Większość osób uwielbia cukier. To prawdopodobnie najbardziej lubiana przyprawa na całym świecie. Wiele osób, które starają się trwać w surowych dietach, często nie jest w stanie rezygnować z cukru. Przykładem tego, może być choćby dieta RAW food, która mimo wszystko w swoim jadłospisie, zawiera owoce bogate w cukier.
Nawet w ścisłych dietach występują produkty bogate w cukry, do których można zaliczyć np.: nektar z agawy, surowy miód, brązowy syrop ryżowe, sok z trzciny cukrowej czy sok jabłkowy. W rzeczywistości wszystkie te produkty posiadają cukier rafinowany.
W cukrze rafinowanym znajduje się wiele bakterii i innych pasożytów. Wśród nich znajduje się Candida, bakteria powodująca alergię. Sam cukier sprzyja wirusom i licznym chorobom oraz może powodować liczne komplikacje zdrowotne. Nawet wyciskając sok z jabłek, znajduje się w nim cukier rafinowany.
Nadmiar bakterii Candida powoduje alergie. Każdy człowiek ma tę bakterię w swoim organizmie. W normalnym stanie, Candida odgrywa ważną rolę w systemie ekologicznym naszego organizmu. Podobnie jak inne bakterie, tłuszcz czy cholesterol. Wszystkie te składniki, będąc w równowadze, tworzą wspólną harmonię i dbają o organizm. Jednak nadmiar któregoś ze składników powoduje liczne konsekwencje.
Jak się również okazuje, większość ludzi ma zbyt dużą ilość Candidy. Ważną informacją jest fakt, że nawet sok ze świeżych owocowych, który ma ogromne właściwości zdrowotne, wystarczy, aby naruszyć równowagę systemu trawiennego u większości osób. Dodatkowo, w ciągu dnia spożywa się inne składniki bogate w cukier rafinowany, czyli makaron, chleb czy biały ryż.
Nikt nie twierdzi, że jedzenie produktów bogatych w cukier rafinowany jest złym wyborem. Chodzi o to, by rozsądnie dobierać jadłospis każdego dnia. Owoce i warzywa są niezbędne. Jednak łączenie owoców i innych cukrów w ciągu dnia, może powodować przerost candidy. Możliwe jest nawet, że dzięki odpowiedniej diecie, niskiej w tego typu cukry, można zredukować objawy alergii w okresach, gdy zazwyczaj jest nasilona.
Opracował: Damian Nowacze
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Przedszkole i szkoła to miejsca, gdzie dzieci spędzają większą część dnia. Tutaj uczą się, bawią, nawiązują przyjaźnie. Tutaj też spożywają posiłki, dlatego ważne jest, by potrawy przygotowywane w przedszkolach były pełnowartościowe i dostarczały dzieciom wszystkich niezbędnych witamin i wartości odżywczych. Jadłospisy na smaczne i zdrowe dania bez dodatku sztucznych konserwantów przedszkola i szkoły mogą znaleźć w Kartach Dań Programu VitaMenu.
Choroby dietozależne
O tym, jak ważne jest to, co jemy, słyszymy w mediach niemal codziennie. Naukowcy, lekarze przestrzegają przed szkodliwością nadmiaru soli, tłuszczu, cukrów, sztucznych konserwantów i innych dodatków. Nieprawidłowe nawyki żywieniowe stają się coraz częściej przyczyną chorób cywilizacyjnych, także u dzieci. Często już małe dzieci dotykają choroby dietozależne, jak choćby otyłość, próchnica, alergie i nietolerancje pokarmowe, nadciśnienie tętnicze czy niedobory pokarmowe prowadzące do niedokrwistości czy zaburzeń układu kostnego. Stąd tak ważne jest zwrócenie uwagi na to, co spożywają nasze dzieci nie tylko w domu, ale przede wszystkim poza domem – w przedszkolu, w szkole czy „na mieście” – mówi dr inż. Ewa Lange z Katedry Dietetyki, Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW w Warszawie, ekspert Programu VitaMenu.
Posiłek „na miarę” dziecka
Niezwykle istotne jest zapewnienie dzieciom wszystkich niezbędnych składników odżywczych, a zapotrzebowanie dziecka na witaminy, białko, węglowodany, tłuszcze czy składniki mineralne jest zupełnie inne, jak osób dorosłych. Dieta dziecka nie może być „przypadkowa”, nie powinna być dietą osoby dorosłej! Lekarze apelują, by nie żywić dzieci według upodobań dorosłych.
Nie rodzimy się z gotowymi preferencjami smakowymi, one wykształcają się w miarę, jak dorastamy. Niezwykle ważne są nasze upodobania żywieniowe, które tworzą się w dzieciństwie – przedszkole, szkoła są miejscem, gdzie można właściwie wychować i nauczyć preferencji prozdrowotnych w odżywianiu – mówi ekspert Programu VitaMenu, prof. dr hab. n. med. Zbigniew Gaciong, Kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Karty Dań Programu VitaMenu
Dzieci mają prawo zdrowo się odżywiać, a dorośli powinni im to umożliwić. Dlatego powstał Program VitaMenu. Karty Dań Programu VitaMenu (dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym) opracowane przez dietetyków, technologów żywienia i kucharzy, zawierają receptury do przygotowania posiłków smacznych, kolorowych i przyjaznych dla zdrowia. Co ważne – są to dania lubiane przez dzieci i jadane także w domach, chociaż nie brakuje autorskich receptur Programu VitaMenu. Składniki we wszystkich recepturach zostały odpowiednio dobrane, by pozytywnie wpływały na zdrowie dzieci.
Dzieci w swoim towarzystwie są bardziej otwarte na próbowanie różnych „nowinek”, nawet, jeśli w domu takich posiłków nie jedzą. Bardzo ważne jest, by placówki typu przedszkola, szkoły korzystały z receptur, które z jednej strony są innowacyjne, a z drugiej prozdrowotne, które ograniczają wszelkiego rodzaju sztuczne produkty, ale nie tylko, ponieważ cukier i sól to produkty naturalne, a przecież nie do końca zdrowe. W ten sposób dajemy dzieciom możliwość poznania nowych dań, produktów, po które później dzieci same chętnie sięgają – mówi dr n. med. Agnieszka Jarosz, Kierownik Centrum Promocji Prawidłowego Żywienia i Aktywności Fizycznej w Instytucie Żywności i Żywienia, ekspert Programu VitaMenu.
Prozdrowotne menu
Posiłki z Certyfikatem Programu VitaMenu są prawidłowo zbilansowane. Przy tworzeniu receptur uwzględniono zapotrzebowanie na energię dzieci w wieku przedszkolnym (1400 kcal) i szkolnym (2025 kcal) – mówi dietetyk programu, dr Dominika Jamioł-Milc z Zakładu Biochemii i Żywienia Człowieka Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i zapewnia, że Posiłki zawierają także odpowiednią ilość wszystkich niezbędnych składników odżywczych oraz uwzględniają zalecaną porcję warzyw i/lub owoców. Co ważne, dania oferowane w Kartach Dań Programu VitaMenu nie zawierają dodatku wzmacniaczy smaku, syropu glukozowego, syropu glukozowo-fruktozowego i sztucznych substancji słodzących, tłuszczów częściowo utwardzonych, Mięsa Odkostnionego mechanicznie, chemicznych konserwantów, barwników syntetycznych oraz syntetycznych i identycznych z naturalnymi aromatów. Posiłki zawierają z kolei naturalne przeciwutleniacze, wapń i błonnik oraz mają ograniczony udział sodu i cukru. Takie żywienie wspiera profilaktykę chorób cywilizacyjnych, które w dużym stopniu są uwarunkowane stylem życia i żywienia.
Dom, przedszkole, szkoła…
Żywienie najmłodszych zajmuje coraz więcej miejsca w debacie publicznej. Również rodzice coraz więcej uwagi zwracają na to, co spożywają ich dzieci i wybór szkoły czy przedszkola często dyktowany jest już nie tylko programem edukacyjnym, ale także ofertą żywieniową placówek oświatowych. Nawyki żywieniowe nabyte w dzieciństwie mają decydujący wpływ na jakość życia w wieku dorosłym, dlatego coraz więcej przedszkoli i szkół weryfikuje swoją ofertę żywieniową, a rodzice szukają inspiracji kulinarnych, by smaczniej i zdrowiej żywić siebie i swoje dzieci.
Niezwykle istotne jest, byśmy nauczyli dzieci jedzenia kolorowego, smacznego, zdrowego, jedzenia, do którego dzieci zostaną przyzwyczajone. A kształtowanie nawyków żywieniowych odbywa się w okresie przedszkolno-szkolnym. Edukacja jest ważna i wszystkie programy edukujące w zakresie pozytywnych nawyków żywieniowych są potrzebne. Ale istotne są również wzorce, nauka przez obserwację i doświadczanie, bo tak dzieci najlepiej się uczą, i tu konieczny jest już prawidłowo skomponowany posiłek, a najlepiej całodzienne menu dziecka, odpowiednio zbilansowane, przygotowane z dobrych, naturalnych surowców. Dlatego popieram gorąco inicjatywy, które pozwalają przedszkolom i szkołom realizować programy służące właściwym nawykom żywieniowym. To jest jedyna droga, żeby społeczeństwo było zdrowsze – mówi ekspert Programu VitaMenu, prof. dr hab. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, Kierownik Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej Wydziału Farmaceutycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
W celu uzyskania dodatkowych informacji o Programie VitaMenu prosimy o kontakt:
Beata Borzyszkowska
Dyrektor Biura PR
Tel.: +48 502 723 315
Email: b.borzyszkowska@helpfood.eu
Dodatkowe informacje dostępne są również na stronie internetowej www.helpfood.eu
Program VitaMenu powstał z inicjatywy Platformy HelpFood Pomocna Żywność we współpracy z zespołem lekarzy dietetyków, kucharzy i technologów żywności. Partnerem merytorycznym Programu jest Fundacja „Centrum Rozwoju Medycyny”.
Pomocna Żywność oznaczona Certyfikatem Programu VitaMenu to żywność pomocna w profilaktyce żywieniowej, w utrzymaniu zdrowia i kondycji fizycznej. To żywność bez sztucznych dodatków, konserwantów, barwników, aromatów, glutaminianu sodu czy fosforanów. Produkty z Certyfikatem Programu VitaMenu mają obniżoną zawartość sodu, wzbogacone są o kwasy omega 3, błonnik i naturalne roślinne antyoksydanty.
Programowi patronują: Rzecznik Praw Dziecka (akcja w przedszkolach i szkołach), Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, Wydział Nauki o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Czytaj więcej
Według najnowszych badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Londynie, skutki utraty wagi na zdrowie psychicznie nie są do końca jasne.
W badaniach udział wzięło 1979 otyłych lub cierpiących na nadwagę Brytyjczyków. Były to przede wszystkim starsze osoby, białej rasy, ponieważ efekty utraty masy ciała mogą być różne, w różnych grupach wiekowych i etnicznych.
Okazało się, iż u osób, które straciły 5 lub więcej procent swojej pierwotnej wagi, zaobserwowano w ciągu czterech lat wyraźną poprawę fizycznego zdrowia. Jednocześnie osoby te dużo częściej skarżyły się na obniżony nastrój i złe samopoczucie psychiczne.
Po przeprowadzeniu odpowiednich obliczeń wyszło na jaw, że uczestnicy ci dużo częściej zgłaszali się z objawami depresji.
Jak przyznała główna autorka badania dr Sarah Jackson: - Nie chcemy nikogo zniechęcać do odchudzania. Bez wątpienia ma ono ogromne korzyści. Jednak ważne jest, aby pamiętać, że utrata wagi nie zmieni od razu wszystkich aspektów naszego życia. Reklamy kreują nierealistyczne oczekiwania wobec odchudzania, a pacjenci powinni być przygotowani na wiele wyrzeczeń i wyzwań.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Każdy palacz, który próbuje rzucić nałóg wie, że to niełatwe zadanie. Dodatkowo problemem staje się waga, która zwiększa się po zgaszeniu ostatniego papierosa. Jednak istnieją produkty, którą mogą uchronić przed przytyciem po rzuceniu palenia.
W rzeczywistości wykazano, że nikotyna uzależnia niemal jak heroina. Co więcej, jeżeli ktoś próbuje wspomóc się jakimiś innymi sposobami, często są one albo nie do końca zdrowe – jak w przypadku e-papierosa – albo bardzo kosztowne.
Ponieważ nikotyna otępia kubki smakowe, człowiek w procesie „rzucania” palenia ma nadzwyczaj pobudzony apetyt i chęć smakowania produktów. Drugim powodem jest przyzwyczajenie, którym jest wykonywanie czynności z użyciem rąk i ust. To byli palacze nadrabiają jedzeniem.
Z tego powodu, warto wiedzieć jakie produkty wybierać, żeby za dużo na wadze nie przybierać i zadbać o zdrowie. Do tej grupy na pewno nie można zaliczyć przetworzonej i śmieciowej żywności, czyli chipsów, smakowych orzeszków i innych typowych przekąsek, które prowadzą do wzrostu masy ciała i obniżają proces wydalania toksyn z ciała.
American Cancer Society zaleca pokarmy niskokaloryczne, które mają zdolność do zaspokojenia pragnienia, a które nie zwiększają dodatkowo masy ciała i wnoszą potrzebne witaminy oraz składniki odżywcze.
Naukowcy wyliczają kolejno, że marchew, orzechy, seler, winogrona są idealnymi produktami, które nie tylko spełniają zachciankę żywiniową palaczy, ale dostarczają również niezbędnych składników dla organizmu. Wypływają również korzystnie na emocjonalność takiej osoby, która w pierwszym okresie niepalenia może być bardzo zachwiana. Dodatkowo produkty pełnoziarniste mogą być dobrym rozwiązaniem.
Przykładowo, orzechy zawierają serotoninę, która jest znanym składnikiem poprawiającym nastrój i pomagającym w walce z depresją.
Unikaj alkoholu i niektórych przypraw
Zespół z American Cancer Society, na podstawie dotychczasowych analiz ostrzega również przed spożywaniem alkoholu i mocnych przypraw w produktach. Alkohol między innymi dlatego, że również zawiera mnóstwo cukru, ale głównie dlatego, że większość badanych osób, wracała do nałogu właśnie po spożyciu konkretnej ilości alkoholu.
Jeżeli chodzi o przyprawy, najbardziej należy uważać na cukier. Który jest najbardziej popularną i najbardziej lubianą przyprawą. Cukier powoduje chwilowy wzrost endorfin w organizmie, przez chwilowe doładowanie laktozą. Jednak efekt jest krótkotrwały, a po wszystkim pozostaje jedynie otyłość.
Należy pić dużo wody, która zapycha i zmniejsza apetyt.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Ponad jedna trzecia dorosłych Amerykanów jest obecnie otyła. Badacze ciągle poszukują nowych strategii, które pomogą rozwiązać problem nadmiernego przybierania na wadze. Jak się okazuje, kluczem do nowej metody, może być interwencja w ścieżkach neuronowych.
Zespół z Purdue University w West Lafayette sugeruje, że zwiększenie aktywności w połączeniu nerwowym między jelitami a mózgiem może zmniejszyć apetyt i uregulować wagę ciała.
Profesor nauk psychologicznych Edward Fox, pracujący w Purdue i jego współpracowniczka - Jessica Biddinger, absolwentka uniwersytetu - opublikowali wyniki badań w The Journal of Neuroscience.
Aby osiągnąć swoje wyniki, zespół badaczy musiał przeanalizować próbki pochodzące z mózgu myszy. Próbkami były geny - BDNF. Naukowcy wyjaśniają, że BDNF odgrywa ważną rolę w kontorlowaniu rozwoju dróg czuciowych w nerwach, które rozciągają się od mózgu aż do jelit. Nerwy te, wysyłają informacje sensoryczne z przewodu pokarmowego do mózgu. W sygnałach tych, zawarte są wszystkie szczegółowe informacje o pokarmach i składnikach odżywczych, które spożywamy. Wysyła również informacje sensoryczne do mięśni brzucha, kiedy jemy.
Naukowcy podzielili myszy na dwie grupy. Pierwsza, miała ograniczony gen BDNF, druga miała większą ilość tego genu. Jak się okazało, u myszy z ograniczoną ilością genu BDNF nastąpił wzrost nerwu czuciowego oraz nerwu błędnego w przewodzie pokarmowym. Innymi słowy, włókna nerwowe nie powiększały się. Dodatkowo, te myszy jadły mniejsze posiłki i spędzały mniej czasu na ich spożywaniu.
Wyjaśniając te analizy dr Fox mówi, że w wyniku modyfikacji genu BDNF, formowanie włókien nerwowych uległo zwiększeniu, to z kolei prowadziło do wysłania informacji do mózgu, która zawierała treść, że żołądek jest pełny. Więc myszy nie odczuwały apetytu.
Podobne stymulacje nerwu, były stosowane już u pacjentów z padaczką lub depresją. Zwłaszcza u pacjentów, którzy nie reagowali na leki. U nich stymulacja odbywała się drogą elektroniczną, podobnie jak w przypadku niektórych badanych myszy. Fox zauważa, że procedura związana z obniżeniem masy ciała u niektórych pacjentów jest związana z jedzeniem mniejszej ilości posiłków, a nie ze względu na dobry metabolizm czy nie jedzenie w ogóle niektórych pokarmów.
Fox uważa, że dzięki stymulacji ścieżek neuronowych, mogą opracować nowe metody, które będą kontrolować ilość zjadanych posiłków. Na co dzień jest to bardzo trudne, ponieważ różnorodność smaku i dostęp do żywności jest ogromny.
Opracował: Damian Nowaczek
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Stłuszczenie wątroby to pierwszy etap w chorobie NAFLD, która ma bezpośredni związek z cukrzycą i otyłością. Z problemem zmierzyli się hiszpańscy naukowcy, którzy odkryli, że miesięczne zażywanie probiotyków pozwala zmniejszyć akumulację tłuszczu w wątrobie.
Rozwój choroby skorelowany z otyłością
Cukrzyca i otyłość to schorzenia, które dotyczą już kilku milionów ludzi na całym świecie. Stały się poważnym problemem zdrowotnym, między innymi z powodu tłuszczu, nadmiernie zgromadzonego w naszych wątrobach. Choroba, nazywana inaczej niealkoholowym stłuszczeniowym zapaleniem wątroby (NAFLD, ang. nonalcoholic fatty liver disease) może wystąpić w każdym wieku i doprowadzić nawet do marskości organu.
Lecznicze mikroorganizmy
Naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie wykazali, że trzydziestodniowa terapia bakteriami probiotycznymi to wielki krok w stronę zmniejszenia tego tłuszczu. Wszystko dzięki trzem szczepom bakterii (CNCM I-4034, CNCM 4035 i CNCM 4036), nad którymi przez cały czas pracowali badacze. Już pierwszy eksperyment potwierdził, że wszystkie trzy z nich są doskonale tolerowane i całkowicie bezpieczne dla ludzi.
Badanie przeprowadzono z udziałem szczurów Zucker, którym przez miesiąc podawano szczepy bakterii. To najlepiej scharakteryzowany model genetyczny. Otyłość rozwija się u niego na skutek mutacji w genie, który koduje receptor lub leptynę i przesyła organizmowi sygnał o uczuciu sytości. Okazało się, że podane mikroorganizmy znacznie zmniejszyły gromadzenie się tłuszczu w wątrobie otyłych szczurów.
Co jeszcze potrafią probiotyki?
W odkryciu, opublikowanym przez czasopismo PLOS ONE autorzy dodają , że stosowanie probiotyków prowadzi do akumulacji lipidów (przede wszystkim triacyloglicerydów) w wątrobie. Dzięki temu jest ich zdecydowanie mniej, niż u szczurów karmionych za pomocą placebo.
Trzeba jednak pamiętać, że opisana metoda nie wyeliminuje całkowicie choroby wątroby, za to z powodzeniem może być stosowana w połączeniu z innymi terapiami.
Autor: Justyna Biernacka
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Dorośli z otyłością III stopnia mają większe ryzyko zgonu już w młodym wieku z powodu raka i wielu innych przyczyn, także chorób serca, udaru mózgu, cukrzycy, chorób nerek i wątroby - zgodnie z analizami 20 dużych badań z trzech krajów.
Badania prowadzone przez naukowców z National Cancer Institue, potwierdzają, że osoby cierpiące na otyłość III stopnia żyją krócej w porównaniu z osobami o prawidłowej masie ciała. Ustalenia pojawiły się w PloS Medicine.
- Chociaż przy stosunkowo niskim występowaniu otyłości III stopnia lub inaczej mówiąc otyłości ekstremalnej, jej poziom stale wzrasta. W Stanach Zjednoczonych sześć procent osób dorosłych kwalifikowanych jest jako bardzo otyłe, co dla osoby średniego wzrostu oznacza, że nadwaga wynosi ok. 45 kilogramów .- powiedziała Dr Cari Kitahara z Zakładu Epidemiologii Nowotworów i Genetyki, jedna z głównych autorek badania. - Przed naszym badaniem, niewiele było wiadomo na temat ryzyka przedwczesnego zgonu spowodowanego ekstremalną otyłością. - dodaje.
Rodzaje otyłości, którą oblicza się względem wzrostu do wagi w klasyfikacji BMI, wynoszą:
Normalna waga: 18,5 – 24,9 BMI
Nadwaga: 25 – 29.9 BMI
Klasa I otyłości: 30 – 34.9 BMI
Klasa II otyłości: 35 – 39.9 BMI
Klasa III otyłości: 40 lub więcej
Przeanalizowanych zostało 20 badań, które zostały wykonane w Stanach Zjednoczonych. Szwecji i Australii. W badaniach wzięły udział osoby, które nigdy nie paliły lub w przeszłości nie przebyły niektórych chorób. W sumie w badaniach udział wzięło 9500 osób klasyfikowanych jako otyli III stopnia i 304 000 innych, którzy mieścili się w prawidłowej wadze.
Naukowcy odkryli, że ryzyko zgonu wynikające z otyłości, wzrastało wraz ze wzrostem BMI. Analizy statystyczne zebranych badań wykazały, że zwiększona licza zgonów ludzi bardzo otyłych, był spowodowane głównie chorobami serca, nowotworami i cukrzycą. Z obliczeń wynika, że uczestnicy z BMI wynoszącym 40-44,9 żyją o ok. 6,5 roku krócej, a osoby z BMI 55-59,5 prawie 14 lat krócej.
Szczegółowa analiza wyników badań jest ograniczona, głównie z powodu obliczania średniej tylko ze względu na czynnik BMI, jako jedynego środka otyłości. Nie mniej jednak, naukowcy zauważają, że wyniki wskazują na potrzebę opracowana bardziej skutecznego sposobu interwencji w celu zwalczania narastającego problemu skrajnej otyłości.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Żyjemy w ciągłym pośpiechu i gdyby to było możliwe, to najchętniej jedlibyśmy posiłki w pracy przy biurku albo zrezygnowali z nich całkiem. Ale uwaga, jest to szkodliwe nie tylko dla naszej sylwetki, lecz także dla zdrowia. Nad lunchem w pracy warto się nieco głębiej zastanowić.
Sklepik, bufet, catering?
W firmowym sklepiku rzadko kiedy można znaleźć wartościowy posiłek. Kanapki niewiadomego pochodzenia ociekają majonezowymi sosami, a samo pieczywo z pełnoziarnistym przeważnie nie ma nic wspólnego. Dodatkowo zupki instant, drożdżówki i inne "pyszności". Ani nasze zdrowie, ani figura nam za ich konsumpcję nie podziękują.
O wiele lepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z firmowego bufetu lub cateringu – ofertę dla Warszawy i okolic odnajdziemy na stronie www.slimak.com.pl. Dzięki temu mamy szansę wybrać coś wartościowego i smacznego bez względu na to, czy będzie to pożywna zdrowa kanapka, sałatka, typowe danie obiadowe, makaron z sosem, tortilla, zupa itp.
Własnoręcznie przygotowany lunch
Jeżeli mimo wszystko nie mamy przekonania ani do produktów oferowanych w bufecie, ani do cateringu lub jest to zwyczajnie ponad nasze możliwości finansowe, wówczas pozostaje nam planowanie posiłków i ich samodzielne przygotowywanie wcześniej w domu. Wbrew pozorom wcale nie jesteśmy skazani wyłącznie na kanapki. Możliwości jest wiele, np. sałatka z resztkami kurczaka z obiadu, naleśniki bądź pierogi gotowe do odgrzania choćby w mikrofalówce, sałatki owocowe i mały jogurt, którym je polejemy tuż przed jedzeniem (warto do takiego dania dosypać garść płatków owsianych lub otrąb). Jako przekąski sprawdzą się orzechy, suszone owoce czy warzywa pokrojone w paski (//www.zanimzjesz.pl/zdrowy-styl-zycia/co-jesc-w-pracy-poradnik).
Jeśli nie lubimy przesiąkniętych po kilku godzinach od zrobienia kanapek, na to również jest sprytna metoda. Wystarczy wszystkie składniki zapakować osobno np. w specjalnych pojemnikach z przegródkami. Dzięki temu gdy przyjdzie pora coś zjeść, nasza kanapka będzie świeża i apetyczna.
Koniecznie coś zjedz!
Głodzenie się lub nieregularne posiłki nie są dobre. O przerwie na lunch nie myślmy jak o zmarnowanym czasie. To raczej moment, gdy odrywamy się na chwilę, aby w spokoju zjeść posiłek dodający nam energii na resztę dnia. Pamiętajmy, że taka przerwa może nawet o 20% poprawić naszą efektywność. Z całą pewnością warto.
Czytaj więcej
Według badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Texas w Austin i sześciu innych instytucji wynika, że bakterie żyjące w jelitach kobiet i mężczyzn reagują inaczej na dietę. Nawet, jeżeli diety są identyczne. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie Nature Communications i sugerują, że terapie, które mają na celu poprawę ludzkiego zdrowia oraz leczenia chorób poprzez odżywianie powinny być dostosowane osobno dla każdej płci.
Naukowcy badali mikroorganizmy jelitowe u dwóch gatunków ryb i myszy, a także przeprowadzili dogłębną analizę danych zebranych z innych badań, przeprowadzanych na ludziach. Badacze odkryli, że u ryb i ludzi, dieta wpływa inaczej na florę bakteryjną u kobiet a inaczej u mężczyzn. W niektórych przypadkach, różne gatunki bakterii dominują, podczas gdy w innych – nie dominują.
Wyniki te sugerują, że wszelkie terapie mające na celu poprawę ludzkiego zdrowia poprzez dietę, muszą teraz brać pod uwagę fakt, czy pacjent jest kobietą czy też mężczyzną.
Najpierw naukowcy muszą jeszcze zgłębić wiedzę na teamt połączeń mikroorganizmów i które gatunki bakterii należy połączyć, by uzyskać najlepsze korzyści dla zdrowia ludzkiego. Aby to osiągnąć, naukowcy muszą wykonać kolejne badania i sprawdzić, jak drobnoustroje reagują z różnymi kombinacjami diety zarówno u kobiet jak i u mężczyzn, a następnie porównać te analizy. Dotychczasowe badania sprawdzały jedynie jeden czynnik, nie biorąc pod uwagę, jak w dalszej interakcji zachowają się bakterie i mikroorganizmy.
Dlaczego mężczyźni a kobiety inaczej reagują na zmiany w diecie nie jest jeszcze do końca jasne. Jednak istnieje kilka możliwości. Hormony związane z daną płcią, mogą potencjalne wpływać na mikroorganizmy jelit, faworyzując jeden szczep nad drugim. Również ze względu na płeć istnieją różnice w sposobie funkcjonowania systemu odpornościowego, co może wpływać na mikroorganizmy.
Chociaż istnieje niewielka różnica w między myszą płci męskiej a żeńskiej, to część bakterii u każdej płci reaguje w ten sam sposób. Ponieważ większość badań na temat diety prowadzone są właśnie na myszach, rodzą się nowe pytania, czy aby na pewno część z nich jest tak dobra, jak do tej pory uważano. Również istotnym pytaniem jest to, czy badania bakterii jelitowych u myszy, można dalej uogólniać do innych gatunków, zwłaszcza do ludzi.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Wraz ze szpinakiem i jarmużem, brokuły to jedno z najbardziej pożywnych i wartościowych warzyw. Wśród starożytnych Rzymian, brokuł był postrzegany jako jedno z najbardziej wartościowych warzyw, które posiada również właściwości lecznicze.
Ostatnio przeprowadzane badania wykazały, że brokuły są skuteczne w zapobieganiu i leczeniu wielu nowotworów. Recenzja opublikowana w Recent Patents on Endocrine Metabolic & Immune Drug Discovery w 2013 roku, stwierdza, że warzywa z rodziny krzyżowych, czyli takie jak brokuły, wykazały sporą aktywność przeciwnowotworową.
Badacze zauważają również, że izotiocyjaniany zawarte w brokułach, które znane są ogólnie jako przeciwutleniacze, mogą hamować rozwój komórek raka szyjki macicy, raka trzustki, raka wątrobowo-komórkowego, komórki raka jajnika i mają również właściwości przeciwzapalne.
Z kolei w recenzji opublikowanej w Journal of Asian Pacific, również z 2013 roku, także przypisywano antynowotworowe korzyści brokułom. Jednak w tej publikacji, naukowcy sugerowali, że pełne właściwości nie są jeszcze poznane.
Mnóstwo witamin, składników odżywczych i wiele korzyści
Przykładowo, jedna filiżanka posiekanej brokuły, daje nam 135% naszego dziennego zalecanego spożycia Witaminy C i 116% witaminy K. Oprócz właściwości antynowotworowych, brokuł, który zawiera witaminę C, wspomaga również syntezę kolagenu. Z kolei witamina K wspomaga tworzenie skrzepów krwi i utrzymaniu zdrowych kości. Bez tej witaminy, można cierpieć na nadmierne krwawienia czy choroby kości.
Badania opublikowane w Immunologii Klinicznej w marcu, wykazały, że sulforafan – cząsteczki, które można znaleźć w izotiocyjanianie – mogą uchronić od zapalenia dróg oddechowych. Według badania, sulforafan zwiększa produkcję enzymów antyoksydacyjnych w ludziach. To z kolei pomaga organizmowi w wydalaniu szkodliwych substancji, które znajdują się w zanieczyszczonym środowisku jak i również te, emitowane z nikotyny czy pojazdów spalinowych. Wyniki badań sugerują, że regularne spożywanie brokułów pomaga chornić od toksyn środowiskowych i innych niebezpiecznych subtstancji.
Opracował: Damian Nowaczek
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Coraz więcej badań przeprowadza się pod kątem cukru i naszego zdrowia. Wnioski są niepokojące. Rząd Wielkiej Brytanii apeluje o zmniejszenie o połowę spożycia cukru. Między innymi dlatego, że jest to kraj gdzie ciągle walczy się z rosnącym problemem otyłości.
Cukier a problem otyłości
W projekcie Naukowego Komitetu Doradczego (SACN) potwierdzono, że cukier dodawany do żywności lub naturalnie obecny w soku powinien stanowić 5% naszego dziennego zapotrzebowania energetycznego. Obecnie wynosi ponad 10%. Wyeliminowanie cukru z naszych posiłków nie rozwiąże jednak problemu otyłości. Potrzebne jest podjęcie bardziej skuteczniejszych metod. Na podstawie około 600 przeglądów naukowych na temat wpływu węglowodanów (w tym także cukrów) na nasze zdrowie, cały czas rozwija się nowe zalecenia. Już jedna puszka 330 ml napoju gazowanego, wypitego przez dorosłą osobę może wynieść 5% dziennego zapotrzebowania.
- Dowody, które przeanalizowaliśmy pokazują całkiem jasno, że wysokie spożycie cukru przez dorosłych jest powiązane ze zwiększeniem energii i otyłości. - mówi profesor Ian MacDonald, przewodniczący SACN. Problem dotyczy nie tylko dorosłych, ale także dzieci, u których picie napojów słodzonych ma bliski związek z nadwagą. Ponadto, napoje o dużej zawartości cukru są także przyczyną zachorowań na cukrzycę typu 2. Osiągnięcie bezpiecznego poziomu 5% mogłoby pomóc w uniknięciu tego typu chorób.
Wyzwanie dla nastolatków
Odsetek dziennego zapotrzebowania na energię, pozyskiwaną przede wszystkim dzięki cukrom, jest obecnie największy wśród nastolatków (11-18 lat) i wynosi 74,2g (15,6%). Wyniki badań są bardzo niepokojące. Jest to dobry moment, by zastanowić się, czy koktajle i soki są dla nas nadal tak zdrowe, jak myślimy? Poziom 5% jest teraz wielkim wyzwaniem, podczas gdy młodzi pozostają, przy niepokojących 15 proc.
Napij się wody lub zjedz owoc!
Dr Alison Tedstone - główny dietetyk Public Health England - powiedziała: - Jesteśmy bardzo zaniepokojeni poziomem spożycia cukru w Anglii. To nie oznacza całkowitej zmiany diety od dzisiaj. To jest myślenie o zamianie żywności z dużą zawartością cukru na niskocukrowe produkty. Zamiast napoju gazowanego – napij się wody lub mleka. Zamiast czekolady – zjedz owoc.
Jak walczyć z cukrem?
Pierwszym sposobem na zmniejszenie spożycia cukru byłoby wprowadzenie podatku na słodkie napoje. Zabieg obecnie testowany w Meksyku nie przynosi zbyt dużych efektów. Zaleca się, by ograniczyć jedzenie naturalnych cukrów występujących w miodzie, syropach, sokach i koncentratach owocowych. Opracowywane są już środki ochrony dzieci przed reklamą żywności, tak bardzo popularną przede wszystkim w Internecie. Zdaniem dr Julian’a Cooper’a, szefa nauki o żywności w AB Sugar, planowany poziom wcale nie jest „panaceum”. Ludzie muszą zachowywać równowagę w spożywaniu kalorii.
Trudne zadania dopiero przed Wielką Brytanią. Jak zachęcić do spożywania mniejszej ilości cukru i jakie działania wprowadzić zanim kolejny milion Brytyjczyków będzie walczyło z nadwagą? Najważniejsza wydaje się świadomość tego problemu, by potem móc skutecznie pomóc ludziom w dokonywaniu tylko zdrowych wyborów i nawyków żywieniowych.
Autor: Justyna Biernacka
Czytaj więcej
W przeciwieństwie do powszechnej opinii, coraz więcej faktów wskazuje na to, że spożywanie chudego mięsa wołowego może zmniejszyć ryzyko zachorowań na choroby serca.
- Ostatnie badania dostarczają niezbitych dowodów na to, jak ważną rolę w diecie zdrowej dla serca spełnia właśnie chuda wołowina - mówi Penny M. Kris-Etherton, wybitny profesor do Spraw Żywienia z Penn State. - Badanie to pokazuje, że bogate w składniki odżywcze mięso wołowe może być włączone jako część diety, obniżając tym samym ciśnienie krwi, co w konsekwencji może pomóc obniżyć ryzyko chorób układu krążenia. - dodaje
Plan jedzenia DASH (diety zalecanej dla osób z nadciśnieniem przez American Heart Association) składa się głównie z owoców, warzyw, nabiału o niskiej zawartości tłuszczu i białka ze źródeł roślinnych.
Najnowsze badania sugerują jednak, że nie zaburzając diety, a wręcz ją wspomagając, możemy sięgnąć po chudą wołowinę. Wołowina ta dostarczy nam niezbędnych białek, nie podnosząc ciśnienia krwi, jak dotychczas sądzono.
Badacze testowi poddali cztery diety, różne ze względu na zawartość mięsa wołowego, od 0,7 do 5,4 uncji. Celem było sprawdzenie, jak wzbogacona w wołowinę dieta wpłynie na zdrowie naczyń krwionośnych. 36 uczestników zostało poproszonych o przetestowanie każdej z przygotowanych diet, w podanej przez badaczy kolejności. Była to kolejność przypadkowa i różna. Tryb jaki mieli obrać to - 5 tygodni diety i tydzień przerwy. Próbkę krwi, do pomiaru ciśnienia, pobierano na początku i końcu każdej diety. Grupa zawierała uczestników w przedziale wiekowym 30-65.
Okazało się, że dieta najbardziej wzbogacona o chude mięso wołowe (tzw. BOLD +) jest skuteczniejsza niż zwykła dieta DASH w obniżaniu ciśnienia krwi.
Badanie sugeruje, że to całkowita ilość spożywanego białka – a nie jego rodzaj – ma zasadniczy wpływ na obniżenie ciśnienia krwi.
Anna Migdał
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej