Jedz czekoladę, a będziesz... szczuplejszy!

Choć wielu z nas uważa, że słodycze mają zgubny wpływ na nasz organizm i są główna przyczyną zachorowań na cukrzycę, to najnowsze badania sugerują, iż czekolada może mieć zbawienny wpływ na nasz organizm. Naukowcy z Wydziału Nauko o Żywności i Technologii pod kierunkiem Andrzeja Neilsona odkryli, że przeciwutleniacz w kakao zapobiegł przybraniu na wadze i obniżył poziom cukru we krwi myszy, na której przeprowadzano testy. Wcześniej inne badania opublikowane w czasopiśmie Medical News Today dowodzą, że czekolada, wino i owoce chronią przed cukrzyca typu drugiego, a ponadto nastolatki, które jedzą dużo czekolady są szczuplejsze od swoich rówieśniczek. Zawdzięczamy to przeciwutleniaczom, których duże ilości zawiera czekolada, zwłaszcza ta z wysokim procentem zawartości kakao. Należało jednak ustalić, które z nich są korzystne dla naszego organizmu. Przeprowadzono więc badanie, w którym przez dwanaście tygodni serwowano myszy sześć różnych diet, aby wykazać, które flawanole są odpowiedzialne za przyrost masy ciała, a które odpowiedzialne za obniżenie poziomu glukozy we krwi. Diety były zarówno wysoko, jak i niskotłuszczowe. Najbardziej skuteczne okazała się dieta o wysokiej zawartości tłuszczu wzbogacona o oligomery. Dała ona najlepsze w wyniki w kwestii utrzymania masy i poprawy poziomu glukozy. Na tej podstawie naukowcy wysunęli wniosek, iż oligomeryczne flawanole umieszczone w kakao wykazują największe zdolności do zapobiegania otyłości i wyrównywania poziomu glukozy. Ciągle trwają też badania, które mają potwierdzić pozytywny wpływ czekolady na zdrowie i stan naczyń, a w konsekwencji zapobieganie miażdżycy, a także fakt, iż gorąca czekolada może zapobiegać zaburzeniom pamięci. Sylwia Berdzik źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Korzystny wpływ oleju z ryb na zdrowie dzieci

W ostatnich kilku dekadach znacząco wzrosło zainteresowanie olejem rybnym. Obecnie jest on częścią żywności dostępnej w supermarkecie. Ponadto, suplementy oleju rybnego wydają się być na każdej półce apteki. Istnieje dobry powód tego rozprzestrzeniania produktów zawierających olej z ryb, szczególnie, jeśli chodzi o jego wpływ na dzieci. Tak bardzo ceniony element oleju rybnego, kwasy tłuszczowe omega-3, dodawane były do preparatów dla niemowląt od wielu lat. Mózg składa się głównie z komórek tłuszczowych, jest więc bardzo ważnym składnikiem dla prawidłowego funkcjonowania mózgu dziecka, by otrzymywało ono odpowiednie ilości tego budulca inteligencji. Badania stale potwierdzają tę teorię. Jedno z takich badań wykazało, że dzieci, których matki spożywały batoniki zbożowe, zawierające 300 mg DHA pięć razy w tygodniu, uzyskały w wieku 9 miesięcy istotnie wyższe wyniki na testach rozwiązywania problemów, w porównaniu do tych dzieci, których matki jadły batoniki placebo. Rodzice, którzy chcą, aby ich dzieci mogły także po urodzeniu czerpać korzyści z wysokiego poziomu DHA, powinni zapewnić karmienie noworodka piersią. Mniejsze problemy z zachowaniem Dr Alex Richardson, neuronaukowiec z Oxford University, stwierdziła na podstawie swoich ostatnich badań, że wiele dzieci z tendencjami do ADHD, jak również dysleksji, wykazało spadek niepokoju, zachowania destrukcyjnego, jak również większą zdolność koncentracji. Wyniki te zauważyła po 3-miesięcznym okresie zażywania przez dzieci oleju rybnego. Choć przyznaje, że zarówno ona, jak i inni naukowcy nie rozumieją do końca, jak olej rybny może pomóc mózgowi, jasnym jest jednak, że to robi. Naturalne pozyskiwanie olejów rybnych Najlepszym sposobem, by dziecko mogło czerpać korzyści z oleju z ryb jest m.in. umieszczenie ryb w diecie. Idealne do spożywania ryby to te, które mieszkają w zimnych wodach, a więc np. sardynki, czy łosoś pacyficzny. Rodzice powinni dążyć, aby ich dziecko spożywało co najmniej dwie lub trzy porcje tego rodzaju ryb tygodniowo. Nie wszystkie suplementy są podobne Oczywiście, nie każde dziecko lubi jeść ryby, dla tych dostępne są suplementy oleju rybnego. Dr Richardson ostrzega rodziców, by wybierali swoje suplementy mądrze. Podczas zakupów rodzice powinni szukać suplementów, które posiadają większe ilości EPA, a nie DHA. Są one często lepszej jakości, a również EPA mają tendencję do lepszego działania. Niektóre suplementy maskują również rybi smak, który jest czasami nieprzyjemny dla podniebienia dzieci. Ewa Panasiuk źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Algi łagodzą skutki szkodliwości chlorku rtęci

Rtęć jest jednym z najbardziej toksycznych, wciąż obecnych środków. Jej związki powodują trwałe uszkodzenia mózgu i nerek. Najbardziej niebezpieczne są dla dzieci jeszcze nienarodzonych. Co nam szkodzi W najniebezpieczniejszych przypadkach rtęć uszkadza system nerwowy. Może niszczyć dotyk, wzrok i smak. Te spustoszenia są konsekwencją działania rtęci metylo. Pochodzi ona m.in. z odpadów medycznych, rozbitych termometrów czy spalania węgla. Często te związki zatruwają też źródła wody czy niektóre gatunki ryb. Co w konsekwencji powodować może degradację środowiska. Trujące amalgamaty Bardzo często rtęć wprowadzana jest poprzez plomby dentystyczne do naszych twarzy. Choć istnieją już nowoczesne, alternatywne metody, wielu dentystów wciąż używa tej techniki. Plomby te reagują, uwalniając pewne związki do krwioobiegu. W konsekwencji może to doprowadzić do chorób nerek. Zdrowe algi Badania na Uniwersytecie Rjasthan w Indii wykazały, że rodzaj algi Spirulina fusiformis może chronić nerki i układ nerwowy, a nawet w najlepszym wypadku odwrócić i naprawić szkody wyrządzone już przez rtęć. Badania przeprowadzono na czterech grupach myszy albinosów. Tylko jednej z grup podano algi. Po przebadaniu i analizie działania nerek okazało się, że największe szkody poczynił chlorek rtęci podawany myszom. Natomiast po podaniu im alg szkody zostały naprawione lub zmiany patologiczne były o wiele mniejsze. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Olej z ogórecznika lekarskiego ma działanie przeciwzapalne i dodatkowo jest idealny d...

Roślina zwana ogórecznikiem lekarskim należy do rodziny ogórecznikowatych (in. szorstkolistnych). Występuje głównie z regionach śródziemnomorskich, ale spotykana jest również w Europie i Stanach Zjednoczonych. Podobno w Cesarstwie rzymskim napar z kwiatów i liści ogórecznika dodawano do wina przed bitwą, w celu pobudzenia odwagi i waleczności. Liście ogórecznika są jadalne i można je spotkać we włoskich restauracjach w formie przystawki. Jednak dopiero w formie oleju z nasion, ogórecznik może zdziałać cuda dla zdrowia. Co znajdziemy w ogóreczniku lekarskim? Zawiera znaczne ilości żelaza, wapnia, cynku, potasu, witamin B i C, ale najważniejszą substancją odżywczą jest kwas gamma-linolenowy (GLA). Ogórecznik jest obficie w niego zaopatrzony. Jest to kwas z grupy kwasów tłuszczowych nienasyconych Omega-6, które nie są produkowane przez organizm, ale są niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowania, wiec muszą być dostarczane z pożywieniem. Niedobór kwasów Omega-6 w organizmie skutkuje obniżeniem nastroju, może prowadzić do przewlekłych stanów zapalnych skóry (atopowe zapalenie skóry) oraz dysfunkcji komórkowych. Wiele badań klinicznych potwierdziło, że olej z nasion ogórecznika lekarskiego wyraźnie łagodzi symptomy reumatycznego zapalenia stawów, leczy stany zapalne i uszkodzenia błon śluzowych układu oddechowego i pokarmowego oraz działa uspokajająco. Jednak najbardziej obiecujące wyniki uzyskano w odniesieniu do jego wyjątkowych własności przeciwzapalnych i odmładzających skórę. Olej z ogórecznika skutecznie zwalcza problemy skórne u kobiet Opublikowane w 2009 roku badania w Wielkiej Brytanii, przeanalizowały działanie olei z nasion lnu i ogórecznika lekarskiego na różne stany skórne u kobiet - podrażnienia skórne, zaczerwienienia. Podczas eksperymentu uczestniczki, w tym grupa kontrolna na placebo, musiały być dostępne przez łącznie 12 tygodni. Kobiety otrzymywały regularnie placebo albo 2,2 grama oleju z nasion lnu albo ogórecznika. Grupa kontrolna nie wykazała szczególnych zmian podczas testu, za to grupie przyjmującej oleje kwasów tłuszczowych kondycja skóry znacznie się poprawiła - skóra stawała się lepiej nawilżona, dużo mniej szorstka i łuszcząca się, a zaczerwienienie szybko ustępowało. Naukowcy wykazali również, że olej z ogórecznika pomaga na paradontozę wzmacniając dziąsła. Jednymi z objawów paradontozy są krwawiące i cofające się dziąsła oraz, w konsekwencji, wypadanie zębów. Oleje kwasów tłuszczowych nienasyconych Omega-6 przyczyniają się do zmiany działania prostaglandyny, hormonów związanych ze stanami zapalnymi. W czasie 12 tygodniowych testów, w których brały udział 24 osoby cierpiące na paradontozę, olej ogórecznika zneutralizował zapalenie dziąseł i ustabilizował ich wysokość. Częste przyjmowanie oleju z nasion ogórecznika może wyeliminować kaszel i ucisk w klatce piersiowej, regulując tzw. mediatory zapalenia i następnie neutrofile, biorące udział w odpowiedzi układu odpornościowego. Na ten moment, oficjalnie nie przepisuje się stosowania oleju ogórecznika, ale wydaje się rozsądne sprawdzenie jego naprawdę pomocnego działania przy wszelkiego rodzaju zapaleniach. Eliza Sokołowska źródło: ScienceNews.pl   fot. źródło: Wikipedia
Czytaj więcej

Żywność ekologiczna nie zmniejsza ryzyka zachorowań na raka u kobiet

Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź artykuł: Zasady postępowania w przypadku niezłośliwych guzów jajnika Według nowych badań, które zostały wykonane na Uniwersytecie Oxford w Wielkiej Brytanii odkryto, że kobiety, które nie jedzą żywności ekologicznej, mają taką samą szansę zachorowania na raka, jak te które spożywają ją na co dzień. Jeden z badaczy, Tim Key, profesor epidemiologii i zastępca dyrektora Zakładu Epidemiologii Nowotworów w Oksfordzie, powiedział: - Po wykonaniu badań na kobietach w średnim wieku w Wielkiej Brytanii, nie znaleziono dowodów na to, aby codzienne spożywanie żywności ekologicznej wpływało na zmniejszenie ryzka zachorowań na raka. Produkcja ekologicznej żywności ogarnęła cały świat. W Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Meksyku, Japonii oraz w innych krajach trzeba uzyskać specjalną licencję, aby taką żywność produkować. W zależności od kontynentu, wytyczne różnią się, jednak ogólnie zabrania się stosowania syntetycznych pestycydów i nawozów sztucznych. Badanie zostało przeprowadzone na ok. 623 tys. brytyjskich kobiet, które znajdowały się w średnim wieku. Naukowcy zapytali kobiety, czy spożywały żywność ekologiczną na przestrzeni ostatnich 9 lat. Po zestawieniu odpowiedzi, 180 tys. kobiet, które nigdy nie jadły ekologicznej żywności do odpowiedzi 45 tys. kobiet, które potwierdziły jej spożywanie, nie znaleziono żadnych różnic. Jedynie, po szczegółowym zapoznaniu się z listą 16 najczęściej występujących nowotworów, zaobserwowano, że nieco wyższe ryzyko zachorowania na raka piersi, a mniejsze na posiadania chłoniaka mają kobiety, które powiedziały, że spożywały ekologiczną żywność. Stwierdzono jednak, że wynik ten może być dziełem przypadku lub innych czynników. Doktor Claire Knight z ośrodka, które wykonuje badania nad nowotworami stwierdziła, iż badania coraz częściej potwierdzają, że ekologiczna żywność nie obniża ryzyka zachorowań na raka. Natomiast, jeśli ludzie boją się pozostałości pestycydów na owocach, czy warzywach, powinni przywiązywać wagę do ich dokładnego mycia przed spożyciem. Wszystko zaczyna wskazywać na to, że nie jest ważne, gdzie owoce, czy warzywa były uprawiane, czy są one ekologiczne, czy nie. Ważne jest jednak, aby w naszej diecie ich nie brakowało, gdyż najczęstszym powodem zachorowań na różnego rodzaju nowotwory, jest niedobór witamin i wszelakich składników odżywczych w naszym organizmie. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

WHO alarmuje: otyłość coraz częstsza u Europejczyków

Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje, że otyłość staje się w Europie "nową normą", a u jednej trzeciej nastolatków zaobserwowano wagę wyższą niż ta, która jest rekomendowana dla ich wieku. Wg raportu WHO na temat otyłości w 53 krajach regionu europejskiego ponad 27% trzynastolatków i 33% jedenastolatków jest otyłych. “Zmieniliśmy nasze standardy normalności. Obecnie otyłość jest bardziej powszechna i mniej dziwi. Nie możemy dopuścić do tego, żeby nowe pokolenie dorastało w świecie, w którym to schorzenie staje się czymś normlanym” – mówi Zsuzsanna Jakab, dyrektor regionalnego oddziału WHO. Jakab wini także mało aktywny styl życia nastolatków i ich złe nawyki żywieniowe. Winny jest brak ćwiczeń WHO proponuje, by dzieci w wieku od 5 do 17 lat ćwiczyły 60 min dziennie, zmieniając przy tym intensywność ćwiczeń od umiarkowanie zaawansowanych do zaawansowanych. Dorośli powinni spędzać na umiarkowanych ćwiczenia co najmniej 150 min tygodniowo. Joao Breda, specjalista ds. żywienia, aktywności fizycznej i otyłości WHO, twierdzi, że środowisko otaczające ludzi – plan miasta, szkoły, pracy – może znacznie wpływać na motywację do ćwiczeń. Czy to jakie jest twoje miasto ma znaczenie? “Aktywność fizyczna i zdrowa żywność powinny stać na pierwszym miejscu w ośrodkach takich jak szpitale, szkoły, miasta i miejsca pracy. Nie tylko przemysł żywieniowy ma w tym swój udział. Układ urbanistyczny miasta także odgrywa znaczącą rolę w zmianie naszych nawyków.” – dodaje Breda. Niektórym się udało Raport WHO wykazał, że Francja i państwa Skandynawii poradziły sobie z coraz częstszym problemem otyłości dzięki działaniom ich rządów. Kraje te podjęły skuteczną walkę z problemem. Promują jedzenie warzyw i owoców w szkołach, nakładają podatki na pewne towary, by ograniczyć ich spożycie, monitorują emisję reklam niezdrowej żywności i propagują aktywność fizyczną. Opracowała:Monika Kachniarz źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Pasteryzowanie niszczy wartość probiotyczną

Marynaty w sposób tradycyjny robi się, zanurzając warzywo, np. ogórek, w słonej wodzie, gdzie poddawany jest fermentacji. Prawdopodobnie, z początku rozwinięta jako metoda utrwalenia pożywienia- bakteria lactobacillus odkryta w marynacie, kiszonej kapuście i produkującym kwas mlekowy jogurcie, jest naturalnym konserwantem. Lactobacillus to ważny probiotyk wspomagający regulowanie trawienia i „pobudzacz” systemu odpornościowego ciała. Oznacza to, że tak jak z jogurtem i kiszoną kapusta, nigdy nie powinno się kupować pasteryzowanych marynat. Pasteryzacja została stworzona do niszczenia wszystkich bakterii w pożywieniu, eliminuje więc ona wszystkie probiotyczne korzyści i szkodzi produktowi. Zawierające żywe bakterie, nieprzetworzone marynaty i kiszona kapusta musi być trzymana w chłodzie, by uniknąć popsucia, i może być znaleziona tylko na chłodnych stoiskach. Wszystkie, inne marynaty są martwe i czasem robione z toksycznymi dodatkami dla pobudzenia ich właściwości. Nie wszystkie schłodzone marynaty mogą być niespasteryzowane, jednakże należy sprawdzić etykietę przed zakupem produkt. Jarosław Koperski źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Olej z kolendry nowym składnikiem żywności

19 marca 2014 r. Komisja Europejska wydała decyzję wykonawczą zezwalającą na wprowadzenie do obrotu nowego składnika żywności - oleju z kolendry. Procedura zezwalająca na wprowadzenie do obrotu w Unii Europejskiej nowych składników żywności została określona w rozporządzeniu (WE) nr 258/97 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 27 stycznia 1997 r. dotyczącym nowej żywności i nowych składników żywności. Wniosek o wprowadzenie do obrotu oleju z kolendry jako nowego składnika żywności został złożony przez Nestec Ltd. w 2011 r. do właściwych organów Irlandii. W sprawozdaniu dotyczącym wniosku organ stwierdził, że nie widzi problemów w zakresie bezpieczeństwa związanych ze spożywaniem suplementów diety zawierających olej z kolendry w proponowanych dawkach 600 mg/dzień, i w związku z tym uważa, że ten nowy składnik żywności spełnia kryteria nowej żywności określone w art. 3 ust. 1 rozporządzenia (WE) nr 258/97. Do wniosku pozytywnie odniósł się również Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), który stwierdził w opinii naukowej, że olej z kolendry jako nowy składnik żywności jest bezpieczny w proponowanych warunkach stosowania i przy zachowaniu proponowanych poziomów zastosowania. Zgodnie ze specyfikacją nowego składnika żywności zamieszczoną w decyzji wykonawczej „Olej z kolendry to olej zawierający glicerydy kwasów tłuszczowych wytwarzany z nasion kolendry Coriandrum sativum L.” Specyfikacja określa skład kwasów tłuszczowych, jak również dane dotyczące identyfikacji oraz czystości. Olej z kolendry zgodnie z powyższą specyfikacją może być wprowadzany do obrotu w Unii Europejskiej jako nowy składnik żywności przeznaczony do stosowania w suplementach żywnościowych w dawce maksymalnej wynoszącej 600 mg dziennie. Nazwa nowego składnika żywności będzie figurować na etykiecie zawierających go produktów jako „olej z kolendry”. Centrum Prawa Żywnościowego
Czytaj więcej

Odsłona mitu: Czy jajka rzeczywiście zwiększają poziom cholesterolu?

Naukowcy ze Stanowego Uniwersytetu w Kansas, zajmujący się technologią żywienia, opublikowali pierwsze dowody na to, że jeden ze składników jajka, lecytyna, skutecznie hamuje absorpcję cholesterolu przez nasz organizm. Jajko na czarnej liście Od lat jajko uważane jest, przez lekarzy i dietetyków, za produkt szkodliwy dla osób, które mają wysoki poziom cholesterolu. Spowodowało to zalanie rynku serią zamienników jajek i stworzyło modę na jedzenie jedynie białek jaj. Opiera się ona na założeniu, że wysoki poziom cholesterolu jest wywołany jedzeniem produktów zawierających dużo cholesterolu, a w jajku znajduje się on właśnie w żółtku. Pogromca tłuszczu Substancje w jajkach neutralizują cholesterol i w rzeczywistości mogą zapobiegać chorobom serca. Oprócz tego, że jajka są bogate w cholesterol, to zawierają substancję zwaną lecytyną. Lecytyna jest niezbędna dla wszystkich komórek organizmu, stanowi składnik błon komórkowych, i jest emulgatorem tłuszczu i cholesterolu, rozbijając je na małe cząstki i zapobiegając osadzaniu się ich na ściankach naczyń. Mówiąc wprost, rozpuszcza cholesterol w wodzie, by mógł zostać usunięty z organizmu. Liczne badania wykazały, że codzienne zażywanie lecytyny redukuje poziom "złego" cholesterolu (LDL), podnosi poziom "dobrego" cholesterolu (HDL) i zapobiega miażdżycy. Jak nie jajko to co? Ponadto, zostało udowodnione, że jedzenie dużej ilości jajek (średnio siedmiu na tydzień) nie podnosi stężenia cholesterolu we krwi i nie wpływa na występowanie chorób sercowo-naczyniowych. Ostatnie badania naukowe sugerują, że na poziom cholesterolu w organizmie ma większy wpływ nadmierne spożywanie tłuszczów nasyconych i tłuszczów typu trans, które można znaleźć w mięsie i żywności przetworzonej, niż ilość cholesterolu w codziennej diecie. Lecytyna a przyrządzanie jajek Mimo, że lecytyna w jajkach przeciwdziała złym proporcjom cholesterolu w organizmie, może ona zostać utracona, gdy zrobimy z jajek jajecznicę, przegotujemy jajka lub przyrządzimy je w mikrofalówce. Świeże jajka organiczne, wiejskie (pochodzące od kur z hodowli z wolnym wybiegiem) zawierają największą ilość lecytyny (tak samo jak i innych substancji odżywczych) i powinny być spożywane na surowo, sadzone albo na sposób tzw. jajek w koszulce. Za i przeciw jajku Jedno jajko może zawierać 200 miligramów cholesterolu ale nadal posiada więcej tłuszczów nienasyconych (kwasy omega-3 i omega-6) niż nasyconych, jedynie 70 kalorii, wiele witamin i minerałów (A, D, E, K, B12, kwas foliowy, ryboflawinę, potas, wapń, siarkę, fosfor, żelazo, cynk, sód), które dbają o prawidłowy przebieg wielu procesów w naszym organizmie i jego prawidłowy rozwój oraz, co zostało potwierdzone, jajko zapobiega chorobom układu krążenia i redukuje absorpcję cholesterolu. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Zwiększone spożycie ryb pobudza dobry cholesterol

Zwiększenie spożycia tłustych ryb, zwiększa liczbę cząstek HDL ( High Density Lipoprotein- lipoproteina wysokiej gęstości-tzw. „dobry” cholesterol), według ostatnio zakończonych badań na University of Estern Finland. Ludzie, którzy zwiększyli spożycie ryb do 3-4 na tydzień mają więcej związku chemicznego HDL we krwi, od tych, którzy o wiele rzadziej jedzą ryby. Dużo cząstek wysokiej gęstości lipoprotein (w skrócie HDL), ma udział w obronie przeciw chorobom krążeniowym. Rezultaty opublikowano w PLOS ONE. Od dawno wiadomo o korzystnej dla zdrowia konsumpcji ryb. Jednakże sposób, w jaki tłuszcz i inne użyteczne substancje odżywcze znalezione w rybie, działają w ludzkim ciele, nie są w pełni znane. Nowe badania przeprowadzone przez UEF ( University of Eastern Finland) dostarczają świeżych informacji jak konsumpcja ryb wpływa na rozmiar i koncentracie lipidu (tłuszczowca) w lipoproteinach, które transportują te cząstki (lipidy) w krwi. Uczestnicy badań w szczególności zwiększyli spożycie tłustych ryb. Co nam daje ryba? Zaobserwowano, że wyższe spożycie ryb, zwiększyło liczbę cząstek HDL i zawartych w nich lipidów (tłuszczowców). Badania oparte na populacji wskazały że HDL cholesterol - zwany też „dobrym” cholesterolem i duże cząstki wysokiej gęstości lipoprotein wystarczająco usuwają nadwyżkę cholesterolu ze ścianek tętnicy. Duże cząstki HDL zostały powiązane z redukcją ryzyka chorób krążeniowych. Mała ilość tej cząstki ma natomiast odwrotny efekt. Zdecydowane zmiany w metabolizmie tłuszczowców zaobserwowano u osób, które zwiększyły spożycie ryb – co najmniej 3 do 4 posiłków w tygodniu. Uczestnicy tych badań żywili się : łososiem, pstrągiem tęczowym, śledziem i sielawą. W przygotowywaniu posiłków nie używano żadnego masła czy śmietany. Badania nie dały odpowiedzi, czy efekt byłby podobny, gdyby uczestniczy żywili się rybami z niską zawartością tłuszczu jak - sandacz czy okoń. Ryby chude (o niskiej zawartości tłuszczu) mogą bowiem mieć inne zdrowotne korzyści - jak obniżenie ciśnienie krwi, co zostało zaobserwowane we wcześniejszych badaniach UEF. „Dobry” i „zły” cholesterol W badaniach użyto aktualnego stanu wiedzy metabolomiki (nauki wchodzącej w skład biologii systemowej) , umożliwiający na przykład bardzo detaliczną analizę cząsteczek lipoproteinowych. Analizy przeprowadzono w uniwersyteckim Laboratorium Metabolomiki NMR (Nuclear Magnetic Resonance – Magnetyczny Rezonans Jądrowy). Cholesterol, tradycyjnie podzielony jest na „dobry” HDL i „zły” cholesterol LDL ( Low Density Lipoprotein- niska gęstość lipoproteinowa). Ta metoda zezwala na prześledzenie 14 rożnych klas tej cząsteczki. „ Ludzie powinni przestać myśleć, że jak ich poziom lipidów jest w porządku, to nie trzeba wprowadzać diety, to jest bardziej skomplikowane. Dieta złożona z warzyw i ryb, zawsze będzie preferowana” - twierdzi doktor habilitowany Maria Lankinen. Odkrycia idą w parze z fińską rekomendacją odżywiania się, zachęcającą ludzi do obniżenia spożywania czerwonego mięsa i zwiększenia konsumpcji ryb i innych owoców morza. Dalsze informacje dotyczące korzyści zdrowotnych ryb, będą osiągalne w niedalekiej przyszłości ,jak tylko wynik projektu Alfakala przeprowadzanego przez Instytut Zdrowia Publicznego i Klinki Odżywiania na UEF będą dostępne. Jarosław Koperski źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Facebook przyczyną zaburzeń odżywiania

Najnowsze doniesienia alarmują, iż znany na całym świecie i chętnie odwiedzany przez miliony użytkowników ów serwis społeczności, może przyczyniać się do zaburzeń odżywiania. Zwłaszcza u młodych dziewcząt, które wiele czasu spędzają w sieci porównując się do wizerunków prezentowanych w Internecie. Godziny na facebooku Naukowcy z wydziału Psychologii na Uniwersytecie na Florydzie przeprowadzili badanie, w którym udział wzięło 960 studentek. Na podstawie analizy odpowiedzi udzielonych w ankiecie wyciągnięto wnioski, że dziewczyny i młode kobiety przykładają bardzo dużą wagę do tego, ile osób „polubiło” ich zdjęcia i porównują swój wizerunek z innymi. W tej grupie aż 95 procent badanych deklaruje regularne odwiedzanie portalu przez około godzinę dziennie. Na podstawie udzielonych odpowiedzi wyciągnięto wnioski, że spędzanie regularnie czasu na facebooku sprzyja poddawaniu krytyce swojej wagi i kształtu swojej figury. Porównują się ze swoimi koleżankami, ich liczbą zgromadzonych „polubień” itd. Jednocześnie naukowcy zastanawiają się, dlaczego to zjawisko często przyczynia się do zaburzeń odżywiania. Podkreślają rolę mediów społecznościowych w kształtowaniu zachowań młodych ludzi. Źródło zazdrości Psychiatra i specjalista medyczny dr Ablow podaje teorię, iż facebook jest „psychicznie toksyczny” i może przyczyniać się do psychologicznych problemów. Ludzie skupiają się na świecie wirtualnym zamiast skupiać się na własnym życiu i własnych problemach. Ci, którzy używali facebooka w ciągu dwóch tygodni byli mniej zadowoleni z własnego życia. Badania na Uniwersytecie w Michigan wykazały również, że ludzie, którzy podzielają zdjęcia na facebooku często doświadczają spadku intymności i bliskości w relacjach. Facebook może być poważnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Surowi rodzice wychowują otyłe dzieci

Rola, jaką przybieramy w procesie wychowania dziecka, wpływa na jego późniejszą wagę. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Amerykańskiego Stowarzyszenia dla Serca (AHA) - wyniki badań, przeprowadzonych przez Uniwersytet McGill w Montrealu, zostały przedstawione podczas tegorocznej sesji naukowej stowarzyszenia. Cztery style rodzicielstwa Według danych AHA, ponad jedna trzecia dzieci w USA cierpi na nadwagę lub otyłość. Naukowcy postanowili przebadać czynniki związane z życiem domowym, które mogą wyjaśnić przyczyny tego zjawiska. Już od dłuższego czasu podejrzewano, że istotny wpływ ma postawa rodziców. "Powinni mieć oni świadomość błędów, które popełniają. " mówi dr. Lisa Kakinami, autorka badań. Przebadano reprezentatywną grupę 37 tysięcy dzieci w wieku do lat 11. W oparciu o teorię wychowania, utworzono cztery grupy, w zależności od podejścia do dzieci. Grupa I- autorytatywna to wymagający rodzice, wrażliwi na potrzeby emocjonalne i problemy podopiecznych. Grupa II to rodzice autorytarni: wymagają dużo, jednak nie reagują na potrzeby. Grupa III- tolerancyjna: jest czuła wobec dzieci, ale niczego nie wymaga. Ostatnia grupa- IV- została nazwana zaniedbaną ze względu na brak zarówno wymagań, jak i uwagi rodzica. Najbardziej problematyczne okazały się style: autorytarny i zaniedbania, ze względu na ignorancję potrzeb dzieci. Badacze skupili się jednak na porównaniu dwóch skrajnych grup - I i II. Rodzice autorytatywni okazywali miłość, rozmawiali z dziećmi i wspólnie wytaczali granice. Rodzice autorytarni natomiast wyznaczali ścisłe granice samodzielnie, nie skupiając się na stanie emocjonalnym pociech. Zestawiono BMI dzieci z obu grup. Okazało się, że dzieci z rodzin z grupy II miały od 30 % (2-5 lat) do nawet 37% (6-11 lat) większą szansę na pojawienie się nadwagi w porównaniu z gr I. Odkryto również, że na otyłość najmłodszych wpływa ubóstwo. Za złe karać, za dobre nagradzać Dr Stephen R. Daniels z AHA zauważa, że niektóre style rodzicielstwa są lepsze od innych, mogą bowiem pomóc dzieciom uniknąć nadwagi i otyłości. Choć badania odbyły się w Kanadzie, naukowcy dostrzegają ich międzynarodową rangę. Dr. Dalniels wskazuje na ich istotę dla Stanów Zjednoczonych. Dodaje, że są one istotne dla młodych rodziców, zwracając uwagę na istotny szczegół wychowania: "Ignorowanie złych zachowań, przy jednoczesnym chwaleniu zachowań dobrych daje najlepsze efekty. Karanie za złe zachowanie i ignorowanie tych dobrych z psychologicznego punktu widzenia po prostu nie działa. Jeżeli równoważysz uczucia wobec dziecka z ograniczeniami, zmniejszasz szanse na pojawienie się u niego otyłości. " mówi dr. Lisa Kakinami. Monika Klimczak źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej