Jak zrealizować gospodarczy potencjał rynku suplementów diety? Jakie są światowe i europejskie trendy w dziedzinie suplementacji? W jakim kierunku zmierza rynek suplementów?
Suplementy diety to dynamiczny, innowacyjny i przyszłościowy rynek, zarówno pod kątem potencjału wzrostu, jak i wpływu na profilaktykę zdrowia konsumentów. Jaką rolę odgrywa sprzedaż suplementów w rozwoju branży spożywczej i farmaceutycznej? Jak zapewnić najwyższą jakość oferowanych produktów? Jakie są europejskie trendy w obszarze suplementacji?
Na te i wiele innych pytań odpowiedzieli eksperci zaproszeni na konferencję Społeczna i gospodarcza rola suplementów diety, zorganizowaną 5 czerwca 2014 roku z okazji 10. rocznicy powstania Krajowej Rady Suplementów i Odżywek. Jubileusz ten zbiegł się z dziesięcioleciem polskiej obecności w Unii Europejskiej, która ma decydujący wpływ na prawodawstwo i uwarunkowania rządzące krajowym rynkiem suplementów, wartym ponad 3 miliardy złotych rocznie.
W konferencji wzięli udział producenci i dystrybutorzy suplementów diety oraz kancelarie prawne i firmy doradcze. Konferencję prowadzili: Prezes KRSIO, Pani Profesor Iwona Wawer oraz Redaktor Managera Apteki, Pan Paweł Kruś. Historię, osiągnięcia oraz cele na przyszłość, jakie postawiło sobie Stowarzyszenie przedstawiła, Pani Katarzyna Wójcicka, Przewodnicząca Rady Eksperckiej KRSiO. Jedną z prelekcji wygłosił Patrick Ahern, Dyrektor Generalny europejskiego stowarzyszenia EHPM (zrzeszającego 1750 producentów w ramach lokalnych organizacji w poszczególnych krajach Europy), ekspert w dziedzinie prawa żywnościowego.
Dziesięciolecie KRSiO jest okazją do refleksji na temat roli, jaką organizacja ta odegrała w edukowaniu opinii publicznej na temat znaczenia suplementacji w diecie współczesnego człowieka. Jednak konsumenci, a nawet profesjonaliści w dziedzinie medycyny wciąż mają problemy z rozróżnieniem pomiędzy suplementami diety (które, jako środki spożywcze, wyrównują deficyt składników odżywczych), a lekiem (który ma działanie terapeutyczne i leczy).
Ciekawe panele tematyczne prowadzone m.in. przez dr Katarzynę Suchoszek- Łukaniuk, Wiceprezesa KRSIO, były okazją do dyskusji między ekspertami na temat jakości i kierunku rozwoju rynku oraz regulujących go procesów legislacyjnych, a także współpracy ze środowiskiem lekarskim i farmaceutycznym. Eksperci podkreślali ważną gospodarczą rolę suplementów diety oraz ich wpływ na zdrowie publiczne. Polski rynek suplementów diety to jedna ze stale rozwijających się dziedzin gospodarki, notująca średnioroczny wzrost na poziomie 10%. Wśród suplementów najczęściej wybieranych przez Polaków znajdują się preparaty uzupełniające poziom magnezu, probiotyki wspomagające antybiotykoterapię oraz specyfiki pomagające utrzymać zdrowe kości i stawy.
W najbliższych latach wzrośnie rynek produktów wspierających uprawianie sportu, odchudzanie, wzrok, libido oraz urodę. Będą one odpowiedzią na rosnące potrzeby konsumentów w zakresie profilaktyki zdrowia - poinformował Bartosz Kondaszewski z firmy PMR.
Jednym ze światowych trendów na rynku suplementów jest zróżnicowanie formy podania preparatów, którą dostosowuje się do możliwości i potrzeb konsumenta. W przypadku dzieci i seniorów popularną formą są łatwe do połknięcia produkty w formie płynów i żeli. Przewiduje się, że w najbliższej przyszłości wzrośnie popularność tzw. produktów „w biegu", czyli w jednorazowych saszetkach, rozpuszczalnych granulkach - łatwych w użyciu. Na razie w Polsce dominują kapsułki i tabletki, ale zdaniem Pani Honoraty Jarockiej z firmy Mintel, to się zmieni.
Podczas konferencji przedstawiono również zakres badań jakościowych suplementów diety, omówiono systemy kontroli jakości w branży spożywczej i farmaceutycznej oraz potrzebę stworzenia systemu przeznaczonego do monitorowania standardów produkcji suplementów diety, uwzględniającego ich specyfikę.
Podczas uroczystości wręczono nagrody w konkursie na najlepszą pracę dyplomową związaną z tematem suplementów diety. Partnerami konkursu były firmy J.S. Hamilton, Olimp Laboratories oraz Novascon Pharmaceuticals.
Partnerem strategicznym konferencji była firma J.S. Hamilton Poland S.A., zajmująca się badaniami analitycznymi. Udział w wydarzeniu wzięli przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Instytutu Leków, Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Medycznych, Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, Granicznej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, Instytutu Żywności i Żywienia, Instytutu Sportu, Business Center Clubu, Izby Gospodarczej Farmacja Polska, Polskiej Federacji Producentów Żywności, wielu wyższych uczelni, instytutów i innych organizacji.
Konferencja była doskonałą okazją do nawiązania kontaktów i wymiany poglądów.
Czytaj więcej
Jeśli potrzebny jest kolejny powód, dla którego warto w końcu ograniczyć codzienne spożycie cukru, to naukowcy już taki znaleźli. Okazuje się, że nasza słabość do słodyczy zabija nas zwiększając dramatycznie ryzyko śmierci w wyniku niewydolności układu krążenia, czy zawału serca.
Czynniki ryzyka związane z podniesionym ciśnieniem krwi, wysokim poziomem trójglicerydów i cholesterolu, w tym ze zwiększonym stężeniem utlenionych lipoprotein o małej gęstości, czyli utlenionego "złego" cholesterolu LDL oraz niskim stosunkiem stężenia "dobrego" cholesterolu HDL do "złego" cholesterolu LDL, są wynikiem diety zawierającej puste kalorie, pochodzące z produktów żywnościowych bogatych w cukier. Co najciekawsze, zostało naukowo dowiedzione, że zwiększenie ryzyka wystąpienia dolegliwości sercowo-naczyniowych nie jest związane ze wzrostem wagi ciała, który jest zazwyczaj wynikiem nadmiernego spożycia cukru - sam cukier bezpośr@ednio wpływa na ryzyko chorób serca, niezależnie od przyrostu wagi ciała.
Grupa badawcza na University of Otago, na Nowej Zelandii, podjęła się zrewidowania i meta-analizy dużej kohorty testów dietetycznych, obejmujących efekty stosowania diety o wysokiej i niskiej zawartości cukru na ciśnienie krwi i poziom lipidów w organizmie, które są istotnymi wyznacznikami możliwych powikłań w obrębie układu krążenia. Autorka i kierowniczka badań dr Lisa Te Morenga wraz ze studentami odkryła niepodważalne i udokumentowane dowody na to, że spożycie cukru bezpośrednio wpływa na prawdopodobieństwo wystąpienia chorób serca oraz na ciśnienie krwi i poziom lipidów. Ponadto potwierdza, że cukier przyczynia się do wszelkich dysfunkcji układu sercowo-naczyniowego, niezależnie od tego jaki ma wpływ na wagę ciała.
Cukier i rafinowane węglowodany przyczyną nadciśnienia i nieprawidłowych stężeń cholesterolu
Naukowcy poddali analizie 49 żywieniowych testów interwencyjnych przeprowadzonych w latach 1965-2013. Porównano efekty stosowanych diet na poziom lipidów i ciśnienie krwi - przy czym diety te różniły się jedynie ilościową zawartością cukru i węglowodanów konsumowanych przez uczestników badania. 37 testów dostarczyło danych o wpływie diety bogatej w cukier na metabolizm lipidów, a 12 pozostałych na ciśnienie krwi. Zebrano następnie wszystkie dostępne dane, żeby oszacować całościowy czynnik ryzyka oddziałujący na ogólną kondycję zdrowotną.
Grupa badawcza zauważyła, że niektóre otrzymane dane były przekłamane, bo badania te były sponsorowane przez instytucje przemysłu spożywczego. Po odkryciu tego zafałszowania, naukowcy odnaleźli dane, które jednoznacznie potwierdzały negatywny wpływ diety o wysokiej zawartości cukru na ryzyko kardiometaboliczne. Małe zmiany ciśnienia krwi, skurczowe i rozkurczowe, rzędu 20 mmHg, mogą podwoić ryzyko ataku serca, a dysfunkcje w metabolizmie cholesterolu mogą spowodować zmiany w delikatnym śródbłonku wyściełający naczynia krwionośne, co skutkuje powstaniem płytek miażdżycowych lub zakrzepów krwi.
Branże spożywcze i media nadal promują przetworzone jedzenie z ogromną zawartością cukru, co jest środkiem do zwiększenia zysków sprzedażowych, podczas gdy miliony niedoinformowanych ludzi spożywa rocznie około 71 kg cukru dodanego przez producentów żywności.
Niedawno odnotowano, że cukier jest związany ze zwiększonym ryzykiem różnych odmian raka, a także udaru i choroby Alzheimera. Dowody powinny być wystarczające dla osób, którym zależy na zdrowym trybie życia - należy wyeliminować z diety cukier, przetworzoną żywność i zastąpić je naturalnymi produktami, co radykalnie zmniejszy ryzyko chorób serca i innych chronicznych dolegliwości.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Popularna przyprawa do potraw - glutaminian monosodowy (MSG) - okazuje się mieć związek z otyłością i zaburzeniami metabolicznymi (syndrom metaboliczny) oraz postępującymi chorobami wątroby.
Najnowsze badania wyodrębniły glutaminian sodu jak istotny czynnik wywoławczy otyłości i pokazały, że restrykcyjna dieta nie jest w stanie przeciwdziałać tym efektom, co najwyżej może zahamować rozwijające się choroby wątroby, będące również skutkiem spożywania glutaminianu sodu.
Czym jest glutaminian sodu i skąd sie wziął?
Glutaminian sodu jest pochodną aminokwasów - solą kwasu glutaminowego. Występuje naturalnie w wielu produktach spożywczych, między innymi w mięsach, rybach, warzywach w formie związanej z białkiem lub w formie wolnej na przykład w pomidorach, mleku, serach. Glutaminian sodu stosuje się powszechnie jako wzmacniacz smaku - takie działanie ma jedynie w formie wolnej. Smak, który nadaje został nazwany umami - jest to piąty podstawowy smak, jaki wyodrębniamy w jedzeniu.
Wzmacniacze smaku zawierające glutaminian sodu były stosowane już w starożytności - zawierał go sos rybny poddany fermentacji, którym Rzymianie doprawiali potrawy. Także na Dalekim Wschodzie od setek lat wykorzystywano jako dodatek smakowy pewien wodorost, zwany kombu. Dopiero w 1908 roku, profesor chemii na Cesarskim Uniwersytecie Tokijskim, Kikunae Ikeda wyizolował z wodorostów związek chemiczny - kwas glutaminowy, który nadawał im ten unikatowy smak - nazwany wtedy umami. Niedługo po tym odkryciu rozpoczęła się produkcja przyprawy składającej się z oczyszczonego glutaminianu sodu i została ochrzczona mianem "esencja smaku". Aktualnie glutaminian sodu jest powszechnie występującym składnikiem wielu komercyjnych produktów spożywczych, w szczególności przetworzonych.
Poszukiwania negatywnych efektów ubocznych MSG
Makoto Fujimoto, wraz z międzynarodową grupą naukowców z Japonii, Stanów Zjednoczonych i Włoch, przeprowadził szczegółowe testy na myszach, które były na diecie niskokalorycznej i zwykłej, monitorując ich wzrost wagi ciała i rozwój niealkoholowego stłuszczenia wątroby, a szczególnie jego przejścia w niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby (NASH), które jest rodzajem przewlekłego zapalenia wątroby niewynikającego z nadmiernego spożycia alkoholu, ale z innych czynników. Wyniki tych badań zostały opublikowane w artykule sugerującym, że restrykcyjna dieta może przynieść poprawę w postępującym etapie NASH, ale nie zapobiegnie samej inicjacji choroby oraz otyłości przez MSG. Wysokokaloryczna dieta jest w stanie rozwinąć stan chorobowy w zwłóknienie i zapalenie wątroby oraz raka wątroby.
Chociaż glutaminian sodu (MSG) został uznany za bezpieczny dodatek do jedzenia, to nadal nie jest znane jego dawkowanie, interakcja z innymi substancjami i lekami, skutki spożycia wśród różnych grup społecznych, oraz wpływ na przewlekłe choroby zapalne i neurologiczne - podaje w wątpliwość dr Sampath Parthasarathy, w Florida Hospital Chair in Cardiovascular Sciences, na University of Central Florida w Orlando, w Stanach Zjednoczonych. Twierdzi również, że sugestie płynące z ostatnich badań Fujimoto mogą pomóc w przyszłym zapobieganiu otyłości wśród dzieci.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Badania przeprowadzone przez University of Liverpool wykazały, że włączanie do diety suszonych śliwek wspomaga utratę wagi. Rzadko zaleca się suszone owoce, kiedy chcemy schudnąć, mimo, że wiadomo o ich wspomaganiu uczucia sytości
Badania miało na celu udowodnienie, że jedzenie śliwek faktycznie pomaga w chudnięciu, a trwało 12 tygodni. Obserwowano również, czy śliwki mają wpływ na apetyt. Badanych podzielono na dwie grupy – tych, którzy spożywali śliwki codziennie (140g kobiety i 171g mężczyźni) i tych, którzy otrzymali wszelkie porady na temat zdrowych przekąsek, które mogą spożyć i jednocześnie stracić na wadze. Naukowcy odkryli, ze osoby, które codziennie jadły śliwki schudły około 2 kg więcej, niż pozostali i stracili 2.5cm w biodrach. Wyniki z grupy spożywającej rekomendowane produkty to 1.5 kg i 1.7 cm. Ponadto mimo dość znacznej ilości spożywanych śliwek dziennie, zauważono, że są one bardzo dobrze tolerowane. Już po ośmiu tygodniach badani zauważyli u siebie zwiększenie uczucia sytości.
Uczucie głodu największym wyzwaniem
Dr Jo Harrold, który prowadził całe badanie, powiedział: - Są to pierwsze dowody na to, że dzięki śliwkom można utracić masę ciała bez jednoczesnego działa efektów ubocznych. Pokazuje to, że w przyszłości można swobodnie włączyć je w dietę, która ma na celu kontrolę wagi. Niezwykle pomocne jest obniżenie uczucia głodu i chęci zaspakajania apetytu, które są najważniejsze, a jednocześnie najtrudniejsze do pokonania dla osób, które chcą pozostać na diecie.
Pomocne uczucie sytości
Dr Jason Halford, profesor psychologii eksperymentalnej i dyrektor University’s Human Ingestive Behavior Laboratory dodaje: „Utrzymanie zdrowej diety jest trudne. Włączanie znacznej ilości owoców i warzyw do codziennego jadłospisu staje się wyzwaniem. Suszone owoce są wygodnym dodatkiem, który może go uzupełnić, a jednocześnie wspomóc, gdyż to właśnie zaspakajanie apetytu jest wówczas najtrudniejsze.”
Agata Sugak
źródło: ScienceNews.p
Czytaj więcej
Konsumenci napojów gazowanych bogatych w fruktozę w rzeczywistości spożywają więcej ilości tego składnika niż im się wydaje. Takie wyniki zostały przedstawione w najnowszych badaniach przeprowadzonych przez Childhood Obesity Research Center w Keck School of Medicine na Uniwersytecie Południowej Kalifornii.
W badaniu opublikowanym w czasopiśmie medycznym Nutrition, przeanalizowane zostały składy 34 popularnych napojów, uznając, że soki i napoje wykonane z użyciem wysokiej ilości fruktozowego syropu kukurydzianego (HFCS) zawierają 50% więcej fruktozy niż glukozy.
- Zwiększona ilość fruktozy może przyczyniać się do zwiększenia ryzyka cukrzycy, chorób układu krążenia i chorób wątroby - powiedział Michael Goran, główny autor badania. - Ludzkie ciało nie jest przystosowane do przetwarzania tego rodzaju cukru w takich ilościach w przeciwieństwie do glukozy, która służy jako paliwo dla ciała. Fruktoza prawie całkowicie przetwarzana jest w wątrobie, gdzie następnie przekształca się w tłuszcz.
Kolejne badania wykazały również, że wiele opakowań produktów jest błędnie oznaczonych i nie podają prawidłowych zawartości cukru w składzie produktu. Niektóre napoje mają większe stężenie fruktozy niż wskazywałyby na to opisane na nich etykiety, a to z kolei zaś sugeruje, że napoje mogą zawierać HFCS, który nie jest przedstawiony na etykietach.
Zespół badaczy sprawdził również zakupione przez nich napoje, które dobierane były względem popularności produktów i były w swoim składzie bogate w cukier. Badania przeprowadzone były w trzech różnych laboratoriach, przy użyciu trzech różnych metod. Wyniki były spójne pomimo wykonania różnych metod, wszędzie uzyskana średnią 60:40, gdzie przeważającym składnikiem była fruktoza, a w 40% glukoza.
Najwięcej HFCS spożywają Amerykanie, u których konsumpcja podwoiła się w ciągu ostatnich trzech dekad. Ilość osób cierpiących na cukrzycę wzrosła trzykrotnie. Większość z tego wzrostu związana jest bezpośrednio z większym zużyciem napojów gazowanych, napojów dla sportowców i napojów energetycznych.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Otyłość jest coraz większym problemem szczególnie wśród dzieci. W ciągu ostatnich 30 lat, wskaźniki otyłości zwiększyły się ponad dwukrotnie u dzieci, a u młodzieży aż czterokrotnie. Teraz, nowe badania opublikowane w BMJ sugerują, że dzieci których rodzice wzięli rozwód mogą być bardziej podatne na przyrost masy ciała niż dzieci z bezpiecznym stanem rodzicielskim, czyli dwójką rodziców.
Wcześniejsze badania wykazały, że życie rodzinne dziecka może wpływać na masę jego ciała. Przykładowo, Medical News Today publikowało ostatnio badania, które sugerują że dzieci z surowymi rodzicami są bardziej narażone na otyłość. Badania wykonane w 2012 roku wykazały również, że stres również może mieć wpływ masę ciała dziecka.
Naukowcy z ostatnich badań – w tym Anna Biegl z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego w Norwegii – starała się ustalić, czy struktura rodziny dziecka ma wpływ na jego wagę.
Aby osiągnąć swoje wyniki, zespół przeanalizował 3166 dzieci ( w tym 1537 dziewcząt i 1629 chłopców) z 127 szkół w całej Norwegii. Dzieci miały średni wiek, który wynosił 8,3 roku i były częścią norweskiej Child Growth Study.
Pielęgniarki w szkołach dziecięcych mierzyły ich wzrost, wagę i obwód talii aby ustalić, czy borykały się one z problemem otyłości lub nadwagi. Stosując definicję z Międzynarodowego Besity Task Force: Otyłość brzuszna – to nadmiar tkanki tłuszczowej w okolicy brzucha lub brzucha, której stosunek talii do wysokości wynosi 0,5 lub więcej.
Badacze postanowili następnie, podzielić dzieci na grupy według stanu cywilnego rodziców. Podzielono je na dzieci rodziców, które zawierały ślub, nigdy się nie ożeniły, konkubinaty, single, separacji oraz po rozwodzie.
Dzieci w 19% na ogół borykały się z nadwagą lub otyłością, a w 8,9% z otyłością brzuszną. Dziewczyny bardziej cierpiały na nadwagę lub otyłość niż chłopcy. Nie zaobserwowano jednak dużych różnic w otyłości brzusznej.
Dzieci, których rodzice rozwiedli rozwiedli się, mogą być bardziej narażone na nadwagę lub otyłość niż dzieci, których rodzice są jeszcze małżeństwem. Ogólnie rzecz biorąc, naukowcy odkryli, że dzieci rodziców, którzy rozwiedli się, są w 54% bardziej narażone na nadwagę lub ogólną otyłość i w 89% bardziej narażone na otyłość brzuszną w porównaniu z dziećmi rodziców, którzy nadal są w związku małżeńskim.
Wyniki są bardzo podobne nawet przy badaniach, które uwzględniają różne wpływy czynników środowiskowych takich jak miejsce zamieszkania czy pochodzenie etniczne.
Wyniki były bardziej widoczne u chłopców niż u dziewczynek, zwłaszcza u tych, u których rodzice rozwiedli się. Chłopcy ci, byli w 63% bardziej narażeni na nadwagę i otyłość oraz w ponad 104% bardziej narażeni na otyłość brzuszną niż ci, których rodzice byli małżeństwem.
Podobne badania przeprowadzono u dziewczynek. Jednak naukowcy twierdzą, że nie było to statystycznie istotne. Komentując wyniki badań, naukowcy twierdzą, że koncentrując się na rzeczywistych zmianach społecznych, badania dostarczają cennych informacji na temat osób potencjalnie narażonych na rozwój otyłości.
Chociaż zespół naukowców, który przeprowadzał badania, nie wie dokładnie, dlaczego dzieci rodziców po rozwodzie mają większe szane na nadwagę i otyłość. Pojawia się jednak hipoteza, która sugeruje że rozwiedzeni rodzice mają mniej czasu na gotowanie domowych obiadów, mają większą zależność od niezdrowych gotowych dań bądź też mają niższy dochód gospodarstwa domowego.
Naukowcy zauważają również, że rozwód może zakłócać relacje rodzic – dziecko. Może to spowodować kontynuację konfliktu między rodzicami lub spowodować przeprowadzkę. To z kolei oznacza, że dziecko może mieć trudności z aklimatyzacją w nowym środowisku i trudności w relacjach.
- Taki stres może mieć wpływ na zachowanie, poziom jedzenia oraz aktywności fizycznej, a tym samym wyjaśnić rozwój nadwagi i otyłości u dzieci - twierdzą naukowcy.
Jeśli chodzi o chłopców, problem ten dotyczy bardziej chłopców dotkniętych rozwodem rodziców niż dziewczynki. Autorzy badania wysuwają hipotezę, że chłopcy mogą być bardziej wrażliwi. Jednak wyniki powinny być „interpretowane ostrożnie”, ponieważ liczba dzieci rozwiedzionych była stosunkowo niska.
Badanie nie jest w stanie również ustalić przyczyn ani skutków. Sami badacze zastanawiają się, czy rozwój nadwagi i otyłości został zainicjowany przed rozwodem, czy też w czasie konfliktu małżeńskiego lub rozwodu.
Otyłość może być tylko jednym ze skutków, które wynikają z rozwodu rodziców. W 2012 roku badania z Uniwersytetu w Toronto w Kanadzie wykazały, że mężczyźni, których rodzice rozwiedli się już przed 18. rokiem życia mają zwiększone prawdopodobieństwo nadwagi czy udaru mózgu w późniejszym etapie życia.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Cukrzyca to choroba wyjątkowo niebezpieczna, bo często przez długi czas nie daje żadnych objawów. Nie oznacza to jednak, że można ją bagatelizować. Choć leczy się ją trudno, to terapie są coraz skuteczniejsze. Nadzieją dla diabetyków jest także bariatria – lekarze wskazują, że w ten sposób można leczyć nie tylko otyłość, ale też inne schorzenia, między innymi właśnie cukrzycę typu 2.
Statystyki mówią, że na cukrzycę typu 2 choruje dziś około 200 mln ludzi na całym świecie. Według prognoz do 2025 r. ta liczba wzrośnie do ponad 300 mln. Nic więc dziwnego, że specjaliści szukają nowych sposobów walki z tym coraz powszechniejszym schorzeniem.
Za słodkie życie
Typ 2 to najczęściej występująca dziś postać cukrzycy. Charakteryzuje się ona tak zwaną insulinoopornością, czyli obniżoną wrażliwością organizmu na działanie insuliny – hormonu odpowiedzialnego za transportowanie cukru do wszystkich komórek. – W początkowej fazie choroby trzustka wydziela insulinę w większej ilości, by sprostać zwiększonym przez insulinooporność potrzebom. Nie jest jednak w stanie utrzymać tej produkcji na wysokim poziomie przez dłuższy czas. W efekcie z czasem pacjent zaczyna zmagać się z niedoborem insuliny, gospodarka węglowodanowa ulega załamaniu i mamy do czynienia z hiperglikemią – tłumaczy prof. Maciej Kielar, kierownik Kliniki Leczenia Otyłości w szpitalu Medicover. Na zachorowanie są narażone przede wszystkim osoby genetycznie obciążone zaburzeniami wydzielania lub działania insuliny. Ryzyko rośnie też wraz ze wzrostem masy ciała – dlatego to schorzenie często towarzyszy otyłości.
Cukrzyca typu 2 przez długi czas może rozwijać się nie dając żadnych objawów. Dopiero gdy stężenie cukru jest bardzo wysokie, pojawiają się charakterystyczne symptomy, między innymi wzmożone pragnienie i uczucie suchości w ustach, częstsze oddawanie moczu, spadek masy ciała, zmęczenie i senność. Po zauważeniu ich u siebie nie powinniśmy czekać z wizytą u lekarza i jak najszybciej zmierzyć poziomu cukru we krwi. Jeżeli badania potwierdzą chorobę, konieczne jest niezwłoczne rozpoczęcie leczenia. – Cukrzycy typu 2 nie wolno lekceważyć. Osobom, które się nie leczą, grożą bowiem niebezpieczne następstwa tego schorzenia, między innymi choroby siatkówki oka i układu nerwowego, a także uszkodzenia i zmiany w naczyniach krwionośnych. Diabetycy są również bardziej narażeni na zawał i choroby serca czy udar mózgu – ostrzega prof. Maciej Kielar z Kliniki Leczenia Otyłości w szpitalu Medicover.
Cukier w ryzach
Na występowanie cukrzycy typu 2 ogromny wpływ mają czynniki środowiskowe, a w szczególności zbyt wysoka masa ciała. Dlatego leczenie polega przede wszystkim na wprowadzeniu zmian w stylu życia, które pozwolą zapanować nad wagą. Istotne jest więc przestrzeganie zaleconej diety, a także aktywność fizyczna. Nie zawsze jednak w ten sposób udaje się osiągnąć oczekiwane rezultaty – wówczas lekarz przepisuje środki farmakologiczne, które stymulują wytwarzanie insuliny przez trzustkę lub obniżają stężenie cukru we krwi. Jeżeli przestają one być skuteczne albo trzustka całkowicie traci zdolność do produkcji tego hormonu, konieczne jest rozpoczęcie podawania insuliny, oczywiście pod kontrolą specjalisty.
Eksperci zwracają uwagę, że nie jest to jedyna droga leczenia. – Liczne badania wskazują, że ustąpienie cukrzycy można uzyskać metodami chirurgicznymi. Chirurgia metaboliczna jest dynamicznie rozwijającą się gałęzią chirurgii laparoskopowej – mówi prof. Wiesław Tarnowski, chirurg ze szpitala Medicover. Takie zabiegi mają na celu przede wszystkim ograniczenie ilości spożywanego pokarmu, zmniejszenie wchłaniania substancji pokarmowych, rozdzielenia drogi pokarmowej i wydzielniczej w górnym odcinku przewodu pokarmowego. – Z obserwacji naukowych wynika, że po operacji bariatrycznej, właściwie dobranej do rodzaju patologii u pacjenta, istotne klinicznie obniżenie masy ciała pociągało za sobą poprawę wyrównania glikemii u chorych z cukrzycą typu 2. Na lepsze zmieniała się tolerancja węglowodanów, dochodziło też do zwiększenia insulinowrażliwości. W wielu przypadkach chorzy nie muszą po operacji przyjmować insuliny – mówi prof. Wiesław Tarnowski ze szpitala Medicover. W większości badanych przypadków do remisji cukrzycy prowadził zabieg wyłączenia żołądkowego i to na tę operację bariatryczną zwraca się szczególną uwagę.
Już teraz osoby otyłe mogą korzystać z zalet chirurgicznego leczenia otyłości, które pomaga nie tylko walczyć ze zbędnymi kilogramami, ale również z towarzyszącą im często cukrzycą. – Potrzeba jednak jeszcze wielu wnikliwych obserwacji i badań zanim cukrzycę typu 2 będzie można leczyć metodami chirurgicznymi także u osób, które nie zmagają się ze zbyt wysoką masą ciała – podsumowuje prof. Maciej Kielar ze szpitala Medicover.
źródło: informacja prasowa
Czytaj więcej
Okazuje się, że osoby, które budziły się w nocy z głodu, mogą obwiniać o to geny. Badania na myszach pokazały, że syndrom może się uaktywnić, kiedy zsynchronizują się wzorce nocnego jedzenia z problemami ze snem. Nieusystematyzowane godziny posiłków, powodują uczucie nadmiernego głodu, a w konsekwencji nadwagę. W takim stanie znajduje się około 1 - 2% ludzi.
Bezsenność odpuszcza po kaloriach
Głównym objawem jest bezsenność, której zaradzić może jedynie posiłek. Taki syndrom niedawno został sklasyfikowany jako zaburzenie odżywiania, którego przyczyny pozostają nieznane. Jedzenie, które zapewnia spokojny sen to wysokokaloryczne, niezdrowe produkty, których spożycie powoduje otyłość. Wyniki badań, które opublikowano w Cell Reports, opierały się na testach laboratoryjnych, prowadzonych na myszach z genem w wersji ludzkiego zegara ciała, zamiast mysiego. Kiedy gen pozostawał „wyciszony”, myszy jadły znacznie wcześniej, niż pozostałe w czasie, w którym powinny spać.
Syndrom rodzi się z nieregularności
Mutacje w powiązaniu z genetycznym zegarem ciała, pociągnęły za sobą konsekwencje zaburzenia snu, co doprowadziło myszy do jego wydłużenia. Naukowcy są zdania, że praca genów polega także na synchronizacji jedzenia i spania. Jakikolwiek błąd w ich działaniu, może powodować zakłócenie dziennego i nocnego rytmu, a także zakłócić odpowiedni harmonogram żywieniowy.
Przez długi czas ludzie uważali, że nocny syndrom podjadania nie jest prawdziwy, że nie istnieje, stwierdają badacze Satchidananda Panda z Salk Institute w La Jolla, US.
Fakt, że tak nie jest, prowadzi w przyszłości do ogromnej ilości pytań na temat działania cyklu nocnego i dziennego oraz sposobu, w jaki jeden i drugi jest regulowany.
Według innych badań, brak snu może powodować utratę komórek mózgowych. Nieprzespanie odpowiedniej ilości godzin, może być niebezpieczne dla organizmu.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Powszechnie wiadomo, że jedzenie warzyw i owoców jest bardzo zdrowe, a jednak miliony ludzi na całym świecie ignoruje tą wiadomość i nadal narażają się na działanie jednego z głównych zabójców w zachodnich społeczeństwach - chorób serca.
Statystyki umieralności wyraźnie pokazują, że ponad połowa wszystkich zgonów rocznie z powodu chorób układu krążenia, była możliwa do uniknięcia - wystarczyłby zdrowszy tryb życia.
Naukowcy z Minneapolis Heart Institute przedstawili wyniki swoich badań dla American College of Cardiology, które wyraźnie pokazują wpływ diety na stan zdrowia serca. Kobiety, które stosowały dietę bogatą w świeże owoce i warzywa w młodości, są znacznie mniej narażone na miażdżycę 20 lat później, w porównaniu z tymi, które jadły mniejsze ilości tych produktów.
Naukowiec, dr Michael Miedema mówi: - To jest ważne badanie, ponieważ zachowanie, nasz styl życia, takie jak właśnie zdrowa dieta są podstawą profilaktyki sercowo-naczyniowej i musimy wiedzieć, jakie składniki diety są najważniejsze.
Do sponsorowanego przez rząd badania, włączono 2508 uczestników. Naukowcy analizowali ich diety z ponad 20-letniego okresu, używając kwestionariuszy.
Badania rozpoczęły się w połowie 1980 roku w grupie mężczyzn i kobiet w wieku 18-30 lat. Udało się zebrać obszerne dane na temat właściwości medycznych, społeczno-ekonomicznych, psychospołecznych i behawioralnych.
Naukowcy odkryli, że kobiety, które w kwestionariuszu wskazywały na spożywanie największej ilości owoców i warzyw (osiem do dziewięciu porcji dziennie na diecie 2000 kalorii) w wieku 20 lat - były o 40 procent mniej zagrożone występowaniem miażdżycy w wieku 40 lat w porównaniu z tymi, którzy jedli ich najmniej (od trzech do czterech porcji dziennie) w tym samym okresie czasu.
W swojej analizie badacze kontrolowani również palenie, ćwiczenia, spożycie czerwonego mięsa, napojów słodzonych cukrem i inne czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego, które mają bezpośredni związek z miażdżycą.
Na koniec uczeni podkreślają, że owoce i warzywa pełne witamin, minerałów, błonnika spożywane w ilości 2,5 szklanki warzyw i 2 szklanki świeżych owoców każdego dnia (od 8 do 10 porcji) zmniejszają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych o blisko połowę.
Źródło: www.naturalnews.com
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Podczas corocznej, już 109 konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Urologicznego (AUA), przedstawiono 3 rozdaje badań, które miały na celu ocenę wpływu czynników żywieniowych i sposobu życia na rozwój raka prostaty.
Z poprzednich badań wysunięto wnioski, że niektóre zaburzenia metaboliczne, jak otyłość, nadciśnienie i wysoki poziom cholesterolu, mogą mieć wpływ na rozwój i postępowanie raka prostaty. Mężczyzn w grupie o wysokim zagrożeniu rakiem prostaty lub tych, u których go zdiagnozowano, wielokrotnie zachęcano do dokonania znacznych zmian w diecie i stylu życia. Dowody na działanie tych zmian nie zostały oficjalnie udokumentowane, jednak zauważono, że istnieją czynniki, na które człowiek ma wpływ, a które mogą zmniejszyć ryzyko i postępowanie tego typu raka.
Szczegóły badań i wyniki testów
Dieta bogata w węglowodany i ograniczona w białka, u niektórych mężczyzn może zmniejszyć ryzyko raka prostaty – twierdzą badacze z Duke University and Durham VA Medical Center. Na podstawie badań, przeprowadzonych na mężczyznach z obszaru kaukaskiego, a także pochodzenia afroamerykańskiego (156 z potwierdzoną diagnozą raka prostaty poprzez biopsję i 274 bez), naukowcy odczytywali arkusze badanych, w których podano szczegóły dotyczące diety, wieku, rasy, wagi i spożywanych kalorii. W obu grupach wykazano, że mężczyźni, stosujący dietę z duża ilością węglowodanów, są mniej narażeni na rozwój choroby. Wcześniejsze badania ujawniły także, że dieta z wysokim indeksem glikemicznym, wpływa wprost przeciwnie: ryzyko rośnie - szczególnie w przypadku Afroamerykanów.
Inne badanie, przeprowadzone przez University of Southern California, Harvard School of Public Health, Cancer Prevention Institute i Stanford Cancer Institute pokazało, że nadmierne spożycie wapnia, zawartego w mleku, zwiększa ryzyko postępowania choroby w przypadku zaawansowanego raka prostaty. Analizy wykazały, że wśród mężczyzn z ogólnym, niskim spożyciem wapnia (712,5 g/ dzień) ryzyko to jest mniejsze.
„Badania te są interesującą obserwacją warunków metabolicznych, które mogą być wynikiem diety i stylu życia, a które jednocześnie mogą wpływają na ryzyko zachorowania na raka prostaty” – mówi Scott Eggener, szef kolejnych badań i prof. chirurgii urologicznej oddziału onkologii University of Chicago – „Mimo, iż kontynuowanie badań w tym obszarze nadal jest konieczne, analizowane dane dają jasno do zrozumienia, że utrzymanie zdrowego stylu życia, stanowi pierwszą linię obrony przed rakiem prostaty, który zagraża życiu."
Agata Sugak
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Serwatka białkowa może zmniejszyć ryzyko cukrzycy u osób otyłych i ryzyko chorób układu krążenia, według badań opublikowanych w czasopiśmie Journal of Proteome Research i Nordic Centre of Excellence i the Danish Council for Strategic Research.
Serwatka jest formą białka, która znajduje się w produktach mlecznych, takich jak mleko i ser. Jest to popularny suplement diety budujący mięśnie. Ostatnie badania sugerują, że może przynieść korzyści zdrowotne u osób otyłych. Serwatka wytwarzana jest jako produkt uboczny w produkcji przetworów mlecznych, dlatego koszt produkcji jest niski w stosunku do innych suplementów białkowych.
Zdrowy poziom cukru i tłuszczu
W Stanach Zjednoczonych 35% populacji cierpi na otyłość, co świadczy o zwiększonym ryzyku rozwoju różnych problemów zdrowotnych, w tym chorób układu krążenia i cukrzycy typu II. Odpowiednio, w tej grupie, wysoki poziom cukru we krwi oraz wysoki poziom tłuszczów we krwi po posiłku to duże prawdopodobieństwo ryzyka cukrzycy i chorób sercowo-naczyniowych.
Ostatnie badania sugerują, że u dorosłych osób otyłych, poziom tłuszczów we krwi po posiłku może być częściowo ograniczony, zależy to od rodzaju białka spożywanego podczas posiłku. Inne badania sugerują, że w szczególności białka serwatki mogą obniżyć poziom tłuszczów, a także zwiększyć produkcję insuliny (tym samym obniżyć poziomu cukru we krwi).
W celu dalszego zbadania tych kwestii badacze podali wolontariuszom posiłek, który składał się z zupy i chleba z dodatkiem serwatki lub: kazeiny, białka mleka (białka, glutenu ziarna), białka dorsza. Okazało się, że uczestnicy którzy spożywali białko serwatkowe mają niższy poziom kwasów tłuszczowych we krwi po posiłku, jak również wyższe poziomy aminokwasów, które odpowiedzialne są za zwiększenie poziomu insuliny. To sugeruje, że u osób otyłych, białko serwatki może obniżyć ryzyko cukrzycy typu II i chorób układu krążenia.
Badania przeprowadzone przez naukowców z Washington State University, opublikowane w Międzynarodowym Dairy Journal z2013 roku wykazały, że osoby z wysokim ciśnieniem krwi, dodając do jedzenia serwatkę przyczyniło się do zmniejszenia o sześć punktów ciśnienia krwi. Nie ma to wpływu na ludzi, którzy nie mają wysokiego ciśnienie krwi. Wcześniejsze badania wykazał, że spadek ciśnienia krwi na tej skali może zredukować ryzyko udaru o 35 do 40%, a także obniża ryzyko chorób sercowo-naczyniowej.
"Jedną z rzeczy, które mi się podobają to cena" powiedział badacz Susan Fluegel "Oraz oczywiście to, że białko serwatki nie jest szkodliwe w żaden sposób"
Inne badanie, opublikowane w Journal of the American College of Nutrition w 2013 r., pokazują, że zbadano wpływ serwatki oraz suplementy z białka sojowego na odporność wysportowanych mężczyzn w wieku 20 lat. Mężczyzn losowo przypisano do spożycia 20 g izolatu białka serwatki, izolatu białka sojowego lub maltodekstryny (placebo) codziennie przed podjęciem ciężkiego wysiłku. Uczestnicy nie mogli przyjmować żadnych innych suplementów w trakcie interwencji; wegetarianie, weganie oraz osoby na dietach wysokobiałkowych zostali wykluczeni z badania.
Naukowcy odkryli, że po dwóch tygodniach, sportowcy, którzy byli w grupie z serwatką, mieli znacznie niższy hormon stresu (kortyzolu) po wysiłku niż pacjenci w grupie „placebo”. Natomiast u pacjentów, którzy byli w ostatniej grupie „sojowej”, okazało się, że mają obniżony poziom testosteronu we krwi.
Inez Brodowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Dieta śródziemnomorska łączy tłuszcze nienasycone z bogatymi w azot warzywami, jak na przykład oliwa z oliwek i sałata. Nowe badania, przeprowadzone przez King`s Collage London, opublikowane w czasopiśmie Pnas sugerują, że może one chronić przed nadciśnieniem.
Wytłumaczono także, dlaczego niektóre wcześniejsze badania pokazywały, że dieta śródziemnomorska pomaga redukować ciśnienie krwi.
Dieta śródziemnomorska zawiera tłuszcze nienasycone, dostępne w oliwie z oliwek, orzechach i awokado oraz w warzywach takich, jak: szpinak, seler i marchewka, które są bogate w azotyny i azotany.
Badania, wspierane przez British Heart Foundation, wykorzystywały myszy w celu zbadania procesu, w którym kwasy nitro tłuszczowe obniżają ciśnienie krwi. Obserwowali, czy hamowały enzym znany, jako rozpuszczalna hydrolaza epoksydowa, która reguluje ciśnienie krwi.
Myszy genetycznie zmodyfikowane, tak aby były odporne na hamujące procesy, miały utrzymane wysokie ciśnienie krwi, pomimo podawania nitro kwasów tłuszczowych, które zazwyczaj powstają, przy diecie śródziemnomorskiej. Stwierdzono, że nitro kwasy tłuszczowe obniżają ciśnienie krwi u normalnych myszy przy zastosowaniu tej samej diety.
Badania potwierdzają, że dieta śródziemnomorska ma ochronny wpływ, ponieważ łączy tłuszcze nienasycone i warzywa bogate w azotyny i azotany. Składa się, przynajmniej w części z kwasów tłuszczowych wytworzonych nitro, które hamują rozpuszczalne hydrolazy epoksydowej potrzebnej do obniżenia ciśnienia krwi.
Profesor Philip Eaton z Kings College London, powiedział: - Wyniki naszego badania pomagają wyjaśnić, dlaczego poprzednie badania wykazały, że dieta śródziemnomorska z dodatkiem oliwy z oliwek lub orzechów może zmniejszyć częstotliwość występowania chorób sercowo-naczyniowych, takich jak udar mózgu, niewydolność serca i zawał serca.
Inez Brodowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej