Na 64. Corocznym Zjeździe Naukowym stowarzyszenia American College of Cardiology w San Diego przedstawiono wyniki testów, z których wynika, że zażywanie kwasów tłuszczowych omega-3 może łagodzić stan zapalny i chronić przed dalszym osłabieniem czynności serca u osób po zawale.
U pacjentów zażywających codziennie przez 6 miesięcy 4 gramy przepisanych im kapsułek z kwasami omega-3 odnotowano znaczną poprawę czynności serca w porównaniu do pacjentów, którym podawano placebo. Czynność serca zmierzono za pomocą wskaźnika objętości końcowo-skurczowej lewej komory. U pacjentów zażywających kwasy omega-3 odnotowano też znacząco mniej oznak zwłóknienia – zgrubienia lub bliznowacenia obszarów serca, których atak serca nie dotknął – które może się pojawić, kiedy ocalałe mięśnie pracują ciężej i pod wysokim ciśnieniem, żeby zrekompensować zniszczenia w sercu. Dane sugerują, że pacjenci z największą zawartością kwasów tłuszczowych omega-3 we krwi mają największą szansę na poprawę czynności serca.
- Podawanie wysokiej dawki kwasów omega-3 zaraz po ataku serca może poprawić fukncjonowanie serca w większym stopniu niż standardowa opieka – mówi Raymond W. Kwong, główny autor badań. – Ponieważ to wyjątkowa grupa pacjentów, będąca już w trakcie leczenia, czujemy pewność, że ta terapia dostarcza dodatkowych korzyści. Następstwa tych badań mogą być znaczące.
Szacuje się, że co roku 720 tys. Amerykanów ma atak serca. Po zawale serce może się przeorganizować, żeby podtrzymać lub poprawić swoje funkcjonowanie. W niektórych przypadkach serce podlega niekorzystnym zmianom, takim jak powiększenie serca, mniejsza zdolność do pompowania krwi czy dodatkowe odkształcenia, które mogą predysponować osobę do niewydolności serca i arytmii w późniejszym życiu.
Kwasy tłuszczowe to kluczowe składniki błony komórkowej, które pomagają w przekazywaniu sygnałów w komórkach, poprawnym funkcjonowaniu układu odpornościowego oraz mogą wspierać procesy poznawcze. Najwięcej kwasów omega-3 zawiera łosoś, tuńczyk, pstrąg i sardynki.
Opracowała: Aleksandra Żyła
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Cierpiący na cukrzycę typu 2, którzy jedzą śniadania o wysokiej zawartości kalorii i niskoenergetyczne kolacje, mogą lepiej kontrolować zawartość cukru we krwi, informuje „Diabetologia”- magazyn wydawany przez Europejskie Stowarzyszenie Badań nad Cukrzycą.
Eksperyment
Grupa naukowców, zaangażowała do badania 18 osób (10 mężczyzn i 8 kobiet) w wieku 30-70 lat, które chorują na cukrzycę typu 2 nie dłużej niż 10 lat. Podzielono ich losowo na grupę B i grupę D, które przez tydzień miały stosować dietę, zawierającą tyle samo kalorii, ale różniącą się sposobem ich rozłożenia w ciągu dnia. Grupa B na śniadanie spożywała 704 kcal, na obiad 603 kcal, a na kolację 205 kcal. W grupie D wartość energetyczna obiadu była taka sama, ale zamieniono kaloryczność śniadania z kalorycznością kolacji.
Na bardziej obfity posiłek serwowano mleko, tuńczyka, batonik Muesli, jogurt z płatkami oraz jajecznicę, a na mniejszy kawę, sałatkę, ser mozarella oraz kawałki piersi z indyka. Ustalono także jednakowe dla wszystkich godziny posiłków, które sami przygotowywali sobie w domu. Siódmego dnia eksperymentu, wszystkich uczestniczących zebrano w klinice i badano próbki ich krwi przed śniadaniem oraz 15, 30, 60, 90, 120, 150 i 180 minut po każdym posiłku. Sprawdzano poziom insuliny, stężenia glukozy, c- peptydu i hormonu GLP-1. Po dwóch tygodniach pacjenci zamienili się grupami i przeprowadzono badania jeszcze raz, w takiej samej formie.
Zaskakujące wyniki
Profesor Jakubowicz, która jest jednym z naukowców pracujących nad tym badaniem, stwierdza, iż wyniki pokazały jak spożycie większej energii na śniadanie, wpływa na ogólne zmniejszenie się poziomu glukozy we krwi. Jej stężenie u pacjentów z grupy B było aż o 21%- 25% niższe. Wraz ze spadkiem cukru, o 23% wzrósł poziom insuliny oraz podniosła się wartość c- peptydu i hormonu GLP-1. Może być to wynikiem „regulacji zegara”, która rankiem zwiększa wydzielanie insuliny i wyzwala reakcje komórek beta.
Badania pokazały, że bez zmiany wartości energetycznej posiłków, a jedynie odpowiednim rozłożeniem ich w codziennym menu, można wpływać na poprawę salda glukozy i zapobiegać powikłaniom cukrzycy. Istnieje zatem dowód na to, że odpowiednia dieta pozwala chorym na cukrzycę typu 2, kontrolować metabolizm i zapobiegać występowaniu powikłań.
Opracowała: Natalia Kocoń
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Według badań Medycznego Uniwersytetu w Massachusetts, kobiety u których w historii choroby pojawia się cukrzyca ciążowa, mają o wiele gorszą jakościowo dietę, niż kobiety, które podczas ciąży nie przebyły tej choroby.
Badania przeprowadzone przez Narodową Inspekcje Medyczną w latach 2007 - 2010, w trakcie których przebadano 7,7% Amerykanek, pokazują, że grupa kobiet, u których była zdiagnozowana cukrzyca ciężarnych, była średnio o 2,5 roku starsza, od kobiet zdrowych. Ponadto, na chorobę tę częściej chorowały kobiety białej rasy (nie-latynoski) i kobiety otyłe.
U wszystkich tych kobiet została również zbadana jakość odżywiania się, która oceniana była w 100-stopniowej skali. Okazało się, że u kobiet chorujących na cukrzycę ciążową wynik wyniósł średnio 46,4 punkta, podczas gdy u kobiet niechorujących na tę przypadłość, dieta została oceniona na średnio 49,5 punkta.
Po uwzględnieniu w badaniach wieku, wykształcenia, historii palenia tytoniu oraz ryzyka zachorowania na cukrzycę, dieta kobiet chorujących na cukrzycę ciążową została oceniona na 3,4 punkta niżej niż dieta kobiet, bez tego problemu zdrowotnego.
Jedynym składnikiem diety, w którym wynik był inny, było spożycie fasoli i warzyw zielonych. Dieta diabetyczek została bowiem oceniona na 0.9 punkta niżej niż dieta kobiet, które nie chorowały na cukrzycę w ciąży.
Kobiety w wieku rozrodczym w Stanach Zjednoczonych stosują ogólnie niską jakościowo dietę. Jednakże u kobiet, u których wykryto cukrzycę ciążową, dieta jest jeszcze gorsza jakościowo, a ponadto spożycie warzyw zielonych i fasoli jest niższe niż u kobiet niemających problemu z poziomem cukru w ciąży.
Paulina Wójcik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Osoby otyłe często zachęcane są, aby jeść zdrowo i wykonywać ćwiczenia. Ale w artykule opublikowanym niedawno w The Lancet Diabets and Endocrinology eksperci twierdzą, że otyłość jest przewlekłą chorobą, która może być spowodowana przez czynniki biologiczne, co oznacza, że wiele kwestii dotyczącej otyłości nie może być wyleczone za sprawą zdrowej diety i aktywności fizycznej.
W Stanach Zjednoczonych, około 35% dorosłych i 17% dzieci i młodzieży cierpi na otyłość. Zarówno Amerykańskie Centrum Kontroli Chorób i Prewencji (CDC) oraz Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) powołują się na zdrową dietę i ćwiczenia fizyczne jako główny czynnik w kierunku zwalczania otyłości. Ale czy to naprawdę takie proste?
W swoim artykule, eksperci stwierdzają, że podczas gdy zdrowa dieta i ćwiczenia mogą pomóc osobom otyłym schudnąć w krótkim czasie, w ostateczności w około 80-95% przypadków osoby otyłe wracają do poprzedniej wagi.
Badacze wyjaśniają, że jest to spowodowane tym, że zmniejszone spożycie kalorii może aktywować rodzaj biologicznej obrony strat tłuszczowych, które zachęca organizm do przebywania w większej masie.
Autorzy mówią, że w XXI wieku gdzie produkty wysokokaloryczne i wysokotłuszczowe są normą, aktywność fizyczna jest niska.
Dr. Ochner dodaje: - Mimo, że zmiana stylu życia może spowodować trwałą utratę masy ciała u osób z nadwagą, u osób z przewlekłą otyłością, masa ciała wydaje się być biologicznie uwarunkowana. Niewiele osób trwale kiedykolwiek naprawdę wyleczyło się z otyłości. Te osoby biologicznie bardzo różnią się od osób w tym samym wieku, tej samej płci i masy ciała, które nigdy nie miały do czynienia z otyłością.
W celu rozwiązania problemu otyłości, dr Ochner mówi, że warunkiem koniecznym musi być uznanie otyłości za przewlekłą i odporną na leczenie chorobę, dodając, że ignorowanie dyplomowych czynników biologicznych, mogło by spowodować dalszą niezdolnością do skutecznego leczenia otyłości i przedwczesnej śmierci milionów osób każdego roku.
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Azotany od lat cieszą się popularnością wśród sportowców i miłośników fitnessu. Zażywa się je z nadzieją, że zwiększą wytrzymałość - sprawią, że mięśnie będą korzystać z tlenu bardziej efektywnie. Nowe badania opublikowane w The FASEB Journal wyjaśniają, jak część z tych suplementów może działać i dlaczego mogą poprawić wyniki w sporcie – zmniejszają lepkość krwi, wspomagając jej przepływ i jednocześnie czuwają nad tym, żeby potrzeba dotlenienia tkanek nie została zaniedbana.
- Nasze badania rzucają nowe światło na to, jak przebiega przekazywanie tlenu do tkanek ciała, co jest bardzo ważne u ssaków oraz na to jaką rolę pełnią w tym nerki i wątroba – mówi profesor Andrew Murray z Uniwersytetu Cambridge. – Odkrycie to oferuje nowe możliwości kuracji polegające na ingerencji żywieniowej w przypadku nadkrwistości i innych chorób, które uzasadniają redukcję liczby czerwonych krwinek, ale może mieć szersze konsekwencje związane ze sposobem, w jaki zostaje zaspokojone zapotrzebowanie na tlen.
Naukowcy przeanalizowali skutki suplementacji azotanami na hemoglobinie pobranej od czterech grup szczurów, u których poziom tlenu był w normie lub u których występowała hipoksja (niedobór tlenu) i podawano im azotan sodu (lub kontrolnie chlorek sodu - sól kuchenną). Uważnie monitorowano spożywanie azotanów z pokarmem i wodą. Wiadomo, że hipoksja zwiększa poziom hemoglobiny, ale suplementacja azotanami na poziomie umiarkowanym poważnie zahamowała ten proces. Azotany obniżyły też poziom hemoglobiny u zwierząt z unormowanym tlenem. Przy większych dawkach azotanów poziom hemoglobiny ponownie zaczął wzrastać. Naukowcy przeanalizowali mechanizmy odpowiedzialne za te efekty i odkryli, że wstrzymywanie hemoglobiny było spowodowane zwiększonym dotlenieniem wątroby i zahamowaniem wytwarzania przez nią hormonów – erytropoetyn. I odwrotnie – poziom hemoglobiny spadał, do nerek docierało mniej tlenu, a większe dawki azotanów spowodowały zwiększenie produkcji erytropoetyn.
- Nie znaczy to, że zażywanie azotanów przemieni cię w kolejnego Marshawna Lyncha – mówi Gerald Weissmann, redaktor naczelny The FASEB Journal. – Oznacza to, że zaczynamy rozumieć naukę, która stoi za tym, że niektórzy ludzie po zażyciu tych suplementów czują się jak bogowie sportu.
Aleksandra Żyła
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Picie kawy może być związane z niższym ryzykiem zachorowania na stwardnienie rozsiane (SM), według badań przedstawionych w American Academy of Neurology na 67. dorocznym spotkaniu w Waszyngtonie.
- Spożycie kofeiny wiąże się ze zmniejszonym ryzykiem choroby Parkinsona i Alzheimera, a nasze badania pokazują, że spożycie kawy może również chronić przed SM, ze względu na działanie ochronne dla mózgu - powiedział autor badania Ellen Mowry z Johns Hopkins University School of Medicine w Baltimore i członek American Academy of Neurology.
Naukowcy przeanalizowali dwa przeprowadzone już wcześniej badania: szwedzkie, które obejmowało 1 629 osób z SM i 2 807 zdrowych ludzi i drugie wykonane przez amerykańskich naukowców biorące pod uwagę 1 159 chorych z SM i 1 172 zdrowych ludzi. Obserwacja badała spożycie kawy wśród osób z SM, a także okres 5 lat poprzedzający pojawienie się pierwszych objawów.
Szwedzkie badania wykazały, osoby, które piły co najmniej sześć filiżanek kawy dziennie, w ciągu roku zanim pojawiły się objawy, miały o jeden i pół razy mniejsze ryzyko rozwoju SM w porównaniu do tych, którzy nie pili kawy. Picie dużych ilości kawy pięć lub 10 lat przed pojawieniem się objawów miało właściwości ochronne.
W Stanach, ludzie, którzy nie pili kawy także byli o jeden i pół razy bardziej narażeni na rozwój choroby niż ci, którzy pili cztery lub więcej filiżanek kawy dziennie w roku poprzedzającym pojawienie się objawów.
- Kofeina powinnna być badana pod kątem jej wpływu na nawroty i długotrwałą niepełnosprawność w stwardnieniu rozsianym - powiedział Mowry.
Opracowała: Agnieszka Witek
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Dieta sportowca to wyjątkowy blog, który miesięcznie odwiedzany jest przez tysiące użytkowników. Nie znajdziemy na nim powtarzających się zagadnień dietetycznych, lansowanych przez media czy powielania mitów.
Dorota Traczyk jako dietetyk z pasją, podchodzi do tematu zdrowia i wpływu żywienia na wyniki sportowe biorąc pod uwagę więcej, niż waga, wzrost i płeć. Rozwiewa wiele niejasności i odpowiada na trudne pytania, dzięki czemu pomogła już wielu osobom, zagubionym w dietetycznym świecie. Współpracuje z amatorami i sportowcami, a także z osobami, które potrzebują motywacji poprzez zmianę stylu życia.
Jeśli chcesz zadbać o siebie, poprawiając przy tym formę - nie może zabraknąć Cię w społeczności bloga. Jeśli czujesz się zagubiony i potrzebujesz wsparcia dietetycznego – Dieta Sportowca jest elementem działalności dietetycznej autorki, która na co dzień zajmuje się komponowaniem profesjonalnych, zindywidualizowanych planów żywieniowych dla osób aktywnych i sportowców.
Czytaj więcej
Nowe badania, opublikowane w Journal of the International Society of Sports Nutrition, przeprowadzone przez Dr Justin Roberts z Uniwersytetu Anglia Ruskin, sugerują, że stosowanie w diecie zielonej herbaty, w połączeniu z wysiłkiem fizycznym, może znacznie przyczynić się do utraty zbędnych kilogramów.
Badanie zostało przeprowadzone na grupie 14 mężczyzn, prowadzących średnio-aktywny tryb życia. Siedmiu z nich codziennie przyjmowało kapsułkę zawierającym extrakt z zielonej herbaty, pozbawiony kofeiny. Druga połowa uczestników łykała placebo.
Każda kapsułka, zawierała 571mg substancji aktywnej. Taki eksperyment, po raz pierwszy został przeprowadzony przy użyciu ekstraktu herbacianego bez kofeiny. Celem tego zabiegu, było wykluczenie potencjalnych, niepożądanych reakcji wywołanych przez kofeinę.
Potwierdzenie w liczbach
Podczas badania, stwierdzono, że u mężczyzn przyjmujących kapsułki redukcja tkanki tłuszczowej wyniosła o średnio 1,63% więcej, niż u grupy badanych przyjmujących placebo, przy szybkości utleniania tłuszczu zwiększonej o 25%.
Wszyscy w grupie eksperymentalnej, musieli trzy razy w tygodniu odbyć godzinny trening rowerowy. U uczestników, którym podawano kapsułki z ekstraktem herbacianym efektowność ćwiczeń wzrosła o średnio 10.9%.
Ile pić, żeby schudnąć?
Jak mówi Dr Roberts: – Od dłuższego czasu, były nam znane korzyści wynikające z picia zielonej herbaty. Swoją dobrą renomę napój zawdzięcza związkowi zwanemu EGCG. Jednakże, aby przyswoić dawkę, która zadziałałaby na nasze zdrowie w znaczącym stopniu, musielibyśmy pić 6-7 filiżanek zielonej herbaty dziennie. Kapsułki, które były podawane uczestnikom badania zawierały dawkę 400 mg tego związku chemicznego.
Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Ruskin, potwierdzają teorię o wpływie zielonej herbaty na utratę zbędnych kilogramów, jednak sam Dr Roberts wie, że aby opracować skuteczną metodę odchudzania za pomocą herbacianej esencji, jest potrzebne jeszcze wiele czasu i badań.
Opracowała: Paulina Wójcik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Spośród wielu chorób, mających swoje źródło w otyłości, choroby serca są uważane za jedne z najbardziej niebezpieczniejszych schorzeń. Okazuje się jednak, że nastolatki i dzieci mające wysokie BMI, mogą w bardzo łatwy sposób zmniejszyć ryzyko dolegliwości ze strony układu sercowo-naczyniowego przez stosowanie niskotłuszczowej diety wegańskiej, której w głównej mierze opiera się na warzywach.
Grupa zwiększonego ryzyka
Otyłość u dzieci jest jednym z większych problemów w Stanach Zjednoczonych. Przez ostatnie 3 lata, liczba małoletnich w wieku 6-11 lat zmagających się z tą chorobą, wzrosła ponad dwukrotnie, a nastolatków w przedziale wiekowym od 12 do 19 lat aż czterokrotnie.
U dzieci i nastolatków cierpiących na otyłość występuje większe prawdopodobieństwo udaru mózgu, cukrzycy typu II oraz chorób serca. Według statystyki prowadzonej przez Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób, dzieci otyłe w wieku 5-17 lat, są o wiele bardziej zagrożone chorobami układu krążenia.
Różne teorie, jeden cel
Aby obniżyć te niechlubne statystyki, organizacja American Heart Association (AHA), promuje zdrowy tryb życia, zalecając zmianę diety, na taką, która składać się będzie z owoców, warzyw, niskotłuszczowych produktów mlecznych, ryb, drobiu i orzechów. Czerwone mięso jak i bogate w cukier napoje i przekąski, powinny być wykluczone.
Ostatnimi czasy, Dr Michael Macknin – pediatra z Kliniki Dziecięcej w Cleveland, ogłosił że według jego najnowszych badań niskotłuszczowa dieta wegańska, bogata w warzywa, może być skuteczną metodą zmniejszania ryzyka chorób serca u dzieci i nastolatków.
Faza testów
Dr Macknin przeprowadził testy na grupie 28 ochotników w przedziale wiekowym 9-18 lat, u których wykryto podwyższony poziom cholesterolu (jeden z czynników podnoszących ryzyko zachorowania na choroby sercowe). Uczestnikom losowo została przydzielona dieta zalecana przez AHA lub wegańska dieta warzywna. Doświadczenie trwało 4 tygodnie, podczas których rodzice pilnowali jadłospisów swoich pociech.
Uczestnicy stosujący warzywną dietę wegańską, jedli produkty roślinne i pełnoziarniste, bez dodatku tłuszczu i produktów pochodzenia zwierzęcego. Również spożycie awokado i orzechów było ograniczane. Oznaczało to, że dzienne spożycie białka zwierzęcego u tych badanych zmniejszyło się z 42g do 2.24g dziennie. Ponadto, odsetek procentowy kalorii spożywanych z tłuszczów spadł z 18% do 3,6%.
Uczestnicy, odżywiający się według diety zalecanej przez AHA, pochłaniali mniej niż 30% dziennie potrzebnych kalorii z tłuszczów. Ponadto, dostarczali dziennie o 1500 mg sodu mniej oraz 300 mg cholesterolu swojemu organizmowi.
Zaskakujące wyniki
Kiedy eksperyment dobiegł końca, naukowcy stwierdzili, że u dzieci i młodzieży odżywiających się według zasad diety wegańskiej, znacznie poprawił się wskaźnik BMI (wskaźnik masy ciała), waga, obwód ramienia, poziom cholesterolu i insuliny.
Stwierdzono także poprawę wskaźników myeloperoxydazy i białka C-reaktywnego, które są uważane przez naukowców za czynniki podnoszące ryzyko chorób serca.
Badani, którzy stosowali dietę zalecaną przez AHA, wykazali poprawę wagi, obwodu talii, obwodu ramienia i wskaźnika myeloperoxadazy. Stwierdzono jednak, że większą efektywność wykazało stosowanie diety wegańskiej na bazie warzyw.
Ekspert radzi
Dr Macknin skomentował wyniki badań mówiąc: - Wiemy, że liczba otyłych dzieci z wysokim wskaźnikiem cholesterolu będzie rosnąć i właśnie dlatego musimy znaleźć alternatywne sposoby leczenia i zapobiegania chorobom serca. Wiedzieliśmy, że diety oparte na warzywach, pomagają zmniejszyć ryzyko zachorowania na choroby serca u dorosłych, teraz wiemy już, że metoda ta, działa również w przypadku dzieci. Potrzebne jest jednak wciąż wiele badań, aby dotrzeć do źródła sprawy.
Dr Macknin zaznacza, że uczestnicy testu, stosowali dietę, jedynie przez 4 tygodnie, a korzyści z jej stosowania, można było odnotować w bardzo krótkim czasie. Doktor zaznacza też, że mimo, że uczestnicy badania zdołali przestrzegać diety przez 4 tygodnie, było to dla nich dość trudne, ze względu na małą dostępność niektórych produktów i ich wysokie ceny. Może to stwarzać problem dla osób, które chciałyby przestrzegać warzywnej diety długoterminowo.
- Wiemy już, że diety warzywne są skuteczne – mów Dr Macknin – jednak, aby były one częściej wykorzystywane, należy popracować nad dostępnością i przystępnymi cenami beztłuszczowych produktów roślinnych.
Opracowała: Paulina Wójcik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Reuters Health donosi - według najnowszych badań, osoby, które zwiększają spożycie błonnika do 30 gramów dziennie, odnoszą takie same sukcesy w odchudzaniu, jak ci, którzy wybrali stosowanie o wiele bardziej skomplikowanych diet.
- Zwiększenie ilości błonnika w diecie, może przynosić lepsze efekty w odchudzaniu, niż restrykcyjna dieta, na przykład redukująca spożycie przetworzonych tłuszczów - mówi Dr Yunsheng Ma z Medycznej Szkoły Uniwersytetu w Massachusetts.
Dr Ma , zdecydował się wybrać błonnik pokarmowy, ponieważ, jak wyjaśnił, jest to substancja, która wykazuje korzyści kliniczne dla kilku komponentów zespołu metabolicznego – między innymi otyłości brzusznej, poziomu glukozy, homeostazy lipidów, czy kontrolowania poziomów insuliny. Ponadto, wpływa też na utratę masy ciała i regulację niektórych markerów stanów zapalnych.
W tym eksperymencie Dr Ma, podzielił grupę 240 otyłych, dorosłych osób, cierpiących na zespół metaboliczny, na dwie grupy. Jedna z nich, miała przestrzegać planu żywieniowego stworzonego przez organizację American Heart Association (AHA), druga grupa natomiast, miała spożywać co najmniej 30 g błonnika dziennie.
Około 25% dorosłych na świecie cierpi na zespół metaboliczny, którego objawami są między innymi: otyłość brzuszna, podwyższone ciśnienie, podwyższony poziom cukru we krwi, niski poziom cholesterolu HDL i wysoki poziom trójglicerydów. Wszystkie te stany powodują miedzy innymi cukrzycę i choroby serca.
AHA – co to takiego?
Dieta stworzona przez AHA (American Heart Association), zakłada, że dorosła osoba powinna spożywać 25g – 30g błonnika na dzień, pochodzącego z warzyw, roślin strączkowych i produktów pełnoziarnistych. Statystyczny Amerykanin, spożywa dziennie zaledwie 15 g błonnika.
Ponadto dieta opracowana przez AHA, zaleca zwiększenie konsumpcji owoców i warzyw, produktów pełnoziarnistych lub bogatych w błonnik oraz niskokalorycznego białka. Ponadto, obejmuje ograniczenie cukru, sodu, alkoholu, tłuszczy nasyconych, przetworzonych i cholesterolu. Zalecane jest spożywanie ryb dwa razy w tygodniu. Osoby, które stosowały dietę stworzoną przez AHA, otrzymały spersonalizowany plan żywieniowy.
Wyniki testu
Po roku, w obu grupach zanotowano spadek wagi i poprawę krążenia, poprawę nawyków żywieniowych oraz obniżony poziom glukozy we krwi u uczestników.
Grupa stosująca dietę, opartą na zwiększonym dostarczaniu błonnika do organizmu, schudła o średnio 4,5 funta, dla porównania – grupa stosująca dietę zalecaną przez AHA, straciła średni po 6 funtów. Dodatkowo, w grupie „błonnikowców”, cukrzyca rozwinęła się u siedmiu osób, natomiast w drugiej grupie, na cukrzycę zachorowała tylko jedna osoba.
Opinia dietetyka
- Mimo to, dieta obfitująca w błonnik wciąż miała pozytywny wpływ na stosujących ja i była o wiele prostsza do przestrzegania, niż dieta opracowana przez AHA - mówi Julia Zumpano, dyplomowany dietetyk z kliniki w Cleveland. Jak napisała w mailu do Reuters Health, wysokie spożycie błonnika jest również jednym z aspektów diety opracowanej przez AHA.
Jak mówi Zumpano, błonnik wypełnia nasz żołądek i „rozszerza się” w nim, krótko mówiąc, daje nam poczucie pełności na dłużej. Julia zaznacza jednak, że powinien on być ograniczony, w przypadku, osób, które mają kłopoty z jelitami czy nawracające biegunki. Mimo, że dietetyk zauważa zalety diety bogatej w błonnik, zaznacza też pożytki wynikające ze stosowania diety AHA.
- Amerykanie mają wiele możliwości, aby powiększyć ilość błonnika dostarczanego do swojej diety. Rośliny strączkowe, jęczmień i inne produkty pełnoziarniste, orzechy, nasiona, owoce, warzywa – wszystkie są źródłami błonnika. Nie powinniśmy jednak dostarczać sobie błonnika w formie suplementów, albo tylko jednego produktu spożywczego. Powinniśmy raczej, pozyskiwać błonnik z różnych pokarmów, dostosować je do swoich gustów i preferencji – mówi doktor Ma.
Paulina Wójcik
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Najnowsze badania sugerują, że substancje chemiczne znalezione w czosnku mogą zabijać bakterie powodujące infekcje płuc zagrażające życiu u osób z mukowiscydozą. Obecnie w Polsce chorych na tą chorobę jest prawie 1 600 dzieci.
Badanie opublikowano w czasopiśmie PLoS One. Została sfinansowana przez Uniwersytet w Edynburgu i Instytut Badań Biologicznych i Biotechnologicznych.
Badanie to jest pierwszym, które wykazuje, że składnik chemiczny czosnku - allicyna - może być skutecznym lekiem przeciwko grupie bakterii zakaźnych, które są bardzo odporne na większość antybiotyków. Allicyny są produkowane naturalnie przez główkę czosnku. Mają silne działanie bakteriobójcze. Powstają w wyniku uszkodzenia tkanki czosnku, a także cebuli. Mają charakterystyczny zapach.
W 1980 roku odkryto, że bakterie - znany jako kompleks Burkholderia cepacia (BCC) stały się przyczyną poważnych infekcji zakaźnych płuc u osób chorych na mukowiscydozę.
Naukowcy odkryli, że allicyny hamują rozwój bakterii BCC. Zespół sugeruje, że związki z czosnku zabijają bakterie przez chemiczną modyfikację kluczowych enzymów. To dezaktywuje je i zatrzymuje ważne procesy biologiczne. Badacze uważają, że środki zawierające allicyny mogą być stosowane w połączeniu z istniejącymi antybiotykami do leczenia zakażeń BCC.
Dr Dominik Campopiano, z Uniwersytetu w Edynburgu Szkoła Chemii, współautor badania, powiedział: - Moc lecznicza czosnku ma bogatą historię, która sięga tysięcy lat, ale - allicyna została odkryta dopiero w 1940 roku. Nasza praca sugeruje, że nowoczesne metody powinny być wykorzystane do dalszego pogłębiania o tej substancji w celu rozszerzenia jej zastosowania.
Opracowała: Agnieszka Witek
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej
Naukowcy z University of Southampton z Wydziału Medycyny odkryli, że dieta kobiety ciężarnej wpływa na kompozycję składników odżywczych płynu owodniowego, co może pomóc w rozwoju interwencji żywieniowych wprowadzanych już na etapie wczesnej ciąży.
Badania przeprowadzone przez dr Alexandra Kermacka, dr Ying Cheong, profesora Nicka Macklona i dr Franchesca Houghtona opublikowane zosały w Human Reproduction, wykazały, że wysokość stężenia aminokwasów w płynie owodowniwym związany był z dietą ciężarnej. Mniej zdrowa dieta wiązała się ze zmienionym stężeniem aminokwasów.
Dr Franchesca Houghton, profesor nadzwyczajny na Uniwersytecie w Southampton komentuje: - To jest pierwsze badanie, które pokazuje, że dieta może zmienić kompozycję składników odżywczych płynu w macicy ludzkiej, który karmi zarodek. Ponieważ wiemy, że środowisko, w którym rozwija się zarodek, od początku jest bardzo ważne dla przyszłego zdrowia, uznaliśmy, że zmiany w diecie mają ogromne znaczenie.
- W tym badaniu skoncentrowaliśmy się na aminokwasch, ponieważ mają one wiele ważnych funkcji, na przykład są budulecem białka i źródłem energii oraz przeciwutleniaczami. Na tym etapie nie jesteśmy jeszcze w stanie udzielić porad dietetycznych kobietom w ciąży. Będziemy przeprowadzać dalsze badania w celu określenia wpływu diety na sam moment poczęcia, a także na płyn owodniowy i rozwój zarodka - dodaje Houghton.
Opracowała: Agnieszka Witek
źródło: ScienceNews.pl
Czytaj więcej