Spożycie tłuszczów trans w USA zmalało, ale wciąż niewystarczająco

Według najnowszych badań, w Stanach Zjednoczonych znacznie obniżyło się spożycie tłuszczów trans. Niestety, to wciąż za mało, by Amerykanie mieścili się ramach określonych przez American Heart Association. Pozytywne zmiany Naukowcy powtórzyli badania prowadzone przez badaczy z sekcji American Heart Association w Minnesocie w latach 1980- 2009. Zgromadzono wówczas dane dotyczące 12 000 osób w wieku 25-74. Choć spożycie tłuszczów trans przez ankietowanych sukcesywnie spadało, wciąż utrzymuje się na poziomie dalekim od rekomendowanego przez American Heart Association. - Widzimy wyraźną poprawę, ale wciąż jest wiele do zrobienia - mówi Mary Ann Honor, kierownik badań. Szkodliwe tłuszcze trans Tłuszcze trans zwiększają poziom "złego" cholesterolu (LDL) w organizmie, jednocześnie obniżając poziom "dobrego" cholesterolu (HDL).  Zwiększają także ryzyko występowania choroby wieńcowej, cukrzycy oraz wylewu. Tłuszcze trans są dodawane niemal do większości produktów spożywczych. Ulepszają ich smak, zapach i wygląd, jednocześnie przedłużając datę ważności. Głównym źródłem tłuszczy trans są gotowe, pakowane dania. Słodycze, ciasta, pączki, pizza i margaryna w dużej mierze składają się z tych tłuszczów. The US Food and Drugs Administration podkreśla, że nie ma bezpiecznego dla naszego organizmu poziomu spożycia tłuszczów trans. Najlepiej zażywać ich możliwie jak najmniej. Naukowcy rekomendują, by stanowiły one maksymalnie 1% dziennego spożycia kalorii. Według innych badań, tłuszcze trans tylko w Stanach Zjednoczonych powodują aż 20 000 zawałów serca oraz 7 000 przypadków zachorowań na chorobę wieńcową każdego roku. Naukowcy mówią jednak o pozytywnej zmianie. Na przestrzeni lat spożycie tłuszczów trans zmalało o 32% u mężczyzn i 35% u kobiet. Wciąż jednak stanowią odpowiednio 1,9% i 1,7% dziennego spożycia kalorii. Badacze jednocześnie twierdzą, że dieta bogata w owoce, warzywa, produkty pełnoziarniste i lekki nabiał to najlepszy sposób na unikanie szkodliwych tłuszczów trans. Gabriela Będkowska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Mrożone potrawy lepsze niż dania z restauracji typu fast food

Według najnowszych badań, osoby wybierające mrożone posiłki spożywają dziennie więcej ważnych składników odżywczych, w tym błonnika, potasu, wapnia oraz białka, przy jednoczesnym niższym spożyciu kalorii i nasyconych tłuszczów od osób, które wybierają jedzenie w restauracjach typu fast food. Mrożonki kontra fast food Badania obejmowały osoby dorosłe, powyżej 19. roku życia. Ci z ankietowanych, którzy wybierali mrożone potrawy podgrzewane w domu, dostarczali w większych dawkach kilkanaście ważnych składników odżywczych: białko, błonnik, potas, wapń, witaminę A, ryboflawinę, witaminę B6, witaminę C, witaminę E, cholinę i magnez. Osoby, które stołowały się w restauracjach szybkiej obsługi dziennie dostarczały organizmowi mniejsze dawki tych składników. - Co więcej, osoby jedzące w domu dostarczały swojemu organizmowi dziennie mniej o 253 kalorii oraz mniej o 2,6 gramów nasyconych tłuszczów - wyjaśnia doktor Victor L. Fulgoni, współautor badań. Wnioski z badań Osoby wybierające mrożone potrawy: spożywały o 253 kalorii mniej dziennie spożywały o 2,6 grama tłuszczów mniej dziennie dostarczały organizmowi większe dawki trzech szczególnie ważnych składników odżywczych: błonnika, potasu i wapnia dostarczały organizmowi większe dawki białka dziennie - Wyniki tych badań to kolejny dowód na to, że mrożone posiłki mogą pomóc Amerykanom w codziennym dostarczaniu szczególnie ważnych składników odżywczych, przy jednoczesnym obniżeniu spożycia kalorii i tłuszczów - powiedziała dr Kim Krumhar. Wyższa jakość mrożonek Co więcej, mrożone posiłki charakteryzują się również wyższą jakością, niż potrawy serwowowane w restauracjach szybkiej obsługi. Mrożone potrawy zawierają więcej owoców, warzyw, produktów pełnoziarnistych i białkowych, których włączenie do codziennego menu rekomendują dietetycy. Badania były współfinansowane przez koncern Nestle. Zostały zaprezentowane podczas tegorocznej Akademii Nutrition and Dietetics Food & Nutrition Conference & Expo. Gabriela Będkowska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Podawanie antybiotyków w okresie niemowlęcym zwiększa ryzyko otyłości dziecięcej

Wyniki najnowszych badań sugerują, że dzieci, które przeszły kilka terapii antybiotykowych przed ukończeniem drugiego roku życia mogą być bardziej narażone na ryzyko wystąpienia nadwagi przed ukończeniem piątego roku życia. Zaburzona flora bakteryjna sprzyja nadwadze i otyłości Przedmiotem zainteresowania naukowców ze Szpitala Dziecięcego w Filadelfii stały się związki między stosowaniem terapii antybiotykowej i zwiększonym ryzykiem wystąpienia otyłości. Antybiotyki są rozpatrywane jako jeden z czynników ryzyka. Jedna z hipotez przedstawionych przez badaczy zakłada, że bakterie żyjące w przewodzie pokarmowym, które mają wpływ na proces trawienia pokarmów przez organizm, mają również znaczenie w kontekście utrzymania prawidłowej masy ciała. Antybiotyki zabijają znaczną część bakterii w przewodzie pokarmowym, co może zwiększać podatność organizmu na otyłość. Naukowcy twierdzą również, że leki z antybiotykami mogą zmieniać odbiór smaku niektórych pokarmów oraz zaburzyć codzienną aktywność fizyczną ze względu na inne skutki uboczne. Wyniki najnowszych badań Na potrzeby badań wykorzystano dane z kart zdrowia 64 580 dzieci, które zebrano w latach 2001-2013. Zgromadzone informacje pochodziły z wizyt lekarskich, podczas których badano stan zdrowia dzieci do ukończenia piątego roku życia. Prawie 70% badanych dzieci było objętych leczeniem z wykorzystaniem antybiotyków przed ukończeniem drugiego roku życia. W drugim roku życia, u  23% badanych dzieci stwierdzono nadwagę lub otyłość. Wraz z upływem kolejnych lat odsetek dzieci z problemami z wagą wzrastał. Wśród dzieci w wieku trzech lat wzrósł do 30 procent, a u dzieci w wieku czterech lat odsetek ten wyniósł 33%. Im więcej razy dzieci były narażone na działanie antybiotyków w młodszym wieku, tym większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia  nadwagi lub otyłości w późniejszym czasie. Związki między terapią antybiotykową a ryzykiem otyłości były szczególnie widoczne w przypadku antybiotyków o szerokim spektrum działania, jak  np. amoksycyliną lub tetracykliną. Mniejsze znaczenie miały antybiotyki o wąskim zakresie działania, do których można zaliczyć azytromycynę. Dzieci, które przed ukończeniem drugiego roku życia były narażone na działanie antybiotyków przynajmniej czterokrotnie, są o 11% bardziej narażone na otyłość niż dzieci, u których nie stosowano w tym czasie żadnych antybiotyków. Badacze podkreślają jednak, że chociaż przeprowadzone badania wykazały związek między stosowaniem antybiotyków i podatnością na otyłość to na tym etapie nie można jednoznacznie stwierdzić, że antybiotyki są przyczyną otyłości wśród dzieci. Naukowcy zaznaczają również, że istnieje wiele innych czynników, które w znacznie większym stopniu mogą wpływać na ryzyko wystąpienia otyłości, jak np. predyspozycje genetyczne, brak aktywności fizycznej oraz niewłaściwa dieta. Podsumowanie Niemowlęctwo to okres zwiększonej podatności na wiele różnych czynników, które mogą wpływać negatywnie na stan zdrowia dziecka. Najnowsze badania, które wykazują związki między stosowaniem antybiotyków u niemowląt i zwiększonym ryzykiem wystąpienia otyłości są kolejnym argumentem za ograniczeniem powszechnego stosowania terapii antybiotykowych, szczególnie wśród małych dzieci. Pediatrzy powinni przepisywać antybiotyki tylko w przypadkach, gdy jest to niezbędne do skutecznego leczenia. Ważny jest również wybór konkretnego antybiotyku, którego zakres działania powinien być możliwie najwęższy i ściśle dopasowany do choroby dziecka. Stanisław Skorcz źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Dieta wspomaga walkę z rakiem jajnika

Chciałbyś dowiedzieć się więcej? Koniecznie przeczytaj artykuł: Zasady postępowania w przypadku niezłośliwych guzów jajnika Kobiety stosujące zdrową dietę jeszcze przed zachorowaniem na raka jajnika mają większe szanse na przeżycie, niż te kobiety, które nie przywiązywały wagi do zbilansowanego jadłospisu – dowodzą wyniki najnowszych badań. Wyjątkiem są kobiety, które cierpią na cukrzycę lub mają otyłość brzuszną, co często jest skutkiem choroby. Moc zdrowego odżywiania - Zdrowa dieta przed diagnozą może wzmacniać układ immunologiczny i zarazem zdolność organizmu do prawidłowej reakcji na terapię - mówi dr Cynthia A. Thomson z Uniwersytetu Arizona, kierownik badań. - Zdrowe nawyki żywieniowe ułatwiają przestrzeganie zbilansowanej, wartościowej diety, co z kolei poprawia ogólny stan zdrowia - wyjaśnia dr Thomson. Dieta a rak jajnika Naukowcy przeanalizowali przypadki 636 chorych kobiet. U 90% z nich zdiagnozowano inwazyjnego guza. Kobiety najpóźniej rok przed diagnozą wypełniły kwestionariusz dotyczący nawyków żywieniowych i aktywności fizycznej. Naukowcy mierzyli wzrost kobiet i ich obwód w talii oraz ważyli je. Kwestionariusz dotyczący żywienia zawierał informacje o spożyciu 10 składników diety, szczególnie zwracając uwagę na owoce, warzywa, produkty pełnoziarniste, nabiał oraz niskie spożycie alkholu i tłuszczy. Zmarły 354 kobiety, z czego 305 - bezpośrednio z powodu raka. Naukowcy podzielili ankietowane 636 kobiety na trzy grupy, różniące się między sobą jakością stosowanej diety. Najzdrowiej odżywiające się badane miały 27% większe szanse na przeżycie. - Stosowanie diety bogatej w owoce, warzywa i produkty pełnoziarniste wspomaga walkę organizmu z chorobą - mówi dr Elisa V. Bandera. - Co więcej, redukuje ryzyko cukrzycy lub chorób serca, które utrudniają skuteczne leczenie raka jajnika. Ostrożny optymizm Niestety, okazało się, że w przypadku kobiet cierpiących na cukrzycę lub otyłość brzuszną ta prawidłowość nie zachodzi. Co więcej, nie ma znaczenia ile czasu kobieta poświęcała na aktywność fizyczną – nie przekłada się ona na szanse na wyleczenie. Na pewno jednak zdrowa dieta i aktywność fizyczna redukują ryzyko zachorowania na nowotwór w przyszłości. Nawet jeśli rak zostanie zdiagnozowany, zdrowa dieta może opóźnić powstanie guza nawet o 10 lat. Gabriela Będkowska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Potrawy w restauracjach o obniżonej kaloryczności receptą na otyłość?

Według wyników najnowszych badań przeprowadzonych na John Hopkins Bloomberg School of Public Health, obniżenie kaloryczności posiłków i napojów w sieciowych restauracjach zmniejszy wskaźniki otyłości. Nowy trend Badacze zauważyli, że popularne restauracje sieciowe zaczęły modyfikować swoje menu od 2012 i 2013 roku. Wcześniejsze kaloryczne potrawy, bogate w tłuszcze i sól, zastąpiono daniami dostarczającymi aż 60% mniej kalorii oraz zdrowszymi napojami. Według badaczy ten nowy trend to efekt regulacji nałożonych na restauracje – zwłaszcza te typu fast food – przez rząd amerykański. Rozporządzenie wymusza umieszczanie informacji o kaloryczności posiłku w karcie dań. Menu pod lupą Według badań, codziennie aż 33% dzieci, 41% młodzieży oraz 36% dorosłych stołuje się w restauracjach typu fast food, spożywając tam odpowiednio 191, 404 i 316 kalorii. - Gdyby kaloryczność każdego z tych posiłków została obniżona o 60% - a takich redukcji dokonała większość analizowanych przez nas restauracji – wpływ tego kroku byłby znaczący dla walki z otyłością - mówi dr Sara N. Bleich, kierwonik badań. Naukowcy przeanalizowali jadłospisy 66 ze 100 największych sieci restauracji w USA w 2012 i 2013 roku. Nowe wersje menu, zawierające lżejsze potrawy i zdrowsze napoje kierowane są głównie do dzieci. Restauracje nie obniżyły jednak kaloryczności swoich typowych produktów jak hamburgery i pizza, ale zredukowały ilość kalorii w sałatkach. W niektórych sieciach wprowadzono również nowe hamburgery, jednak pod względem kaloryczności przypominają oryginalne wersje. - Nie możemy zmusić ludzi do zrezygnowania z jedzenia ulubionych potraw, ale mniej kaloryczne potrawy z sieciowych restauracji mogą przyczynić się do łatwiejszego kontrolowania ilości spożywanych kalorii w ciągu dnia, bez konieczności zmiany upodobań – bo to niezwykle trudno zrobić - dodaje dr Bleich. Gabriela Będkowska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Zdrowotny wpływ bazylii

Jak wykazują badania, bazylia to nie tylko pyszna przyprawa dodająca smaku potrawom – jest również leczniczym ziołem docenianym przez wiele kultur. Antyczni Grecy uznawali ją za świętą, w Indiach symbolizowała gościnność, a dla Włochów miłość. Dziś, poza kuchnią, docenia się jej działanie lecznicze w walce z zapaleniami, ochronie komórek itd. Jej dobroczynny wpływ na nasze wnętrze jest zarówno dosłowny, jak i metaforyczny – pozytywnie oddziałuje zarówno na ciało, jak i zdrowie psychiczne. Redukcja stresu Znajdujące się w bazylii substancje fitochemiczne wpływają na obniżenie poziomi kortyzolu – znanego jako hormon stresu. Dzięki temu przeciwdziała lękom i pomagają zachować spokój. Redukcja zapaleń Osoby, które spożywają dużo bazylii nie muszą się również martwić zapaleniami, gdyż pomaga ona pozbyć się związanego z nimi bólu, występującego w chorobach takich jak artretyzm czy zapalenie jelit. Uważa się nawet, że bazylia zawiera składniki zbliżone do tych obecnych w marihuanie stosowanej w celach leczniczych, lecz w odróżnieniu od niej nie wywołuje "haju". Oczyszczanie nerek Według niektórych badaczy, pacjenci borykający się z problemami z nerkami mogą sięgnąć po bazylię w celu ich skutecznego oczyszczenia. Sugerują, że smaczne pesto może okazać się pomocne, szczególnie jeśli wcześniej przesadnie dogadzali sobie z jedzeniem i piciem. Poprawa działania układu oddechowego Dla osób, które mają problemy z oddychaniem bazylia również może okazać się właściwą opcją. Zawarty w niej kwas cynamonowy nie tylko reguluje poziom cukru we krwi i poprawia krążenie, lecz także ułatwia oddychanie. Uzupełnienie niedoboru żelaza Około 2 szklanki posiekanych, świeżych liści bazylii lub 1 łyżka suszonych dostarczają 10% dziennego zapotrzebowania na żelazo, co może okazać się pożyteczne, szczególnie dla kobiet w trakcie menstruacji, które narażone są na niedobór tego pierwiastka. Zwalczanie raka Bazylia może i nie jest magicznym remedium na raka, ale zawarte w niej antyoksydanty zwalczające wolne rodniki zdecydowanie mogą przyczynić się do ochrony komórek i ogólnej poprawy zdrowia pacjentów z rakiem. Wspieranie zdrowia serca Bazylia zawiera również magnez, który jest niezbędny dla rozkurczania ścian mięśni, co umożliwia łatwiejszy przepływ krwi. Dzięki temu zredukowana zostaje nieregularność rytmu serca, co pomaga w jego właściwym funkcjonowaniu. Co więcej, bazylia powstrzymuje nagromadzanie cholesterolu, zmniejszając ryzyko udarów i ataków serca. Opracowała: Julia Liszka źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

50% zalecanej ilości sodu w codziennych kanapkach?

Gdy myślimy o niezdrowym jedzeniu automatycznie pojawiają nam się przed oczami frytki, pizza, czy smażony kurczak. Jednak jak pokazuje niedawne badanie, niewinne kanapki, stanowiące istotną część typowej diety Amerykanów, mają ogromny udział w codziennym spożyciu kalorii i sodu. W 2010 roku rekomendowana maksymalna dzienna dawka sodu została wyznaczona na 2,300 mg; osobom powyżej 50. roku życia, Afroamerykanom oraz osobom chorym na wysokie ciśnienie, cukrzycę i chroniczną chorobę nerek zalecało się spożycie jedynie 1,500 mg. Według Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), wysokie spożycie sodu powoduje wysokie ciśnienie krwi, które stanowi główny czynnik ryzyka dla chorób serca i udarów, które są pierwszą z czterech głównych przyczyn śmierci w Stanach Zjednoczocnych. Czy kanapki są zdrowe? Dane analizowane przez naukowców pochodziły z przeprowadzonej w latach 2009-2010 narodowej ankiety „What We Eat in America”, badającej nawyki żywieniowe Amerykanów, w której prawie 6 tysięcy dorosłych powyżej 20. roku życia zapisywało wszystkie posiłki i napoje z poprzedniego dnia, dla których badacze określali zawartość odżywczą. Badacze podkreślali, że kanapki stanowią wyzwanie przy analizie, gdyż mogą zawierać różnego rodzaju składniki, co wpływa na ocenę zawartości sodu. Poproszono więc uczestników o indywidualne opisywanie składników kanapek, tak by umożliwić oddzielne ich kodowanie. W poprzednich badaniach, gdzie kanapki reprezentowano przy użyciu zaledwie jednego kodu, oceniano, że są one odpowiedzialne za jedynie około 4% dziennego spożycia sodu, co zdaje się być znacznym niedoszacowaniem. Zdrowie w rękach konsumentów Badanie wykazało, że codziennie 49% dorosłych w USA zjada minimum jedną kanapkę, a według nowego systemu kodowania kanapki te stanowiły 1/5 całkowitego dziennego spożycia sodu. Autorzy sugerują, że zmiana składników mogłaby się przyczynić do znacznego obniżenia codziennego spożycia sodu, ze względu na częste ich spożywanie. Kolejnym odkryciem był fakt, iż osoby spożywające kanapki przyjmowały również więcej kalorii. W porównaniu z osobami, które nie miały ich w swoim menu spożywali ponad 300 kalorii więcej, a ich spożycie sodu było o 600 mg wyższe. Jak podkreślają badacze, wybór składników kanapek jest kluczowy, gdyż popularne wśród Amerykanów dodatki takie jak ser i peklowane mięso znajdują się na szczycie listy składników mających negatywny wpływ na łączne spożycie kalorii i sodu. Pomimo licznych kampanii społecznych zdrowie konsumentów w dalszym ciągu uzależnione jest więc od dokonywanych przez nich wyborów. Opracowała: Julia Liszka źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Niezwykłe właściwości octu jabłkowego

Na przestrzeni lat ocet jabłkowy zdobył popularność jako jeden z najskuteczniejszych domowych leków. Znano go już w antycznych cywilizacjach, gdzie był stosowany jako naturalny konserwant, podczas gdy Hipokrates (nazywany "Ojcem medycyny") podkreślał jego zdrowotne właściwości. Ocet jabłkowy dla zdrowia Ocet jabłkowy, bogaty w kwas jabłkowy, może redukować objawy fibromialgii. Kwas jabłkowy, w połączeniu z magnezem, zmniejsza ból mięśni u chorych. Pacjenci zażywający odpowiednią kombinację kwasu jabłkowego i magnezu twierdzili, że objawy stały się znacznie mniej dokuczliwe. Co więcej, ocet jabłkowy zawiera liczne antyoksydanty oraz subtancje o działaniu przeciwzapalnym. Ocet jabłkowy wspomaga także działanie układu limfomatycznego, przyspiesza odchudzanie, obniża poziom glukozy we krwi oraz wspiera proces detoksyzacji organizmu. Zastosowanie w domu Ocet jabłkowy może znaleźć także zastosowanie podczas sprzątania. To znakomity środek czyszczący. Można nim zdezynfekować toaletę i zlew. Świetnie sprawdzi się przy myciu luster, podłogi i kuchenki gazowej. Ocet jabłkowy możemy także wykorzystać do płukanki włosów. Jedną łyżkę stołową octu należy rozpuścić w dwóch szklankach wody. Wystarczy płukać świeżo umyte włosy dwa razy w tygodniu, by nadać im piękny połysk. Filiżankę octu jabłkowego można także dodać do kąpieli – przyspieszy to gojenie się wysypki i poparzeń słonecznych. Kolejną zaletą octu jabłkowego jest łatwość jego wykonania – każdy może go przygotować w domu. Jak uniknąć skutków ubocznych? Ocet jabłkowy, ze względu na swoje zdrowotne właściwości, uchodzi za bezpieczny środek. Warto jednak pamiętac o zachowaniu ostrożności. Ocet należy zawsze przed spożyciem rozpuścić w wodzie (stołowa łyżka na dwie szklanki wody). Długotrwałe spożywanie octu jabłkowego może także negatywnie wpływać na stan zębów oraz powodować hipokaliemię. Należy zachować ostrożność przy jednoczesnym zażywaniu środków na cukrzycę lub przy niskim ciśnieniu. Spożywanie octu najlepiej skonsultować wówczas z lekarzem. Gabriela Będkowska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Regularne spożywanie smażonego jedzenia przed ciążą zwiększa ryzyko cukrzycy ciążowej

Nowe badania opublikowane w czasopiśmie Diabetologia pokazują, że kobiety, które regularnie jedzą smażone jedzenie przed zajściem w ciążę, zwiększają ryzyko rozwoju cukrzycy ciążowej (GDM) w czasie ciąży. Badania zostały przeprowadzone przez doktorów Cuilin Zhang Wei Bao i Eunice Kennedy Shriver z Narodowego Instytutu Zdrowia Dziecka i Rozwoju Człowieka. Częste spożywanie smażonych potraw związane jest z większym ryzkiem nadwagi i otyłości. Jednakże, istnieje kilka prospektywnych badań epidemiologicznych, które analizują wpływ smażonej żywności na pozostałe skutki zdrowotne, w tym na cukrzycę ciążową. Tak więc w nowym badaniu, autorzy skupili się głównie na związku pomiędzy smażoną żywnością a cukrzycą ciążową. Autorzy badania przeanalizowali 21 074 pojedynczych ciąż z badania Health Study II, które obejmowało łącznie 11 661 kobiet i pielęgniarek w USA w wieku od 25 do 44 lat. Badanie rozpoczęto w 1989 roku, gdzie również podano uczestniczkom specjalnie przygotowaną ankietę do wypełnienia. Następnie za dwa lata - w odniesieniu do chorób i zachowań zdrowotnych, takich jak styl życia czy palenie papierosów i stosowanie leków - przeprowadzano kolejne badania. Potem od 1991 roku, analizy wykonywano co 4 lata. Autorzy udokumentowali 847 przypadków GDM w czasie ciąży w ciągu 10 letniej obserwacji. Po uwzględnieniu wieku, czynników dietetycznych lub ich braku, wskaźnik ryzyka rozwoju cukrzycy u kobiet wynikającej z jedzenia smażonych potraw był mniejszy u kobiet, które spożywały od 1 do 3 razy w tygodniu w porównaniu z tymi, które jadły więcej, czyli średnio od 4 do 6 razy w ciągu jednego tygodnia. Istotny również był wskaźnik masy ciała, czyli BMI. Wskaźniki ryzyka cukrzycy były wyższe u kobiet, które często spożywały smażone potrawy, czyli co najmniej 4 razy w ciągu tygodnia w porównaniu z tymi, które jadły dwa razy w ciągu siedmiu dni. Opracował: Damian Nowaczek źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Dostęp do zdrowej żywności kluczowy dla osób przebywających na diecie

Osoby otyłe mają większe ryzyko cukrzycy i chorób układu krążenia, co powinno również odpowiednio wpływać na zwiększenie motywacji, a w konsekwencji zaowocować poprawą diety. Jednak jak się okazuje w przypadku osób, które mają ograniczony dostęp do zdrowej żywności, trwanie w diecie staje się jeszcze bardziej trudne. Nowe badania z Umas Medical School i Massachusetts Departament of Publich Health stwierdzają, że osoby, które nie mają ścisłego dostępu do zdrowej żywności mogą równie szybko zrezygnować z diety. Taka sytuacja pojawia się nawet u tych najbardziej zmotywowanych. To wszystko sugeruje, że łatwy dostęp do zdrowej żywności jest tak samo ważny jak motywacja i profesjonalne wytyczne ze strony opieki zdrowotnej. Badanie zostało opublikowane w internetowym wydaniu czasopisma American Journal of Preventive Medicine. Okazuje się, że dostęp do zdrowej żywności jest kluczowym elementem diety. Analizy objęły 240 otyłych osób z zespołem metabolicznym, które brały udział w randomizowanym badaniu klinicznym. Porównywano w nich dwie różne dietetyczne interwencje, które obejmowały między innymi zmiany w stylu życia. Część badanych miała za zadanie wprowadzić zmiany w swojej diecie, które wymagały poświęcenia. Było to głównie podróżowanie na zakupy do specjalnych sklepów ze zdrową żywnością. Jak się okazało, niezależnie od innych czynników a w tym wieku, rasy, wykształcenia i dochodów – odległość była największym problemem. Dodatkowo, wiele sklepów w okolicach, gdzie mieszkały badane osoby, nie spełniały kryteriów dla zdrowych wyborów. Wynika z tego, że interwencje w diecie mogą być skuteczne, lecz uczestnik musi mieć sprzyjające środowisko. Zrozumienie relacji między czynnikami środowiskowymi a indywidualnym może pomóc społeczności w walce z otyłością. - Wyniki tego badania sugerują, że zmiany środowiskowe mogą ułatwić zmianę zachowań i przyczynić się do ostatecznej poprawy zdrowia – powiedział współautor badania Thomas Land, dyrektor Departamentu Urzędu Zdrowia Publicznego. Opracował: Damian Nowaczek źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Ilość i rodzaj posiłków rodzinnych mogą przeciwdziałać otyłości

iągły problem otyłości oraz prognozy, które sugerują, że już za kilkanaście lat otyłość będzie jeszcze bardziej rozpowszechnionym zaburzeniem, doprowadziło do różnych inicjatyw prewencyjnych. Sugeruje się również, że rodzinne posiłki, w których znajdują się między innymi owoce, warzywa i wapń – może być systemem ochronnym przeciw otyłości. W nowym badaniu opublikowanym w Journal of Pediatrics, naukowcy zastanawiali się, czy częste posiłki rodzinne w okresie dojrzewania i ich rodzaj mogły stanowić element terapii ochronnej, chroniącej przed nadwagą i otyłością w wieku dorosłym. Dr Jerica M. Berge oraz jej współpracownicy z  University of Minnesota i Columbia University wykorzystali dane z 10-letniego badania, w którym uczestniczyło 2 287 osób. Badanie obejmowało model żywienia, aktywności fizycznej, zachowań i kontroli wagi wśród młodzieży. Zadawano również pytania, które miały za zadanie ocenę częstości spożywania rodzinnych posiłków i sprawdzenia wskaźnika masy ciała. Według dr Berge – Ważne jest zidentyifkowanie czynników modyfikowalnych w środowisku domowym, takim jak wspólne posiłki , co może chronić przed nadwagą lub otyłością w życiu dorosłym. 51% procent badanych miało nadwagę, a 22% osób było otyłych. Wśród młodzieży, która zgłaszała, że nie jada rodzinnych poisiłków, 60% miało nadwagę, a 29% było otyłych. Ogólnie rzecz biorąc, waga uczestników i rodzinne posiłki były istotnie związane ze sobą. Niejedzenie posiłków z rodziną czy spożywane posiłków niezawierających owoców, warzyw czy innych odżywczych składników związane było z nadwagą lub otyłością. Analizy wykazały również, że u większości ciemnoskórych rodzin problem ten nie występował - w przeciwieństwie do rasy białej. Rodzinne posiłki mogą być traktowane jako system ochronny przed otyłością i nadwagą, ponieważ przy wspólnych obiadach pojawiają się również połączenia emocjonalne między członkami rodziny, co powoduje, że jedzenie sprawia więcej przyjemności. Wtedy też warto dodawać zdrowe jedzenie, bo będzie bardziej prawdopodobne, że człowiek będzie zdrowszy a młodzież nie będzie narażona w tak dużym stopniu na nadmierne przybieranie na wadze. Dr Berge informuje, że nawet 1 lub 2 posiłki tygodniowo mogą być już wystarczające, aby uchronić dziecko przed przyborem na wadze. Opracował: Damian Nowaczek źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Dieta niskowęglowodanowa poprawia jakość życia chorych na cukrzycę

Niskowęglowodanowa dieta ma dobry wpływ nie tylko na poziom glukozy we krwi, ale również na funkcje fizycznie ciała, które lepiej reaguje na ból i następuje poprawa ogólnego stan zdrowia, a według nowego badania, osoby cierpiące na cukrzycę typu 2 dzięki tej diecie, mogą zredukować objawy choroby. Wyniki dwuletnich badań klinicznych z udziałem pacjentów z cukrzycą typu 2, kierowane przez dr Hansa Guldbranda lekarza ogólnego i Frederika Nystroma, profesora medycyny wewnętrznej z Uniwersytetu Linkoping, zostały opublikowane w czasopiśmie Diabetologia. Badacze analizowali wpływ diety niskowęglowodanowej na poziom glukozy w organizmie i stężenie lipidów we krwi i porównywali ją z dietą o niskiej zawartości tłuszczu. Do badań zakwalifikowano 61 pacjentów, których podzielono losowo na dwie grupy. Pierwsza grupa obejmowała różnego rodzaju diety, które zawierały produkty z niskim poziomem tłuszczu, a grupa druga przebywała na diecie niskowęglowodanowej. Stwierdzono, że obie grupy zmniejszyły objawy cukrzycy, jednak nie miały tego samego wpływu na stężenie glukozy we krwi. Wpływ diety niskowęglowodanowej i niskotłuszczowej zostały już przeanalizowane w badaniu prowadzonym przez profesor Margaret Bachrach-Linstorm. Przeprowadzono analizę o kwestionariusz SF-36. Po 12 miesiącach badań, okazało się, że grupa osób przebywających na diecie niskowęglowodanowej, miała lepsze wyniki, obejmujące zakres ogólnego stanu zdrowia fizycznego jak i psychicznego. W przypadku grupy o niskiej zawartości tłuszczu, znacznych wyników nie stwierdzono. Teraz w nowym badaniu, okazało się, że pacjenci w obydwu grupach, mieli trudności z utrzymaniem diety, gdy jedli w innym miejscu niż w domu. To może być problem, gdyż nie wszyscy członkowie rodziny mają tę samą dietę. Obie grupy przez stosowanie się do wytyczonej diety, miały większe korzyści zdrowotne. Osoby na diecie niskowęglowodanowej wyraziły trudności w powstrzymaniu się od ziemniaków i makaronu. W przypadku osób na diecie o niskiej zawartości tłuszczu, okazało się, że więcej potraw uważanych jest za smaczne i niedrogie. Ogólnymi korzyściami diety niskowęglowodanowej była lepsza korzyść zdrowotna dla ogólnego stanu zdrowia oraz fakt, że pacjenci częściej odczuwali uczucie pełności i brak apetytu na słodycze. Opracował: Damian Nowaczek źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej