Z internetowych metod na odchudzanie, zwłaszcza tych gwarantujących „natychmiastowe efekty”, korzystamy coraz chętniej. Najczęściej szukamy w sieci informacji na temat diety paleo, zwanej również jaskiniową, sokowej – propagowanej przez prof. Tombaka, a także śródziemnomorskiej, imitującej nawyki żywieniowe mieszkańców basenu Morza Śródziemnego – podaje raport Google Zeitgeist
[1]. Rzadko natomiast „googlujemy” wskazówki, jak w zdrowy sposób obniżyć masę ciała. Co gorsza, anonimowość w sieci zapewnia nam dostęp do ekstremalnych diet, stanowiących poważne zagrożenie dla naszego zdrowia. O tym, czego możemy nauczyć się o żywieniu z sieci, mówi Agnieszka Piskała, Starszy Specjalista ds. Żywienia firmy Nestlé S.A.
Co roku w Polsce mury uczelni wyższych opuszcza około 1000 absolwentów wydziałów związanych z żywieniem człowieka, jednak kontakt z profesjonalnym dietetykiem nadal jest dla wielu z nas poza zasięgiem. Większość placówek medycznych, w tym poradni rejonowych, nie ma na stałe wpisanych w grafik konsultacji z dietetykiem, a o leczeniu konsekwencji chorób dietozależnych, np. otyłości, cukrzycy, cholesterolemii czy miażdżycy wciąż wiemy mało. Dlatego tak chętnie korzystamy z wiedzy na temat żywienia zawartej w ogólnodostępnych źródłach wirtualnych.
Czego, gdzie i jak szukać?
Szukając w Internecie wiedzy na temat diet, nie tylko tych odchudzających, powinniśmy „przeczesywać” wiele portali i forów. To pozwoli nam zweryfikować dotychczasową wiedzę oraz przekonać się, co rekomendują eksperci. Na pewno nie powinniśmy opierać się wyłącznie na informacjach pochodzących z wysoko pozycjonowanych stron, czyli takich, które wyskakują nam w pierwszych wynikach po wpisaniu hasła w przeglądarkę.
Osobom cierpiącym na konkretne dolegliwości w zmianie dotychczasowego sposobu odżywiania pomogą portale należące do wiarygodnych stowarzyszeń. Osoby z celiakią lub nietolerancją glutenu kompendium wiedzy znajdą np. na stronie www.celiakia.pl. Wytyczne dotyczące prawidłowo zbilansowanej diety, opartej na Piramidzie Zdrowego Odżywiania, wyszukamy na stronie Instytutu Żywności i Żywienia – www.izz.waw.pl. Natomiast osoby cierpiące na cholesterolemię i zaawansowaną miażdżycę powinny zajrzeć na portale Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego
– www.ptkardio.pl.
Należy jednak pamiętać, że Internet powinien stanowić jedynie źródło inspiracji lub metodę uporządkowania wiedzy. Wszystkie zebrane informacje należy skonsultować z lekarzem prowadzącym bądź dietetykiem.
Czy „dieta cud” naprawdę istnieje?
Poszukując ogólnodostępnej wiedzy o odchudzaniu, często spotykamy się z fenomen „diety cud”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że stosując ją schudniemy szybko i będziemy cieszyć się pełnią zdrowia oraz dobrym samopoczuciem. Na potwierdzenie „cudownego” działania mamy osiągane przez innych, „rewelacyjne” rezultaty. W ich opisie brakuje jednak niekorzystnych konsekwencji, wynikających ze stosowania konkretnej metody odchudzania, a także obostrzeń i ostrzeżeń. Takie medialne „5 minut” miała słynna dieta Kwaśniewskiego, po której wiele osób skarżyło się na problemy ze zbyt wysokim poziomem cholesterolu. Podobnie było z popularną w zeszłym roku dietą Dukana, która u wielu osób, poza spektakularnym spadkiem masy ciała, doprowadziła też do niewydolności nerek lub zakwaszenia organizmu. Niestety, często konsekwencje takich diet trwają dłużej niż efekt „wow”, uzyskany podczas odchudzania.
…a w 2014
Jeśli chodzi o najbliższy rok, to na szczęście większość dietetyków i żywieniowców może spać spokojnie. Podobnie jak w 2013, największym hitem jest dieta paleo. Jej egzotyczna nazwa wzięła się od ery paleolitu, najstarszego i najdłuższego etapu w dziejach rozwoju ludzkości. W diecie paleo chodzi o powrót do żywności niskoprzetworzonej, czyli jak najbardziej naturalnej. Dominują w niej co prawda mięso i owoce morza, ale znajdziemy też sporo warzyw i owoców. Ogranicza się tylko produkty zbożowe i słodycze. Dieta paleo cieszy się poparciem dietetyków, ponieważ zbliżona jest do, opartego na różnorodności, idealnego modelu odżywiania.
Przykład dobrych praktyk, czyli jak Nestlé edukuje swoich konsumentów
Firma Nestlé prowadzi wiele kampanii i działań, które mają na celu promocję zdrowej zbilansowanej diety. Oczywiście zmieniające się czasy i coraz większa „digitalizacja” życia wpływa również na sposób komunikacji firm z konsumentami. Dlatego dostosowujemy się na bieżąco do potrzeb i charakteru różnych grup klientów. Wykorzystując strony internetowe i portale społecznościowe, docieramy do naszych sympatyków wszystkimi możliwymi i popularnymi drogami.
Dlatego rodzice szereg informacji na temat prawidłowego żywienia małych dzieci znajdą na stronie www.zdrowystartwprzyszlosc.pl, gdzie z każdym swoim problemem mogą zwrócić się do dietetyków, pediatrów i położnych.
Dla młodzieży gimnazjalnej przygotowaliśmy program edukacyjny „Żyj smacznie i zdrowo”. Wiedzę na temat roli zdrowego żywienia przekazujemy im za pośrednictwem naszej strony internetowej www.zyjsmacznieizdrowo.pl oraz fan page na portalu Facebook „Żyj smacznie i zdrowo”, www.facebook.com/zyjsmacznieizdrowo. Zamieszczamy tam angażujące treści edukacyjne, organizujemy konkursy, a uczniowie za pośrednictwem specjalnej aplikacji mogą zadawać pytania dietetykowi lub doradcy kulinarnemu.
Młodym dietetykom w stawianiu pierwszych kroków zawodowych pomagamy za pośrednictwem projektu „Natalia Honorata Witalna”. W każdej kolejnej jego edycji otrzymują od nas zadanie, które weryfikuje ich wiedzę zdobytą na studiach na praktycznym przykładzie. Jednocześnie pozwala im zdobyć pierwsze doświadczenia w roli dietetyka oraz wygrać merytoryczne nagrody, jak staż w Nestlé czy studia podyplomowe.
[1] //www.google.com/trends/topcharts?zg=full
AGNIESZKA PISKAŁA
Starszy Specjalista ds. Żywienia w Nestlé Polska S.A.
Absolwentka Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz podyplomowych studiów pedagogicznych. Przez 4 lata była ekspertem w Dziale Serwisu Konsumenta w firmie Nestlé, gdzie udzielała m.in. porad dietetycznych. Jako Starszy Specjalista ds. Żywienia w Nestlé Polska S.A. współtworzy komunikację żywieniową dla produktów Nestlé. Dodatkowo prowadzi szkolenia w zakresie zdrowego żywienia (dla dziennikarzy, pracowników firm, innych dietetyków) oraz wspiera żywieniowo firmę L’Oreal w temacie nutrikosmetyków.
Autorka wielu artykułów na temat żywienia publikowanych w tytułach prasy kobiecej i parentingowej.
Często gości jako ekspert w telewizjach porannych, gdzie wypowiada się w kwestiach prawidłowego żywienia dzieci i dorosłych. Współautorka (razem z Pauliną Smaszcz-Kurzajewską) książki „Mama i tata to my”, na łamach której obala wiele żywieniowych mitów.
Zdrowie i racjonalne odżywianie to nie tylko jej zawód, ale też pasja, którą ostatnio realizuje w nowym wymiarze – przygotowując jadłospis dla swojego synka Janka. Uzależniona od antyoksydantów w postaci herbaty i kawy oraz od wieczornych transcendentalnych rozmów o życiu z jej 3,5-letnim szkrabem. Uwielbia książki Milana Kundery, muzykę Boba Marleya i tort czekoladowy Pischingera.
Czytaj więcej
Testy przeprowadzone w Kanadzie udowodniły, że uzupełnienie diety w probiotyki pozwoliło stracić i utrzymać wagę wielu kobietom. Pojawiło się jednak pytanie, dlaczego tylko płci żeńskiej. W związku z tym naukowcy z Laval University w Quebecu przeprowadzili dwunastotygodniową dietę odchudzającą na 125 mężczyznach i kobietach z nadwagą. Po owych dwunastu tygodniach kontynuowano proces utrzymania wagi u badanych.
Zadziwiające wyniki badań
Połowa osób w trakcie badań przyjmowała dwie tabletki bakterii probiotyku Lactobacillus rhamnosus, podczas gdy druga połowa stosowała środek obojętny farmakologicznie (placebo). Wyniki okazały się zaskakujące – pomimo faktu, iż wszystkie osoby zmniejszyły swoją wagę po 12 tygodniach, to tylko kobiety straciły więcej kilogramów. Podobna sytuacja miała miejsce w następnych 12 tygodniach kuracji utrzymującej wagę, gdzie kobiety w dalszym ciągu traciły na wadze. Naukowcy byli zdezorientowani uzyskanymi rezultatami, więc postanowili dokładniej się im przyjrzeć.
Próba analizy otrzymanych wyników badań
Nie udało się jednak uzyskać się jednoznacznej odpowiedzi. Badacze usiłowali doszukać się przyczyny w zastosowaniu tylko jednego szczepu probiotyków, gdy ogólny suplement probiotykowy może zawierać nawet 14 takich szczepów. Również próba obarczenia winą flory jelitowej lub zbyt dużej ilości złych bakterii u mężczyzn nie powiodła się. Naukowcy dopuszczają do siebie myśl, że nie każdy może doświadczyć spadku wagi dzięki przyjmowaniu probiotyków, ale nie mogą przyznać jednoznacznie, iż probiotyki wpłynęły jedynie na kobiety.
Tłumaczenie: Katarzyna Szuba
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Liczba operacji powodujących spadek wagi, które rocznie wykonywane są w Stanach Zjednoczonych, wzrosła z liczby 13 000 w 1998 roku do 200 000 w 2008 – informuje Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Metabolicznej i Bariatrycznej. Do powodów zalicza się m.in. potrzeby zdrowotne lub zwyczajna chęć zwiększenia pewności siebie dzięki utracie wagi. Nowe badania sugerują jednak, iż pomimo uczynienia ludźmi szczęśliwszymi, takie operacje mogą przyczynić się również do powstania różnych problemów.
Norweskie badania dot. skutków operacji wyłączenia żołądkowego
Karen Synne Groven z Uniwersytetu w Oslo zbierając materiały do swojej pracy doktorskiej przeprowadziła wywiady z kobietami w wieku od 24 do 54 lat. Wszystkie kobiety przeszły operację wyłączenia żołądkowego, która to wymaga zmienienia trasy części jelita cienkiego za żołądkiem, aby to spowodowało zmniejszenie spożywania pokarmów, zwiększenie sytości i zniwelowanie głodu. Znaczna część tych kobiet została przesłuchana dwukrotnie: pierwszy raz rok po operacji i drugi raz ok. 4 lat później. Jak się okazało, pomimo tego, że przeprowadzona operacja przyczyniła się do zwiększenia jakości życia, nie uszczęśliwiła życia wszystkich pacjentek.
Blaski i cienie utraty wagi
Groven w swoich badaniach stwierdza, iż operacja z całą pewnością pozwoliła kobietom na zmianę stylu życia, zwiększenie pewności siebie czy nawet stanie się osobą, którą ludzie chcą wysłuchać. Z drugiej jednak strony, wiele kobiet czuło się zażenowanych po operacji, w szczególności gdy były pytane o powód ich nagłego spadku wagi. Prowadziło to m.in. do kłamstwa o rzekomej cudownej diecie, gdyż fakt przyznania się do operacji był zbyt krępujący. Pojawił się również problem nadmiaru skóry na brzuchu, który jest częstym skutkiem nagłego utratu wagi.
Pogorszenie stanu zdrowia i poglądów dot. odżywiania
Norweska badaczka doszła także do wniosków, iż wiele kobiet odnotowało pogorszenie ich nastawienia do sprawy żywności. Niektóre obawiały się, że jedzą za dużo, inne, że za mało lub że spożywają posiłki o złej porze. Przyczyniało się to do poczucia ciągłego zmęczenia, nudności czy zawrotów głowy. Groven podsumowuje swoje badania stwierdzeniem, iż rzeczywistość po operacji nie jest tak prosta jakby się mogło wydawać, a zabieg wcale nie powoduje zniknięcia zaburzeń odżywiania.
Tłumaczenie: Katarzyna Szuba
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Nie znamy za wiele osób, które nie kochałyby arbuzów. Są cudownie orzeźwiające w lecie i można je przyrządzać na wiele sposobów. Arbuz ma bardzo wysoką zawartość wody, około 92%, dzięki czemu gasi pragnienie a jego tekstura jest przyjemnie chrupiąca.
Arbuz należy do rodziny dyniowatych podobnie jak melon, które rosną na winorośli na ziemi. Arbuzy mogą być okrągłe, podłużne lub mieć kulisty kształt i posiadają grube zielone skórki, które często są pstrokate lub mają charakterystyczne paski.
Istnieje ponad 1200 odmian arbuzów, z czego 300 różnych jest uprawianych na terenie Meksyku i USA. Najpopularniejsze są jednak cztery : arbuzy słodkie, bezpestkowe, zawierające miąższ w kolorze żółtym oraz icebox. Wbrew często pojawiającym się informacjom- arbuzy bezpestkowe nie są wynikiem wpływu inżynierii genetycznej. Niezaziarnione arbuzy są wynikiem hybrydyzacji. Krzyżując diploidalny arbuz (z dwoma zestawami chromosomów) z tetraploidalnym (z czterema zestawami chromosomów), możliwe jest wytworzenie arbuza zawierającą nasiona triploidalne (z trzema zestawami chromosomów). Tak właśnie powstają arbuzy bez pestek. Niezaziarnione arbuzy zazwyczaj mogą zawierać pewne białe nasiona, nawet jeśli są one oznaczone jako te bez pestek. W rzeczywistości nie są to nasiona lecz tylko puste powłoki nasion. Jeszcze kilka lat temu rzadko spotykane były arbuzy bezpestkowe. Dzisiaj nawet do 85% wszystkich produkowanych arbuzów w USA szacuje się jako te bez pestek.
Pierwsze wzmianki o tych owocach odnaleziono już na starożytnych hieroglifach sprzed około 5000lat! Umieszczano je w grobowcach władców by zapewniać im pożywienie w życiu pozagrobowym. Arbuzy pochodzą z okolic pustyń Kalahari w Afryce, następnie dotarły do krajów śródziemnomorskich a w X wieku do Chin. Dopiero w XIII wieku zawędrowały do Europy a statki z niewolnikami zabrały te niezwykłe owoce do Ameryki.
źródło: www.pulszdrowia.pl
więcej....
Czytaj więcej
Najnowsze badania dot. probiotyków i ich wpływu na choroby układu krążenia zostały umieszczone w magazynie „Nutrition Reviews”. Przestudiowano 26 przypadków klinicznych i dwie metaanalizy, aby ocenić szanse probiotyków w zmniejszeniu cholesterolu LDL.
Najbezpieczniejszy z probiotyków
Z przebadanych probiotyków L. reuteri NCIMB 30242 (Cardioviva™) okazał się tym, który najbardziej spełnia dietetyczne wymogi terapeutycznej zmiany stylu życia. Spowodowane jest to faktem, iż w znacznym stopniu zmniejsza on zły cholesterol LDL oraz ten całkowity. Ponadto, owy probiotyk zmniejsza czynniki ryzyka wystąpienia chorób niedokrwiennych serca oraz posiada status GRAS (generally recognized as safe).
Badania pokazały, że naturalne bakterie zawarte w Cardioviva™ obniżyły całkowity i zły cholesterol (LDL) u dorosłych cierpiących na podwyższony poziom cholesterolu we krwi. Osoby, które przyjmowały dwa razy dziennie L. reuteri NCIMB 30242 (Cardioviva™) po 9 tygodniach miały o 11,6% niższy poziom cholesterolu niż ci, którzy stosowali placebo.
Doug DiRienzo, autor sprawozdania, wyraża pozytywne zdanie na temat uzyskanych wyników. „Ludzie utożsamiają probiotyki z kwestią trawienia, a nie ze zdrowiem serca. Dlatego też to już najwyższy czas, aby uświadomić sobie ogromną rolę tego prostego i naturalnego środka w kontrolowaniu poziomu cholesterolu.”
Problemy z sercem – choroba XXI wieku
Choroba serca to jedna z głównych przyczyn śmierci na całym świecie, a podwyższony poziom złego cholesterolu LDL staje się głównym czynnikiem ryzyka. Zdecydowana większość osób dorosłych (91 procent) uważa, iż troszczą się o utrzymywanie zdrowego poziomu cholesterolu, jednakże mniej niż połowa (37 procent) wykonuje rutynowe badania kontrolujące cholesterol.
Katarzyna Szuba
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Inicjatywy rządowe w celu poprawy dostępu do zdrowej żywności, mogą mieć ograniczony wpływ na otyłość w USA, według nowego badania opublikowanego przez London School of Hygiene & Tropical Medicine oraz Penn State University.
Ubogie dzielnice często nie mają dostępu do taniej zdrowej żywności, która doprowadziła do ostatnich inicjatyw politycznych w USA, które koncentrują się na zwiększeniu liczby supermarketów w formie dotacji i pożyczek. Programy te obejmują 400 mln dolarów zdrowej żywności finansowanej z inicjatywy, wspieranej przez Task Force White House na otyłości u dzieci. Do tej pory nie było żadnych formalnych ocen jak skuteczne są te programy w rzeczywistości na poprawę diety i zmniejszenie otyłości. Obecnie badania są opublikowane w lutowym numerze Spraw Zdrowia i przedstawiają pierwszy dowód, że budowa nowych sklepów z detaliczną żywnością nie jest wystarczająca, aby poprawić dietę mieszkańców o niskich dochodach.
Badania dotyczące zdrowej żywności
Naukowcy zbadali wpływ nowego otwarcia supermarketów w społeczności o niskich dochodach w Filadelfii, sklasyfikowanej jako "żywność pustyni" przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych. Supermarket jest pełen świeżej żywności finansowanej z inicjatywy, która jest odpowiedzialna za 88 nowych placówek detalicznych. Po przestudiowaniu około 650 przypadków mieszkańców w ciągu czterech lat, wyniki pokazały, że chociaż były wyraźna poprawa świadomości żywieniowej mieszkańców, nie przełożyło się jednak na znaczące zmiany w diecie. Spora ilość mieszkańców wybrała się na zakupy w nowym supermarkecie po jego otwarciu, a tylko 27 % mieszkańców przyjęło go jako główny sklep spożywczy i tylko 51 % z zastosowaniem go jako miejsce zakupu żywności w ogóle. Pomimo celów programu nie miało to istotnego wpływu na zmniejszenie otyłości lub zwiększenia dziennego spożycia owoców i warzyw. Ustalenia te odzwierciedlają wyniki wcześniejszych badań, które odbyły się w Wielkiej Brytanii, w których również nie znaleziono żadnych dowodów na znaczący wpływ na dietę.
Polityka interwencji
Autorzy badań zauważają, że potrzebne są dodatkowe próby, aby potwierdzić te wyniki w innych populacjach. Naczelny autor, dr Steven Cummins, profesor Zdrowia Ludności w London School of Hygiene & Tropical Medicine, powiedział : " Politycy USA wdrożyli politykę interwencji, które zachęcają do odpowiedniej lokalizacji supermarketów i sklepów spożywczych w celu poprawy diety i zmniejszenie chorób dietozależnych , takich jak otyłość i cukrzyca . Taka polityka tworzy centralną część wielu programów rządowych, takich jak USA Michelle Obama Lets Move programu otyłości u dzieci i są wysoko na liście priorytetów polityki w wielu innych krajach. Jednak nie wiemy, czy te rodzaje polityki są skuteczne w poprawie diety.” Dodatkowo Cummins podkreśla: " Mimo, że interwencje te są wiarygodne i mają dobre intencje, to badanie sugeruje, że są one skuteczne tylko w podejmowaniu części drogi w zmianie zachowania diety - w celu realizacji ich pełnego potencjału musimy lepiej zrozumieć, jak przełożyć na zmiany w postrzeganiu zmiany zachowań."
Naukowcy sugerują, że rozwój nowych sklepów z detaliczną żywnością musi być połączone z inicjatywami uzupełniającymi, które koncentrują się na promocji cenowej, marketingu i brandingu, aby zachęcić do szerszego wykorzystania tych nowych sklepów.
Katarzyna Bałdyka
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Według badania przeprowadzonego w University of Granada (Hiszpania) opublikowanego w Nutricion Hospitalaria, wysokobiałkowa dieta powoduje ryzyko uszkodzenia nerek.
Diety, w których jest większa konsumpcja białek niż węglowodanów, takie jak dieta Dukana, Paleo czy Atkinsa, są popularne od lat. W ostatnim czasie mogliśmy być świadkami zachwalania jej w mediach przez księżną Cambridge czy Jennifer Lopez. Ocenia się, że w samej Francji, ojczyźnie Pierre’a Dukana, około dwóch milionów ludzi stosuje jego dietę. Jednak wysokobiałkowe kuracje odchudzające od zawsze budziły kontrowersje. Służby medyczne ostrzegały, że może ona łatwo doprowadzić do nadmiernego spożycia białka, co skutkuje poważnym uszkodzeniem nerek.
Długotrwałe komplikacje
W najnowszym przeprowadzonym badaniu, szczury były karmione wedle standardowej diety oraz diety składającej się z hydrolizowanego suplementu białkowego, tak aby całkowita zawartość białka wynosiła 45%. Po 12 tygodniach (odpowiednik 9 lat życia człowieka), szczury na diecie białkowej straciły 10% swojej masy. Nie nastąpiła u nich żadna zmiana w profilu lipidowym. U szczurów na diecie wysokobiałkowej zaobserwowano zmniejszenie się o 88% poziomu cytrynianu moczu i zwiększenie o 15% kwasowości moczu. Masa ich nerki zwiększyła się o 22%; rozmiar naczyń włosowatych flirtujących krew do nerek wzrósł o 13%, a rozmiar kolagenu wokół tych naczyń był większy o 32%. Ostatnie 3 czynniki są już oznakami przewlekłego zapalenia.
Niski poziom cytrynianu moczu i obrzęk nerek są ostrzeżeniem przed powstaniem kamieni nerkowych, podczas gdy niskie pH moczu jest oznaką niewydolności nerek i nerkowej kwasicy kanalikowej.
Główna autorka badania, Virginia A. Aparicio, twierdzi, że badania przeprowadzone na ludziach ukazały bardzo podobne wyniki pod względem osocza i moczu. Fakt ten sugeruje, że wysokobiałkowa dieta może nieść ze sobą długotrwałe powikłania nerkowe u podatnych na to osób, lub zwiększyć ryzyko choroby nerek.
Ostrożna dieta
Badanie poddaje w wątpliwość bezpieczeństwo wysokobiałkowej diety, głównie ze względu na obawy uszkodzenia nerek. W 2010, 2011 i w 2012 roku Brytyjskie Stowarzyszenie Dietetyczne umieściło dietę Dukana na pierwszym miejscu listy diet, których należy się wystrzegać. Co więcej, jej twórcy odebrano uprawnienia medyczne. Dukan nawet sam ostrzegał przed skutkami ubocznymi wysokobiałkowych diet, m.in. niedoborem witamin i minerałów, nieświeżym oddechem, zaparciami i brakiem energii. Badania z 2012 odkryły, że 80% ludzi będących na diecie Dukana zyskali w ciągu 3 lat wszystkie kilogramy, które wcześniej stracili. Takie wahanie masy zwiększa ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego, cukrzycy i choroby serca.
Osoby decydujące się na wysokobiałkową dietę powinny robić to tylko pod nadzorem lekarza. Muszą one także jeść dużo warzyw i owoców, gdyż według Aparicio, ich jedzenie redukuje ryzyko tworzenia się kamieni nerkowych – prawdopodobnie ze względu na ich wysoką zawartość potasu i magnezu, który kompensuje kwasowości diety bogatej w białko.
Sylwia Moćko
Czytaj więcej
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2014 właśnie się rozpoczęły. Setki sportowców przygotowują się do jednego z najważniejszych konkursów w ich życiu. Według nowego badania, powinni oni trzymać się z dala od wszelkich suplementów bogatych w witaminy C i E, jeśli chcą przygotować się dobrze. Badania wykazały, że witaminy te mogą utrudnić trening wytrzymałościowy.
Witaminy te występują naturalnie w wielu produktach żywnościowych. Niemniej jednak na rynku jest dostępnych wiele suplementów bogatych w owe witaminy dla tych, którzy chcą zwiększyć ich spożycie.
Wydział, zajmujący się suplementami diety, Narodowego Instytutu Zdrowia sugeruje, że kobiety powinny spożywać 75 mg witaminy C dziennie, a mężczyźni – 95 mg. Natomiast dzienne spożycie witaminy E zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet powinno wynosić 15 mg.
Z uwagi na powszechność stosowania suplementów diety, zespół badawczy, kierowany przez dr Gøran Paulsen z Norweskiej Szkoły Nauk Sportowych, chciał zbadać, w jaki sposób wpływają one na mechanizmy komórkowe lub fizjologiczne podczas wysiłku.
Naukowcy obserwowali 54 młodych i zdrowych mężczyzn i kobiet przez 11 tygodni. Uczestników badania podzielono losowo na dwie grupy. Pierwsza grupa została zobowiązana do przyjmowania 1000 mg witaminy C oraz 235 mg witaminy E dziennie. Była to zawartość zgodna z zawartością występująca w powszechnych suplementach. Druga grupa otrzymywała jedną tabletkę placebo dziennie.
Podczas badania, wszyscy zostali zobowiązani do przeprowadzania trzech do czterech sesji treningu wytrzymałościowego tygodniowo. Ponadto, przeszli testy fitness i biopsje mięśni oraz oddali próbki krwi zarówno na początku badania, jak i po badaniu. Wyniki badania wykazały, że markery do produkcji nowych mitochondriów mięśni - struktury, które dostarczają energii do komórek - wzrosły tylko u uczestników, którzy otrzymywali pigułkę placebo. Postawili także hipotezę, że odkąd witaminy C i E są antyoksydantami, ich wysokie dawki mogą zabierać część stresu oksydacyjnego i blokować rozwój wytrzymałości mięśni.
Komentując wyniki badań, dr Paulsen mówi: "Nasze wyniki wskazują, że duże dawki witaminy C i E - tak powszechnie w suplementach – należy stosować ostrożnie, zwłaszcza jeśli podejmuje się trening wytrzymałościowy".
Autor: Sara Borys
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Badanie wykazuje, że dobry i długi sen może pomóc mężczyznom żyć dłużej. Kobiety natomiast, mogą żyć dłużej tylko wtedy, gdy oprócz snu, zadbają o zróżnicowaną dietę.
Badania prowadzone przez Monash University wykazały, że kobiety, które prowadzą zróżnicowaną dietę, zawierającą produkty bogate w witaminę B6, mogą wydłużyć swoje życie pomimo złych nawyków związanych ze snem.
Naukowcy z Uniwersytetu Monash Medical Centre w Tajwanie we współpracy z Narodowym Instytutem Badawczym Zdrowia w Tajwanie, zbadali, w jaki sposób dieta przyczynia się do relacji pomiędzy jakością snu i śmiertelnością wśród kobiet i mężczyzn.
Emerytowany profesor Mark Wahlqvist z Wydziału Epidemiologii i Medycyny Prewencyjnej powiedział, że sen odgrywał większą rolę w śmiertelności mężczyzn niż kobiet.
"Zły sen jest związany ze zwiększoną zachorowalnością i śmiertelnością. Dotyczy to takich chorób jak otyłość, cukrzyca, choroby układu krążenia i choroby niedokrwiennej serca" – ostrzega prof. Walhqvist.
"Okazało się, że w przypadku obu płci, kiepski sen był silnie skorelowany ze słabym apetytem i słabym stanem zdrowia. Wykazano znaczącą interakcję między jakością snu a różnorodnością diety. W przypadku mężczyzn, zły sen nie wiązał się z większym ryzykiem zgonu, o ile nie zaniedbywali oni również swojej diety. W przypadku kobiet, dobry sen zwiększa szansę na dłuższe życie, o ile prowadzą one zróżnicowaną dietę.” – wyjaśnia Walhqvist.
Badania wykazały, że kobiety prawie dwukrotnie częściej niż mężczyźni spały źle. Kobiety, które gorzej sypiały, miały niższe spożycie witaminy B6 z pokarmu niż te, których sen był dobry.
"Wystarczająca różnorodność diety u mężczyzn może zrównoważyć negatywny wpływ na śmiertelność z zaburzeniami snu, podczas gdy kobiety muszą bezwzględnie zadbać o spożywanie produktów bogatych w witaminę B6. Ludzie, którzy nie spali dobrze mieli słaby apetyt, a ich aktywność fizyczna była znacznie niższa.” – reasumuje prof. Walhqvist.
Autor: Sara Borys
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Nie ma wątpliwości, że nasze ciało potrzebuje witaminy D. Pomaga regulować wchłanianie wapnia i fosforu w naszych kościach, pomaga również w komunikacji naszych komórek między sobą, oraz wzmacnia system odpornościowy. Ale czy rzeczywiście suplementy witaminy D pomagają i oferują inne korzyści zdrowotne? Ostatnie badania wskazują, że tak. Lecz według innych, suplementy witaminy D nie robią nic więcej, niż promują kości, układ odpornościowy i są użyteczne tylko dla osób z jej niedoborem.
Witamina D jest rozpuszczalna w tłuszczach, występuje w pięciu formach D1, D2, D3, D4 and D5. Jednakże witamimy D2 i D3 występują jako najważniejsze w ciele człowieka. Światło słoneczne jest głównym źródłem witaminy D. Nie jest określone, ile czasu osoba powinna spędzić na słońcu, by zdobyć jej odpowiednią ilość. Jednakże według kalifornijskiej organizacji zajmującej się witaminą D, Vitamin D Council, nie potrzeba opalać się, by zdobyć witaminę D. National Health Servise (NHS), brytyjska służba zdrowia również twierdzi, że krótki okres ekspozycji na słońcu podczas wakacji jest wystarczający.
Energia słoneczna zmienia substancje chemiczne w skórze, przeprowadza ją do nerek i wątroby i tam zostaje rozłożona na czynną witaminę D. Niektóre pokarmy, takie jak olej rybny, jajka czy tłuszcz do smarowania, także zawierają witaminę D, jednak w bardzo małych ilościach. Raz skonsumowana, zostaje przesłana do wątroby i przetworzona w ten sam sposób.
Najważniejszą funkcją witaminy D jest wzrost wchłanianie wapnia, który ma kluczowe znaczenie w zdrowiu kości. Witamina D również wzmacnia układ odpornościowy i komórki, komunikujące się ze sobą w naszym ciele.
Vitamin D Council uważa, że witamina jest ważna dla funkcjonowania mięśni, układu oddechowego i nawet ma właściwości antyrakowe. Według Food and Nutrition Board na Institute of Medicine of The National Academies, rekomendowano dietę zawierającą witaminę D dla osób w wieku 1-70 równą 600 jednostek IU każdego dnia i 800 IU dla osób powyżej 70 lat. Niemowlęta pomiędzy pierwszym a dwunastym miesiącem powinny przyjmować 400 IU witaminy D każdego dnia. NHS podaje, że większość ludzi powinna być w stanie uzyskać wszystkie witaminy D które potrzebuje poprzez zbilansowaną dietę i dostarczenie jej odpowiedniej ilości przez promienie słoneczne.
Pewne grupy mogą być narażone na ryzyko niedoboru witaminy D, m.in. do nich należą:
Ludzie którzy są wieku 65 i więcej,
Kobiety w ciąży i karmiące piersią,
Jednostki, które nie przebywają wystarczająco na słońcu,
Ludzie z ciemniejszą skórą,
Niemowlęta i dzieci poniżej 5 roku życia.
Według harwardzkiej Szkoły Medycznej, jeśli ciało nie otrzymuje wystarczająco witaminy D, może tylko wchłaniać od 10 do 15% wapnia z diety, w porównaniu z 30-40% poziomem normy. To może mieć negatywny wpływ na zdrowie kości. W zeszłym roku, Medical News Today raportowało, że niedobór witaminy D może przyśpieszać starzenie się kości. Mniejsze poziomy witaminy D są połączone z innymi negatywnymi efektami zdrowotnymi. Ostatnie badanie sugerowało, że niedobór witaminy może prowadzić do uszkodzeń mózgu. Badanie ukazało również potencjalne konsekwencje niedoboru witaminy D podczas ciąży. Sugeruje ono, że kobiety które mają niski poziom witaminy D w pierwszych 26 tygodniach ciąży mogą mieć zwiększone ryzyko stanu przedrzucawkowego (preeclampsia)
Według Vitamin D Council, objawy braku witaminy D to zmęczenie i ogólne bóle, ale dużo osób nie ma żadnych objawów. Organizacja uważa także, że sposobami na wystarczającą ilość witaminy D w organizmie jest wystawienie się nagim na promienie słońca i przyjmowanie suplementów z tą witaminą.
Najnowsze badania sugerują, że wysoki poziom witaminy D może zapobiegać zaburzeniom poznawczym u pacjentów z chorobą Parkinsona, podczas gdy w innym badaniu stwierdzono, że wysokie spożycie witaminy D w czasie ciąży może zwiększyć siłę mięśni potomstwa. Wiele badań dowodzi, że suplementy witaminy D mogą dostarczać dodatkowe korzyści zdrowotne takie jak zmniejszenie bólu i depresji. Jednakże inne badania te teorie zakwestionowały.
W zeszłym roku, badania opublikowane w czasopiśmie The Lancet Diabetes & Endocrinolog, które przeanalizowano 290 prospektywnych badań obserwacyjnych i 172 randomizowanych badań suplementów witaminy D. Nie znaleziono żadnych dowodów, że suplementacja witaminy D zapewnia jakichkolwiek korzyści zdrowotnych.
Co więcej, najnowsze badania również opublikowane w tym czasopiśmie ukazały, że wątpliwe są korzyści zdrowotnych witaminy D. Naukowcy pod kierownictwem doktora Mark Bollanda z Uniwersytety w Auchland, Nowa Zelandia, odkryli, że przyjmowanie suplementów witaminy D dale małe prawdopodobieństwo w zmniejszeniu wystąpienia zawału serca, choroby serca, udaru mózgu, nowotworach i w łamaniu kości.
Autor: Magda Strzykalska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Naukowcy prowadzący badania u dzieci z alergią na orzeszki ziemne stwierdzili, że poprzez regularne spożycie coraz większych ilości białka orzechowego buduje się tolerancja na ten składnik.
Technika, zwana immunoterapią doustną (OIT), została wykorzystana jako część procesu STOP II, których wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie The Lancet. Alergia na orzeszki ziemne jest dość powszechna, a objawy mogą się wahać od łagodnych do ciężkich. Bardziej poważne reakcje mogą zagrażać życiu, np. anafilaksja, która może powodować obrzęk gardła i jamy ustnej lub zmiany w tętnie.
Naukowcy z Wielkiej Brytanii, donoszą, że jedynym sposobem, aby zapobiec ciężkim reakcjom u dzieci uczulonych na orzeszki ziemne jest całkowite unikanie produktów, które je zawierają.
Przypadkowe reakcje są powszechne, według zespołu badaczy to 14-55% przypadków rocznie.
By zwalczyć to, naukowcy przyglądali 99 przypadków dzieci, u których występuje alergia na orzeszki ziemne. Byli oni w wieku od 7 do 16 lat, dzieląc ich losowa na dwie grupy:
grupa pierwsza została badana techniką OIT przez 26 tygodni przy użyciu stopniowo wzrastającej dawki białka z orzeszków ziemnych - do 800 mg dziennie,
drugiej grupie polecono, aby całkowicie unikać orzeszków ziemnych, jak wcześniej mieli w zwyczaju
W ciągu 6 miesiącach stopniowo zwiększano ilość spożytego białka orzechów. Warto dodać że dzieci pozostały pod kontrolą lekarza, a badacze obserwowali każdy objaw alergiczny.
Po czasie kilkumiesięcznego OIT, 62% dzieci przeszło wyzwanie żywności były w stanie tolerować dzienną dawkę białka orzeszków ziemnych, czyli 1400 mg (ok. 10 orzeszków). Po drugim etapie procesu, kiedy wszystkie dzieci przeszły OIT, stwierdzono, że 54% było w stanie tolerować wyzwanie żywności. Dodatkowo, po 6 miesiącach leczenia, 84-91% dzieci może bezpiecznie spożywać 800 mg białka z orzeszków ziemnych (ok 5 orzeszków).
Lider badania doktor Andrew Clark z University Hospitals w Cambridge, W. Brytania, mówi:
- Zabieg ten pozwolił dzieciom z ciężką alergią jeść większe ilości orzeszków ziemnych, znacznie powyżej poziomów białka z orzeszków ustalonych w przekąskach i posiłkach, zwalniając ich i oraz rodziców z obawy przed reakcją alergiczną potencjalnie zagrażającą życiu.
Doktor Pamela Ewan, współautor badania, mówi, że jest istotny postęp w badaniach alergii na orzeszki ziemne. Ostrzega również, że konieczne są dalsze badania w szerszych populacjach- Ważne jest, aby pamiętać, że OIT nie jest zabiegiem, który leczy i nie powinien być próbowany na własną rękę, technika powinna być wykonywana tylko przez lekarzy ze specjalistycznymi uprawnieniami.
-OIT nie jest gotowa do użytku klinicznego, dopóki skutki krótkoterminowe nie zostaną wszechstronnie sprawdzone – komentuje Mattew J. Greenhawt z Uniwersytety w Michigan, dodaje również jest OIT jest techniką eksperymentalną.
Naukowcy jednak nie ukrywają zadowolenia z pozytywnych rezultatów. Nie tylko oni, bo sami rodzice dzieci biorących udział w badaniu mówią, że to zmieniło ich życie radykalnie.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Wiadomości, które opisują otyłość jako chorobę, mogą zaburzyć zdrowe zachowania i przekonania wśród osób otyłych. Wyniki nowego badania, opublikowanego w Psychological Science, pokazują, że osoby otyłe narażone na takie wiadomości pomniejszają znaczenie diety skoncentrowanej na zdrowie i mniej dbają o swoją wagę.
Naukowcy, Crystal Hoyt i Jeni Burnette z Uniwersytetu Richmond i Lisa Auster - Gussman z Uniwersytetu w Minesocie, byli zainteresowani badaniem skutków wiadomości dotyczących zdrowia i diety po American Medical Association (czerwiec 2013r.), na którym sklasyfikowano otyłość jako chorobę.
"Biorąc pod uwagę, że otyłość jest istotnym problemem zdrowia publicznego, bardziej dopracowane jest rozumienie otyłości jako choroby ma istotne znaczenie zarówno dla pacjentów, jak i wyników działań politycznych" - mówi Hoyt. "Eksperci zastanawiali się nad meritum polityki AMA - chcieliśmy przyczynić się do debaty poprzez wprowadzenie danych, a nie spekulacje oraz skoncentrować się na konsekwencjach psychologicznych." Hoyt i jego zespół wysnuli hipotezę, że mówienie o otyłości jak o chorobie może zachęcać do przekonania, że waga jest niezmienna, a zatem dokonywanie próby kontrolowania wagi wydaje się być bez sensu, zwłaszcza wśród osób otyłych.
Naukowcy zebrali grupę ponad 700 uczestników do wzięcia udziału w ankiecie internetowej. Uczestnicy mieli przeczytać artykuły na temat zdrowia i wagi, a następnie odpowiedzieć na różne pytania. Co ważne, część uczestników przeczytała artykuł opisujący otyłość jako chorobę, inni przeczytali standardową społeczno-zdrowotną informację o masie, a pozostali przeczytali artykuł wyraźnie stwierdzający, że otyłość nie jest chorobą.
Wyniki pokazały, że rodzaj czytanej informacji miał wyraźny wpływ na postawy badanych wobec zdrowia, diety i wagi. Otyli uczestnicy, którzy przeczytali artykuł opisujący otyłość jako chorobę pomniejszali znaczenie zdrowej diety i lekceważyli istotę prawidłowej wagi w stosunku do tych, którzy przeczytali dwa inne artykuły.
"Reasumując, wyniki wskazują na to, że ludzie słyszący komunikaty o istocie otyłości wyciągają konsekwencje dotyczące ich samoregulacji" - mówi Hoyt. "Mamy nadzieję na lepsze zrozumienie tego w jaki sposób mówienie o otyłości jako chorobie wpływa na postrzeganie możliwości kontroli wagi" – dodaje.
Autor: Sara Borys
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej