Branża spożywcza chce dobrowolnie wprowadzić ograniczenia w reklamie żywności skierow...

Producenci żywności chcą dobrowolnie wprowadzić ograniczenia w reklamie żywności skierowanej do dzieci poniżej 12. roku życia. Miałyby one dotyczyć produktów, których nie obejmują zalecenia żywieniowe dla dzieci. Nowe zasady mogą zacząć obowiązywać najwcześniej w połowie roku. Przemysł spożywczy wychodzi poza ramy regulacji prawnych i wprowadza samoregulację m.in. w znakowaniu żywności oraz  reklamach kierowanych do dzieci poniżej 12. roku życia.  – Na początku roku złożyliśmy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) projekt samoregulacji dotyczącej reklamy skierowanej do dzieci do lat 12, który bardzo szczegółowo określa, jakie produkty, w jakich warunkach mogą być reklamowane dla tej grupy docelowej. W całej Unii Europejskiej dzieci uważa się za grupę wrażliwą, nie w pełni świadomą podejmowanych decyzji, które mogą mieć realny wpływ na ich zdrowie i kondycję – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ). To pewnego rodzaju kodeks reklamy żywności. Przedstawiciele branży przeprowadzili już rozmowy z nadawcami medialnymi oraz dyskutowali o nowych pomysłach z KRRiT. System wpisany jest i bazuje na skutecznych rozwiązaniach stosowanych przez Kodeks Etyki Reklamy, który działa pod nadzorem Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy.  – Jeśli wszyscy uznają zaproponowane zasady, to praktycznie w połowie tego roku w Polsce mogłyby już zacząć obowiązywać. I chociaż  jest to samoregulacja, czyli ograniczenie dobrowolne, kiedy przystąpią do niej wszystkie główne media, obejmie całą branżę spożywczą. Liczymy również na współpracę z KRRiT w zakresie monitoringu i korekt systemu– mówi dyrektor PFPŻ. Producenci żywności będą mogli tworzyć reklamy skierowane do dzieci poniżej 12. roku życia tylko z tymi produktami, które spełniają zalecenia żywieniowe narodowe lub międzynarodowe. Poza tym określono progi zawartości substancji, które w nadmiarze mogą przyczyniać się do nadwagi i otyłości, takie jak: cukier, tłuszcz czy sól. Nie będzie więc reklam dla dzieci z produktami niespełniających przyjętych kryteriów. Nawet produkty zalecane żywieniowo, będą musiały spełnić dodatkowe limity. Zdefiniowano też pojęcie reklamy żywności skierowanej do dzieci poniżej lat 12.  – Będzie to każda reklama nadawana w czasie, kiedy oglądalność w tej grupie docelowej jest większa niż 35 procent. To właśnie widownia dziecięca decyduje o tym, czy to jest reklama skierowana do dzieci, czy nie – tłumaczy Andrzej Gantner. –Zgodnie z kodeksem nie przewidujemy możliwości reklamy dla tej grupy wiekowej takich grup produktów jak napoje słodzone, słodycze i chipsy. Reklama z jednej strony przekłada się na konkurencyjność produktów, z drugiej przynosi niebagatelne wpływy mediom. A samoograniczenia branżowe część reklam wyeliminują.  – Ta kwestia na pewno wywołuje sporo dyskusji, ale te najważniejsze są już za nami. Firmy, które stanowią w tej chwili ponad 70 proc. rynku reklamy żywności skierowanej do dzieci, absolutnie zgadzają się z tymi zasadami. To odpowiedzialne społecznie podejście. Co więcej, to są także firmy działające w całej Europie, zatem możemy przyjąć, że samoregulacja będzie obowiązywać w Unii Europejskiej, a nie tylko w Polsce – komentuje dyrektor generalny PFPŻ. Andrzej Gantner podkreśla, że ważne jest podejście mediów, które muszą zgodzić się na pewne ograniczenie części przychodów za względu na wyłączenie części reklam z czasów antenowych skierowanych do dzieci.  – Ale dzięki temu dzieci poniżej 12. roku życia będą miały znacznie mniejszą styczność z reklamami produktów, które w nadmiarze mogą przyczyniać się do nadwagi i otyłości. Będą bardziej podatne na edukację żywieniową, a mniej narażone na komunikację marketingową służącą przede wszystkim sprzedaży – uważa dyrektor generalny PFPŻ. Jak dodaje, już dotychczas istniejące samoregulacje, nieco łagodniejsze od proponowanych, przynoszą widoczne rezultaty.  – Stosowanie samoograniczeń w ciągu trzech lat wyeliminowało prawie 70 proc. reklam nie spełniających założeń. W efekcie 98 proc. reklam spełnia kryteria. To bardzo dobry wynik. Pozostałe 2 proc. to błędy szacunkowe, ponieważ czasem trudno oszacować wielkość grupy docelowej danego programu. Ten przykład pokazuje, że samoregulacja przynosi korzyści, i można je znacznie szybciej i skuteczniej wdrożyć niż zakazy ustawowe – przekonuje dyrektor generalny PFPŻ. Inną inicjatywą branży spożywczej, realizowaną w całej Unii Europejskiej, jest system znakowania GDA. To dodatkowe oznaczenia informujące o poziomie pokrycia zapotrzebowania dziennego na energię, cukier, tłuszcz czy sól.  – Dzięki takiemu systemowi konsument może podczas zakupów podjąć świadomą decyzję, czy dany produkt jest odpowiedni dla jego stanu zdrowia, wieku, diety. Dajemy prostą i zrozumiałą dodatkową informację o właściwościach żywieniowych produktu – podsumowuje Andrzej Gantner. Kwestia samoregulacji w zakresie reklamy jest tylko jedną z wielu inicjatyw przemysłu spożywczego w walce z otyłością wśród najmłodszych. Firmy inicjują wiele projektów z zakresu edukacji żywieniowej i propagowania zdrowych nawyków. Jak wynika z analiz ekspertów, dużą popularnością cieszą się także projekty z zakresu popularyzacji sportu dzieci i młodzieży, takie jak np. żeglarski Program Edukacji Morskiej czy Kinder+Sport dla dzieci zainteresowanych siatkówką. O efektach tych programów rozmawiano na eksperckiej debacie zorganizowanej podczas prezentacji IV raportu CSR Grupy Ferrero w ambasadzie Włoch w Warszawie. źródło: Newseria
Czytaj więcej

Omega 3: kwas tłuszczowy uzyskany z ryb zapobiega ryzyku cukrzycy

Wysokie stężenie długołańcuchowych kwasów tłuszczowych omega - 3 w surowicy krwi może zmniejszyć ryzyko cukrzycy typu 2. – według badań Uniwersytetu Wschodniej Finlandii opublikowanych niedawno w Diabetes Care. Źródłem tych kwasów tłuszczowych są ryby i oleje rybne. Cukrzyca typu 2 staje się coraz bardziej rozpowszechniona na całym świecie. Nadwaga jest najbardziej znaczącym czynnikiem ryzyka, co oznacza, że dieta i styl życia wśród innych czynników odgrywają ważną rolę w rozwoju cukrzycy typu 2. Wcześniejsze badania wykazały, że kontrola wagi, ćwiczenia oraz wysokie stężenie kwasu linolowego w surowicy związane są ze zmniejszonym ryzykiem wystąpienia cukrzycy. Jednak ustalenia dotyczące spożycia ryb lub długołańcuchowych kwasów tłuszczowych omega - 3 i ich wpływu na ryzyko wystąpienia cukrzycy były sprzeczne. Ich ochronne właściwości były głównie obserwowane w populacjach azjatyckich, natomiast podobnej zależności nie zaobserwowano w badaniach europejskich i amerykańskich. W kilku badaniach stwierdzono, że duże spożycie ryb zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2. Kuopio Ischaemic Heart Disease Risk Factor Study (KIHD), badania nad czynnikiem ryzyka chorób niedokrwienia serca, przeprowadzono u 2212 mężczyzn w wieku 42-60, w latach 1984-1989. Określało ono stężenie kwasów tłuszczowych omega 3 w surowicy krwi. Podczas obserwacji trwającej ponad 19 lat, u 422 mężczyzn rozpoznano cukrzyce typu 2. Stężenia długołańcuchowych kwasów tłuszczowych omega 3 zostały użyte w celu rozdzielenia badanych na cztery kategorie. Ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 u mężczyzn z najwyższym poziomem stężenia w surowicy krwi kwasów tłuszczowych omega 3. było o 33 % niższe, niż u tych, którzy mieli najniższy poziom. Badanie pokazuje związek pomiędzy spożyciem ryb i ryzykiem wystąpienia cukrzycy typu 2 . Dobrze zbilansowana dieta powinna zawierać co najmniej dwa posiłki rybne w tygodniu, najlepiej tłuste ryby. Ryby bogate w długołańcuchowe kwasy tłuszczowe omega 3 to m.in. łosoś, pstrąg tęczowy, sielawy, leszcze, śledzie, sardele, sardynki i makrele, natomiast czarniak i dorsz atlantycki nie są dobrym wyborem. Kontrola wagi, zwiększenie aktywności fizycznej i dobrze zbilansowana dieta według zaleceń stanowią podstawy zapobiegania cukrzycy. Magda Strzyklaska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Witamina B3 i błonnik chronią przed rakiem i zapaleniem jelita grubego

Poprzednie badania sugerują, że dieta bogata w błonnik może zmniejszyć ryzyko zapalenia okrężnicy i raka. Jednakże najnowsze badania sugerują, że niacyna, zwana również witaminą B3 może także chronić przeciwko tym chorobom. Zespół badawczy, w tym współautor dr Vadivel Ganapathy z Uniwersytetu Medycznego w Georgii, mówi, że ich odkrycia pomogą wyjaśnić, dlaczego dieta bogata w błonnik może zmniejszyć ryzyko problemów zdrowotnych związanych z okrężnicą i sugeruje, że niacyna - suplement już wykorzystywany do regulowania poziomu cholesterolu - może zachować zdrowe jelito grube u osób, które spożywają niskobłonnikową dietę. Aby poprzeć swoje wyniki, niedawno opublikowane w czasopiśmie „Immunity”, badacze przeprowadzili badania na myszach. Odkryli, że myszy, którym brakowało receptora zwanego Gpr109a były bardziej narażone na zapalenie i raka jelita grubego. Ale przy podawaniu niacyny myszom, u których nie stwierdzono zdrowych bakterii okrężnicy - ponieważ zostały zniszczone przez antybiotyki - naukowcy odkryli, że witamina pchnęła komórki odpornościowe w kierunku trybu przeciwzapalnego. Zespół podkreśla, że to wydaje się tylko zdarzać się w okrężnicy i że dieta bogata w błonnik znacznie zwiększa poziom maślanów. Maślany aktywują receptor Gpr109a komórek odpornościowych - makrofagów i komórek dendrytycznych - w okrężnicy. Dr Singh wyjaśnia, że komórki te wytwarzają immunologiczne cząsteczki przeciwzapalne oraz przekazują sygnały do komórek T - białych krwinek, które odgrywają istotną rolę w układzie odpornościowym. Dodatkowo, komórki nabłonkowe wyściełające jelita grubego są aktywowane przez maślan by produkować cykotiny- rozpuszczalne białka, które pomagają w gojeniu się ran. Dr Singh stwierdza, że proces ten ma kluczowe znaczenie w przypadku leczenia zapalenia jelit, np. choroby Leśniowskiego-Crohna czy wrzodziejącego zapalenia okrężnicy. Niacyna ma właściwości chroniące jelito grube Dr Ganapathy mówi, że aby okrężnica człowieka była chroniona, musi mieć receptor Gpr109a obok wysokiego spożycia błonnika by produkować maślan, który aktywuje receptor. Doktor Singh zauważa, że ich odkrycia sugerują, że duże dawki niacyny mogą mieć podobny efekt, co jest dobrą wiadomością dla osób, które mają dietę o niskiej zawartości błonnika. „Uważamy, że mega dawki niacyny mogą być użyteczne w leczeniu i / lub profilaktyce wrzodziejącego zapalenia okrężnicy, choroby Leśniowskiego-Crohna, raka jelita grubego, a także rodzinnej polipowatości gruczolakowatej (FAP), która jest chorobą genetyczną, powodującą polipy, które rozwijają się w obrębie przewodu żołądkowo-jelitowego.” Angelika Masłowska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Naukowcy obalają mit, że picie kawy odwadnia

Nowe badanie, opublikowane w PLOS ONE, udowodniło, że nie ma żadnego związku pomiędzy piciem kawy a odwodnieniem. Badanie przeprowadzone przez grupę badaczy z Uniwersytetu w Birmingam, wykazali, że umiarkowane ilości picia kawy nie powoduje odwodnienia i przyczynia się do dziennego przyjmowania płynu przez pijących kawę tak jak inne płyny. Wcześniejsze badania pokazują skutki kofeiny, jako środka moczopędnego, co sprzyja powszechnemu przekonaniu, że napoje zawierające kofeinę, np. kawa mają taki efekt. Jednakże efekt spożycia kawy w bilansie płynów nie może być porównywalny z czystą kofeiną. Co ciekawe, przed publikacją tego badania, tylko 2 inne raporty zawierały szczegółowe badania nad wpływem kofeiny w postaci kawy - z niejednoznacznymi wynikami. To jest pierwsze badanie, które bezpośrednio ocenia efekty umiarkowanego spożycia kawy w porównaniu z taką samą objętością wody. Sophie Killer, badaczka doktorancka i autorka badania komentuje: „Mimo braku naukowych dowodów, powszechnie uważa się, że konsumpcja kawy może prowadzić do odwodnienia i powinna być unikana albo zredukowana w celu utrzymania zdrowej równowagi płynów. Nasze badanie miało na celu ustalenie, czy regularne picie kawy, w normalnych warunkach życia, jest szkodliwe dla stanu płynów pijącego.” W próbie regularnie pijących kawę, badaczka i jej koledzy z zespołu zmierzyli efekt umiarkowanego spożycia czarnej kawy w porównaniu z taką samą ilością wody. 50 mężczyzn uczestniczących w badaniu byli testowani w dwóch fazach, gdzie poproszono ich o picie 4 kubków (200 ml) czarnej kawy albo wody każdego dnia przez 3 dni. W drugim etapie, ci którzy początkowo pili kawę zaczęli pić wodę i odwrotnie. Dwie fazy badania były od siebie rozdzielone 10 dniami „wypłukania”. Kobiety były wykluczone z badania z powodu prawdopodobnego wahania poziomu płynów z powodu cyklu menstrualnego. Jeśli chodzi o ocenę stanu nawadniania, naukowcy wykorzystali różne środki mierzenia nawadniania w tym masy ciała, całkowitą wodę w organizmie a także analizę krwi i moczu. Nie stwierdzono istotnych różnic w totalnej licznie wody w organizmie lub w krwi, pomiędzy tymi którzy pili kawę a tymi, przyjmującymi wodę. Ponadto nie zaobserwowano żadnych różnic w 24 godzinnej objętości moczy pomiędzy tymi grupami. „Odkryliśmy, że umiarkowane spożycie kawy, 4 kubki każdego dnia, nie spowodowało znaczących różnic w nawadnianiu organizmu w porównaniu z piciem wody.” – powiedziała Sophie Killer, dodając: jednak: „Możemy stwierdzić, że informację które udowodniliśmy w przekonaniu społecznym odnośnie odwodnienia, powinno zostać zaktualizowane w celu odzwierciedlenia tych ustaleń.” Autor: Magda Strzykalska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Epigenetyka: nowy związek między odżywianiem a rakiem

Zapraszamy również do przeczytania innego artykułu: Zasady postępowania w przypadku niezłośliwych guzów jajnika W niedawno wydanym artykule pochodzącym z czasopisma „Nutrition and Cancer” badacze poinformowali o możliwych skutkach diety na ekspresje genów poprzez mechanizmy epigenetyczne. Wyjaśniono, że wpływ żywienia na te mechanizmy może pomóc przewidzieć czy dana osoba ma podatność na wstąpienia raka. W ten sposób będzie można jej przepisać odpowiednie zalecenia żywnościowe lub zastosować naturalne sposoby walki z rakiem. Epigenetyczne zmiany są dziedziczne i potencjalnie są one odwracalnymi w ekspresji genów i co ważne, nie wymagają zmian w rzeczywistej sekwencji DNA. Wykorzystując to, badacze uważają, że umożliwi to pośredniczenie w sygnałach środowiskowych i zapewni połączenie między genami podatnymi na raka i czynnikami środowiskowymi, które są jego przyczynami. Zaznaczyć jednak należy, że każdy efekt ochronny jest prawdopodobnie związany z jednym składnikiem pokarmowym, dlatego też konieczna jest identyfikacja odpowiednich związków i metabolitów. Metabolizm również może wpływać na zmiany epigenetyczne. Oprócz tego, co jemy, ważne są również nasze zwyczaje żywieniowe i czynniki środowiskowe. Jest ich bowiem wiele i mogą skomplikować badania nad komponentami, które mogłyby zapobiegać rakowi. Dalsze badania są konieczne do ustalenia skutecznych dawek i stężeń bioaktywnych składników żywnościowych w profilaktyce raka i jego leczeniu. Jest to ważne dla osób zdrowych, które chcą uniknąć zachorowania, jak i dla tych z różnymi jego stadiami. Dominik Pinkowski źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

„Żołądkowy zegar” ogranicza spożywanie jedzenia o określonych porach

Naukowcy twierdzą, że znaleźli pierwszy dowód na to, że nerwy usytuowane w brzuchu są podporządkowane rytmowi okołodobowemu i ograniczają spożywanie jedzenia do określonych godzin w ciągu dnia. Wyniki te zostały opublikowane w The Journal of Neuroscience. Badacze z australijskiego University of Adelaide twierdzą, że ich odkrycia mogą dać wgląd do sposobu, w jaki żołądek mówi mózgowi, że jest głodny lub pełny. Prowadzili testy na ośmiotygodniowych myszach, by ustalić, jak nerwy w brzuchy odpowiadają na „rozciąganie” – proces, który następuje co trzy godziny po spożyciu jedzenia. Zdaniem doktora Stephena Kentisha, z Nerve-Gut Research Laboratory na University of Adelaide, nerwy te są odpowiedzialne za przekazanie mózgowi informacji o tym, ile zjadła dana osoba i kiedy należy jedzenie przerwać. Nerwy w brzuchu „zachowują się jak zegar”, by koordynować spożycie jedzenia. Badania wykazały też, że nerwy w jelitach mają minimalną wrażliwość podczas pór dnia, które utożsamia się z byciem obudzonym. „Oznacza to, że więcej jedzenia może być spożyte zanim poczujemy się pełni w czasie podwyższonej aktywności, gdy potrzebujemy więcej energii” wyjaśnia dr. Kentish. „Jednakże, gdy nastąpi zmiana w cyklu dzień-noc na porę oznaczającą spanie, nerwy w brzuchu stają się bardziej wrażliwe na rozciąganie, sygnalizują mózgowi pełność szybciej i przez to ograniczają spożycie jedzenia. Te zmiany powtarzają się co 24 godziny, zgodnie z rytmem okołodobowym, a nerwy zachowują się jak zegar, by skoordynować spożycie jedzenia z wymaganiami energetycznymi”. Pomimo że badania przeprowadzono na myszach, naukowcy wierzą, że dokładnie taki sam proces zachodzi w ciele człowieka. „Nasza teoria zakłada, że te same zależności w reakcjach nerwowych istnieją w ludzkich brzuchach, a nerwy w jelitach są mniej wrażliwe na pełność podczas dnia, a bardziej podczas nocy” mówi dr. Kentish. Dalsze badania z dziedziny wpływu rytmu okołodobowego na nawyki żywieniowe Badacze twierdzą, że ich odkrycia mogą prowadzić do ustalenia, jak na ludzkie nawyki żywieniowe wpływają zmiany w cyklu okołodobowym. Profesor Amanda Page z University of Adelaide, liderka badań, jako przykład podaje pracowników zmianowych, którzy częściej doświadczają zaburzeń snu i nieregularności w nawykach żywieniowych. Wcześniejsze badania ukazują, że pielęgniarki, które pracują na długich zmianach, biorą nadgodziny lub ich harmonogram jest niekorzystny w inny sposób są bardziej podatne na otyłość. Badacze twierdzą również, że obecnie prowadzą dalsze badania nad zmianami w rytmie okołodobowych i jego wpływem na nawyki żywieniowe oraz nad sposobem w jaki nerwy w brzuchu reagują na te zmiany. Maria Abramczyk źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Obalenie dowodów na „paradoks otyłości” przy cukrzycy

W przeciwieństwie do popularnej teorii, dorośli, którzy mają nadwagę w momencie zdiagnozowania cukrzycy nie są chronieni przed ryzykiem wcześniejszej śmierci - pokazuje badanie. Ustalenia podważyły to, co jest znane jako "paradoks otyłości". Jest to przekonanie, że osoby z prawidłową masą ciała są bardziej narażone na śmierć z cukrzycą typu 2 niż te, które mają nadwagę lub otyłość. - Jest dość spolaryzowany debata nad tym, czy to jest prawdziwe, czy nie – powiedziała Deirdre Tobias z Harvard School of Public Health w Bostonie. Wyniki pokazują, że "Nie ma korzyści płynących z posiadania nadwagi lub otyłości. W rzeczywistości widzimy, że przynajmniej wśród niepalących, nadwaga i otyłość zwiększa ryzyko. To nie jest bez znaczenia." - tłumaczy Deirdre Tobias. Tobias i jej koledzy przeanalizowali dane z dwóch dużych, długoterminowych badań: „Nurses Health Study” , które rozpoczęło się w 1976 roku oraz Health Professionals Follow- up Study, rozpoczęte w 1986 roku. Nowy raport zawiera ponad 11.000 ludzi, u których rozpoznano cukrzycę. Żadna z tych osób nie miała raka ani choroby serca w momencie diagnozy. Badane osoby były obserwowane średnio przez prawie 16 lat. W tym czasie, około 3000 z nich zmarło. Naukowcy odkryli, że ludzie z nadwagą lub otyłością w momencie rozpoznania cukrzycy były między 9 a 33 procent bardziej narażone na śmierć niż ci z normalną wagą. Ryzyko było największe wśród najcięższych uczestników. Palenie również miało związek ze śmiercią uczestników. Na przykład, kobiety palące o najniższej masie były bardziej narażone na śmierć niż kobiety palące o prawidłowej masie ciała. Ryzyko rosło wprost proporcjonalnie do wagi ciała. Wśród niepalących chorych na cukrzycę, trend był jednak bardziej bezpośredni: im niższa waga danej osoby, tym mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci. Wcześniejsze badania, leżące u podstaw „paradoksu otyłości”, stwierdzały, że osoby z normalną wagą, w momencie rozpoznania cukrzycy, były dwukrotnie bardziej narażone na śmierć w ciągu danego okresu niżeli osoby z nadwagą lub otyłością. Naukowcy stwierdzili, że problem przedstawiony we wcześniejszych badaniach, sugerujący, że dodatkowy ciężar jest ochronny w cukrzycy mogły być spowodowane faktem, iż szacunki wagi były często wykonywane dziesiątki lat po zdiagnozowaniu cukrzycy, a to z kolei mogło wypaczyć wyniki. Sara Borys źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Osoby cierpiące na przewlekłe bóle pleców a ryzyko otyłości

Nowe badania sugerują, że osoby z przewlekłym bólem krzyża mogą cieszyć się żywnością o wysokiej zawartości tłuszczu mniej niż inni. W dodatku nie poczują się nasyceni. Przewlekłe bóle pleców często idą w parze z otyłością. Badania sugerują, że zmiany w systemach nagrody w mózgu może być jednym z powodów. Wcześniejsze badania wykazały, że u osób z przewlekłym bólem krzyża często zachodzą zmiany w obszarach mózgu, które są związane z jedzeniem i przyjemnością. - Pacjenci, którzy cierpią z powodu przewlekłego bólu krzyża mogą być narażeni na ryzyko przejadania się, zwłaszcza z powodu wysoko energetycznej żywności - powiedział dr Paweł Geha Reuters Health. - Radziłbym im trzymać się z dala od diety bogatej w tego typu żywność (np. frytki, budyń itp.) oraz rozwijać nawyki jedzenia zdrowych produktów. – dodaje. Dr Geha i jego zespół zatrudnili 18 osób z przewlekłym bólem krzyża oraz 19 zdrowych uczestników stanowiących grupę porównawczą. Pierwszym poleceniem dla uczestników była ocena smaku czterech próbek puddingu o zróżnicowanej zawartości tłuszczu. Procedurę tę powtórzono z napojami o smaku pomarańczowym, które zawierały różne ilości cukru. Uczestnicy wrócili w inny dzień i mogli zjeść tyle ich ulubionego budyniu, na ile mieli ochotę. Potem oceniono jak syci się czują. Podczas pierwszej sesji, obie grupy oceniły podobnie smak deserów, ale osobom z bólem pleców nie smakowało w takim stopniu jak osobom zdrowym. Zdrowi uczestnicy ocenili desery między poziomami "lubię umiarkowanie" i "lubię bardzo". Natomiast osoby z bólem pleców ocenili ten sam deser pomiędzy "lubię nieznacznie" i "lubię umiarkowanie." Soki pomarańczowe zostały ocenione w obu grupach tak samo. Naukowcy odkryli, że zdrowi uczestnicy, którzy bardziej lubią pudding zjedli go więcej. Nie był to natomiast przypadek wśród osób z bólem pleców. Wśród zdrowych ludzi odnotowano również, że czuli się mniej głodni, kiedy jedli więcej kalorii w budyń. Niestety zależność ta nie wystąpiła wśród osób cierpiących na ból pleców. - Badanie sugeruje, że przewlekły ból pleców dotyka relacji pacjenta z jedzeniem tak, że pacjenta przyjemność z jedzenia zmniejsza się a zdolność do oceny kiedy przestać jeść również się osłabia, prowadząc do przejadania się i przyrostu masy ciała - powiedział doktor Naum Shaparin z Reuters Health. źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Kofeina może wzmacniać pamięć długotrwałą

Liczne badania wskazują, że kofeina posiada wiele korzyści dla zdrowia. Nowe badania sugerują, że dawka kofeiny po nauce może przyczynić się do wzmocnienia pamięci długotrwałej. Zespół badawczy, kierowany przez Daniela Borota z Johns Hopkins University w Baltimore, zwraca uwagę, że chociaż poprzednie badania analizowały działanie kofeiny jako wzmacniacza poznawczego, to jej wpływ na pamięć długotrwałą nie był do tej pory szczegółowo rozpatrywany. W swoich dociekaniach, badacze analizowali 160 uczestników w wieku od 18 do 30 lat. W pierwszym dniu badania, pokazywano uczestnikom zdjęcia różnych obiektów i zostali poproszeni o określenie ich jako rzeczy znajdujących się „wewnątrz pomieszczeń” bądź „na zewnątrz”. Wkrótce po tym zadaniu, losowo przydzielono ich do grupy przyjmującej 200 mg kofeiny w postaci pigułki bądź do grupy przyjmującej placebo. Następnego dnia uczestnikom pokazano te same zdjęcia, jak również kilka nowych. Badacze poprosili ich o zidentyfikowanie, które zdjęcia były „nowe”, które „stare” lub „podobne do oryginalnych zdjęć”. 200 mg kofeiny wzmacnia pamięć Naukowcy odkryli, że osoby, które przyjmowały kofeinę lepiej identyfikowały zdjęcia, które były podobne do oryginalnych. Jednakże, badacze zauważają również, że obie grupy były w stanie trafnie odróżnić, czy zdjęcia są stare czy nowe. Zespół badawczy przeprowadził dalsze eksperymenty przy użyciu 100 mg i 300 mg dawki kofeiny. Okazało się, że wyniki po dawce 200 mg kofeiny były lepsze w porównaniu z dawką 100 mg, jednak nie stwierdzono poprawy w przypadku dawki 300 mg. „A zatem, możemy stwierdzić, że dawka przynajmniej 200 mg jest najmniejszą wymaganą do zaobserwowania wpływu kofeiny na wzmocnienie pamięci”, zauważają autorzy badania. Zespół odkrył również, że wydajność pamięci nie uległa poprawie, jeśli badanym podano kofeinę godzinę przed przeprowadzeniem próby identyfikacji zdjęć. Badacze twierdzą, że istnieje wiele możliwości wpływu kofeiny na poprawę pamięci długotrwałej. Na przykład, może ona blokować cząsteczkę zwaną adenozyną, uniemożliwiając tym samym zatrzymanie działania noradrenaliny - hormonu, który ma pozytywny wpływ na pamięć. Zwracają uwagę, że dalsze badania powinny skupić się na zrozumieniu mechanizmów, dzięki którym kofeina wpływa na pamięć długotrwałą. Potencjalne korzyści i ryzyko związane z konsumpcją kofeiny Według najnowszych danych US Food and Drug Administration (FDA), Amerykanie średnio konsumują 300 mg kofeiny dziennie. Głównymi źródłami tego związku są kawa, herbata i napoje bezalkoholowe. Liczne badania wskazują, że kofeina jest korzystna dla zdrowia. W ubiegłym roku przeprowadzono badania sugerujące, że napoje zawierające kofeinę mogą zmniejszyć ryzyko choroby wątroby, zaś inne analizy mówią, że picie 2-4 filiżanek kawy dziennie może zmniejszać ryzyko popełnienia samobójstwa. Jednak nie wszystkie doniesienia naukowe są tak optymistyczne. Jedno z badań sugeruje, że spożycie tej używki jest w stanie zakłócić rytm snu, zaś inne wnioskuje, że kofeina z napojów energetycznych może zaburzać funkcjonowanie serca. Marcin Wądołowski źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Nowe leczenie otyłości możliwe dzięki najnowszemu odkryciu białka

Według Centrum Kontroli i Prewencji Chorób więcej niż jedna trzecia dorosłych Amerykanów jest teraz otyła. Ale nowe badania opublikowane w czasopiśmie „Journal of Neuroscience” pokazują szczegóły, jak białko w mózgu reguluje przyjmowanie pokarmu i masę ciała – otwiera to nowe drzwi przy leczeniu otyłości. Odkrycia zespołu badawczego kierowanego przez Maribel Rios, profesora nadzwyczajnego wydziału neurologii na Uniwersytecie Medycznym w Tufts, mogą pomóc wyjaśnić, dlaczego niektóre leki, takie jak gabapentyny i pregabaliny, mogą powodować, że ludzie przybierają na wadze. Badacze odkryli, że białka alfa2/delta-1- które wcześniej nie były związane z otyłością - wspomagają działanie białka zwanego neurotropowym czynnik pochodzenia mózgowego (brain-derived neurotrophic factor -BDNF). Zespół badawczy stwierdził, że niski poziom BDNF był związany z obniżoną funkcją alfa2/delta-1 w podwzgórzu -obszarze mózgu, który odgrywa ważną rolę w regulacji masy ciała i spożywania żywności. Tłumione białko alfa2/delta-1 powoduje przyrost masy ciała Przy użyciu modeli myszy, badacze hamowali białko alpha2/delta-1. To spowodowało, że myszy spożywały 39% więcej żywności w porównaniu z myszami kontrolnymi w okresie 7 dni, co powodowało ich tycie. Gdy białko przywrócono do normalnego poziomu, myszy jadły mniej i uzyskały mniejszy ciężar. Ich poziom cukru we krwi powrócił do normy. „Kiedy ponownie wprowadzono alfa2/delta-1 u otyłych myszy pozbawionych BDNF w mózgu, widzieliśmy o 15-20% zmniejszenie spożycia żywności i znaczne zmniejszenie przyrostu masy ciała”, wyjaśnia Rios. „Wiemy, że niski poziom białka BDNF w mózgu prowadzi do przejadania się i otyłości u myszy. Braki w BDNF były również związane z otyłością u ludzi. Obecnie odkryliśmy, że białko alpha2/delta-1 jest konieczne dla prawidłowego funkcjonowania BDNF, co daje nam potencjalne nowe metody leczenia otyłości.” Odkrycia mogą pomóc złagodzić wagę przy stosowaniu leków Niektóre leki, takie jak gabapentyny i pregabaliny - stosowane w leczeniu padaczki i bólów nerwowych- mogą powodować przybieranie na wadze. Badacze wierzą, że leki oddziaływają tak poprzez hamowanie białka alfa2/delta-1 w podwzgórzu, a to odkrycie może doprowadzić do opracowania nowych metod leczenia, które mogą powstrzymać przyrost masy ciała u pacjentów, którzy biorą ten lek. Angelika Masłowska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Dieta śródziemnomorska zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę

Według American Diabetes Association, 25,8 mln dorosłych i dzieci w Stanach Zjednoczonych choruje na cukrzycę . Choroba ta jest także powszechna wśród osób powyżej 50. roku życia, ale nowe badania sugerują, że osoby starsze mogą zmniejszyć ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 przez wprowadzenie w życie diety śródziemnomorskiej. Badania nad wpływem diety śródziemnomorskiej Dieta śródziemnomorska składa się głównie z warzyw, owoców, ziaren, oliwy z oliwek, produktów pełnoziarnistych i ryb. Poprzednie badania dowiodły, że istnieje wiele korzyści dla zdrowia płynących z tej diety. Pod koniec ubiegłego roku, Medical News Today ogłosiło wyniki badania sugerujące, że kobiety w średnim wieku mogą mieć dłuższą żywotność i lepsze zdrowie, jeśli przestrzegają diety, z kolei inne badania sugerują, że taka dieta może zmniejszyć ryzyko udaru mózgu. Według badań z Hiszpanii, diety niskokaloryczne są skuteczne w zapobieganiu cukrzycy. W badaniu zamieszczonym w czasopiśmie „Annals of Internal Medicine” badacze analizowali 3541 mężczyzn i kobiet bez cukrzycy w wieku 55 - 80 lat , którzy byli w grupie wysokiego ryzyka chorób serca - stan znany jako czynnik ryzyka związany z cukrzycą typu 2. Naukowcy twierdzą, że po śródziemnomorskiej diecie z dodatkiem ekstra oliwy z oliwek lub orzechów można zmniejszyć ryzyko cukrzycy typu 2 dla osób starszych . Wszyscy uczestnicy byli losowo przypisano do jednej z trzech diet. Pierwsza była to dieta śródziemnomorska, w której badani musieli spożywać 50ml ekstra oliwy z oliwek dziennie. Niektórzy uczestnicy do śródziemnomorskiej diety spożywali 30g mieszanych orzechów każdego dnia, natomiast pozostałe podmioty przeszły na dietę o niskiej zawartości tłuszczu. Podczas 4 - letniego okresu obserwacji, uczestnicy diety śródziemnomorskiej otrzymali wskazówki od dietetyków. Zostali pouczeni, aby zwiększyć spożycie owoców, warzyw, fasoli, i ryb, a unikać czerwonego lub przetworzonego mięsa, masła i słodyczy. Badacze żadnemu z badanych nie kazali ograniczyć spożycia kalorii ani zwiększyć aktywności fizycznej. Wyniki badań nad dietą Pod koniec okresu obserwacji, naukowcy odkryli, że u 273 uczestników rozwinęła się cukrzyca. Spośród nich 101 było na diecie niskotłuszczowej, a 80 pochodziło z grupy śródziemnomorskiej diety, w której występował dodatkowo ekstra oliwy z oliwek, a 92 osoby były w grupie z dietą śródziemnomorską z dodatkiem orzechów. Naukowcy twierdzą, że wyniki ich badań sugerują : "Śródziemnomorska dieta bez ograniczeń kalorycznych , które uzupełnia oliwa z oliwek lub orzechów może zmniejszyć ryzyko cukrzycy typu 2 ". Badacze doszli do wniosku, że diety śródziemnomorska jest ”smaczna i zrównoważona", związku z tym może to mieć konsekwencje dla zdrowia publicznego w celu zapobiegania cukrzycy. Katarzyna Bałdyka źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej

Pozostałości pestycydów w prawie połowie produktów spożywczych

Prawie połowa organicznych świeżych owoców i warzyw testowanych w Kanadzie w ciągu ostatnich dwóch lat zawierały pozostałości pestycydów – donosi CBC News według danych dostarczonych i analizowanych przez Canadian Food Inspection Agency (CFIA). 45,8 procent badanych próbek posiadały pozytywny ślad pestycydu, 1,8 procent owoców i warzyw – naruszyły maksymalne dopuszczalne granice obecności pestycydów w Kanadzie. Dane, które napłynęły do CBC News w ramach ustawy federalnej Dostępu do Informacji obejmują testowanie ekologicznych owoców i warzyw próbą od września 2011 do września 2013 roku. Wyniki nie były dla mieszkańca Winnipeg, ekologicznego konsumenta Mathieu Rey tym, czym się spodziewał: "Bardzo bym chciał, aby te produkty były bez pestycydów. To jest to, czego szukam.” – mówi w wywiadzie Rey. „Ufam firmom, które zapewniają nam produkty wolne od pestycydów.” – dodaje. CFIA powiedziało dla CBC News, że żaden z wyników badań nie stanowił zagrożenia dla zdrowia. Warto także dodać, iż Agencja nie przeszkodziła w sprzedaży produktów, uważanych jako ekologiczne. Większość świeżych produktów w celach badawczych była importowana, tylko jedna piąta z próbek objętych badaniem pochodziła z Kanady. Spośród krajowych próbek, około 43 procent testowanych otrzymało pozytywny wynik dla co najmniej jednego pestycydu - nieco mniejszy wynik niż 46%-procentowe próbki z importu. Matthew Holmes, dyrektor wykonawczy The Canada Organic Trade Association, stowarzyszenia promującego handel i środowisko ekologiczne w Ameryce Północnej z siedzibą w Ottawie, nazywa wyniki sprawy w ten sposób: "Widzimy pozostałości pestycydów w całym naszym środowisku. Jest w naszej glebie, są w naszej wodzie pitnej, a teraz wychodzi nowy raport pokazujący pestycydy nawet w płodowej krwi pępowinowej. Więc niestety, jest naprawdę trudno utrzymać zerowy poziom pestycydów na dłużej”. Pestycydy mierzono w ilości tak małej jak 0,0001 cząstek na milion (ppm) w stopniu większym niż trzy ppm. "Są to bardzo małe ilości.” – mówi Holmes. Rick Holley, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa żywności na Uniwersytecie w Manitobie, zgodził się z tym, iż mierzony poziom pozostałości jest mały. Dodaje, że dane wskazują, iż konsumenci, którzy często dodatkowo płacą za ekologiczną żywność, nie zawsze dostają wartość tych pieniędzy. "Jeśli pieniądze są wydawane w celu uniknięcia pestycydów i dostępu do żywności, która jest zdrowa, to myślę, że pieniądze nie są dobrze wydawane” - dodał Holley. Holley twierdzi, że to po części dlatego, że metody analityczne są zdolne do wykrywania pozostałości pestycydów w jednostkach na miliard lub trylion, znacznie poniżej dopuszczalnych limitów. Wyjaśnił, że pestycydy mogą dostać się na produkty ekologiczne poprzez zanieczyszczenie wód lub do gleby przez pestycydy przenoszone opryskiem sąsiednich gospodarstw, a także poprzez kontakt z nieekologicznymi produktami tuż po zbiorach. Według Holleya, niektóre z większych pomiarów pozostałości pestycydów wskazują produkowanie organicznych produktów z celowym stosowaniem pestycydów, co jest niedozwolone. "Tam gdzie występują poziomy pozostałości pestycydów, są one na poziomie lub wyżej dopuszczalnego poziomu pozostałości, myślę że są prawdopodobne dowody na to.” – dodaje. Weźmy, na przykład, pomidora ekologicznego przywożonego z Meksyku, badane w regionie Manitoba, Saskatchewan. Badano go względem czterech różnych pestycydów i zawierał pozostałości dwóch z nich – dla obu w ilościach, które przekroczyły dopuszczalne granice dla tych pestycydów. Importowany organiczny pieprz z Meksyku, próbkowany w Quebec został zbadany na 13 różnych pestycydów i odnalezione znikome ślady na 10 z nich. Żadna z ilości mierzonych na tym pieprzu nie przekraczała maksymalnego poziomu pozostałości pestycydów. Holmes stwierdził, że wcześniejsze badania wykazały iż ilość i częstotliwość występowania pozostałości pestycydów w produkcji ekologicznej są niższe niż te w nieekologicznych. "Myślę, że konsumenci szukają niekoniecznie produktów z zerową ilością pestycydów, ale chcą przyczynić się do zredukowania pozostałości pestycydów tak bardzo jak jest to możliwe.” – Mówi Holmes. Przyznał, że jest wiele do zrobienia ze strony producentów żywności ekologicznej, chciałby również zobaczyć coraz to mniejszą liczbę pestycydów w produktach. "Sektor organiczny absolutnie wierzy w ciągłe doskonalenie, chciałbym zobaczyć jak poziom pestycydów idzie w dół na wszystkich produktach, nie tylko ekologicznych.” – dodaje. Pestycydy syntetyczne nie są dozwolone na mocy przepisów produkcji ekologicznych, ale niektóre inne środki ochrony roślin są dopuszczalne. CFIA nie przeanalizowała danych w celu ustalenia, jaka część pozytywnych testów są pestycydy dopuszczone w produkcji ekologiczne. Na przykład, 77% próbek ekologicznych winogron przetestowano pozytywnie; jabłka były w połowie z pozytywnym wynikiem testowym 45%, a marchewki miały niższy wskaźnik pozytywnego wyniku – 30%. Kanadyjski rząd przedstawił Rozporządzenie o Produktach Organicznych w 2009 r. i wymaga od producentów produktów ekologicznych aby ich produkty były certyfikowane. Certyfikatorzy przeprowadzają coroczne kontrole rolników, w celu sprawdzenia czy są przestrzegane określone zasady. Rola Yehia, krajowego kierownika działu ochrony konsumentów CFIA, powiedziała, że: "Jeśli niedopuszczalne substancje znajdują się w produktach ekologicznych, chcemy powiadomić wtedy CFIA - akredytowaną jednostkę certyfikującą, która żąda od podmiotu podjęcia działań naprawczych." "Mamy dobre stosunki w branży, więc będziemy pracować razem nad tym, aby poprawić wszelkie luki w systemie." – dodaje Yehia. Magda Strzykalska źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej