DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ ZDROWOTNYCH

DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ ZDROWOTNYCH*     1). Codzienna aktywność fizyczna i odpowiednia dieta jest kluczem do zdrowia. Przede wszystkim strzeż się nadwagi i otyłości. 2). Podstawą prawidłowej diety jest różnorodność spożywanych produktów. Jedz 3 – 5 posiłków dziennie, w tym koniecznie śniadanie. Pamiętaj, że przerwy między posiłkami nie powinny być dłuższe niż 4 godziny. 3).  Znaczną część twojej codziennej diety powinny stanowić warzywa. Codziennie jedz również owoce. 4). Pełnoziarniste produkty zbożowe (np. chleb razowy czy pełnoziarnisty, grube kasze) powinny być dla ciebie głównym źródłem energii. 5). Codziennie co najmniej dwa razy dziennie spożywaj mleko i jego przetwory: jogurty, kefiry czy sery. 6).  Spożywaj mniej tłuszczów zwierzęcych, więcej roślinnych, szczególnie oleju rzepakowego i margaryn miękkich. 7). Spożywaj głównie mięso drobiowe, ryby oraz nasiona roślin strączkowych np. grochu, fasoli czy soi, ograniczaj spożycie tłustego mięsa czerwonego. 8). W codziennej diecie ograniczaj spożycie cukru i soli. 9). Dostarczaj organizmowi wystarczającą ilość płynów (głównie wody) – minimum2 litry dziennie. 10). Unikaj alkoholu.   Stosowanie Dziesięciorga Przykazań Zdrowotnych pozwala na unikanie błędów żywieniowych. (zasady zdrowego żywienia wypracowane przez Radę ds. Diety, Aktywności Fizycznej i Zdrowia przy Ministrze Zdrowia)   Źródło: Główny Inspektorat Sanitarny
Czytaj więcej

Najwyższa Izba Kontroli o otyłości wśród uczniów

NIK o otyłości wśród uczniów   W Polsce przybywa dzieci dotkniętych problemem nadwagi i otyłości. Już 18 proc. uczniów zmaga się z tym narastającym problemem cywilizacyjnym. Środki zaradcze podejmowane przez szkoły i administrację publiczną są nieskuteczne, a dla wielu gmin wciąż ważniejsze jest to, ile zarabiają szkolne sklepiki, niż to, jaką żywność oferują. NIK skontrolowała działania administracji publicznej oraz szkół w zakresie zapobiegania nadwadze i otyłości u dzieci i młodzieży szkolnej. Kontrolą objęto lata 2009 - 2011 (pierwszy kwartał). Tylko w dwóch szkołach (na 52 skontrolowane) nie stwierdzono przypadków nadwagi i otyłości wśród uczniów. W pozostałych placówkach problem narasta, pomimo formalnie podejmowanych działań zapobiegawczych. W 87 proc. szkół prowadzących sklepiki oraz 75 proc. posiadających automaty spożywcze oferowano produkty o niskiej wartości odżywczej, niezalecane przez dietetyków (np. chipsy, słodkie napoje gazowane, napoje energetyzujące), podczas gdy aż 1/3 szkół nie zapewniała uczniom możliwości zjedzenia obiadu. Co ciekawe, sklepiki z żywnością fast food znajdowały się także m.in. w czterech z ośmiu szkół posiadających tytuł „Szkoła promująca zdrowie”. W żadnej ze skontrolowanych gmin rada nie skorzystała z prawa do podjęcia uchwały wycofującej ze szkolnych sklepików produkty o niskiej wartości odżywczej. Nie podjęto także działań ograniczających zainteresowanie dzieci tego typu żywnością. Sklepiki z produktami zaliczanymi wyłącznie do zdrowej żywności funkcjonowały jedynie w 16 proc. skontrolowanych szkół. Specjaliści zwracają uwagę, że samorządy - szczególnie te borykające się z problemami finansowymi - nierzadko oczekują od dyrektorów szkół, aby dochody z wynajmu powierzchni pod sklepiki, wspomagały budżet szkoły.   Podejmowane przez gminy i szkoły próby propagowania zdrowego stylu życia wśród dzieci i młodzieży są najczęściej niespójne, przypadkowe, doraźne i dlatego nieskuteczne. Samorządy głównie rozbudowywały bazę sportowo-rekreacyjną oraz organizowały imprezy sportowo-turystyczne. Tylko dwie gminy (Chełm, Elbląg) opracowały raporty dot. potrzeb zdrowotnych uczniów, które stały się podstawą lokalnych działań prozdrowotnych. Programy wychowawcze wszystkich skontrolowanych szkół zawierały wprawdzie zagadnienia dotyczące szeroko rozumianych działań sprzyjających zdrowiu, ale tylko w 1/3 z nich określono zadania bezpośrednio związane ze zwalczaniem nadwagi lub otyłości. Poszczególne szkoły brały udział w ogólnopolskich programach prozdrowotnych (m. in. Trzymaj formę, Szklanka mleka, Owoce w szkole). NIK zwraca jednak uwagę, że ocena skuteczności programów jest niemożliwa, ponieważ żaden z nich nie został poprzedzony analizą stanu wyjściowego: nie sprawdzono, jaka jest skala zjawiska nadwagi i otyłości w danej szkole, ani jakie są rzeczywiste potrzeby uczniów. Dyrektorzy szkół zbyt rzadko wykorzystywali także wyniki wykonanych już badań: wszystkie szkoły zapewniły warunki do przeprowadzania badań przesiewowych, pozwalających na wykrycie ewentualnych zaburzeń w stanie zdrowia uczniów, jednak w ¼ z nich pielęgniarka szkolna nie przedstawiała ich wyników radzie pedagogicznej. Żadna ze skontrolowanych szkół nie uwzględniła w planach doskonalenia zawodowego nauczycieli problematyki z zakresu walki z nadwagą i otyłością. Jednocześnie większość ankietowanych przez NIK nauczycieli przyznała, że nie jest przygotowana do udzielenia pomocy uczniom w zapobieganiu nadwadze i otyłości.   Nadwaga i otyłość to gwałtownie narastający problem zdrowia publicznego. Obecnie w Europie nadwagę ma jedno na czworo dzieci. Otyłość generuje nie tylko olbrzymie obciążenia zdrowotne, ale także ekonomiczne, pochłaniając w niektórych państwach członkowskich UE do 6 proc. rządowych wydatków na opiekę zdrowotną. Dlatego programy poprawy żywienia i walki z otyłością stały się priorytetem dla wszystkich krajów Unii Europejskiej. W odpowiedzi na zalecenia Komisji Europejskiej Ministerstwo Zdrowia m. in. z Instytutem Żywności i Żywienia realizują Program zapobiegania nadwadze i otyłości oraz przewlekłym chorobom niezakaźnym poprzez poprawę żywienia i aktywności fizycznej na lata 2007 - 2011 POL-HEALTH. Budżet tego programu jest uzależniony od wielkości środków zagwarantowanych corocznie w budżecie Ministra Zdrowia. Środki finansowe na realizację programu w latach 2007-2011 szacowano początkowo na 12 mln zł, faktycznie zaplanowano kwotę o połowę mniejszą - 5,9 mln zł, a w rzeczywistości wydatkowano (w latach 2007-2010) niespełna 2,4 mln zł.
Czytaj więcej

Białko w zywieniu sportowców

Białko w żywieniu sportowców   Szacuje się, że około 40% wszystkich białek organizmu ludzkiego zawarta jest w mięśniach szkieletowych. Związane z aktywnością fizyczną nasilony metabolizm mięśniowy, decyduje o tym, że białko uważane jest za jeden z kluczowych składników w żywieniu sportowców.   Wiedza na temat znaczenia białka w żywieniu sportowców kształtowała się już od czasów antycznych. Starożytnych olimpijczyków w czasie przygotowania do zawodów obowiązywała dieta bazująca na serach, owocach, oliwkach i zbożach. Tak było do V wieku p.n.e., kiedy to Dromeus ze Stymfalosu, zwycięzca diaulosu na dwóch kolejnych igrzyskach olimpijskich, jako pierwszy do swoich posiłków dołączył mięso. Pierwowzorem diety obowiązującej wśród kulturystów może być menu Milo z Crotonu. Zgodnie opisem zawartym w pracach Deipnosophista, legendarny zapaśnik codziennie spożywał 9 kg mięsa,9 kg chleba i 8,5 l wina. Model diety wysokobiałkowej propagowany był wśród sportowców aż do XX wieku. Rozwój badań w ostatnim stuleciu pozwolił na uszczegółowienie zaleceń co do spożycia białka u osób o różnym poziomie aktywności fizycznej oraz obalić krążące na ten temat mity. Doniesienia najnowszych badań pokazują, że dla sportowców ważna może być nie tylko ilość i jakość białka w diecie, ale również jego rozkład na posiłki.   Ile dla biegacza, ile dla siłacza? Określenie zapotrzebowania na białko jest istotne ze względu na nieustannie przebiegające w organizmie procesy metabolizmu – rozpadu i syntezy białek ustrojowych (tzw. turnover białka). Za normę zapewniającą utrzymanie równowagi azotowej w organizmie osoby dorosłej uważa się spożycie białka na poziomie 0,8–2 g białka/kg m.c./d. Stanowi to zwykle 10-15% wartości energetycznej codziennej diety. W przypadku osób o wysokiej aktywności fizycznej określenie optymalnego poziomu białka wymaga większej precyzji. Mimo różnic występujących w zaleceniach formułowanych przez niezależne grupy ekspertów, zgodność jest co do tego, że osoby o wysokiej aktywności fizycznej potrzebują więcej białka niż osoby prowadzące siedzący tryb życia. Odpowiedni poziom białka w diecie jest niezbędny do regeneracji organizmu, naprawy uszkodzonych podczas wysiłku fizycznego włókien mięśniowych i przyrostu beztłuszczowej masy ciała. Zgodnie z zaleceniami Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego (American Dietetic Association – ADA) oraz Amerykańskiego Instytutu Medycyny Sportowej (American College of Sports Medicine – ACSM) rekomendowany poziom białka w diecie osób uprawiających sporty wytrzymałościowe wynosi 1,2-1,4 g/ kg m.c./d. W przypadku osób uprawiających sporty siłowe proponuje się 1,2-1,7 g/ kg m.c./d. Przy czym wyższy poziom białka zalecany jest w początkowym okresie treningu, kiedy następuje przyrost masy mięśni, mniejszy natomiast – sportowcom wytrenowanym, którzy przystosowani są do lepszego wykorzystywania białek z pożywienia. Międzynarodowe Towarzystwo ds. Żywienia w Sporcie (The International Society of Sports Nutrition – ISSN) osobom regularnie uprawiającym sport zaleca spożycie 1,4-2,0 g białka/ kg m.c./d. Taki poziom uznawany jest nie tylko za bezpieczny, ale również ma gwarantować lepsze przystosowanie organizmu do wysiłku fizycznego. W niektórych przypadkach (np. w okresie bardzo intensywnych treningów) możliwe jest zwiększenie poziomu białka w diecie do3 g/kg m.c./d. Trzeba jednak podkreślić, że spożycia białka powyżej zalecanego poziomu nie zawsze przynosi korzyści. A czy może być szkodliwe?   Więcej nie znaczy lepiej Istnieje przekonanie, że duża ilość białka jest niezbędna dla budowania mięśni i kształtowania siły. Wysokobiałkowa dieta ma również pobudzać metabolizm i tym samym pomóc w osiągnięciu lub utrzymaniu niskiego poziomu tłuszczu w organizmie. Wśród kulturystów preferowane jest spożycie białka na poziomie2 g/kg m.c./d. Jednak w rzeczywistości wielu sportowców-amatorów spożywa znacznie więcej białka, nawet powyżej3 g/kg m.c./d. Niestety, więcej nie znaczy lepiej. Organizm ludzki nie może gromadzić aminokwasów. Do syntezy własnych białek oraz związków azotowych zużywa tylko tyle białka z pożywienia, ile jest do tego niezbędne. Dostarczona wraz posiłkami nadmierna, niewykorzystana ilość białka, przekształcana jest w wątrobie na glukozę stanowiącą materiał energetyczny. Wzmożony katabolizm (rozpad) białek wiąże się z powstawaniem zbędnych produktów przemiany materii (np. mocznika), które muszą być z organizmu wydalone. Zwiększone wydalanie moczu w połączeniu z intensywnym wysiłkiem fizycznym, może z kolei sprzyjać chronicznemu odwodnieniu. Długotrwałe stosowanie wysokobiałkowej diety może również prowadzić do zakwaszenia organizmu oraz nadmiernego wydalania wapnia z moczem, co wiąże się z odwapnieniem kości oraz zwiększonym ryzykiem powstania kamicy nerkowej szczawianowo-wapniowej.  Osoby starsze oraz sportowcy, u których już występują zaburzenia pracy nerek są szczególnie narażeni na komplikacje zdrowotne związane z długotrwałym stosowanie diety wysokobiałkowej. Warto również wspomnieć, że spożywanie znacznych ilości pokarmów bogatych w białko sprzyja gromadzeniu się gazów jelitowych. Przyczyną powstawania gazów o nieprzyjemnym zapachu, zawierających lotne związki siarki, może być fermentacja bakteryjna białek zawartych w produktach takich jak jaja, sery pleśniowe, mięso i niektóre rodzaje ryb (karp, mintaj, śledzie i sardynki z puszki). Problem ten może też dotyczyć sportowców nadużywających odżywek białkowych przyrządzanych na mleku. Zawarta w mleku laktoza w dużych dawkach istotnie zwiększa częstość wydalania gazów.   Więcej białka = więcej mięśni? Kulturyści, którzy za cel stawiają sobie budowanie masy mięśniowej często przeceniają znaczenie białka w diecie. Tymczasem, aby białko mogło zostać wykorzystane do budowy mięśni niezbędne jest dostarczenie odpowiedniej ilości energii z źródeł pozabiałkowych. Koszt syntezy1 g białek ustrojowych to 24 kcal, które powinny być dostarczone wraz z węglowodanami i tłuszczami. Przy niedostatecznym dowozie energii z węglowodanów i białek, jako źródło energii wykorzystywane są aminokwasy, przez co zmniejsza się pula aminokwasów dostępnych do syntezy białek ustrojowych.   Najwyższa jakość Jednym z głównych czynników determinujących zapotrzebowanie na białko jest jakość (wartość odżywcza) białek zawartych w spożywanych pokarmach. Dla zaspokojenia potrzeb organizmu istotny jest nie tyle ogólny poziom białka w diecie, co dostarczenie odpowiednich ilości aminokwasów egzogennych, a więc tych, które w ustroju człowieka nie są syntetyzowane. Zależy to zarówno od spożycia białka, jaki i od tego w jakim stopniu spożyte białko zostanie strawione i przyswojone. Jednym z najpopularniejszych wskaźników jakości białka jest wskaźnik aminokwasowy skorygowany względem strawności białka (PDCAAS – Protein Digestibility Corrected Amino Acid Score). PDCAAS przyjmuje wartości od 0 do 1. Im wyższa wartość, tym lepsza jakość białka.   Jakości białek wybranych produktów spożywczych [Hoffman i Falvo, 2004] Źródło białka PDCAA Białko   jaja 1,00 Mleko 1,00 Kazeina 1,00 Serwatka 1,00 Wołowina 0,92 Białko   sojowe 1,00 Fasola   czerwona „Kidney” 0,68 Soczewica 0,52 Orzechy   arachidowe 0,52 Płatki   owsiane 0,57 Ziarno   pszenicy 0,40 Gluten   pszenny 0,25   Skład aminokwasowy białka jaja kurzego (owoalbumina) oraz białek mleka są najbardziej zbliżony do składu białek ustrojowych, stąd wykorzystywane są one jako wzorzec do porównywania wartości odżywczej innych białek diety. Spośród pokarmów roślinnych najwyższą jakością charakteryzuje się białko sojowe. Wysoka jakość wymienionych białek decyduje o zastosowaniu ich do produkcji dedykowanym sportowcom odżywek białkowych. Dla osiągnięcia największych korzyści zaleca się uwzględnienie różnego rodzaju białek. Białko serwatkowe cenione jest ze względu na wysoką zawartość leucyny – aminokwasu, który kojarzony jest działaniem anabolicznym, stymulującym rozwój mięśni. Kazeina wydaje się być białkiem idealnym na wieczór. Ze względu na powolne trawienie może ona zredukować nieunikniony w okresie snu katabolizm mięśniowy. Biało sojowe cieszy się powodzeniem szczególnie wśród wegetarian i wegan. Jest ono też rekomendowane osobom, którym zależy dodatkowo na uzyskaniu pozytywnych efektów zdrowotnych (m.in. redukcja poziomu cholesterolu we krwi, profilaktyka osteoporozy, działanie przeciwnowotworowe). Alternatywnym źródłem białka dla wegan oraz alergików mogą być preparaty białkowe pozyskiwane z ryżu czy zielonego groszku.   Odżywki – modne czy wygodne? Odżywki białkowe są suplementami diety, po które entuzjaści sportów, zarówno siłowych i wytrzymałościowych, sięgają najczęściej. Preparaty te mają usprawniać procesy regeneracji mięśni, pomóc w kształtowaniu siły i masy mięśniowej. Panuje wręcz przekonanie, że bez tego typu środków osiągnięcie pożądanych efektów treningowych jest niemożliwe lub bardzo trudne. Taki pogląd ukształtował się przede wszystkim na skutek reklam i działań marketingowych firm zajmujących się produkcją preparatów białkowych. Faktem jest, że odżywki białkowe charakteryzują się wysoką wartością biologiczną, są lekkostrawne, łatwe w użyciu i mogą stanowić wygodną alternatywę dla konwencjonalnej żywności, zwłaszcza w okresie okołotreningowym. Z drugiej strony nie wolno zapominać, że białka w proszku nie można traktować jako substytut zbilansowanej diety. Według ekspertów Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego i Amerykańskiego Instytutu Medycyny Sportowej stosowanie przez sportowców suplementów białkowych nie jest konieczne. Dla zaspokojenia zapotrzebowania na białko oraz optymalizacji efektów treningowych wystarczy prawidłowo zbilansowana dieta oparta na powszechnie dostępnej, naturalnej żywności.   Posiłek potreningowy W planie żywieniowym sportowców ważną rolę odgrywają posiłki okołotreningowe. Posiłek spożywany po treningu ma na celu regenerację organizmu, w tym odbudowę glikogenu, który wcześniej został zużyty na pracę mięśni. Dla osiągnięcia tego celu wystarczy spożyć po treningu porcję łatwo przyswajalnych węglowodanów. Bardziej korzystne jest jednak łączenie węglowodanów z białkami. Insulina uwalniana z trzustki po spożyciu węglowodanów nie tylko stymuluje syntezę glikogenu, ale też ułatwia transport aminokwasów do tkanki mięśniowej, co z kolei sprzyja syntezie białek i kompleksowej regeneracji mięśni. Dla uzyskania najlepszych efektów młodym sportowcom zaleca się włączenie do posiłku potreningowego 20-25 g wysokiej jakości białka. Większy poziom białka (40 g) może być korzystny jedynie w przypadku osób starszych (starzenie wiąże się ze słabszą reakcją anaboliczna na spożyte białko).   Praktyczne wskazówki: Ustalając poziom białka w diecie osób uprawiających sport należy uwzględnić masę ciała, wiek, rodzaj uprawianego sportu oraz stan zdrowia. Sportowcy stosujący dietę bogatą w białko powinni spożywać odpowiednio dużo warzyw i owoców (500-700 g/ dzień). Postępowanie takie pozwala ograniczyć zakwaszający wpływ wysokobiałkowych posiłków na organizm. Przy wysokim spożyciu białka zwierzęcego (zwłaszcza mięsa), należy zadbać o odpowiedni poziom witamin B6, B12 i kwasu foliowego. Przy ich niedoborze dochodzi do zaburzenia metabolizmu metioniny i w konsekwencji kumulowanie się homocysteiny, która działa cytotoksycznie i aterogennie – przyczynia się do zmniejszenia elastyczności naczyń krwionośnych, ich włóknienia i wapnienia, a w konsekwencji uszkodzenia. Wegetarianie o wysokim poziomie aktywności fizycznej powinni w sposób szczególny dbać o różnorodność spożywanych pokarmów. Łączenie różnych białek roślinnych (ziaren zbóż, roślin strączkowych, orzechów i nasion) umożliwia ich wzajemnego uzupełnianie się i uzyskanie pełnego kompletu niezbędnych aminokwasów egzogennych. Z racji tego, że białka roślinne charakteryzują się gorszą strawnością niż białka zwierzęce, w diecie uprawiających sport wegan należy uwzględnić o około 10% większą ilość białka niż jest to zalecane.   dr Joanna Anna Walczak
Czytaj więcej

Papryka chilli zapobiega uszkodzeniom wątroby

Według ostatnich wyników ujawnionych na Międzynarodowym Kongresie, papryka chilli wpływa korzystnie na wątrobę. Kapsaicyna w niej zawarta hamuje postęp uszkodzenia narządu i wykazuje potencjał antyzwłóknieniowy. Dane zostały uzyskane na skutek eksperymentu przeprowadzonego na myszach. Zwierzęta podzielono na dwie grupy. Pierwszej z nich kapsaicynę podawano z pokarmem po upływie trzech dni od podwiązania dróg żółciowych (BDL), co prowadzi do gromadzenia się kwasu żółciowego i zwłóknienia wątroby. Pozostałe myszy dostawały swój pokarm przed i po długotrwałym leczeniu czterochlorkiem węgla (CC14  to nieorganiczny związek znajdujący szerokie zastosowanie  w gaśnicach jako prekursor czynników chłodniczych, oraz jako środek czyszczący. Obecnie znany jako jeden z najskuteczniejszych hepatoksyn). Wyniki wykazały, że kapsaicyna poprawiała częściowo uszkodzenia wątroby u myszy BDL i przyczyniała się do zahamowań dalszych szkód. W drugiej grupie zapobieganie urazom wątroby także odnotowano, ale w tym przypadku nie można było stwierdzić ograniczenia zwłóknienia. Według badaczy kapsaicyna zmniejszyła aktywność komórek gwiaździstych wątroby (HSC) u myszy. BDL to główny typ komórek zaangażowanych w zwłóknienie choroby, przyczyniający się między innymi do tworzenia tkanki bliznowatej w odpowiedzi na uszkodzenia wątroby. Wyniki te potwierdzają konieczność dalszych badań nad zastosowaniem kapsaicyny w celu leczenia i zapobiegania urazom, zwkłóknieniom wątroby. Papryczka chilli ma również wiele innych korzystnych właściwości. Działa między innymi przeciwzakrzepowo, obniża poziom cholesterolu, wpływa pozytywnie na serce, wspomaga oczyszczanie dróg oddechowych, zapobiega zatruciom pokarmowym. Pomocna może się okazać  podczas odchudzania. Kapsaicyna przyśpiesza wówczas tępo przemiany materii i przyczynia się do szybszego spalania kalorii.  Inną funkcją ostrych papryczek jest łagodzenie bólu. Swoje zastosowanie znalazła w leczeniu choroby zwyrodnieniowej stawów, łuszczycy i bólach głowy. Marta Laburda źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Nasycone kwasy tłuszczowe bezpośrednio uszkadzają serce

Oliwa z oliwek jest powszechnie uważana za znacznie zdrowszą alternatywę tłuszczów zwierzęcych. Olej pochodzenia roślinnego (jak oliwa z oliwek, olej rzepakowy albo olej warzywny) w dużym stopniu składa się z nienasyconych kwasów tłuszczowych, podczas gdy tłuszcze zwierzęce – nasyconych. Po standardowym posiłku, węglowodany są pierwszym źródłem energii. Z drugiej strony, w bardziej wymagających warunkach, wolne kwasy tłuszczowe stają się głównym producentem energii. Wiadomo, że dieta bogata w nasycone kwasy tłuszczowe jest szkodliwa dla serca, jednak jej wpływ na mięsień sercowy został bliżej zbadany dopiero niedawno. Co ciekawe, podczas gdy nasycone kwasy tłuszczowe są toksyczne dla komórek ciała, nienasycone kwasy tłuszczowe nie tylko są nieszkodliwe, ale zapewniają ochronę przed szkodliwymi właściwościami kwasów nasyconych. W szeregu badań wykazano, że nasycone kwasy tłuszczowe mogą powodować śmierć komórki, poprzez indukcję stresu siateczki śródplazmatycznej (ER stress), proces komórkowy prowadzący do rozwoju wielu chorób. W nowym artykule: Saturated fatty acids induce endoplasmic reticulum stress in primary cardiomyocytes, opublikowanym w Endoplasmic Reticulum Stress in Diseases przez De Gruyter Open, wykazano uderzającą różnicę w nagromadzeniu nasyconych i nienasyconych kwasów tłuszczowych w komórkach mięśnia sercowego, oraz że nagromadzenie nasyconych kwasów tłuszczowych może nieść za sobą ER stress i w konsekwencji śmierć komórki. Z drugiej strony zaś nienasycone kwasy tłuszczowe chronią komórki przed tym procesem. Grupa naukowców w Montreal Heart Institute w Kanadzie, prowadzona przez dr Nicolasa Bousette, obliczyła wpływ palmitynianu i oleinianu na wchłanianie kwasów tłuszczowych przez komórki, syntezę trójgliceroli, międzykomórkową dystrybucję lipidów, ER stress oraz obumieranie kardiomiocytów (komórek mięśnia sercowego). Po raz pierwszy proces ten był obserwowany w komórka pobanych bezpośrednio z serca, co skutkowało zapewnieniem nasyconym kwasom tłuszczowym głównej roli przy rozwoju chorób serca. Biorąc pod uwagę istotną rolę metabolizmu lipidów przy rozwoju cukrzycy typu 2, odkrycie to może wyznaczać prawdopodobną rolę nasyconych kwasów tłuszczowych w rozwoju chorób serca wśród cukrzyków. Wyniki badania mogą sugerować również kierunek przyszłych badań zwiększających nasze rozumienie związku między wewnątrzkardiomiocytową akumulacją lipidów a rozwojem kardiomiopatii. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Badania pokazują, że kobiety po 50 nadal są prześladowane zaburzeniami odżywiania i p...

Zmartwienia kobiet dotyczące masy ciała, figury, a także frustracja spowodowana przybraniem kilku kilogramów, nie zanikają po osiągnięciu wieku średniego, zgodnie z najnowszymi wynikami badań, które wykazują, że te problemy wciąż utrzymują się u kobiet po 50 roku życia oraz starszych. Przyzwyczailiśmy się do przekonania, że są to problemy młodych, komentuje Cynthia M. Bulik - ekspert ds. zaburzeń odżywiania na Uniwersytecie Chapel Hill w Północnej Karolinie. Spotykamy się niemalże z oburzeniem: ‘Nie wyrosłaś z tego?’ Faktycznie, wiele kobiet nie wyrosło z ciągłych zmagań z jedzeniem, rozmiarem i figurą, zazwyczaj charakteryzujących nastolatków i młodych dorosłych, zgodnie z badaniami przeprowadzonymi online na 1849 kobietach w wieku od 50 do 85 (średnia wieku wynosiła 59). Około 13% kobiet w wieku powyżej 50 lat przyznało się do objadania, przeczyszczania organizmu, wywoływania wymiotów oraz do innych objawów poważnych zaburzeń żywieniowych. Wiele z nich potwierdziło, że stosuje tabletki odchudzające lub zbyt intensywny trening, ażeby kontrolować masę ciała. Pomimo całego tego wysiłku, 56% ankietowanych miało nadwagę lub otyłość, a blisko 60% stwierdziło, że masa ciała lub figura ma negatywny wpływ na ich życie. Dla wielu z nich, ów fakt miał największy wpływ na samopoczucie. Badania dotyczące nawyków żywieniowych populacji są często ignorowane, co jest paralelne ze sposobem, w jaki są postrzegane starsze kobiety. Wydają się być ignorowaną częścią populacji. Wszystkie odczuwamy, że w pewnym wieku stajemy się niewidzialne, mówi Cynthia M. Bulik. Nie jest nowością, że kobiety czują presję bycia chudymi i wyglądania młodo, stwierdza Bulik. Ale obecnie wpływ, jaki wywierają media i społeczeństwo, może być groźniejszy niż kiedykolwiek. Utraciliśmy miejsce dla babć. Już nie wolno nam wyglądać staro. Oczekuje się od nas, że będziemy dążyć do nierealnego ideału. Nowe badania są podstawą dla przyszłych, dotyczących kwestii masy ciała i zaburzeń żywieniowych u starszych kobiet, uważa Bulik. Musimy się wiele nauczyć chociażby o wpływie menopauzy na zachowania i postrzeganie siebie. Tymczasem Bulik pośpiesza służbę zdrowia, ażeby rozważyła możliwość zaburzeń żywieniowych u starszych kobiet i wezwała je, ażeby same spróbowały obalić napędzany reklamami nacisk na zachowanie młodzieńczej urody za wszelką cenę. Znajdź w sobie coś pozytywnego, co nie ma nic wspólnego z wyglądem zewnętrznym, radzi Bulik w nowej książce "The Woman in the Mirror: How to Stop Confusing What You Look Like with Who You Are". Doceń wszystkie cechy, dzięki którym jesteś tą osobą, która pozostanie na długo po tym jak wygląd zewnętrzny ulegnie próbie czasu, radzi specjalistka. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Sterole roślinne – twoi sprzymierzeńcy w walce z cholesterolem

Walka z cholesterolem nie musi być męcząca. Warto wiedzieć, co jeść, aby wspomóc proces obniżania zbyt wysokich wartości szkodliwego cholesterolu. Pomocna w tym przypadku jest żywność funkcjonalna, bogata w sterole roślinne. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (PTK) zaleca spożywanie produktów bogatych w sterole roślinne, jeżeli masz kłopoty ze zbyt wysokim cholesterolem. Normy cholesterolu są następujące: cholesterol całkowity – < 190 mg/dl, cholesterol HDL – > 40 mg/dl w przypadku mężczyzn oraz 45 mg/dl w przypadku kobiet, cholesterol LDL – < 115 mg/dl, trójglicerydy – < 150 mg/dl. Jeżeli któraś z tych wartości jest poza normą, warto przejść się do lekarza i dietetyka, którzy zalecą odpowiednie badania dodatkowe i dietę. Sterole roślinne – jak pomagają obniżyć cholesterol? Sterole roślinne są to składniki pochodzenia roślinnego, a jednocześnie w budowie są bardzo podobne do cząsteczek cholesterolu, różnią się tylko jedną stroną. Spożywane przez nas w jedzeniu sterole roślinne blokują wchłanianie cholesterolu z układu pokarmowego do krwi. Dzięki temu pomagają obniżać poziom złej frakcji cholesterolu LDL. Produkty spożywcze zawierające sterole roślinne W naturze sterole roślinne występują w olejach roślinnych, orzechach i warzywach. Jednak ich wchłanianie z tych produktów (ok. 150–400 mg) jest zbyt małe, aby obniżyć cholesterol. Warto jednak spożywać produkty bogate w sterole roślinne, bo są one zdrowe i należą do produktów, które należy włączyć do diety pomagającej w walce z cholesterolem. Najwięcej steroli roślinnych mają m.in.: orzechy (pistacje i migdały), tłuszcze (olej rzepakowy, oliwa z oliwek), warzywa liściaste (sałata), pomidory, banany, cebula. Ile cholesterolu można obniżyć dzięki żywności funkcjonalnej? To o ile obniży się cholesterol, zależy od tego ile żywności funkcjonalnej zjesz. Przeprowadzone zostały specjalne badania, które wykazują, że spożywanie ok. 2–3 kromek pieczywa dziennie z margaryną, zawierającą sterole roślinne (od 1,5 do 3 g steroli roślinnych dziennie) pozwala na obniżenie cholesterolu w ciągu 2–3 tygodni od 7 do 12,5proc.[1] Pamiętaj o sporcie i regularnych badaniach! Odpowiednia dieta stanowi podstawę walki z cholesterolem, jednak często potrzebujemy dodatkowego wsparcia. Istotny jest również ruch na świeżym powietrzu, regularny sport. Pomoże on nie tylko spalić tłuszcz i podnieść poziom dobrego cholesterolu, lecz także wspomoże zdrowie, ciśnienie krwi, wzmocni mięśnie, kości, poprawi sylwetkę i samopoczucie. Dodatkowo sport wyzwala hormony szczęścia, które pomagają obniżyć poziom stresu. Pamiętaj także, aby regularnie badać poziom cholesterolu, czyli wykonywać badanie nazywane lipidogramem. Pokazuje ono poziom poszczególnych frakcji cholesterolu oraz poziom całkowitego cholesterolu. [1] Dane opublikowane w Rozporządzeniu Komisji Europejskiej nr 686/2014, z dnia 20 czerwca 2014 r.  
Czytaj więcej

Alergie pokarmowe: europejski apel o czujność

Europejska akademia EAACI (European Academy of Allergy and Clinical Immunology, Europejska Akademia Alergii i Immunologii Klinicznej), w obliczu wyraźnego wzrostu poziomu zachorowalności na alergie pokarmowe, postanowiła rozpocząć kampanię uwrażliwiającą społeczeństwo na ten coraz bardziej szerzący się problem. Maleńki okruszek orzecha arachidowego, wyciąg z jajka, kropla oleju sojowego, uncja glutenu, które przypadkowo dostaną się do produktu spożywczego, mogą mieć bardzo ciężkie konsekwencje, czasami nawet śmiertelne, jeżeli cierpisz na alergię pokarmową. W sumie aż 120 produktów spożywczych jest w stanie przeobrazić twój wyśmienity posiłek w prawdziwy koszmar, zakończony natychmiastową wizytą na najbliższym oddziale ratunkowym. Coraz więcej alergii pokarmowych W Europie, blisko 17 000 000 ludzi cierpi z powodu alergii pokarmowych. W ciągu dziesięciu lat, liczba ta praktycznie się podwoiła. Co więcej, przypadki są coraz cięższe, a gwałtowych i śmiertelnych reakcji jest siedem razy więcej niż dziesięć lat temu. Europejska Akademia Alergii i Immunologii Klinicznej postanowiła więc wykorzystać okazję, jaką stworzył jej coroczny kongres, aby rozpocząć kampanię uwrażliwiającą opinię publiczną na te potencjalne zagrożenia. EAACI podkreśla - Nawet zachowując wszelkie zasady ostrożności możemy czasami kupić jedzenie, które zawiera ślady produktów spożywczych nietolerowanych przez nasz organizm. Etykietki wskazują na ich obecność, ale czasami w sposób zbyt „dyskretny”. W przypadku alergii pokarmowej, potrzebujemy więcej szczegółów, aby móc działać szybciej i zastosować odpowiednie lekarstwa. Standardy i porady Europejska Akademia Alergii i Immunologii Klinicznej chce więc ustalić pewne standardy, dyrektywy oraz porady, które dotyczyłyby diagnozy, leczenia oraz prewencji alergii. Miałyby one trafić do personelu medycznego, przemysłu spożywczego, władz publicznych oraz do stowarzyszeń pacjentów cierpiących z powodu tego typu przypadłości. Kampania ma również na celu uwrażliwienie na objawy uczulenia, które można bardzo łatwo zauważyć, należą do nich m.in.: niewielka wysypka skórna, puchnięcie całej twarzy albo ust, wymioty, biegunka, problemy z oddychaniem oraz duszności. Szczególnie wrażliwi na powyższe symptomy powinni być rodzice, przede wszystkim w momencie, kiedy wprowadzają do diety dziecka nowe pokarmy. Obecnie, jedna trzecia alergii potencjalnie śmiertelnych pojawia się w szkole, gdzie uczniowie mają kontakt z nowymi pokarmami, które nie zawsze spożywają w domu. Pośród tych wszystkich nowości może bowiem pojawić się produkt, który wyzwoli reakcję alergiczną. Europejska Akademia Alergii i Immunologii Klinicznej planuje więc rozpoczęcie kampanii, która będzie polegała między innymi na rozwieszaniu uświadamiających plakatów w całej Europie. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Nadmorska witalność w słoiczku – tuńczyk w oliwie z oliwek i w sosie własnym marki Ca...

Wielu smakoszy z pewnością przyzna, że mięso z tuńczyka należy do ścisłej czołówki wyjątkowo apetycznych i bogatych w składniki odżywcze specjałów. Marka Callipo podążając za rosnącymi oczekiwaniami odbiorców prezentuje tuńczyka w aż dwóch wariantach – w oliwie z oliwek oraz w sosie własnym. Każdy z nich wypełni nasze codzienne menu odrobiną nadmorskiej inspiracji, pozwalając cieszyć się nie tylko przepysznym posiłkiem, ale i znakomitym zdrowiem. Król oceanu Tuńczyk marki Callipo to gwarancja najwyższej jakości oraz smaku. Jego produkcja zdominowana jest przez gatunek tuńczyka zółtopłetwego, który powszechnie ceniony jest za niskokaloryczne lekko różowe mięso o zwartej strukturze.  Zamknięte w słoiczku duże, soczyste porcje czystego mięsa pochodzą ze ściśle wyselekcjonowanych ryb, łowionych w zgodzie z zasadami chroniącymi morski ekosystem. Tuż po połowie tuńczyk jest zamrażany, jeszcze na pokładzie statku, a następnie przechowywany w solance, bądź w chłodni, co pozwala zachować w ich mięsie jak najwięcej cennych wartości odżywczych. Na jakość produktów marki Callipo mają również wpływ kolejne etapy produkcji: począwszy od oczyszczania, filetowania i mycia, a na gotowaniu na parze, próżniowym chłodzeniu oraz ręcznym pakowaniu skończywszy. O ich delikatności decyduje także finalny etap dojrzewania, pozwalający osiągnąć maksimum smaku. Estetyczne opakowanie w formie słoiczka pozwoli docenić wspaniałą jakość jednolitej porcji rybiego mięsa. Tuńczyk marki Callipo dopasuje się do zróżnicowanych dań, niezależnie od pory dnia. W zależności od preferencji możemy zdecydować się na bardziej sycącą wersję z oliwą z oliwek, bądź też sięgnąć po dedykowanego dla osób dbających o sylwetkę tuńczyka w sosie własnym. Spożywając regularnie mięso tuńczyka wzbogacimy naszą dietę o niezbędne dla zdrowia kwasy omega-3 i omega-6, białko, wapń oraz witaminy wzmacniające układ krwionośny, nerwowy, odporność, poprawiające wygląd skóry, a także wspomagające nasz wzrok i przemianę materii. Menu pod znakiem ryby Słoiczek tuńczyka marki Callipo pozwoli przygotować smaczny posiłek o każdej porze dnia. Wczesnym rankiem energii dostarczą nam pożywne kanapki z pełnoziarnistego chleba z dodatkiem tuńczyka, sałaty i czarnych oliwek. W porze obiadowej doskonale sprawdzą się kotleciki z tuńczyka z cebulą i pikantnymi papryczkami, a także aromatyczny makaron z tuńczykiem w sosie stworzonym na bazie czosnku i pasty pomidorowej. Aby w zdrowy sposób zaspokoić wieczorny apetyt wystarczy odrobina tuńczyka w sosie własnym marki Callipo, puszka białej fasoli, pomidor i natka pietruszki skropiona sokiem cytrynowym. Ponadto produkt ten wzbogaci menu każdego przyjęcia, stając się apetycznym komponentem wyrazistej pasty, jak również urozmaicając klasyczne oblicze otwierających ucztę włoskich antipasti. Bez względu na to jaki posiłek zdecydujemy się dopełnić dowolnym rodzajem tuńczyka marki Callipo zyskujemy pewność, że jego smak sprosta oczekiwaniom naszego podniebienia, a bogactwo wartości odżywczych nasyci nasz organizm dużą dawką zdrowia. Po więcej informacji o pełnych zdrowia smakach i aromatach zapraszamy na stronę internetową oraz na fanpagu. Tuńczyk w sosie własnym w słoiczku marki Callipo Pojemność: 160 g Cena rekomendowana: 14,99 zł Tuńczyk w oliwie z oliwek w słoiczku marki Callipo Pojemność: 160 g Cena rekomendowana: 14,99 zł  
Czytaj więcej

Niedobór witaminy E może spowodować uszkodzenia mózgu

Naukowcy odkryli, że niedobór witaminy E może powodować uszkodzenia mózgu poprzez niedostarczanie składników odżywczych, które są kluczowe dla zdrowia neuronów. Badania przeprowadzone przez naukowców z Oregon State University i opublikowane w Journal of Lipid Research, obejmowały zbadanie słodkowodnej ryby z rodziny karpiwatych - Danio pręgowanego, który karmiony był dietą ubogą w witaminę E przez całe swoje życie. Danio pręgowany z niedoborem witaminy E posiadał około 30% niższy poziom DHA-PC – składnika błony komórkowej mózgu (neuronów). Przeprowadzone wcześniej badania sugerują, że niski poziom DHA-PC u ludzi związany jest z większym ryzykiem zachorowania na chorobę Alzheimera. Ponadto ryby z niedoborem witamy E miały również niższy poziom lysoPLs – składnika odżywczego, który jest wymagany, aby otrzymać DHA w mózgu i który wspomaga również regenerację uszkodzonych neuronów. Poziomy lysoPLs były średnio 60% niższe u ryb z niedoborem witaminy E. DHA jest wielonienasyconym kwasem tłuszczowym (PUFA) i jest identyfikowany przez ekspertów jako jeden z najważniejszych składników uzyskanych z kwasów tłuszczowych omega-3. Kwasy te występują powszechnie w żywności takiej jak oleje rybne, len, orzechy, jaja i ciemnozielone warzywach liściaste, jak np. szpinak. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych 96% dorosłych kobiet i 90% dorosłych mężczyzn nie dostarczają wystarczającej ilości witaminy E w diecie. Według autorów badania poziom niedoboru witaminy E u danio pręgowanego równoważny jest z niedoborem witaminy E w diecie ludzi przez całe życie. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Brokuły kluczem do zapobiegania raka głowy i szyi?

Warzywa takie jak brokuły znane są przede wszystkim ze swoich właściwości zdrowotnych. Zapewniają dietę bogatą w błonnik oraz witaminy. Najnowsze badania sugerują, że wyciąg z brokułów może chronić przed rakiem głowy i szyi. Krzyżowane warzywa, między innymi brokuły, zawierają wysokie stężenie substancji zwanej sulforafanem. Wspomniany związek może tworzyć podstawę dla przyszłych terapii przeciwnowotworowych. Naukowcy z The University of Pittsburgh Cancer Institute ogłosili, że brokułowy ekstrakt chroni myszy przed rakiem jamy ustnej. Lek był również tolerowany przez niewielką grupę zdrowych ochotników wśród ludzi. Kolejne testy zostaną przeprowadzone na osobach, u których istnieje większe ryzyko wystąpienia nawrotów raka głowy i szyi. - Ludzie leczeni w przeszłości na raka głowy i szyi są w bardzo wysokim stopniu narażeni na pojawienie się drugiego raka, np. jamy ustnej bądź gardła – twierdzi dr Julie Bauman, główna autorka badania. – Dzięki warzywom z rodzin krzyżowych mamy szansę znaleźć bezpieczne, naturalne cząsteczki odpowiedzialne za ochronę błony śluzowej jamy ustnej przed rozwojem raka – dodaje lekarka. Kolejne badania kliniczne prowadzone będą z udziałem 40 pacjentów leczonych w przeszłości na nowotwory głowy i szyi. Każdy ochotnik otrzyma kapsułki zawierające proszek z nasion brokułów. Co ciekawe, innowacyjny lek jest mniej kosztowny niż tradycyjne badania farmaceutyczne. Naukowcy żywią nadzieję, że odkrycie wykorzystają przede wszystkim te kraje rozwijające się, w których problem wspomnianych nowotworów jest najbardziej istotny. Jeśli uczestnicy badań pozytywnie zareagują na przyjmowane leki, testy będą prowadzone na szerszą skalę. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Naukowcy ostrzegają: stosowanie suplementów diety zwiększa ryzyko raka

Powszechnie panuje opinia, iż suplementy diety są dobre dla naszego zdrowia. Okazuje się jednak, że nowe badania sugerują coś zupełnie innego. Na ostatnim spotkaniu American Association for Cancer Research jeden z badaczy omówił szereg badań skupiających się na powiązaniu nadmiernego stosowania suplementów z podwyższonym ryzykiem raka. - Suplementy diety mogą zaoferować korzyści zdrowotne, jednak nic nie zastąpi dobrego, naturalnego jedzenia - twierdzi dr Byers. Choć w niektórych testach suplementy diety w modelach zwierzęcych wykazują zadowalające rezultaty, w przypadku niektórych ludzi mogą okazać się szkodliwe. Badania publikowane w ostatnich latach sugerują zresztą, iż suplementy diety mogą zwiększyć ryzyko zachorowania na raka. Na przestrzeni 10 lat zbadano tysiące pacjentów. Część osób przyjmowała suplementy, natomiast reszta otrzymywała placebo. Okazało się, że spożywanie tych pierwszych rzeczywiście nie było korzystne dla pacjentów. Naukowcy skupili się między innymi na analizie dodatków o nazwie beta karoten. Wyniki wykazały, że spożycie wspomnianej substancji w większych dawkach niż jest to zalecane zwiększa ryzyko wystąpienia raka płuc i chorób serca o 20 procent. - Przyjmowanie witamin i minerałów w nadmiernych ilościach może przynieść więcej szkody niż pożytku – podkreśla dr Byers. Badacz zauważa również, że zdrowa dieta dostarczy nam odpowiednie składniki bez potrzeby spożywania dodatkowych suplementów. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej