Brak kwasów tłuszczowych w rozwoju mózgu

Według ostatnich raportów sporządzonych przez naukowców z UCI Irvine, kwasy tłuszczowe zawarte w tranie wpływają korzystnie nie tylko na serce, ale także na rozwój mózgu. Badania neurobiologów z UCI opublikowane w The Journal of Neuroscience dowodzą, że niedobory żywieniowe w postaci kwasów tłuszczowych zawartych w rybach i innych produktach spożywczych mogą ograniczyć wzrost mózgu podczas rozwoju płodowego i we wczesnym okresie życia. Profesor neurobiologii i zachowań Susana Cohen-Cory wytłumaczyła jak deficyty w tak zwanych n-3 wielonienasyconych kwasach tłuszczowych powodują zmiany molekularne w dojrzewającym mózgu. - Ograniczają one wzrost neuronów i synaps, które się w nim łączą - mówi. Kwasy o  których mowa, są prekursorami kwasu dokozaheksaenowego (DHA), który odgrywa kluczową rolę w tworzeniu centralnego układu nerwowego. Naukowcy UCI przeprowadzili badanie na żeńskich osobnikach żab i kijanek. W swym doświadczeniu obserwowali jak niedobór DHA tkanki mózgowej ogranicza rozwijanie się neuronów i zmniejsza liczbę synaps żywotnych przewodów, które pozwalają neuronom komunikować się ze sobą. - Dodatkowo kiedy dieta matek z niedoborem DHA zmieniono na bogatą w kwasy tłuszczowe- rozwój neuronów i synaps wzrósł i wrócił do normy w następnym pokoleniu kijanki - stwierdza Cohen Cory. Przedmiotem badań naukowców z UCI stała się afrykańska żaba Platana szponiasta. Przyczyną były przede wszystkim półprzezroczyste embriony, rozwijające się poza organizmem matki. Fakt ten znacznie ułatwił obserwację dynamicznych zmian neuronów i ich połączeń synaptycznych w nienaruszonych, żywych organizmach już od momentu zapłodnienia. DHA jest niezbędny przede wszystkim dla oczu płodu, głównie w okresie ostatnich trzech miesięcy ciąży. Kwasy są koncentrowane w światłoczułych komórkach tylnej części gałki ocznej, stanowiąc aż 50% całkowitej ilości lipidów każdej siatkówki i aż 10 do 15% w korze mózgowej. DHA występuje głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego jak jaja, mięso i ryby (makrela, śledź, łosoś, pstrąg, sardynki). Jest także obecny w orzechach, nasionach i produktach pełnoziarnistych. Kwasy znajdują się także w mleku matki i są niezbędne w rozwoju umysłowym dziecka przez pierwsze cztery miesiące życia. Opracowała: Marta Laburda źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Witamina D lekiem na zapalenie prostaty

Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Południowej Karolinie, przedstawione na corocznym spotkaniu American Chemical Society w Denver dowodzą, iż witamina D jest w stanie spowolnić, a nawet wyleczyć łagodnego raka prostaty. Witamina  odgrywa bardzo ważną rolę dla organizmu, między innymi dla kości i zdrowia immunologicznego. Jest ona wytwarzana przez organizm po wystawieniu na działanie promieniowania ultrafioletowego światła słonecznego. Wcześniejsza analiza przeprowadzona przez tych samych naukowców tyczyła się mężczyzn cierpiących na raka w zaawansowanym stadium. Przez okres jednego roku podawano im witaminę D. 55% respondentów odnotowała zmniejszenie agresywności choroby, a niektórzy nawet całkowite wyleczenie. Rak prostaty ze względu na skalę i intensywność ocenia się w skali od 0 do 10 punktów Gleasona. Pacjentów o wyniku 7 klasyfikuje się do operacji, ze względu na duże ryzyko śmiertelności. Pozostali, decydujący się także na usunięcie prostaty zmuszeni są do odczekania 60 dni. Wówczas też naukowcy z Denver przeprowadzili swoje badanie. Części pacjentów podawano witaminę D, pozostałym natomiast placebo. Po przeprowadzeniu operacji gruczoły poddano skrupulatnej analizie. Wyniki były zaskakujące. Naukowcy odkryli, że rak prostaty po podaniu placebo pozostał niezmienny lub nieznacznie się pogorszył. Odwrotny efekt przyniosła witamina D. - Nowotwór jest związany ze stanem zapalnym gruczołów - mówi Bruce Hollis, jeden z koordynatorów eksperymentu. - Witamina D swym kojącym działaniem, potrafi go zmniejszyć, bądź całkowicie zniwelować. Aby odkryć konkretne powiązania między rakiem prostaty i witaminą D potrzebne są dalsze badania. - Nie wiemy jeszcze, czy witamina D leczy lub zapobiega nowotworowi. Pewne jest jednak, iż jej działanie ma związek z łagodzeniem i hamowaniem zapalenia gruczołów - podsumowuje Hollis. Podobne badania z 2008 roku opublikowane w Proceedings of National Academy of Sciences wykazują ścisłą zależność pomiędzy działaniem witaminy D i zmniejszenia ogólnej umieralności na raka. Naukowcy zalecają więc dziennie przynajmniej 15 minutowy spacer na słońcu, naturalnym,  to najlepszy lek na wszystko. Opracowała: Marta Laburda źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Dieta wysokotłuszczowa wpływa na działanie naszego mózgu

Ostatnie badania pokazują, że dieta wysokotłuszczowa powodować może zmiany w zachowaniu, a nawet objawy zapalenia mózgu. Od dawna wiadomo, że diety bogate w tłuszcze są dla nas niezdrowe – powodują choroby sercowe i zwiększają ryzyko udaru. Ostatnimi czasy naukowcy stwierdzili, że stosowanie niezdrowej diety, może przyczynić się również do pogorszenia stanu psychicznego i zwiększyć ryzyko depresji. Najnowszy artykuł na ten temat, opublikowany w Biological Psychiatry, mówi że przez prowadzenie niezdrowej diety wysokotłuszczowej w naszym organizmie zachodzą zmiany nie tylko na gruncie fizycznym (wysokie spożycie tłuszczów powoduje zmieszanie się ze sobą różnych bakterii w jelitach), ale również psychicznym. W ludzkich jelitach znajdują się miliony naturalnych mikroorganizmów, których zadaniem jest usprawnienie trawienia. Kiedy stosujemy jednak niezdrową dietę, skład bakterii obecnych w jelitach zmienia się, powodując jednocześnie wiele poważnych chorób, miedzy innymi psychicznych. Badacze ze stanu Louisiana postanowili sprawdzić, czy niezdrowa, wysokotłuszczowa dieta wpływa na zachowanie i procesy poznawcze, nawet jeżeli u osobnika nie występuje otyłość. Do eksperymentu wykorzystano dorosłe myszy o przeciętnej masie ciała. Stosowano w eksperymencie zwyczajną dietę u zwierząt, z taką jednak różnicą, że niektórym myszom wszczepiono bakteryjną florę jelitową osobnika, przebywającego przez dłuższy czas na wysokotłuszczowej diecie, innym wszczepiono zaś bakterie jelitowe normalnie odżywiającej się myszy.  U zwierząt monitorowano zmiany w zachowaniu. U myszy z przeszczepioną florą jelitową „zjadacza tłuszczu”, wystąpiły poważne zmiany w zachowaniu. U osobników tych zaobserwowano niepokój, zaniki pamięci i powtarzalne zachowania. Ponadto pojawiły się też u nich niekorzystne skutki zdrowotne – zwiększyła się przepuszczalność jelita, w wynikach badań, wykryto substancje świadczące o zapaleniu, pojawiły się także objawy zapalenia mózgu. Dr John Krystal, twierdzi, że wyniki badania udowadniają, że dieta bogata w tłuszcze nie tylko zaburza florą żołądkowo-jelitową, ale może też wpływać na naszą psychikę, co przekłada się na relacje z innymi ludźmi. Badanie rzeczywiście potwierdza, że zmiany mikrobiomu jelita mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie mózgu, nawet w przypadku, kiedy osoba nie zmaga się z otyłością. Wynik eksperymentu jest dodatkową podporą dla wcześniejszych badań, które dowiodły bezpośrednią zależność między zaburzeniami układu pokarmowego, a zaburzeniami psychicznymi. Niestety, badania nad tą dziedziną są wciąż jeszcze w początkowej fazie i na konkretne wyniki musimy troszeczkę poczekać. Opracowała: Paulina Wójcik źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Jedzenie na wynos podnosi ryzyko wysokiego ciśnienia krwi

American Journal of Hypertension opublikował pierwsze badania w historii pokazujące związek jedzenia na mieście z wysokim ciśnieniem krwi. Wysokie ciśnienie krwi, znane również jako nadciśnienie tętnicze, jest główną przyczyną chorób układu sercowo-naczyniowego. Schorzenie może prowadzić do niewydolności serca, a nawet do jego zawału. Osoby z nadciśnieniem tętniczym są w większym stopniu narażone na ryzyko niewydolności nerek, tętniaka oraz udar mózgu. Dotychczas przeprowadzane badania wykazywały, że jedzenie na mieście wiąże się z większym spożyciem kalorii oraz tłuszczów nasyconych i soli. Aby zbadać, czy jedzenie na wynos może być związane z nadciśnieniem, naukowcy przebadali 501 osób pomiędzy 18. a 40. rokiem życia. Informacje zebrano na podstawie ciśnienia tętniczego, wskaźnika masy ciała (BMI), stylu życia, poziomu aktywności fizycznej oraz częstotliwości jedzenia na wynos. Profesor Tazeen Jafar – autor badania – podkreśla, że dotychczasowe analizy skupiały się przede wszystkim na mieszkańcach Stanów Zjednoczonych oraz Japonii. Projekt przeprowadzony w Singapurze jako pierwszy skupia się z kolei na populacji azjatyckiej. Autorzy badania zaznaczają, że to lekarze powinni doradzać młodym ludziom (zwłaszcza płci męskiej) optymalne zmiany żywieniowe, które w efekcie mogą zminimalizować ryzyko wystąpienia nadciśnienia. Tematem powinny zainteresować się również sieci restauracyjne odpowiedzialne za dostarczanie klientom wysokiej ilości soli oraz tłuszczów. Opracowała: Klaudia Sokół źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Nowe badania sugerują, że kukurydza poprawia poziom witaminy A u dzieci

W czasopiśmie American Journal of Clinical Nuritionopublikowano badania. W badaniach tych wykazano, składniki kukurydzy zwiększają magazynowanie witaminy A w organizmie. Chodzi przede wszystkim o kukurydzę niezmodyfikowaną genetycznie. To właśnie naturalnie hodowana kukurydza posiada wysokie ilości beta-karotenu, naturalnego pigmentu występującego w roślinach, który w organizmie przekształca się w witaminę A. Niedobór witaminy A dotyczy średnio 500 tys. dzieci rocznie i zwiększa ryzyko śmierci w wyniku chorób takich jak biegunka. Niedobór tej witaminy jest szeroko rozpowszechnionym problemem również w Afryce Subsaharyjskiej. Jednym z lepszych źródeł witaminy A są „pomarańczowe” owoce takie jak właśnie pomarańcze, kukurydza czy warzywa ciemno liściaste, jak również niektóre mięsa. Naukowcy przeprowadzili badania, głównie na dzieciach z Wschodniej Prowincji Zambii, które losowo zostały przydzielone do jednej z trzech grup. Każda grupa otrzymywała inne posiłki, pierwsza jadła białą kukurydzę, druga jadła kukurydze pomarańczową a trzecia pomarańczową i suplementy witamin. Po trzech miesiącach badań, obydwie grupy, które przyjmowały kukurydzę pomarańczową i suplementy witaminy A, wykazały znaczy wzrost całkowitych zapasów witaminy A. Zmian tych nie zaobserwowano w grupie pierwszej, która otrzymała białą kukurydzę. Główny badacz, Sherry Tanumihardjio powiedział: – Byliśmy zaskoczeni, że większość dzieci w tym badaniu posiadała już znaczne zapasy witaminy A. Przypisujemy ten sukces suplementom witaminy A i innych suplementów witaminowych dla małych dzieci, a część pewnie jeszcze z diety. Tanumihardijo dodał jeszcze, że jest przekonany, iż kukurydza będzie skuteczną metodą w zwiększaniu zapasów ustrojowych witamin w populacjach cierpiących na niedobór tej witaminy. W Zambii czy Nigerii państwa już zadeklarowały pomoc w tym problemie. Naukowcy liczą, że reszta pójdzie tym samym tropem. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Niedobór witaminy D związany ze słabym funkcjonowaniem mózgu

Pacjenci, którym zostały przywrócone funkcje życiowe po nagłym zatrzymaniu krążenia, mieli większy niedobór witaminy D, co z kolei wiązało się ze słabą pracą mózgu a nawet śmiercią. Takie ustalenia przynoszą nowe badania, przedstawione na dorocznym spotkaniu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Genwie. National Institutej of Health sugeruje, że naturalnym poziomem witaminy D są wartości w przedziale 30-74 ng na mililitr. Jednakże definicje niedoboru witaminy D są różne. Wartości niewystarczające określa się w przedziale 11-30 ng/ml. W przypadku 0-11 mówi się, że ilości są już niedostateczne. Ponieważ większość witaminy D syntezowana jest z promieni słonecznych, brak ekspozycji na światło jest główną przyczyną niedoboru witaminy D. Inne przyczyny to brak tej witaminy w diecie lub choroby nerek i wątroby. Niedobór witaminy D związany jest z szeregiem chorób. Wcześniej opublikowano badanie na temat związku z niedoborem witaminy D i czynnikami zgonu z powodu raka, podczas gdy inne badania sugerują, że brak witaminy D wiąże się z ryzykiem schizofrenii. Według dr Jin Wi, współautora ostatnich badań, naukowcy nie ocenili jak witamina D wpływa neurologicznie na stan zdrowia po zatrzymaniu krążenia. Z tego powodu, zespół badawczy przeanalizował poziom witaminy D i jego wpływ na zdrowie po zatrzymaniu krążenia u 53 nieprzytomnych pacjentów ze szpitala Cardiovascular Severane w Seulu, Korei. Spośród tych pacjentów, 41 osobom udzielono resuscytacji krążeniowo-oddechowej (CPR). Naukowcy wykorzystali wynik oceny neurologicznej (CPC) u pacjentów po 6 miesięcach od momentu, kiedy wypisano ich ze szpitala. Wynik 1-2 stanowił dobry stan neurologiczny, a wynik 3-5 określany był jako zły wynik. Wyniki analizy wykazały, że 65% pacjentów z niedoborem witaminy D miało słabe wyniki neurologiczne po 6 miesiącach od wypisu ze szpitala w porównaniu zaledwie z 23% osób, których poziom witaminy D był w normalnym zakresie. Po przeprowadzeniu kolejnych analiz, zespół obliczył, że niedobór witaminy D zwiększał prawdopodobieństwo złej pracy mózgu po zatrzymaniu krążenia. Ponadto osoby z wyższym poziomem tej witaminy, miały lepsze predyspozycje do szybszego powrotu do zdrowia. Naukowcy uważają, że ich wyniki są bardzo istotne, gdyż pokazują one kolejne ważne zalety witaminy D. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Mniej negatywnych myśli dzięki probiotykom

Mniej myślimy o negatywnych uczuciach i doświadczeniach z przeszłości już około 4 tygodni po rozpoczęciu stosowania probiotyków. Wyniki swojego badania na ten temat Laura Steenbergen i Lorenza Colzato z Leiden Institute of Brain and Cognition opublikowały w czasopiśmie Brain, Behavior and Immunity. Probiotyki to żywe mikroorganizmy, które, zaaplikowane w odpowiednich ilościach, pełnią podstawową funkcję  w poprawie funkcji trawiennych i immunologicznych organizmu. Steenbergen i jej zespół po raz pierwszy raz zbadali, czy spożywanie wielogatunkowej (składającej się z kilku odmian bakterii) porcji probiotyków przez przynajmniej 4 tygodnie ma korzystny wpływ na ruminacje (tj. nawracające myśli na temat ewentualnych przyczyn i konsekwencji stresu). Jak mówi Steenbergen, ruminacje są najlepszym wskaźnikiem podatności na depresję i często poprzedzają i zapowiadają nawroty choroby. Steenbergen dała 40 uczestnikom badania torebki z proszkiem, który mieli wypić zmieszany z letnią wodą lub mlekiem każdego dnia badania. Połowa z nich dostała placebo, druga połowa zaś mieszankę probiotyków. Osoby badane miały pojawić się w laboratorium dwa razy: pierwszy raz przed rozpoczęciem badania i drugi raz 4 tygodnie później, po jego zakończeniu. Oba razy poproszeni zostali o wypełnienie kwestionariusza badającego ich podatność (reaktywność poznawczą) na depresję. W porównaniu z osobami, którym podano placebo, uczestnicy przyjmujący probiotyki wykazali znaczne obniżenie ilości ruminacji. Jak mówi Colzato, nawet pomimo tego, że jest to tylko wstępny wynik, dowodzi, że spożywanie probiotyków może pomóc wyeliminować negatywne myśli prowadzące do smutku i depresyjnego nastroju. Badanie dostarcza informacji na temat tego, co można stosować w terapii zapobiegającej nawrotom depresji – probiotyki. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Jak zielona herbata i jabłka nas uzdrowią...

Naukowcy z The Institute of Food Research (IFR) odkryli mechanizmy stojące za tym, jak pewne związki chemiczne mogą uchronić nasze zdrowie. Badania dietetyczne wykazały, że zwiększenie ilości owoców i warzyw w codziennej diecie skutkuje zmniejszeniem ryzyka rozwinięcia takich przewlekłych schorzeń jak choroby serca i nowotwory. Powodów może być kilka. Niektóre owoce i warzywa zawierają duże ilości takich związków chemicznych jak polifenole, które mają różne właściwości ochronne. Podczas opisywanego badania dr Paul Kroon i jego zespół z IFR wykazali, że polifenole w zielonej herbacie i jabłkach blokują oddziaływanie cząsteczek sygnałowych zwanych VEGF, wywołujących miażdżycę i będących również celem leków przeciwnowotworowych. W organizmie VEGF jest głównym sterownikiem angiogenezy, procesu tworzenia naczyń włosowatych. Angiogeneza jest kluczowa w procesach postępowania nowotworu, rozwoju blaszek miażdżycowych i ich pękania, co może być powodem zawału bądź udaru. Korzystając z komórek pobranych z naczyń krwionośnych, naukowcy odkryli, że niskie stężenie galusanu epigallokatechiny z zielonej herbaty i procyanidin z jabłek wstrzymywało funkcje sygnalizacyjne VEGF. Zahamowanie funkcji sygnalizacyjnych VEGF przez polifenole odżywcze było już badane wcześniej, dopiero teraz jednak zauważono dowody na ich bezpośredni wpływ, dostrzegany w krwiobiegu zaraz po spożyciu produktu bogatego w polifenole. Jest to bezwzględny dowód na korzyści zdrowotne polifenoli, zauważa dr Paul Kroon. Aktywują one również inny system enzymatyczny, wytwarzający tlenek azotu do krwi, co pomaga rozszerzyć naczynia krwionośne i w ten sposób zapobiec uszkodzeniom. Co ciekawe, VEGF również stymuluje wytwarzanie tlenku azotu, przez co przeciwnowotworowe leki blokujące zmniejszały również jego poziom i efektem tego mogło być u niektórych pacjentów nadciśnienie tętnicze. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

9 produktów poprawiających zdrowie

Linda Milo Ohr z The Institute of Food Technologists opracowała listę 9 super owoców i super nasion wpływających na poprawę ogólnego stanu zdrowia. Wybrane produkty dostarczają wartościowe składniki odżywcze, dlatego warto stosować je regularnie. Bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 nasiona Chia są źródłem wapnia, przeciwutleniaczy, witamin oraz minerałów. Okazuje się, że zmielone nasiona dostarczają więcej substancji odżywczych, dlatego można je znaleźć w wielu produktach gotowych do spożycia. Siemię lniane zawiera cenne kwasy tłuszczowe, przeciwutleniacze oraz włókna. Ponadto posiada tak zwane fitoestrogeny odpowiedzialne za poprawę funkcji układu krążenia. Dotychczasowe badania wykazują, że len może obniżać cholesterol. Trzecim produktem na liście są nasiona słonecznika bogate w kwasy tłuszczowe, błonnik, białko oraz przeciwutleniacze. Udowodniono, że słonecznik zawiera również związki odpowiedzialne za wzmocnienie układu odpornościowego, a nawet walkę z rakiem. Cenne substancje odżywcze dostarczają nasiona dyni, które najlepiej spożywać na surowo. Pestki są bogatym źródłem magnezu, fosforu, błonnika oraz wielu innych minerałów. Borówki to nie tylko smaczna przekąska, ale również owoce dostarczające cenne witaminy i minerały. Wykazano nawet, że ich spożywanie zmniejsza ciśnienie tętnicze krwi. Szóste miejsce na liście zajęły jagody Acai będące bardzo dobrym źródłem antocyjanów odpowiedzialnych za zwalczanie stanów zapalnych i poprawę pamięci. Ponadto jagody Acai regulują poziom cukru we krwi oraz hamują wzrost komórek raka. Wiśnie doskonale sprawdzają się jako środek przeciwzapalny. Mają również wysoką zawartość antocyjanów i przeciwutleniaczy. Przeciwzapalne właściwości wspomnianych owoców potwierdzają przeprowadzone badania. Żurawina pozytywnie wpływa na zdrowie dróg moczowych. Posiada również właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Jest doskonałym źródłem przeciwutleniaczy. Wykazano również, że korzystnie wpływa na układ sercowo-naczyniowy. Ostatnim owocem na liście jest awokado, które obniża poziom cholesterolu we krwi i pomaga utrzymać dobry stan zdrowia serca. Dodane produkty to jedynie niektóre owoce i nasiona, które zaliczane są do grupy wartościowego jedzenia. Dieta bogata w cenne składniki odżywcze zapewnia nam dobre zdrowie oraz samopoczucie. źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Czarna kawa regeneruje wątrobę

Filiżanka gorącej kawy to dla wielu ludzi warunek udanego poranka. Najnowsze badania pokazują, że picie tego popularnego napoju daje nie tylko przyjemność związaną ze smakiem, ale także wspomaga wątrobę, regeneruje ją, a nawet zmniejsza ryzyko zachorowania na raka tego narządu. Kawa a zapobieganie nowotworom Światowa Fundacja Badań nad Rakiem (WCRF) w ramach badania wpływu diety na zachorowalność na nowotwory, przetestowała działanie kawy na ludzki organizm. Wyniki okazały się zaskakujące. Pomimo tego, że „mała czarna” może dawać negatywne skutki w postaci podwyższonego ciśnienia, kłopotów ze snem lub zaburzeń trawienia, to wypijając jedną jej filiżankę dziennie, możemy zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka wątroby nawet o 14%. Obserwacje, na podstawie których wysunięto ten wniosek, zostały oparte na analizie 34 badań naukowych, w których wzięło udział ponad 8 milionów ludzi. Może być to niezwykle ważne odkrycie dla zapobiegania temu nowotworowi, który jest uważany za jeden z najbardziej śmiertelnych, a w 2012 roku zabił aż 745 tysięcy osób. Regeneracja wątroby dzięki kawie Jednym z czynników, będących najczęstsza przyczyną zachorowań na raka wątroby jest nadmierne spożywanie alkoholu. Dyrektor WCRF w Wielkiej Brytanii- Amanda McLean twierdzi, że wystarczy wypijanie dwóch lub trzech drinków każdego dnia, aby przyczynić się do wystąpienia nowotworu. Okazuje się jednak, że kawa ma także właściwości regeneracyjne i może po części niwelować uszkodzenia wątroby, spowodowane spożyciem alkoholu. Zwalcza także występujące w nim alfatoksyny, które występują również w wielu innych produktach spożywczych, jeżeli nie są odpowiednio przechowywane. Chociaż badania nad wpływem kawy na regenerację i ochronę wątroby wymagają jeszcze wielu uzupełnień, to niewątpliwie wyniki te otwierają nowe możliwości ochrony przed chorobą. Naukowcy polecają jednak, aby pijąc kawę, zrezygnować z dodatków w postaci cukru i mleka, ponieważ sam napar jest dla nas najzdrowszy. Opracowała: Natalia Kocoń źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Nowa odmiana brokuła obniża cholesterol

Z wyników badań przeprowadzonych przez Institute of Food Research wynika, że włączenie do diety nowej odmiany brokuła obniża we krwi poziom cholesterolu LDL o około 6%. Uprawiane przez badaczy brokuły zawierają od dwóch do trzech razy więcej glukorafaniny niż w tradycyjnych brokułach. Nowe warzywa można znaleźć w supermarketach pod nazwą Beneforte. Wraz z kolegami z University of Reading naukowcy przeprowadzili dwa niezależne badania, podczas których zrekrutowali 130 wolontariuszy, którzy mieli spożywać 400 g brokułów wzbogaconych glikorafaniną tygodniowo. Po dwunastu tygodniach odnotowano obniżenie poziomu złego LDL cholesterolu w ich krwi średnio o około 6%. Chociaż spadek jest niewielki, wiadomo, że obniżenie poziomu LDL o 1% powoduje zmniejszenie ryzyka choroby wieńcowej o 1-2%. Podwyższony poziom tego typu cholesterolu zwiększa ryzyko chorób serca. Glukorafanina wspomaga prawidłowy metabolizm komórkowy. Dzięki niej mitochondria, które stanowią centra energetyczne komórek, konwertują cukry i tłuszcze w energię. Jeśli natomiast przestają one pełnić  swoje funkcje lub są przeciążone zbyt dużą ilością cukru czy tłuszczu, należy spodziewać się  nadmiernego gromadzenia cholesterolu LDL. Glukorafinina jest przekształcana w organizmie do sulforafanu, który ma właściwości przeciwnowotwórcze i zapobiega zrównoważeniu metabolizmu pojawiającemu się na skutek produkcji cholesterolu LDL. Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie Molecular Nutrition and Food Research dostarczają dowodów na ten temat. Bogate w glukorafininę brokuły Beneforte zostały wyprodukowane przy użyciu tradycyjnych technik hodowlanych  od partnerów w Norwich Research Park, John Innes Centre i University of East Anglia i Semenis Vegetable Seeds Inc. Badania te zostały sfinansowane przez Biotechnology and Biological Sciences Research Council (BBSRC), Innovate UK and Seminis Vegetable Seeds Inc. Inną żywnością i składnikami, które mają podobne działania i redukują poziom cholesterolu we krwi, są beta-glukan występujący w owsie i stanole roślinne. Opracowała: Anna Lisowska źródło: ScienceNews.pl  
Czytaj więcej

Standardy żywieniowe w szpitalach? Niech czytelnicy sami ocenią

Rozmowa z prof. dr hab. Bruno Szczygłem, z Zakładu Żywienia Człowieka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wieloletnim kierownikiem Kliniki Chirurgii Gastroenterologicznej i Żywienia AM w Warszawie, założycielem Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego  i Dojelitowego. Panie Profesorze, skąd wziął się termin „niedożywienie szpitalne” i co on oznacza? -Przez wiele lat nie zajmowano się stanem odżywienia chorych ani nie brano pod uwagę jego wpływu na wyniki leczenia i przebieg chorób. Dopiero w roku 1955 Rhoads i Alexander z Kliniki Chirurgicznej Uniwersytetu Pensylwańskiego w Filadelfii po raz pierwszy wykazali, że niedożywienie charakteryzujące się zmniejszeniem masy ciała (mc), osłabieniem,  pogorszeniem funkcji narządów i spadkiem odporności występuje u większości chorych przyjmowanych do Kliniki, a ich stan odżywienia ulega dalszemu pogorszeniu w trakcie hospitalizacji, co określili mianem niedożywienia szpitalnego (hospital malnutrition). Ich zdaniem ocena i monitorowanie stanu odżywienia chorych oraz zapobieganie niedożywieniu szpitalnemu powinny być ważnym elementem leczenia chorych w szpitalu. Kolejnym ważnym krokiem w upowszechnianiu wiedzy o znaczeniu opieki żywieniowej dla wyników leczenia chorych i zapobiegania powikłaniom stała się opublikowana w roku 1974 praca Butterwoth’a, który w oparciu o przeprowadzone badania kliniczne wykazał, że: „związane z chorobą niedożywienie ulega pogłębieniu w ciągu zaledwie 6 dni od zaprzestania podaży normalnej diety  i prowadzi do zwiększenia chorobowości i śmiertelności, ale nikt nie zwraca na to uwagi i nie podejmuje działań zapobiegawczych. 20 lat później w celu sprawdzenia jaki wpływ miała praca Butterworth’a na rozpoznawanie i leczenie niedożywienia związanego z chorobą zorganizowano w Los Angeles międzynarodową konferencję w podsumowaniu której stwierdzono, że „nadal mimo oczywistych korzyści rozpoznawanie i leczenie niedożywienia związanego z chorobą nie budzi większego zainteresowania klinicystów”. W celu ułatwienia decyzji o wszczęciu postępowania żywieniowego uczestnicy konferencji sformułowali następujące zalecenia, które powinny być znane każdemu chirurgowi: Chorzy niedożywieni przy przyjęciu do szpitala (ubytek mc > 4,5 kg, stężenie albumin w surowicy < 3,5 g/dl) powinni być żywieni dojelitowo lub pozajelitowo przez 7 – 10 dni przed operacją. Chorzy po dużych operacjach, których normalne odżywianie będzie wdrożone nie wcześniej jak 5 dni po operacji powinni być żywieni dojelitowo lub pozajelitowo do czasu przywrócenia normalnego odżywiania drogą doustną. U ciężko chorych, u których przewidywany okres głodzenia będzie wynosił > 7 dni należy natychmiast wdrożyć leczenie żywieniowe. Najważniejsze jest zapobieganie niedożywieniu, a nie czekanie aż stanie się ono klinicznie widoczne, a kluczem do poprawy sytuacji jest edukacja.  W roku 1999 problemem tym zajęła się Rada Europy, a powołana przez nią komisja ekspertów ustaliła, że głównymi przyczynami niedożywienia szpitalnego są: - brak rutynowych badań stanu odżywienia pozwalających na identyfikację chorych niedożywionych i zaplanowanie postępowania żywieniowego, - brak  wiedzy lekarzy na temat zapotrzebowania na energię i składniki odżywcze i współczesnych możliwości dostarczenia dostosowanego do potrzeb pożywienia każdemu choremu, - brak zainteresowania lekarzy i administracji szpitali żywieniem jako elementem leczenia chorych.     Brak opieki żywieniowej w szpitalach jest tym bardziej zaskakujący, że wprowadzone do praktyki klinicznej pod koniec lat sześćdziesiątych leczenie żywieniowe stało się ważnym elementem leczenia chorób przebiegających z niedożywieniem, co dotyczy praktycznie wszystkich chorób przewlekłych. Jakie są objawy niedożywienia związanego z chorobą i czy łatwo jest je rozpoznać?   - Głównym i najważniejszym objawem niedożywienia białkowo-kalorycznego  jest niezamierzona utrata masy ciała (mc) spowodowana towarzyszącą chorobom przewlekłym utratą apetytu i zmniejszonym przyjmowaniem makro- i mikroskładników odżywczych, co prowadzi do postępującego zużywania własnych zasobów białka i energii. Dalsze objawy to: osłabienie spowodowane zmniejszeniem masy mięśniowej, niedokrwistość niedobarwliwa spowodowana zmniejszonym przyjmowaniem żelaza i Wit. B 12, spadek odporności manifestujący się zmniejszeniem liczby limfocytów  < 1500 w 1 mm 3 krwi obwodowej i spadek stężenia albumin w surowicy spowodowany zmniejszoną podażą białka, zwiększonym rozpadem białka w następstwie towarzyszącego chorobie katabolizmu i zmniejszoną syntezą w wątrobie spowodowaną zapaleniem i zwiększeniem produkcji białek ostrej fazy. Niezależnie od przyczyny zmniejszenie stężenia albumin w surowicy krwi jest zawsze złym czynnikiem rokowniczym. Jeżeli utrata mc wynosi ≥ 10% w ciągu 6 miesięcy  lub ≥ 5% w ciągu 3 miesięcy od zachorowania, a stężenie albumin w surowicy jest < 3,5 g/dl mówimy o ciężkim niedożywieniu wymagającym odpowiedniego postępowania żywieniowego niezależnie od tego czy u chorego planowane jest leczenie operacyjne, czy zachowawcze. Czym większa jest planowana operacja i im cięższa jest choroba tym pilniejsze i ważniejsze staje się wdrożenie dostosowanego do potrzeb leczenia żywieniowego. Rozpoznanie niedożywienia jest bardzo łatwe pod warunkiem, że  lekarz zwróci uwagę na stan odżywienia chorego, zapyta go czy  schudł w ostatnim czasie ( na co często zwraca uwagę sam chory), czy je mniej niż zwykle, oceni zaniki mięśniowe oraz poleci zważyć chorego i wspólnie z nim oceni wielkość ubytku mc. Warto w tym miejscu przypomnieć, że zgodnie z  Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 15 września 2011 roku każdy pacjent przyjmowany do szpitala w Polsce ( z wyłączeniem szpitalnych oddziałów ratunkowych),  powinien mieć wykonaną ocenę stanu odżywienia z wykorzystaniem kwestionariuszy SGA lub NRS 2002, a stwierdzone niedożywienie lub zagrożenie nieożywieniem powinno być leczone zgodnie z zasadami określonymi w „Standardach żywienia pozajelitowego i żywienia dojelitowego”, Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego wydanych przez PZWL w roku 2005. Tyle mówi rozporządzenie, a jak wygląda rzeczywistość musi ocenić każdy czytelnik, który po ukazaniu się rozporządzenia  był leczony w szpitalu. Jakie jest zapotrzebowanie dorosłego człowieka na energię i składniki odżywcze i  jak się przedstawia żywienie chorych w szpitalach pod kątem pokrycia zapotrzebowania? - Określenie zapotrzebowania na energię, składniki odżywcze i wodę jest nieodłączną częścią oceny stanu odżywienia, pozwala bowiem na zaplanowanie podaży dostosowanej do aktualnego zapotrzebowania pacjenta. Wszystkie procesy zachodzące w ustroju wymagają stałego dostarczania energii, którą  organizm czerpie z utleniania składników odżywczych. Proces ten określony mianem przemiany materii podzielono na podstawową i całkowitą. Podstawowa przemiana materii (PPM) oznaczająca spoczynkowy wydatek energetyczny lub spoczynkowe zapotrzebowanie energetyczne u zdrowego, dorosłego człowieka wynosi ok. 1 kcal w ciągu 1 godziny na 1 kg mc. Oznacza to, że PPM mężczyzny o masie ciała 60 kg wynosi: 1kcal x 60 kg x 24 h =  1440 kcal/d. Jest to jednocześnie najmniejsza ilość energii jaka powinna być dostarczona każdemu dorosłemu  choremu aby zapobiec zużywaniu własnych zasobów energetycznych, czyli węglowodanów i tłuszczów  oraz budulcowych czyli białek. Ponieważ organizm potrzebuje energii nie tylko na podstawowe procesy życiowe, ale również na wykonywanie pracy zawodowej, aktywność fizyczną i przyswajanie pokarmów  wprowadzono pojęcie całkowitej przemiany materii  (CPM) uwzględniającej ten dodatkowy wydatek energetyczny. Warto pamiętać, że PPM wynosi 60 – 70% CPM  i, że zapotrzebowanie na energię wzrasta, a nie maleje w następstwie choroby lub urazu. Dla celów żywienia klinicznego przyjęto, że dobowe zapotrzebowanie dorosłego  człowieka o masie ciała do 70 kg wynosi 25 – 35 kcal/kg mc (tzw „złoty standard” 30 kcal/kg mc). Ogólnie przyjmuje się, że dla większości chorych żywionych doustnie dietą szpitalną wystarczająca jest podaż energii w granicach 1800 – 2100 kcal/d. Minimalna podaż energii dla dorosłego pacjenta nie może wynosić mniej niż 1200 kcal/d. W Wielkiej Brytanii zgodnie z zaleceniem Narodowej Komisji Zdrowia dzienna podaż energii dla każdego dorosłego pacjenta powinna wynosić 1800 – 2200 kcal, dieta powinna być zbilansowana, a podaż białka nie może być mniejsza niż 19 g w każdym z trzech posiłków.   Również w większości krajów europejskich obowiązują podobne zalecenia zgodnie z którymi  podaż  powinna wynosić: energia ± 1900 kcal, węglowodany 240 g, białko 60 g, tłuszcze 65 g na dobę.   We wszystkich zaleceniach podkreśla się, że pokrycie  zapotrzebowania na energię i składniki odżywcze stanowi istotną część leczenia i zapobiega niedożywieniu szpitalnemu. W celu monitorowania pokrycia zapotrzebowania na energię i białko konieczne jest aby  menu oprócz nazw potraw zawierało informację o zawartości białka, energii i sodu w poszczególnych posiłkach  (śniadanie, obiad, kolacja) i w całej dziennej racji pokarmowej. Jest oczywiste, że nie mając takiej informacji nie sposób ustalić  ile białka i energii otrzymał chory, który zjadł wszystkie 3 posiłki oferowane w szpitalu. Warunek podawania tych danych powinien być postawiony zarówno  każdej  kuchni szpitalnej jak i dostawcom zewnętrznym (catering). Ponieważ w Polsce w większości szpitali nie ma informacji na temat zawartości białka, węglowodanów i tłuszczu w dziennej racji pokarmowej oraz wartości energetycznej poszczególnych posiłków nie sposób jest ustalić stopnia pokrycia zapotrzebowania ani go monitorować. Jakie są główne przyczyny niedożywienia szpitalnego? - Nie ulega wątpliwości że ważnymi czynnikami prowadzącymi do niedożywienia szpitalnego są: choroba i towarzysząca jej utrata apetytu (anoreksja), dieta szpitalna o nieznanym składzie i nieznanej wartości odżywczej i energetycznej, głodzenie chorych stosowane rutynowo w większości ostrych chorób i w okresie  okołooperacyjnym (nic doustnie) bez określenia czasu trwania głodówki. Jednak najważniejszą, bezpośrednią przyczyną niedożywienia szpitalnego jest przetaczanie dożylne 0,9% NaCl i 5% glukozy przez okres > 7dni nie zapewniające ani jednego grama białka, ani jednego grama tłuszczu i zaledwie 50 g glukozy o wartości energetycznej 200 kcal (1 litr 5% glukozy) przy zapotrzebowaniu wynoszącym średnio 60 g białka, 65 g tłuszczu, 240 g glukozy i 2000 kcal na dobę. Zamiast składników odżywczych chory otrzymuje często 3 litry płynów krystalicznych, w tym 1 litr 5% glukozy, 1litr 5% NaCl i 1 litr PWE zawierające łącznie > 300 mmol sodu przy zapotrzebowaniu wynoszącym 0,5 – 2 mmol/ kg mc/d. Dla większości chorych, bez dodatkowych strat, wystarczająca jest podaż 2 litrów płynów  ( 30 ml na kg mc przy masie ciała do 70 kg). U ciężko chorych płyny należy przetaczać pod kontrolą bilansu płynów).  Należy zdawać sobie sprawę, że 10 dni typowej płynoterapii  powoduje u chorego niedobór 600 g białka, 650 g tłuszczu, ok. 1900 g glukozy i ok. 18000 kcal, co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na przebieg choroby i wyniki leczenia. Nadmierna podaż wody i sodu, zwłaszcza przy obecności hipoalbuminemii prowadzi do obrzęków i zatrzymania wody w ustroju, co łatwo sprawdzić ważąc chorego np. w piątej dobie takiej terapii. Jakie są następstwa niedożywienia szpitalnego ? - Następstwa niedożywienia dzielimy na pierwotne i wtórne. Do pierwotnych zaliczamy: zmniejszenie mc spowodowane ubytkiem mięśni i tkanki tłuszczowej, osłabienie siły mięśniowej, spadek odporności, niedokrwistość niedobarwliwą, zmniejszenie stężenia albumin i białek o krótkim okresie półtrwania w surowicy, zaburzenia trawienia i wchłaniania, osłabienie funkcji bariery jelitowej oraz upośledzenie czynności wszystkich narządów i układów. Stopień nasilenia tych zmian zależy od ciężkości niedożywienia. Następstwa wtórne to: wzrost częstości zakażeń, upośledzone gojenie ran, częstsze  rozejścia zespoleń jelitowych, zwiększenie chorobowości i śmiertelności. Ważne są również następstwa ekonomiczne niedożywienia, a są one ogromne. Jak wynika z badań przeprowadzonych  w Wielkiej Brytanii całkowite koszty leczenia następstw niedożywienia związanego z chorobą wynoszą 7,3 miliarda funtów (10,5 miliarda euro) rocznie. Zdaniem autorów zmniejszenie odsetka niedożywionych o 1% pozwoliłoby zaoszczędzić ok. 70 milionów funtów rocznie. Wystarczyłoby wcześnie rozpoznawać i leczyć niedożywienie i skutecznie zapobiegać niedożywieniu szpitalnemu, co jest niezwykle proste.  Podobnie kształtują się koszty leczenia następstw niedożywienia w Holandii, Niemczech, Szwecji i USA.  W Polsce nie prowadzi się tego typu badań m.inn. ze względu na dalekie od rzeczywistych ustalanie kosztów leczenia i niższe płace, ale można przyjąć, że są one zbliżone do podawanych  w piśmiennictwie i, że zapobieganie niedożywieniu szpitalnemu mogłoby przyczynić się do obniżenia kosztów i poprawy wyników leczenia chorych w szpitalach niezależnie od tego czy jest to leczenie operacyjne, czy zachowawcze. Skoro niedożywienie stanowi tak poważny problem, to czy podejmowane są jakieś działania odgórne aby mu zapobiegać ? - W zapobieganiu każdej chorobie, w tym także niedożywieniu, najważniejsze jest wczesne rozpoznanie ryzyka niedożywienia i samego niedożywienia. O ryzyku niedożywienia mówimy wtedy, gdy wstrzymujemy żywienie doustne na okres dłuższy niż 7 dni zastępując je  typowym nawadnianiem, co musi prowadzić do niedożywienia. O niedożywieniu wymagającym pilnego leczenia żywieniowego  mówimy wtedy, gdy niezamierzona utrata mc wynosi ≥ 10% (5 kg) w ciągu 6 miesięcy od zachorowania, pacjent nie przyjmuje pożywienia przez 3 dni, lub przyjmuje ok. 50% mniej pożywienia niż zwykle przez okres > 10 dni, uzyskał  stopień B w skali SGA, lub ≥ 3 punkty w skali  NRS 2002. W każdym z tych przypadków następnym krokiem powinien być plan żywienia. Rozpoznanie ułatwia fakt, że 35 – 50% chorych na choroby przewlekłe i do 80% chorych na nowotwory jest niedożywionych w momencie przyjęcia do szpitala, a w ciągu zaledwie 10 – 14 dni od przyjęcia do szpitala niedożywienie ulega  pogłębieniu u ok. 70% chorych i rozwija się u ok. 30% prawidłowo odżywionych. Głównie z powodu braku wiedzy personelu medycznego na temat zapotrzebowania na składniki odżywcze, znaczenia prawidłowego stanu odżywienia na wyniki leczenia i współczesnych możliwości dostarczenia pożywienia każdemu choremu niezależnie od jego stanu klinicznego. Od wielu lat podejmowane są na szczeblu międzynarodowym  i krajowym działania, których celem jest poprawa opieki żywieniowej i żywienia w szpitalach. W roku 2003 Rada Europy zaniepokojona wysokim poziomem niedożywienia szpitalnego uchwaliła rezolucję, której głównym celem jest zagwarantowanie prawidłowej opieki żywieniowej wspomagającej leczenie farmakologiczne lub operacyjne chorych. W rezolucji za  szczególnie ważne zadanie dla rządów uznano konieczność poszerzenia wiedzy studentów wydziałów lekarskich w zakresie żywienia i żywności oraz powołanie nowej specjalności medycznej o nazwie żywienie kliniczne, które już obecnie jest ważnym elementem leczenia chorych.  Zdaniem ekspertów w celu zapobiegania niedożywieniu szpitalnemu  konieczne jest: - rutynowe badanie przesiewowe stanu odżywienia wszystkich chorych przyjmowanych do szpitala, -  opracowanie i wdrożenie planu postępowania żywieniowego dla każdego chorego z ryzykiem niedożywienia lub niedożywionego, -  traktowanie definicji „niedożywienie związane z chorobą”   jako rozpoznanie kliniczne wymagające odpowiedniego leczenia, -  uznanie leczenia (wspomagania) żywieniowego  za element leczenia pacjentów, -  włączenie do programu studiów przed dyplomowych lekarzy przedmiotu żywienie kliniczne, -  powoływanie w uczelniach medycznych katedr żywienia klinicznego, -  wprowadzenie specjalizacji lekarzy z żywienia klinicznego dzieci i dorosłych, - ustanowienie krajowych standardów  żywienia w szpitalu, pokrywającego zapotrzebowanie wszystkich grup  pacjentów, -  przeszkolenie personelu szpitala w monitorowaniu spożycia pożywienia przez chorych, - bezwzględne wymaganie  informacji o wartości energetycznej i zawartości białka, tłuszczu i węglowodanów w poszczególnych posiłkach (śniadanie, obiad, kolacja) i w dziennej racji pokarmowej od dostawców pożywienia niezależnie od tego czy jest to kuchnia szpitalna, czy catering. Rezolucja została skierowana do rządów wszystkich krajów europejskich i w oparciu o zawarte w niej zalecenia  Polskie Towarzystwo Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego (obecnie Polskie Towarzystwo Żywienia Klinicznego  i Metabolizmu) od wielu lat czyni starania o wprowadzenie przedmiotu żywienie kliniczne  do programu kształcenia studentów medycyny, niestety bez rezultatu. Powstała paradoksalna sytuacja, od 2000 roku (a więc od 14 lat) uczelnie medyczne prowadzą kształcenie dietetyków w pełni przygotowanych do prowadzenia opieki żywieniowej i żywienia klinicznego ale dietetyków od wielu lat nie zatrudnia się  w szpitalach, a poradnictwo dietetyczne praktycznie nie istnieje, gdyż nie ma takiej procedury w wykazie procedur finansowanych przez NFZ. Od 2012 roku w nauczaniu pielęgniarek, które również są kształcone w uczelniach medycznych, obowiązują nowe standardy, w których żywienie kliniczne, w tym żywienie dojelitowe i pozajelitowe, zapobieganie niedożywieniu szpitalnemu, rozpoznanie niedożywienia i poradnictwo dietetyczne są szeroko uwzględnione. Najmniej uwagi żywieniu klinicznemu poświęcono w obowiązujących od 2012 roku standardach kształcenia lekarzy. W kształceniu obejmującym ≥ 5700 godzin nie znaleziono 30 godzin na nauczanie żywienia klinicznego zbywając je jednym zdaniem: „ Stosuje leczenie żywieniowe (z uwzględnieniem żywienia pozajelitowego i dojelitowego)”. Myślę, że żaden komentarz nie jest tu potrzebny. Jak, Pana zdaniem przedstawia się żywienie chorych w szpitalach w Polsce ? - Odpowiedź na to pytanie trzeba podzielić na 2 części. Pierwsza dotyczy organizacji i realizacji żywienia zbiorowego w szpitalach, które powinno nie tylko zaspakajać zapotrzebowanie pacjentów na składniki odżywcze i energię ale również być istotną częścią procesu leczenia. Oznacza to, że każdy pacjent powinien otrzymać dietę podstawową pokrywającą jego zapotrzebowanie na energię (ok. 2000 kcal/d) białko (ok. 60 g/d), tłuszcze (ok. 60 g/d) i węglowodany ( ok. 240 g/d). Jeżeli stan zdrowia pacjentów wymaga zastosowania specyficznych diet leczniczych to skład takich diet powinien ustalić lekarz prowadzący w porozumieniu z dietetykiem. Problem polega na tym, że w większości szpitali nie ma dietetyków, a lekarz nie jest przygotowany do prowadzenia chociażby podstawowego poradnictwa dietetycznego. Poważną przeszkodą w dostosowanym do potrzeb żywieniu chorych jest  brak obowiązującego ogólnopolskiego systemu dietetycznego, a dodatkowo realizację żywienia w szpitalach utrudnia brak ujednoliconej nomenklatury diet. Zalecane przez ekspertów i Radę Europy  monitorowanie żywienia i stanu odżywienia chorych w szpitalach uniemożliwia brak podstawowej informacji dotyczącej zawartości białka,  węglowodanów,  tłuszczu   i wartości energetycznej poszczególnych posiłków oraz całej dziennej racji pokarmowej. Takich wymagań nie stawia się ani kuchniom szpitalnym ani zewnętrznym dostawcom pożywienia (catering). Tak więc jeżeli nawet pacjent zjadł wszystkie 3 posiłki oferowane w szpitalu, to i tak nie wiemy ile energii i makroskładników odżywczych otrzymał w dziennej racji pokarmowej i czy nie wymaga dodatkowego wspomagania żywieniowego w postaci  doustnych suplementów pokarmowych dostępnych w każdym szpitalu. W Polsce nie opracowano jak dotąd żadnych standardów żywienia chorych w szpitalach, a żywienie jest traktowane przez administrację ochrony zdrowia zarówno centralną jak i terenową jako usługa „hotelowa”, a nie element leczenia. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych przez Zespól prof. Grzymisławskiego  Kierownika Kliniki Chorób Wewnętrznych, Metabolicznych i Dietetyki Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. W oryginalnej pracy zatytułowanej „ Analiza czynników ryzyka niedożywienia szpitalnego”  opublikowanej w czasopiśmie ŻYWIENIE CZŁOWIEKA I METABOLIZM 2014, 41, 5 – 15,  po przeanalizowaniu czynników ryzyka niedożywienia w polskich szpitalach autorzy sformułowali następujące wnioski: - Ocena stanu odżywienia pacjentów jest często źle przeprowadzana, bądź pomijana, a wynik nie jest uwzględniany w dalszym postępowaniu. - Szpitale nie stosują konkretnych wytycznych dotyczących prawidłowego żywienia pacjentów i nie wypracowały sposobu kontroli firm zewnętrznych dostarczających posiłki. - Dieta szpitalna jest niewłaściwie zbilansowana pod względem jakościowym i ilościowym. - Leczenie żywieniowe jest zbyt rzadko stosowane. - Brakuje wykwalifikowanych osób, w tym dietetyków, odpowiedzialnych za żywienie chorych w trakcie hospitalizacji i po jej zakończeniu. Bardzo zachęcam do przeczytania tej pracy w całości i zastanowienia się co możemy zrobić wspólnie  żeby ograniczyć niedożywienie szpitalne, które jest wynikiem ignorancji, braku wiedzy i zainteresowania żywieniem chorych przez personel i administrację szpitali. Druga część mojej odpowiedzi dotyczy leczenia żywieniowego, które dzięki ogromnemu zaangażowaniu lekarzy, głównie chirurgów i anestezjologów, pielęgniarek, farmaceutów i dietetyków skupionych w założonym w 1966 roku Polskim Towarzystwie Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego bardzo szybko rozwinęło się w Polsce osiągając poziom europejski. Już w roku 1985 jako jedni z pierwszych w Europie dzięki wsparciu Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej z inicjatywy Marka Pertkiewicza i Krystyny Majewskiej rozpoczęliśmy żywienie pozajelitowe w domu chorych z zespołem krótkiego jelita, które w roku 1990 zostało uznane przez  MZiOS  za skuteczną i bezpieczną metodę leczenia chorych, którzy nie mogą odżywiać się normalne i uruchomiło specjalny fundusz pozwalający na pokrycie kosztów tej wysokospecjalistycznej procedury. Utworzenie Narodowego Funduszu Zdrowia wymagało ponownych wystąpień o uznanie i odpowiednie finansowanie procedur żywieniowych. Przygotowane przez ówczesnego Prezesa  Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego  M. Pertkiewicza szczegółowe opisy procedur żywieniowych zostały włączone do Zarządzenia Prezesa NFZ z dnia 1 lipca 2007 roku i stały się podstawą refundacji procedur żywienia pozajelitowego i dojelitowego w warunkach szpitalnych i domowych. Dzięki temu każdy chory wymagający leczenia żywieniowego ma stworzone warunki prawne i ekonomiczne dla prowadzenia tego leczenia przez okres ustalany każdorazowo przez lekarza leczącego. W większości szpitali w Polsce działają,  powoływane z inicjatywy lekarzy chirurgów i /lub anestezjologów Zespoły Leczenia Żywieniowego, które wraz z przeszkolonymi pielęgniarkami prowadzą leczenie żywieniowe ciężko chorych i zwykle ciężko niedożywionych bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia za pracę wymagającą specjalistycznej wiedzy i umiejętności. Dzięki pracy  tych zespołów  kierowanych przez członków Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego współpracujących z najlepszymi ośrodkami zagranicznymi,  leczenie żywieniowe w Polsce jest prowadzone na dobrym europejskim poziomie. Problemem głównym ciągle pozostaje zapobieganie niedożywieniu, w tym niedożywieniu szpitalnemu, w której to dziedzinie pozostajemy daleko w tyle za rozwiniętymi krajami europejskimi z przyczyn, które podałem wyżej. Rozmawiał Marek Szymański  
Czytaj więcej