych jest bardzo ważne dla osób będących w grupie ryzyka. Opublikowane w Food & Nutrition Research badania dotyczyły właśnie odżywiania się osób z zespołem metabolicznym i ze zwiększonym ryzykiem jego wystąpienia. Sprawdzono jak ludzie stosują się do zaleceń w sprawie jedzenia. W badaniu wzięło udział 175 osób, które spełniały co najmniej dwa kryteria zespołu metabolicznego np. podwyższone ciśnienie krwi, wyższe stężenie glukozy w osoczu na czczo lub nieprawidłowy profil lipidowy krwi. Oprócz tego osoby te miały przynajmniej lekką nadwagę. Reprezentowali oni wszystkie kraje skandynawskie poza Norwegią. Spożycie składników odżywczych oceniano na podstawie dzienniczka zawierającego dane z 4 dni. W przypadku ponad 80% badanych ich dieta była zbyt bogata w tłuszcze twarde czyli nasycone. Jedynie 1/3 uczestników miała odpowiednie spożycie tłuszczów nienasyconych. Ponad 75% osób miało zbyt mało błonnika w swojej diecie, podczas gdy 65% ludzi spożywało za wiele soli. Witamina D była dostarczana w zbyt małym stopniu u 20% uczestników. Oprócz tego jedna trzecia mężczyzn i jedna czwarta kobiet piła zbyt dużo alkoholu. Według naukowców niskie przestrzeganie zaleceń żywieniowych może dodatkowo zwiększyć ryzyko zachorowań na choroby układu krążenia i cukrzycę. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Dla wielu ludzi, zalety dostarczania probiotyków podczas jedzenia konwencjonalnego jogurtu pochodzącego od zwierząt nie jest możliwe ze względu na gluten lub nietolerancję laktozy, alergię na mleko czy dietę wegańską. Ostatnio, grupa naukowców z Politechniki w Walencji wykazała, że niektóre rodzaje roślinnego „mleka” mogą być potencjalnymi substytutami tradycyjnego jogurtu opartego na zwierzętach.
Pokazano, jak pewne grupy mleczka roślinnego są w stanie wspierać realne kolonie bakterii probiotycznych. To badanie ma potencjał do zaoferowania zdrowego substytutu (oprócz probiotyków w kapsułkach) dla zwierzęcych jogurtów.
Probiotyki występuję naturalnie w sfermentowanych warzywach, w jogurtach i w mleku matki i są formą mikroskopijnych bakterii, które często przebywają w naszym przewodzie pokarmowym. Zapewniają one naturalną obronę przed wieloma dolegliwościami przez wzmocnienie układu odpornościowego przed niektórymi chorobami wirusowymi. Probiotyki są również związane z redukcją niektórych alergii oraz wykazano, że mają potencjalną możliwość zablokowania pewnych nowotworów. Są nie tylko istotne dla ochrony przed chorobą, ale poprawiają lub uzupełniają probiotyczną mikroflorę, która pomaga w utrzymaniu zdrowej wagi i zwiększaniu energii. Konwencjonalne jogurty pochodzące od zwierząt są jednym z najprostszych i najlepszych źródeł probiotyków, ale ich spożywanie nie jest możliwe przez niektóre grupy ludzi. Możliwość stosowania mleka roślinnego zawierającego probiotyki może pomóc wielu ludziom.
Mleko roślinne jest wytwarzane podczas fermentacji ziaren i orzechów. Stwierdzono, że posiada wysokie stężenie witaminy E i B, potasu, kwasu foliowego i przeciwutleniaczy. Zawartość kwasu foliowego i wysoki stosunek wapnia do fosforu spowodowały, że zaleca się spożycie tego mleka przez kobiety w ciąży. Badając mleko roślinne produkowane podczas fermentacji orzechów laskowych, migdałów i owsa (obecnie eksperymentuje się z orzechami i kasztanami) zespół naukowców z Uniwersytetu w Walencji ustalił, że te formy mleka roślinnego zawierają matrycę, która była w stanie utrzymać bakterie probiotyczne. Może również wspierać bakterie probiotyczne po terminie przydatności danego produktu, a co najważniejsze, po jego spożyciu.
Badania podają potencjalne, naturalne formy probiotycznych suplementów dla osób z nietolerancją laktozy lub glutenu, a także z alergią na mleko. Również oferują nowe informacje o tym, jak poprawić obecnie dostępne mleczka roślinne oraz informacje na temat nowych i innowacyjnych produktów, które mogą być dostosowane do bardzo konkretnej grupy ludzi i w sumie dla całego społeczeństwa.
Angelika Masłowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Częstość występowania nadwagi i otyłości u młodzieży, znacznie wzrosła w ostatnich latach. Badanie przeprowadzone przez UVP / EUH potwierdziło, że, niezależnie od całkowitej liczby spożywanych kalorii i wykonywanej aktywności fizycznej, nadmierna ilość tłuszczu w diecie prowadzi do większej akumulacji tłuszczu w jamie brzusznej. Badania zostały opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Clinical Nutrition i jest częścią badania HELENA finansowanego przez Komisję Europejską.
- Do tej pory sądzono, że niezbilansowaną dietę można zrekompensować zwiększeniem aktywności fizycznej. W badaniu tym wykazano, że nie jest to prawdą. - wyjaśniła Idoia Labayen, doktor biologii i zwyczajnych Wykładowca Żywienia i Nauki o Żywności na Wydziale UPV / EHU, główny badacz w badaniu.
Celem było zbadanie roli składnika lipidowego, innymi słowy, tłuszczu w diecie a nagromadzenia tłuszczu w jamie brzusznej, u młodzieży. Nagromadzenie tłuszczu w jamie brzusznej jest najbardziej szkodliwe pod względem zdrowia, ponieważ zwiększa ryzyko zachorowania na choroby układu krążenia, cukrzycy, wysokiego ciśnienia krwi, wysokiego poziomu cholesterolu itp. Jednak nie było wcześniejszych badań nad rolą diety przy nadmiarze tkanki tłuszczowej w tak krytycznej fazie rozwoju jak dojrzewanie. "Młodzież to grupa, którą jesteśmy zaniepokojeni w zakresie stylu życia, ponieważ zaczynają podejmować swoje własne decyzje o tym, co chcą i czego nie chcą jeść. Jest to również okres, w którym wielu z nich zaprzestało jakiegokolwiek sportu itp., "wskazał Labayen.
Tłuszcz, istotnym czynnikiem
Badacze pracowali z grupą 224 nastolatków, którzy wzięli udział w badaniu HELENA (łączna liczba uczestników - ponad 3500), których tłuszcz brzuszny został dokładnie mierzony za pomocą absorpcjometrii podwójnej energii promieniowania rentgenowskiego, nawyków żywieniowych i aktywności fizycznej.
Niektórzy autorzy zaproponowali, że dieta o wysokiej zawartości tłuszczu może zwiększyć ryzyko otyłości, nawet bez zwiększania całkowitego spożycia kalorii. Mówili, że niezależnie od całkowitego spożycia kalorii, nadmierny procent tłuszczu w diecie może prowadzić do wyższego odsetka tkanki tłuszczowej.
Wyniki tego badania potwierdzają hipotezę, i pokazują, że ilość spożywanego tłuszczu jest istotnie związana z wzrostem otyłości brzusznej, a związek ten jest niezależny od poziomu ćwiczeń fizycznych młodzieży. "Pomimo faktu, że aktywność fizyczna jest zwykle czynnikiem zapobiegania, w tym konkretnym przypadku nie jest w stanie temu przeciwdziałać," zwrócił uwagę badacz UVP / BDR, VI. Wyniki wskazują na tłuszcz w diecie jako główny czynnika ryzyka w otyłości brzusznej u młodzieży, bez względu na to, jak wiele ćwiczeń fizycznych wykonują - podkreślił Labayen.
Głównym celem badania HELENA (Zdrowy styl życia w Europie poprzez odżywianie w okresie dojrzewania) jest uzyskanie informacji na temat układu krążenia, nawyków żywieniowych i aktywności fizycznej młodzieży Europy.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Starsze osoby z wysokim stężeniem witaminy E w surowicy są mniej narażone na cierpienie z powodu zaburzeń pamięci, niż ich rówieśnicy z niższymi poziomem tej witaminy, według badania opublikowanego niedawno w Experimental Gerontology.
Według badaczy różne formy witaminy E wydają się odgrywać istotną rolę w procesach pamięci. Badanie zostało przeprowadzone we współpracy Uniwersytetu Wschodniej Finlandii, fińskiego Narodowego Instytutu Zdrowia i Opieki Społecznej, Instytutu Karolinska i Uniwersytetu w Perugii.
Badania nad związkiem pomiędzy witaminą E i zaburzeniami pamięci zwykle koncentrują się na pojedynczej postaci witaminy E, a mianowicie α-tokoferolu, który jest stosowany w suplementach z witaminą E. Jednakże witamina E występuje w ośmiu różnych formach, naturalne tokoferole i tokotrienole, z których wszystkie mają własności przeciwutleniające.
Te niedawno opublikowane badanie obejmuje ponad 140 65-letnich fińskich osób bez zaburzeń pamięci na początku badania. Podczas ośmiu lat obserwacji stwierdzono, że wyższe stężenie witaminy E w surowicy, a także wyższe poziomy γ-tokoferol, β-Tocotrienol i wszystkich tokotrienoli w szczególności, chroni przed zaburzeniami pamięci. Według badaczy, wyniki pokazują, że cała rodzina witamina E odgrywa istotną rolę w procesach pamięci. Najbardziej wiarygodnym sposobem ustalenia, czy poziom witaminy E jest wystarczająco wysoki, należy dokonać pomiaru poziomu witaminy E z surowicy.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Najnowsze badania z Washington University School of Medicine wykazały, że w porównaniu zresztą populacji, użytkowanie alkoholu, tytoniu i narkotyków jest znacznie większe wśród osób, które mają zaburzenia psychotyczne.
Zespół badawczy, w tym dr Sarah M. Hartz , mówi, że ich badanie jest największym kiedykolwiek prowadzonym badaniem, które ocenia stosowanie substancji w społeczeństwie z poważną chorobą psychiczną. Aby osiągnąć wyniki, badacze analizowali palenie, picie i zażywanie narkotyków wśród 20.000 uczestników.
Zaskakujące wyniki badań
Ponad 10.000 uczestników było wolnych od choroby psychicznej, podczas gdy u 9142 zdiagnozowano schizofrenię, chorobę afektywną dwubiegunową, zaburzenia schizoafektywne (charakteryzujące się halucynacjami i urojeniami) lub zaburzenia nastroju, w tym depresję. Wśród uczestników z chorobą psychiczną, 75 % było palaczami. Wyniki wykazały, że ponad 75 % uczestników z zaburzeniami psychicznymi, byli palaczami. Co więcej, około 50 % uczestników z chorobą psychiczną wykazało użycie marihuany. Używanie marihuany w populacji ogólnej wynosi około 18 % , według naukowców. Około 50% uczestników z chorobą psychiczną używało innych narkotyków. Rekreacyjne zażywanie narkotyków w populacji ogólnej wynosi około 12 % , twierdzą naukowcy
Poszukiwania nowej strategii pomocy
Badacze twierdzą, że ich wyniki są wielkim problemem, ponieważ ludzie z poważną chorobą psychiczną są bardziej narażeni na śmierć o około 12-25 lat wcześniej niż osoby bez choroby psychicznej. Dr Hartz mówi : "Ich śmierć nie jest spowodowana przedawkowaniem narkotyków lub samobójstwem, ponieważ takich rzeczy można się było spodziewać przy ciężkiej chorobie psychicznej. Umierają oni z powodu chorób serca i raka, problemów spowodowanych chronicznym piciem alkoholu i paleniem tytoniu . "Dr Hartz uważa, że pracownicy służby zdrowia powinni zachęcać swoich pacjentów chorych psychicznie, aby zaprzestali używania tych substancji . "Musimy opracować nowe strategie, ponieważ wiele działań w celu ograniczenia palenia, picia i zażywania narkotyków, które sprawdziły się w innych populacjach pacjentów nie wydaje się być bardzo skuteczne w tej grupie pacjentów psychiatrycznych. "
Autor: Katarzyna Bałdyka
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Zmiana w strukturze naszej diety może radykalnie odmienić mikrobiologię naszych jelit, i to w mniej niż jeden dzień. Jak twierdzą naukowcy, może to doprowadzić do gwałtownych zmian w funkcjonowaniu naszej flory bakteryjnej. Przełomowe badania zostały opublikowane w czasopiśmie Nature. Polegały na zbadaniu jak krótkoterminowe zmiany w diecie wpływają na skład bakterii jelitowych, które wchodzą w skład mikroflory jelitowej. Stwierdzono, że zmiany w nawykach żywieniowych mogą prowadzić do szybkich zmian w ekologii mikroorganizmów. Prowadzony przez Lawrenca Davida z Uniwersytetu Harvarda zespół zauważył, że wpływ długotrwałych diet na strukturę i aktywność bilionów drobnoustrojów zamieszkujących w jelitach człowieka jest znany.
Chcesz wiedzieć więcej? Artykuł "Rola diety w obniżaniu stężenia bilirubiny" zawiera wartościowe informacje.
Nie jest jednak jasne jak szybko i powtarzalnie na ludzkie jelita działają krótkoterminowe zmiany makroelementów. -Badania pokazują, że konsumpcja krótkotrwałych diet, składających się wyłącznie z produktów zwierzęcych lub roślinnych, zmienia strukturę wspólnotową i mikrobiologiczną i przysłania indywidualne różnice w ekspresji genów drobnoustrojów – mówi Lawrence David. Badania na myszach sugerują, że zmiany w mikrobiomie zachodzą już w ciągu jednego dnia. Dotychczas nie zauważono tego efektu u ludzi. Badacze stwierdzili, że szybkie przystosowywanie się organizmu do zmieniających się produktów spożywczych może być przydatne w kontrolowaniu chorób związanych z mikroflorą. Szczegóły badań Badacze wybrali spośród ochotników 9 osób. Każdej z nich podawano dwie skrajnie różne diety przez pięć dni, a pomiędzy przechodzili oni płukanie żołądka. Pierwsza dieta była oparta na produktach zwierzęcych. Jej głównymi składnikami było mięso i sery. Następnie ochotnicy jedli drugą dietę, której głównym elementem był błonnik. Znajduje się on głównie w żywności roślinnej takiej jak ryż, owoce, warzywa, soczewica. David przyznał, że pierwszy rodzaj diety jest trochę „ekstremalny” jednak drugi przykład jest spotykany w krajach rozwijających się. Zespół przeanalizował mikroflorę badanych przed, w trakcie i po każdej ze stosowanych diet. Wyniki były jednoznaczne. Względna zawartość różnych gatunków bakterii wyglądała jakby przesunięta o jeden dzień od zjedzenia. Po około trzech dniach nie tylko zmieniła się mikroflora, ale podobnie zachowały się bakterie jelit. Rodzaj genów drobnoustrojów zmienił się w obu dietach. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Codzienny ciepły posiłek coraz częściej pozostaje jedynie w sferze marzeń osób, które z powodu aktywności zawodowej cierpią na nieuleczalny brak czasu. Czy te marzenia da się zrealizować? Naturalnie, sposobów jest całkiem sporo. Dlatego też każdy ma okazje wybrać ten, który najbardziej mu odpowiada.
Intensywne i pracochłonne życie zawodowe wymaga poświęceń. Jedynym momentem, w którym cała rodzina ma okazję razem się spotkać, porozmawiać i zwyczajnie z sobą pobyć jest... codzienny posiłek. W ramach oszczędności czasu coraz częściej wybierane są rozwiązania, które pozwalają na uniknięcie codziennego gotowania. O jakich rozwiązaniach mowa?
Na mieście, z mikrofalówki, a może na zamówienie?
Pierwszym, znanym i wciąż często wykorzystywanym sposobem na zapewnienie sobie ciepłego posiłku jest kupno gotowego obiadu w większych sklepach lub restauracjach i podgrzanie go w mikrofalówce. Można także spróbować stołowania się na mieście. Jednak jedzenie w samotności z całą pewnością nie jest przeznaczone dla każdego. Co pozostaje? Chociażby zamawianie jedzenia na dowóz w Poznaniu i innych większych miastach. Taką propozycję oferuje serwis pyszne.pl. Rozwiązanie bardzo dobrze trafia w oczekiwania współczesnego człowieka, który ze względu na brak czasu jest zmuszony do poszukiwania rozwiązań, które ułatwią mu życie i pozwolą uniknąć czasochłonnych prac domowych.
Jakie są zalety, które oferuje wyżej wymieniony serwis? Po pierwsze oszczędność czasu, który dzisiaj jest coraz bardziej doceniany przez każdego. Po drugie... oszczędność pieniędzy. Jak to możliwe? Czy zakup gotowych posiłków z dowozem może być tańszy niż samodzielne ich przygotowywanie? Okazuje się, że tak. Wynika to przede wszystkim z tego, iż przygotowywanie posiłków dla większych grup jest tańsze niż gotowanie dla kilku osób, z których składa się klasyczna, współczesna rodzina. Często więc okazuje się, że zakup gotowego obiadu z dowozem jest ekonomicznym strzałem w dziesiątkę dla domowego budżetu. Jedzenie na zamówienie to również szansa na wzbogacenie codziennego menu, które dzięki możliwościom serwisu pyszne.pl, pozwala na zakup posiłków z różnych stron świata.
Czytaj więcej
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że środki spożywcze i papierosy tworzą coś więcej niż tylko brak równowagi ośrodkowego układu nerwowego (OUN), tworzą niepokój, nerwowość, pobudzenie, depresję i to wszystko, co lekarze często określają jako „brak równowagi chemicznej”.
Większość lekarzy medycyny zachodniej przepisuje leki na ten brak równowagi bez względu na dietę, ćwiczenia czy filtrowanie toksyn, które są wprowadzane codzienne do organizmu, czasem nawet co godzinę. Istnieje ponad 46 mln palaczy w Ameryce, z których większość nie uważa środków spożywczych jako części ich problemów i woli przyjmować pigułki niż zmienić to, co jedzą i piją. Są ludzie, którzy nigdy nie przestają jeść fast foodów, przetworzonych chipsów i wypieków. Inni spożywają aspartam cały czas i nie mają pojęcia o zagrożeniach dla zdrowia: picie syropów na kaszel oraz ból głowy, żucie gumy i spożywanie miętówek, które zakłócają nerwy.
Niektóre genetycznie zmutowane tytonie, który są „wyleczone” amoniakiem i palone w środku bielonego papieru powodują koszmar ośrodkowego układu nerwowego, który wymaga ulgi, nie tylko paląc papierosy, co pół godziny czy 45 minut. Powodują również powtarzające się migreny ze względu na dzwonienie w uszach. Pestycydy stosowane w komercyjnym tytoniu mogą powodować zamieszanie i depresję oraz niedobory substancji odżywczych, a także inne zaburzenia.
Zachodnia medycyna (Big Pharma) lubi jak jesteś nerwowy, niespokojny i przewlekle chory. To, w jaki sposób trzymają „klientów na całe życie”. Jesteś mądrzejszy i zasługujesz na coś lepszego niż to. Wybierz bycie zrównoważonym, energicznym i zdrowym!
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Dr Nathan Watemberg z Uniwersytetu Tel Awiwu, związanego z Meir Medical Center wykazał, że żucie gumy przez nastolatków, jak i przez młodsze dzieci, powoduje ból głowy. Jego odkrycia, opublikowane w „Pediatric Neurology”, mogą pomóc w leczeniu licznych przypadków migrenowych bólów głowy u młodzieży bez konieczności dodatkowych badań lub leków.
„Z naszych 30 pacjentów, 26 zgłosiło znaczną poprawę, a 19 miało całkowite ustąpienie bólu głowy”, powiedział Dr Watemberg. „Dwudziestu pacjentów później zgodziło się wrócić do gumy do żucia i u wszystkich odnotowano natychmiastowy nawrót objawów."
Tuż pod nosem
Bóle głowy są częste w dzieciństwie i stają się bardziej powszechne w okresie dojrzewania, zwłaszcza wśród dziewcząt. Typowymi wyzwalaczami są stres, zmęczenie, brak snu lub ciepła, gry wideo, hałas, światło słoneczne, palenie, brak posiłków oraz miesiączka. Ale do tej pory niewiele było badań medycznych na temat relacji między gumą do żucia i bólem głowy. Na oddziale Dziecięcej Neurologii w jednostce Meir Medical Center oraz w Centrum Rozwoju Dziecka, a także w innych klinikach, Dr Watemberg zauważył, że wielu pacjentów, którzy zgłosili bóle głowy codziennie żuło gumę.
Dr Watemberg poprosił 30 pacjentów, od 6 do 19 lat, którzy mieli przewlekłe migreny i bóle głowy, o rzucenie gumy do żucia na okres jednego miesiąca. Po miesiącu bez gumy, 19 z 30 pacjentów zgłosiło, że ich ból głowy przeszedł całkowicie, a u 7odnotowano spadek częstości i intensywności bólów głowy. Aby przetestować wyniki, 26 pacjentów zgodziło się na wznowienie gumy do żucia przez dwa tygodnie. U wszystkich z nich odnotowano powrót objawów w ciągu kilku dni.
Jedno z badań sugeruje, że guma do żucia powoduje dysfunkcję stawu skroniowo-żuchwowego (TMJ- temporomandibular joint), miejsca, w którym szczęka łączy się z czaszką. Drugie badanie obwinia aspartam, sztuczny słodzik stosowany w najbardziej popularnych gumach do żucia.
Dr Watemberg faworyzuje wyjaśnienie TMJ: „Guma jest aromatyczna tylko w krótkim okresie czasu, co sugeruje, że nie zawiera dużo aspartamu. Jeżeli aspartam powoduje bóle głowy, byłoby o wiele więcej bólu głowy przy spożywaniu sztucznie słodzonych napojów i produktów. Z drugiej strony, ludzie żują gumę nawet jeżeli nie ma już posmaku, co prowadzi do znaczącego obciążenia stawu skroniowo-żuchwowego, który jest najczęściej używany w organizmie.”
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej