Włochy zdecydowanie kojarzone są z niezwykłym smakiem śródziemnomorskiej kuchni, która stanowi wzór i inspirację dla kucharzy na całym świecie. Zatem produkty wytwarzane w tamtym regionie muszą oznaczać się niezwykłą jakością i oryginalnością. Takie cechy z pewnością posiadają pochodzące z południa Europy suszone pomidory marki Ponti. Dzięki tradycyjnemu i starannemu procesowi produkcji, nadają one każdemu daniu autentycznego wyrazu.
Owoce słońca
Suszone w południowym słońcu, starannie wyselekcjonowane pomidory, aromatyczne zioła i odrobina wysokiej jakości oleju słonecznikowego. To przepis na pyszną i pełną zdrowia przekąskę, którą zaczynają doceniać nie tylko Włosi. Produkt ten, dzięki marce Ponti, coraz częściej gości również na polskich stołach. Suszone pomidory nie tylko wspomagają dania wyrazistym smakiem, ale wbrew powszechnym przekonaniom, posiadają znaczniej więcej walorów odżywczych niż ich surowa wersja. Szczególnego znaczenia nabiera tu również sam proces ich wytwarzania. Pomidory Ponti suszone w naturalny
i tradycyjny sposób, w gorącym włoskim słońcu zachowują wszelkie właściwości kulinarne i zdrowotne. Suszone warzywo zawiera większe ilości likopenu
– przeciwutleniacza, który zwalcza wolne rodniki i obniża ryzyko zachorowania na raka. Pomidor jest bogatym źródłem potasu, magnezu i cynku, a także zawiera różne witaminy, w tym C,K oraz te z grupy B(B1,B2,B6). Warto zatem wprowadzić suszone pomidory do codziennego menu.
Kulinarna inspiracja
Suszone pomidory marki Ponti bez trudu zastąpią świeże letnie warzywa o każdej porze roku. Producent oferuje nam dwie wersje tego produktu: suszone pomidory w oleju słonecznikowym zamknięte w 280 gramowych słoikach oraz pomidory suszone w saszetkach 100 g, które przed spożyciem można indywidualnie doprawić i zalać zalewą. Dzięki lekko dymnemu aromatowi oraz słodko - ostremu smakowi nadadzą daniom wyrafinowanego charakteru. Pochodzące z Włoch pomidory Ponti pasują niemal do każdej potrawy. Świetnie komponują się z mięsem, jako składnik nadzienia do kurczaka, czy roladki wieprzowej. Równie dobrze prezentują się w towarzystwie ryb
i owoców morza oraz wszelkiego rodzaju serów. W zimie z powodzeniem mogą zastąpić uwielbiany składnik jajecznicy, pizzy czy makaronów. Doskonale nadają się również do różnego rodzaju sałatek, sprawiając, że danie nabiera intensywnego smaku i odrobiny koloru. Same w sobie mogą również stanowić przepyszną przekąską do chleba czy tostów. Co więcej, wysokiej jakości olej słonecznikowy, w którym zanurzone są suszone pomidory Ponti, czerpie z nich wspaniały aromat. Dzięki temu, możemy z powodzeniem wykorzystać go podczas przygotowywania innych dań np.: jako marynatę
do grillowanych warzyw, dressing do sałatki, czy też do po prostu smażenia mięs. Charakterystyczny aromat jakim nasączony jest olej, nada potrawą soczystości i wyrazistości.
Oryginalny i poddawany naturalnemu procesowi wytwarzania produkt zawsze daje gwarancję najwyższej jakości smaku. Wykorzystując w swoich kulinarnych eksperymentach pomidory suszone marki Ponti możemy być zatem pewni, że nasze potrawy będą posiadały niezwykłą głębię
i niepowtarzalny aromat.
Pomidory suszone na słońcu w oleju Ponti
Waga: 280 g
Cena rekomendowana: 11,89 zł
Pomidory suszone na słońcu w saszetce Ponti
Waga: 100 g
Cena rekomendowana: 10,39 zł
Po więcej informacji i inspirujących przepisów zapraszamy na stronę internetową: www.indexfood.pl oraz na www.facebook.com/kuchnia.wloska
Czytaj więcej
Brokuły i inne warzywa bogate w sulforafan wpływają na poprawę zachowania w autyzmie. Wnioski te wyciągnęli naukowcy z Johns Hopkins University School of Medicine w Baltimore, i Massachusetts General Hospital for Children na podstawie przeprowadzonych badań.
Autyzm jest zaburzeniem rozwojowym charakteryzującym się problemami emocjonalnymi i komunikacyjnymi, a także zrachowaniami powtarzanymi i rutynowymi. Początek choroby występuje zwykle przed ukończeniem 3 lat i pojawia się prawie pięć razy częściej u chłopców niż u dziewcząt.
Według Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), autyzm jest najszybciej rozwijającą się niepełnosprawnością w Stanach Zjednoczonych. Ponad 3,5 mln Amerykanów żyje z autyzmem.
Obecnie nie ma leków, które mogłyby leczyć objawy autyzmu. Ale w tym ostatnim badaniu, naukowcy odkryli, że sulforafan może zmniejszyć niektóre behawioralne objawy choroby poprzez ukierunkowanie podstawowych problemów komórkowych. Sulforafan jest zawarty w wielu warzywach, w tym w brokułach, kapuście, kalafiorze i brukselce. Sulforafan nie po raz pierwszy został wymieniony jako substancja poztywnie wpływająca na leczenie różnych chorób. W zeszłym roku opublikowano badania sugerujące, że brokuły mogą chronić przed rakiem skóry ze względu na zawartość właśnie sulforafanu.
Dr Paul Talalay, współautor najnowszych badań i profesor farmakologii i nauk molekularnych w Johns Hopkins, pierwszy odkrył lecznicze właściwości sulforafanu w 1992r. Okazało się, że może to zwiększyć odporność organizmu przed stresem oksydacyjnym, stanem zapalnym i uszkodzeniami DNA.
Co więcej, badacze stwierdzili, że sulforafan może zwiększyć odpowiedź szoku cieplnego. Jest to proces, który chroni komórki przed uszkodzeniami powodowanymi przez wysokie temperatury, na przykład gdy jakaś osoba ma gorączkę.
Do badań zespół zapisał 40 nastolatków i młodych mężczyzn w wieku 13-27, którzy mieli autyzm. 26 uczestników losowo przydzielono do grupy otrzymującej dawkę (9-27 mg sulforafanu w zależności od ich wagi) raz dziennie, który uzyskiwany był z kiełków brokułów, a 14 otrzymało dzienną dawkę placebo.
W 4, 10 i 18 tygodniu po rozpoczęciu leczenia, mierzono liczbę zachowań związanych z autyzmem.
Badacze stwierdzili, że po 4 tygodniach leczenia wielu uczestników, którzy otrzymali sulforafan zaczęli wykazywać poprawę w zakresie objawów behawioralnych i ulepszenia te kontynuowane były aż do zaprzestania leczenia.
Współautor badania dr Andrew Zimmerman, profesor neurologii pediatrii na Uniwersytecie w Massachusetts, powiedział, że zespół nie był zszokowany ustaleniami: - Kiedy ujawiniliśmy, kto otrzymywał sulforafan i kto dostaje placebo, wyniki nie były dla nas zaskoczeniem, ponieważ poprawa była tak widoczna.
Ponadto, oceny za pomocą skali Clinical Global Impression wykazały, że 46% uczestników, którzy otrzymali sulforafan wykazały zauważalne ulepszenia w interakcji społecznej, 54% wykazało poprawę zachowań odbiegających od normy - takie jak drażliwość, świadomości, powtarzające się ruchy, nadpobudliwość - natomiast 42% wykazało poprawę komunikacji werbalnej.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Od wielu lat zielona herbata uchodzi za skuteczny środek do walki z tłuszczem. Naukowcy w końcu znaleźli odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje.
Co roku Amerykanie wydają ponad 35 milionów na różnego rodzaju suplementy diety wspierające odchudzanie. Mają w czym przebierać – na rynku dostępne są magiczne tabletki, a nawet odchudzająca biżuteria, którą wystarczy nosić, by schudnąć. Reputacja zielonej herbaty, jako środka wspierającego odchudzenie, jest jednak całkiem uzasadniona. Według naukowców odchudzające właściwości zielonej herbaty wynikają z zawartości związku nazywanego ECGC.
Niezwykła katechina
ECGC to rodzaj katechiny, antyoksydant, występujący przede wszystkim w zielonej herbacie, ale w mniejszych ilościach także w czekoladzie i czerwonym winie. ECGC, jako antyoksydant, łagodzi stres oraz opóźnia proces starzenia się komórek.
ECGC wspomaga odchudzanie, bo przyspiesza proces spalania tłuszczu. Co więcej, nie dopuszcza do spadku poziomu noradrenaliny, która odpowiada za uczucie sytości. Kiedy noradrenalina spada, czujemy się głodni. Dzięki zielonej herbacie, uczucie sytości może trwać dłużej.
Działanie ECGC przetestowano już na zwierzętach. Myszy, którym podawano tłuste jedzenie i suplement zawierający ECGC przytyły mniej, niż zwierzęta, którym nie aplikowało katechiny. ECGC może także powodować, że nasze komórki nie wchłaniają przyjmowanego przez nas tłuszczu.
Zielona herbata a kofeina
Zielona herbata zawiera kofeinę, dlatego też niektórzy wątpią w niezwykłe właściwości zielonej herbaty i ECGC. Wyniki badań opublikowanych w czasopiśmie American Journal of Clinical Nutrition rozwiewają te wątpliwości. Jednej grupie myszy podawano ekstrakt z zielonej herbaty, drugiej grupie- kofeinę. Okazało się, że myszy, którym zaaplikowano ekstrakt z zielonej herbaty szybciej spalały tłuszcz. Tajemnicą sukcesu zielonej herbaty jest zatem ECGC, a nie kofeina.
Warto jednak pamiętać, że nie wystarczy kupić zieloną herbatę. Należy zadbać o wybór dobrej, renomowanej firmy, która starannie selekcjonuje wykorzystywane liście.
Gabriela Będkowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Polacy zmieniają nawyki
Zdrowe naturalne składniki, brak sztucznych dodatków i dobry smak – coraz częściej wybieramy produkty, które zaspokajają wszystkie te potrzeby. Wzrost świadomości konsumpcyjnej Polaków potwierdza badanie kategorii kwasu chlebowego przeprowadzone przez Nielsena na zlecenie firmy Van Pur.
Przy wyborze nie kierujemy się już jedynie atrakcyjnym opakowaniem czy hasłem reklamowym, ale zwracamy uwagę na skład produktu, wybierając ten powstały na bazie naturalnych składników. Kwasy chlebowe w latach 2012-2014 znacznie zyskały na popularności, podczas gdy jeszcze w okresie 2005-2012 udział tej kategorii w rynku był marginalny. Świadczy to o dużej zmianie przyzwyczajeń żywieniowych Polaków, którzy zdecydowali się na wykluczenie ze swojego jadłospisu słodkich napojów gazowanych.
„Od kilku lat jesteśmy świadkami rozwoju pozytywnego trendu w odżywianiu – Polacy zaczynają jeść i pić coraz zdrowiej, dostrzegając związek między tym co jemy, a tym jak się czujemy i wyglądamy. Zwiększa się świadomość tego jakie produkty powinno się wybierać – potwierdzają to rosnące wyniki sprzedaży Razowego Kwasu Chlebowego będącego naturalną alternatywą dla słodkich napojów gazowanych pełnych chemicznych dodatków”– podkreśla Anna Glina, Brand Manager marki Razowy Kwas Chlebowy.
Rynek kwasu chlebowego w Polsce skupia się wokół 5 kluczowych producentów. Wśród nich niekwestionowanym liderem jest firma Van Pur, odpowiadająca za 67,9% wartości sprzedaży wielkościowej w tej kategorii w okresie czerwiec-lipiec 2014[1]. Jak wynika z badań, Polacy najczęściej sięgają po Razowy Kwas Chlebowy firmy Van Pur w plastikowym opakowaniu o pojemności 1,5 litra[2]. Najpopularniejsze miejsce zakupu tego produktu to średnie sklepy spożywcze[3].
Królestwem kwasu chlebowego jest Podlasie – w poszukiwaniu naturalnego orzeźwienia sięgają po niego całe rodziny. W pozostałych częściach kraju Razowy Kwas Chlebowy musiał przypomnieć konsumentom o swoich zaletach, ale gdy tylko to zrobił, Polacy nie przestają już pić na zdrowie.
„Wyniki sprzedaży cieszą nas tym bardziej, ponieważ to działania marki Van Pur w głównej mierze przyczyniły się do wzrostu znaczenia tej kategorii. Zapomniany tradycyjny napój powrócił na polskie stoły w wielkim stylu” – podsumowuje Anna Glina.
[1] Van Pur za Nielsen – Panel Handlu Detalicznego, Cała Polska, sprzedaż wielkościowa w litrach w okresie czerwiec-lipiec 2014 w kategorii Kwas Chlebowy
[2] Producent Van Pur za Nielsen – Panel Handlu Detalicznego, Cała Polska, sprzedaż wielkościowa w litrach w okresie VI/VII 2013-VI/VII 2014 w kategorii Kwas Chlebowy, Segmentacja wg wielkości opakowania
[3] Van Pur za Nielsen - Panel Handlu Detalicznego, Cała Polska w podziale na kanały sprzedaży, sprzedaż wielkościowa w litrach w okresie VI/VII 2013-VI/VII 2014 w kategorii Kwas Chlebowy
Czytaj więcej
Białko, które znajduje się w burakach cukrowych, może być wykorzystywane jako substytut krwi podczas jej niedoboru, informują szwedzcy naukowcy. Według naukowców białko w burakach cukrowych wykazuje zdolność do transportowania tlenu we krwi. Białko działa w podobny sposób jak ludzka hemoglobina.
Nie tylko cukier
Naukowcy pracują nad sposobem wykorzystania białka w ludzkim organizmie tak, by nie zostało odrzucone przez tkanki. Lekarze potwierdzają, że wyniki ich badań powinny być gotowe w przeciągu trzech lat. Brytyjski naukowiec komentując badania Szwedów, powiedział, że są one ekscytujące, ale upłynie dużo czasu, zanim ich efekty będą wykorzystywane w leczeniu pacjentów.
Transfuzja krwi pomaga rannym w wypadkach, którzy utracili dużo własnej krwi, a także pacjentom zmagającym się z przewlekłymi chorobami hematologicznymi lub nowotworami.
Prace szwedzkich naukowców opierają się na wcześniejszych badaniach, których wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Plant & Cell Physiology. Buraki cukrowe mają przede wszystkim komercyjne zastosowanie – wyrabia się z nich cukier spożywczy.
Doktor Nelida Leiva z Uniwersytetu Lund, która prowadziła badania, wyjaśnia, że białko zawarte w burakach cukrowych działa bardzo podobnie jak hemoglobina. Dodaje, że dalsze badania można poprowadzić w dwóch kierunkach. Białko może być aplikowane pacjentom albo można z niego preparować hemoglobinę.
- Szpitale na całym świecie uskarżają się na niedobory krwi. Bardzo byśmy chcieli znaleźć skuteczne rozwiązanie tego problemu - mówi profesor Leif Bulow z Uniwersytetu Lund.
Dalsze badania
W następnej kolejności lekarze chcą sprawdzić, czy hemoglobina z białka buraków cukrowych zostanie zaakceptowana przez organizmy świnek morskich, a potem ludzkie komórki.
- Szwedzcy naukowcy przeprowadzili naprawdę fascynujące badania, o wyjątkowo obiecujących wynikach. Chociaż od lat wiadomo, że białka buraków cukrowych mają wiele podobnych cech do ludzkiej hemoglobiny, badania szwedzkich lekarzy to świetny dowód, że nie powinniśmy się bać wykorzystywać ich w procesach fizjologicznych - mówi profesor Denis Murphy z Uniwersytetu South Wales.
Gabriela Będkowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko zachorowania na jednego z dziesięciu najczęstszych postaci raka. Naukowcy wyliczyli, że mogą one przyczynić się do ponad 12 tys. przypadków raka każdego roku, tylko w populacji Wielkiej Brytanii. Ostrzegają jednocześnie, że jeśli wskaźnik otyłości będzie nadal wzrastał, liczba ta może zwiększyć się o dodatkowe 3 700 nowotworów diagnozowanych rocznie.
Lekarze często ostrzegają, że nadwaga może zwiększyć ryzyko rozwoju raka, ale najnowsze badania wskazują na postacie choroby, w których ryzyko jest największe.
Pod przewodnictwem naukowców z London School of Hygiene and Tropical Medicine, zgromadzono dane pięciu milionów osób mieszkających w Wielkiej Brytanii, monitorując ich zdrowie przez okres siedmiu lat.
Stwierdzono, że każde 13-16kg dodatkowej masy, której nabrał przeciętny dorosły, było bezpośrednio związane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia jednego na sześć nowotworów. W kolejności malejącej były to nowotwory:
trzonu macicy
pęcherzyka żółciowego
nerek
szyjki macicy
tarczycy
białaczka
Ludzie o zwiększonym BMI (wskaźnik masy ciała, obliczany na podstawie wagi i wzrostu) są także bardziej narażeni na rozwój raka wątroby, okrężnicy, jajników oraz pomenopauzalnego raka piersi.
Naukowcy twierdzą, że mimo iż otyłość wiąże się z rozwojem najczęstszych nowotworów - stanowiących 90% wszystkich nowotworów diagnozowanych w Wielkiej Brytanii – niektóre z nich nie wykazały żadnego związku z wagą pacjentów.
Ponadto istnieją pewne dowody, które mogłyby sugerować, że otyłość wiąże się z niższym współczynnikiem zachorowań na raka prostaty.
Przykładowo, ryzyko raka macicy jest znacznie wyższe u osób z wysokim wskaźnikiem BMI, jednak w przypadku innych nowotworów zaobserwowaliśmy mniejszy wzrost ryzyka lub też jego całkowity brak.
- To mówi nam, że BMI musi wpływać na ryzyko zachorowania na raka poprzez szereg różnych procesów, zależnych od samego typu nowotworu - dodaje Tom Stansfeld z Cancer Research w Wielkiej Brytanii.
Utrzymywanie zdrowej wagi zmniejsza ryzyko raka, a najlepszym na to sposobem jest zdrowa, zbilansowana diety i regularne ćwiczenia.
Anna Migdał
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Według nowego badania naukowców z Uniwersytetu Telawiwskiego w Izraelu, niedobór witaminy D u dorosłych chorujących na astmę może sprawiać, że częściej będą oni doświadczali ataków.
Nie jest to pierwsze badanie potwierdzające związek między niewystarczającą ilością tej witaminy a nasileniem astmy, jednak jak twierdzi jeden z badaczy, dr Ronit Confino-Cohen, wcześniej nie były one zbyt spójne oraz dotyczyły wyłącznie dzieci.
Astmatycy z niedoborem witaminy D mają 25% więcej szans na atak astmy
Do nowego badania zgromadzono dokumentację medyczną prawie 4 milionów osób w wieku od 22 do 50 lat, którzy należeli do Clalit Health Services, największego dostawcy usług zdrowotnych w Izraelu. Następnie zmierzono poziom witaminy D u ponad 300 tysięcy osób, spośród których ponad 21 tysięcy cierpiało na astmę.
Poddawszy wszystkie dane analizie stwierdzono, że w porównaniu z astmatykami o normalnym poziomie witaminy D, wśród tych, u których jest on obniżony ryzyko ataku jest o 25% wyższe. Sprawdzono również, czy inne czynniki ryzyka (jak np. otyłość, palenie, choroby chroniczne itd.) nie wpływają na te wyniki, lecz nie zauważono takiej zależności.
Leczenie astmy – czy suplementy witaminy D mogą coś zdziałać?
- Nasze wyniki stanowią kolejny dowód na istnienie powiązania między witaminą D i astmą, sugerując dobroczynny wpływ witaminy D na przeciwdziałanie zaostrzeniu astmy – komentuje dr Confino-Cohen. – Spodziewamy się, że potencjalne przyszłe badania potwierdzą nasze odkrycia.
Confino-Cohen uważa również, że wyniki uzyskane przez jego zespół wskazują na to, jak istotne są badania pod kątem poziomu witaminy D u pacjentów borykających się z astmą, którzy doświadczają nawracających zaostrzeń choroby, gdyż mogą oni wymagać suplementacji tej witaminy.
Przeczą temu jednak wcześniejsze badania, wskazujące na to, że wpływ suplementów witaminy D na symptomy astmy jest wątpliwy – naukowcy nie zaobserwowali zatrzymania pogarszania się stanu pacjentów w wyniku suplementacji witaminy D3. Dr Confino-Cohen uważa jednak, że zwiększanie poziomu witaminy D stanowi łatwą metodę polepszenia jakości życia pacjentów. Wraz ze swoim zespołem podkreśla jak wiele frustracji powoduje fakt, iż pomimo rozległej wiedzy na temat leczenia astmy i redukcji jej efektów nie udaje się zmniejszyć częstotliwości występowania tej choroby w populacji.
Opracowała: Julia Liszka
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Wg raportu dot. testowania grupy produktów non-profit większość z pakowanej żywności oznaczonej jako "naturalna", a testowanej przez Consumer Reports w rzeczywistości zawierała zmodyfikowane genetycznie składniki w znacznej ilości.
Consumer Reports przeprowadził badanie na ponad 80 różnych produkach przetworzonych zawierających kukurydzę lub soję (dwóch najczęściej modyfikowanych genetycznie upraw w USA) w celu ustalenia, czy roszczenia dotyczące etykietowania GMO obecności były dokładne. Wynikło z nich, że chociaż żywność oznaczona jako "non-GMO" lub "organic" została uznana za wolną od genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy i soi, praktycznie wszystkie żywności oznaczone jako "naturalne" lub nieoznaczone zawierały znaczne ilości składniki GMO.
Etykietowe zamieszanie
Raport należy do Grocery Manufacturers Association, skupiającego ponad 300 firm spożywczych. Naciska ono na rząd federalny do opracowania definicji terminu "naturalny" na opakowaniach żywności. Niektórzy producenci żywności zostali pozwani za nadużywanie etykiety "naturlane" na produktach, które zawierają genetycznie zmodyfikowane składniki.
Biotechnologiczne uprawy obecne na rynku to uprawy m.in. kukurydzy, soi, rzepaku i buraków cukrowych, które zostały zmodyfikowane genetycznie w celu odparcia bezpośredniego szkodników lub tolerancji rozpylaniu herbicydów. Firmy, które rozwijają te uprawy twierdzą, iż są bezpieczne.
Krytycy wskazują jednak badania, które pokazują problemy zdrowotne ludzi i zwierząt oraz szkody dla środowiska. W październiku ubiegłego roku podczas międzynarodowej koalicji naukowców oświadczono, że brakuje porozumienia w społeczności naukowej na temat bezpieczeństwa upraw genetycznie modyfikowanych.
Obowiązkowe znakowanie żywności
Stan Vermont uchwalił ustawę, która wymaga, aby pokarmy zawierające składniki GMO były oznaczone jako takie, a ponad 20 innych stanów rozważa obowiązkowe znakowanie żywności GMO, w tym Kolorado i Oregon, które rozważą tę kwestię na kartach do głosowania w wyborach w listopadzie.
Ramię polityki Consumer Reports, konsumentów Unii, wspiera obowiązkowe etykietowanie produktów zawierających GMO.
Kinga Siedlik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Powiedzenie „jedno jabłko dziennie trzyma lekarza z dala ode mnie” znają wszyscy, lecz nie każdy wie, że zdrowotne działanie tych owoców może również wspomagać proces utraty wagi. Od lat badano bowiem działanie zawartych w jabłkach składników bioaktywnych, jednak jak wykazało niedawne badanie naukowców z Wydziału Nauk o Żywności Uniwersytetu Stanu Waszyngton, nie-bioaktywne składniki pomagają utrzymać równowagę mikroflory jelit.
Jabłka i myszy
Punktem wyjścia badania była wiedza, iż jabłka zawierają niestrawne składniki, które przechodzą przez układ pokarmowy nie poddając się metabolizmowi, a następnie fermentują w jelitach, dzięki czeku pomagają wytworzyć więcej bakterii probiotycznych w okrężnicy.
Na przykładzie myszy zaobserwowano, że liczebność tych bakterii na skutek spożywania niestawialnych składników jest dwa razy większa u zdrowszych i chudszych osobników, w porównaniu z otyłymi.
Postanowiono więc sprawdzić, czy rodzaj jabłka ma wpływ na ilość bakterii. Do celów badawczych wybrano siedem odmian: Braeburn, Fuji, Gala, Golden Delicious, McIntosh, Granny Smith i Red Delicious. ‘Zwycięzcą’ była odmiana Granny Smith – jej wpływ na równowagę mikrobiotyczną był najbardziej pozytywny.
W kolejnych badaniach naukowcy planują również sprawdzić, czy podobnie pozytywnych efektów możemy się spodziewać w przypadku innych chorób jak np. cukrzyca, zapalenia czy zaburzenia autoimmunologiczne.
Pryskane antybiotykiem jabłka – czy wciąż są organiczne?
Wiemy już, że walcząc z otyłością warto sięgać po jabłka. Jest jednak jedno ‘ale’ – dla osiągnięcia najlepszych efektów owoce te muszą być organiczne. Oznacza to, że np. nie mogą być one pryskane antybiotykami.
W Stanach Zjednoczonych część rolników twierdzi jednak, że stosowanie ich zanim drzewa zakwitną i pojawią się owoce nie wpływa na produkt końcowy lub robi to w niewielkim stopniu. Co więcej, uważają to za niezbędne rozwiązanie w celu zwalczenia zarazy ogniowej – powietrznopochodnej bakterii, która szybko się rozprzestrzenia pozostawiając drzewa wyglądające jakby spłonęły. Dlatego też w 2002 roku Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych wyraził zgodę na stosowanie tetracykliny i streptomycyny w walce z tą bakterią w uprawach organicznych (w Kanadzie i państwach Unii Europejskiej dozwolone są tylko biologiczne metody kontroli).
Na skutek petycji organizacji konsumenckiej wystosowanej do Narodowego Zarządu Standardów Organicznych (NOSB) nie zostało wydane zezwolenie na wykorzystywanie antybiotyków w walce z zarazą ogniową w latach 2013-2014. NOSB rozważa jednak opcję „awaryjnego” stosowania tetracykliny od 2014r.
Opracowała: Julia Liszka
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Według najnowszych badań, dieta bogata w tłuszcze, a uboga w węglowodany może redukować częstotliwość napadów epileptycznych.
Około 60-65% pacjentów zmagających się z epilepsją prawidłowo reaguje na lekarstwa przeciwepileptyczne i napady ustają. Pozostałe 35% pacjentów pozostaje odpornych na działanie leków. Najnowsze wyniki badań, opublikowane w piśmie Neurology dają nadzieję na alternatywną metodę walki z tą chorobą. Redukcję liczby napadów może spowodować nietypowa dieta – bogata w tłuszcze, a ograniczająca spożycie węglowodanów.
Dieta Atkinsa a napady
Naukowcy wykorzystali w swoich badaniach m.in. zmodyfikowaną wersję diety Atkinsa, opierającą się na bekonie, jajkach, majonezie, hamburgerach, maśle, śmietanie, pełnotłustych serach, niektórych owocach i warzywach, awokado i rybach. Dieta zakładała, że 50% kalorii będzie pochodziło z tłuszczów. Dieta statystycznego Amerykanina składa się w 50% z węglowodanów, 35% z tłuszczy i 15% z białka. Według zaleceń amerykańskiej służby zdrowia, 45-65% kalorii powinno pochodzić z węglowodanów, 10-20% z tłuszczów oraz 10-35% z białka.
Autor badań, doktor Pavel Klein, członek American Academy of Neurology, tłumaczy: - Musimy znaleźć alternatywną metodę leczenia dla 35% epileptyków. Lekarstwa im nie pomagają. Badania nad wpływem diety na redukcję liczby napadów prowadzono wśród dzieci, ale brakowało do tej pory kompleksowych badań na dorosłych.
Redukcja napadów
Badacze przebadali wpływ diety na częstotliwość napadów u ponad 130 pacjentów, cierpiących na oporną na lekarstwa epilepsję. U ponad 30% pacjentów odnotowano przynajmniej 50% mniej napadów epileptycznych. U około 10% pacjentów – liczba napadów spadła aż o 90%. Nowa dieta szybko przynosiła efekty – częstotliwość napadów malała już w przeciągu kilku dni. Skutki uboczne diety nie były powszechne – najczęstszym była utrata wagi pacjenta.
- Niestety, pacjentom trudno stososwać tę dietę w dłuższej perspektywie, ponieważ jest skomplikowana i dość restrykcyjna. Pacjenci często z tego względu z niej rezygnują. Wynik naszych badań napawa nas jednak optymizmem. Okazuje się, że istnieje alternatywa dla osób cierpiących na epilepsję - dodaje dr Klein.
Gabriela Będkowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Przed nami sezon na przeziębienia. Jak powszechnie wiadomo, lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jednak gdy dopadną cię pierwsze objawy choroby, liczy się szybkość. I skuteczne lekarstwa, a takimi są zioła oraz witaminy i suplementy pochodzące z naturalnych źródeł. A ty, które z nich masz pod ręką, gdy atakuje cię wirus?
Witaminy
A, D, E, C – to witaminy niezbędne do prawidłowej pracy układu odpornościowego. Zwłaszcza witamina C znana jest z właściwości zwalczających wirusy. Pamiętaj tylko, że nie zależy jej raptownie odstawiać, jeśli w okresie przeziębienia przyjmowałeś ją w dużych ilościach.
Cynk i selen
Udowodniono, że cynk świetnie radzi sobie zarówno ze zwykłym przeziębieniem, jak i – stosowany miejscowo - z opryszczką. Selen z kolei wspiera wytwarzanie białych krwinek.
Koenzym Q10
Badania wykazały, że suplementacja koenzymem Q10 znacząco pooprawia odporność.
Probiotyki
Probiotyki zawsze pomagają utrzymać jelita w dobrym stanie – zwłaszcza, gdy organizm zmaga się z wirusowym zakażeniem wywołującym dolegliwości trawienne. A zdrowy układ pokarmowy to silna odporność, bo to właśnie w jelitach znajduje się najwięcej limfocytów, które blokują przedostawanie się drobnoustrojów do krwi.
Czosnek
Jest przeciwwirusowy, przeciwgrzybiczny i przeciwbakteryjny. Możesz zrobić z niego syrop, albo – jeśli jesteś w stanie – zjadać całe ząbki na surowo. Pomoże nie tylko przy chorobach wirusowych.
Jeżówka
Oprócz wspomagania odporności, łagodzi również poważne lub zaawansowane infekcje wirusowe, przyspiesza też powrót do zdrowia.
Srebro koloidalne
Uważa się, że srebro koloidalne zakłóca działanie enzymów, które umożliwiają wirusom, grzybom i bakteriom wykorzystanie tlenu.
Owoce czarnego bzu
Ekstrakt z tych owoców łągodzi objawy grypy i przyspiesza regenerację organizmu. Pobudza odpowiedź immunologiczną poprzez zwiększenie ilości przeciwciał we krwi. Ponadto blokuje zdolność wirusów do ingerowania w zdrowe komórki organizmu i powstrzymuje replikację czterech różnych gatunków wirusów wywołujących opryszczkę.
Zielona herbata
W przypadku zielonej herbaty, działanie przeciwwirusowe wykazują zawarte w niej flawonoidy.
Ekstrakt z liści oliwek
U 115 ze 119 pacjentów zastosowanie ekstraktu pomogło wyleczyć infekcje układu oddechowego, a u 120 z 172 – pozbyć się infekcji skórnych w rodzaju opryszczki. To wyniki jednego z badań nad ekstraktem.
Korzeń lukrecji
Badania pokazały, że zawarta w korzeniu lukrecji glicyryzyna skuteczniej zwalczała grupy koronawirusów w zespole SARS, niż leki przeciwwirusowe. Lukrecja zmniejsza zdolność replikacji wirusów i ich ingerowania w komórki organizmu. Znajduje też zastosowanie w leczeniu wirusa HIV.
Anna Orzechowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Badacze z Uniwersytetu w Arizonie odkryli, że dodanie bakterii B. Infantis do pożywienia podawanego nowonarodzonym szczurom redukuje ryzyko zachorowania na martwicze zapalenie jelit, które najczęściej prowadzi do śmierci.
- Wyniki badań są dowodem na to, że organizm może drastycznie zredukować ryzyko rozwoju martwiczego zapalenia jelit. To bardzo krzepiące - powiedział Mark Underwood, kierownik badań i szef oddziału dziecięcej neonatologii w Szpitalu UC Davis. - Niewykluczone, że pomoże nam to ustalić kolejną skuteczną strategię zapobiegania tej trudnej do wyleczenia choroby.
Działanie probiotyków
Martwicze zapalenie jelit to druga najpowszechniejsza przyczyna śmierci wśród wcześniaków w przeciągu pierwszych dwóch tygodni życia. Choroba gwałtownie atakuje układ pokarmowy i może wymagać usunięcia części jelit. Karmienie dziecka mlekiem z piersi jest jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania rozwojowi choroby. Istnieje wyjście także dla dzieci, które nie tolerują mleka lub których matki nie mają pokarmu – lekarze sugerują dodawanie probiotyków do pożywienia. Probiotyki zawierają żywe bakterie, które trafiają do przewodu pokarmowego, gdzie tworzą naturalną warstwę ochronną. Naukowcy pracują nad wskazaniem najskuteczniej działającej bakterii.
Wyniki badań na szczurach
Badacze podawali nowonarodzonym szczurom mleko wzbogacone o probiotyki lub zwykłe mleko. Zwierzęta były narażone na czynniki zwiększające ryzyko zachorowania na martwicze zapalenie jelit – niski poziom tlenu i niewysoką temperaturę. Po czterach dniach zostały przebadane pod kątem objawów choroby. Szczury, które otrzymywały mleko wzbogacone o probiotyki nie wykazywały objawów choroby, podczas gdy liczne przypadki zachorowania odnotowano u zwierząt karmionych zwykłym mlekiem.
- Chociaż wiemy, że probiotyki redukują ryzyko choroby, nie wiemy dlaczego tak się dzieje - powiedział dr Underwood. - Zrozumienie tej zależności ułatwiłoby nam opracowanie skutecznej startegii profilaktyki. Zespół doktora Underwooda planuje teraz przeprowadzić badania, które jednoznacznie wykażą, czy podawanie noworodkom probiotyków jest konieczne czy nie.
Gabriela Będkowska
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej