Zarówno aloes, jak i lawenda są dobrymi surowcami do produkcji kosmetyków naturalnych. Lawenda ceniona jest za olejek eteryczny, który ma nie tylko właściwości aromaterapeutyczne, ale przede wszystkim aseptyczne, co czyni z niego naturalny konserwant kosmetyczny, mogący zastąpić sztuczne substancje konserwujące w kosmetykach. Żel znajdujący się wewnątrz mięsistych liści aloesu to magazyn wody i substancji bioaktywnych oraz praktycznie gotowy surowiec kosmetyczny.
Lawenda – pachnie i leczy
Lawenda to roślina wywodząca się z terenów basenu Morza Śródziemnego. Gatunkiem najbardziej rozpowszechnionym w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym jest lawenda wąskolistna (Lavandula angustifolia Mill.), nazywana lawendą lekarską [1]. Pozyskuje się z niej olejek eteryczny, który w kosmetykach działa wielokierunkowo – stanowi substancję zapachową, pełni funkcję naturalnego konserwantu, a także charakteryzuje się określoną aktywnością biologiczną. Ziele lawendy (liście wraz z kwiatami) służy głównie jako dodatek do mieszanek ziołowych, mydeł w kostkach oraz aromatycznych soli kąpielowych.
Olejek lawendowy otrzymuje się poprzez destylację z parą wodną zawiesiny rozwiniętych kwiatów, ponieważ w nich znajduje się go najwięcej [15]. Głównymi składnikami olejku z lawendy wąskolistnej są: octan linalolu, linalol, ocymeny, lawandulol, octan lawandulolu i beta-linalol [1, 4]. Na działanie olejku ma wpływ zróżnicowany skład chemiczny lawendy lekarskiej, który zależy od odmiany czy kraju pochodzenia rośliny. Adaszyńska i wsp. porównali skład olejków eterycznych z różnych odmian lawendy wąskolistnej i wykazali, że posiadają one te same związki główne, ale w różnych stężeniach, stąd charakteryzują się odmienną aktywnością biologiczną [8].
Olejek lawendowy w kosmetyce używany jest głównie do aromaterapii i nadawania przyjemnego zapachu kosmetykom. Pozytywny wpływ zapachu lawendy na ośrodkowy układ nerwowy zawdzięczamy związkom terpenoidowym [1]. Działanie to potwierdzono podczas badań przeprowadzonych wśród pacjentów klinik medycyny estetycznej poddawanych terapii toksyną botulinową typu A – wykazano, że dzięki aromaterapii olejkiem lawendowym u osób tych, w trakcie trwania zabiegu, znacznie wzrosła aktywność układu przywspółczulnego. Mimo że olejek lawendowy nie miał wpływu na mniejsze odczuwanie bólu, to pacjenci byli spokojniejsi i bardziej zrelaksowani. Takiego efektu nie stwierdzono w przypadku zastosowania placebo [2].
Olejek lawendowy wpływa na poprawę stanu skóry i wytworów naskórka. Wywołuje przekrwienie skóry i przeciwdziała gromadzeniu się płynów w tkance podskórnej, dzięki czemu może być wykorzystany w leczeniu cellulitu [9]. Olejek lawendowy ma też sprawdzone działanie w zwalczaniu łupieżu, a także wykazuje właściwości stymulujące włosy do wzrostu i hamuje ich wypadanie [15].
Tabela 1. Wybrane substancje czynne zawarte w aloesie i ich działanie kosmetyczne [6, 7, 10, 11, 12, 18]
Substancja czynna
Mechanizm działania
Zastosowanie kosmetyczne i lecznicze
glikozyd aloina
hamowanie tyrozynazy (głównego enzymu procesu melanogenezy)
i agregacja melaniny
rozjaśnianie przebarwień
antrachinony
pochłanianie promieniowania ultrafioletowego
ochrona przeciwsłoneczna, przeciw promieniowaniu UVB
beta-sitosterol
wspomaganie angiogenezy
przyspieszenie gojenia się ran
mleczan magnezu
hamowanie aktywności dekarboksylazy histydynowej
i zapobieganie tworzeniu się histaminy
łagodzenie reakcji alergicznej, złagodzenie bólu i świądu nią wywoływanych
kwas salicylowy
działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne
leczenie trądziku
emodyna (Aloe-emodin)
stymulowanie mieszków włosowych
pobudzenie wzrostu włosów, leczenie łysienia
Olejek lawendowy niweluje zakażenia bakteriami ropotwórczymi powstałymi na powierzchni skóry, dlatego znalazł zastosowanie w preparatach do trudno gojących się ran oraz skórnych stanów zapalnych. W związku z tym wspomaga leczenie trądziku, grzybicy, infekcji narządów płciowych i liszajów. Według doniesień literaturowych może on też łagodzić poparzenia słoneczne i zmniejszać ból spowodowany ukąszeniami owadów [4, 15]. Olejek lawendowy ma silne działanie przeciwgrzybicze, zwłaszcza w połączeniu z olejkiem z drzewa herbacianego. Hamuje aktywność takich grzybów, jak: Trichophyton rubrum i T. mentagrophytes,
Penicilium chrysogenum i Candida albicans [1, 8].
Olejek lawendowy jest obiecującym surowcem do produkcji kosmetyków naturalnych, ponieważ może zastępować w nich substancje konserwujące, takie jak parabeny [1, 5].
Działanie antyseptyczne uzyskuje się, wzbogacając kosmetyk o olejek lawendowy, a jeszcze silniejszy efekt można osiągnąć, gdy zastosuje się mieszaninę olejków: lawendowego, kminkowego, cedrowego, szałwiowego lub cytrynowego [3]. Olejki eteryczne mogą jednak uczulać, dlatego szczególną ostrożność należy zachować podczas wzbogacania nimi kosmetyków do cery wrażliwej czy przeznaczonych dla dzieci.
ALOES – naturalny żel o kojącym działaniu
Aloes wywodzi się z terenów Afryki, Indii i Chin, ale można go spotkać również w krajach śródziemnomorskich. Duże plantacje tej rośliny znajdują się na Barbadosie i Maskarenie. Spośród wielu gatunków, z których 20 uważa się za lecznicze, w dermatologii i kosmetyce zastosowanie znalazły dwa: aloes zwyczajny (Aloe barbadensis Mill., nazywany też Aloe vera L.) oraz aloes drzewiasty (Aloes arborescens Mill.). Z liści aloesu pozyskuje się dwa produkty: żel aloesowy oraz alonę (zagęszczony sok z aloesu, tzw. mleczko aloesowe) [4, 10]. Żel wykorzystuje się głównie do wyrobu kosmetyków, a alona ma zastosowanie wewnętrzne.
Głównym składnikiem żelu aloesowego jest woda (ok. 99%),
a pozostałą część (0,5–1%) stanowi prawie 100 składników, m.in. glikoproteiny, sacharydy, antrachinony, polipeptydy, aminokwasy, saponiny, mikroelementy oraz witaminy i kwasy organiczne [11]. Bezpośrednio pozyskiwany miąższ aloesu znany jest od dawna w medycynie ludowej, jako środek łagodzący podrażnienia skóry i ukąszenia owadów [18].
Dzięki hipoalergicznym właściwościom aloes można stosować do pielęgnacji każdego typu cery, nawet wrażliwej i skłonnej do alergii. Żel aloesowy chroni skórę przed nadmiernym przesuszaniem. Glikoproteiny i polisacharydy w nim zawarte tworzą koloidy o działaniu osłaniającym, zmiękczającym oraz ułatwiającym wiązanie wody w skórze [10].
Znalazł więc zastosowanie w różnego rodzaju kremach, tonikach i balsamach. Jak wykazali Możdżeń i wsp., aloes zwyczajny jest jednym z najczęstszych składników masek pielęgnacyjnych do skóry twarzy, dostępnych na polskim rynku, obok herbaty chińskiej (Camelia sinensis), nagietka lekarskiego (Calendula officinalis) oraz winorośli właściwej (Vitis vinifera) [13].
Ekstrakt z liści aloesu ma działanie przeciwzapalne, regeneracyjne, przyspieszające gojenie ran, a nawet łagodzi zmiany skórne po radioterapii [4, 12, 17]. W badaniach na królikach wykazano, że aloes jest skuteczniejszy niż sól srebrowa sulfatiazolu w leczeniu oparzeń drugiego stopnia –
efektywnie zwalcza drobnoustroje i przyspiesza proliferację komórek [19]. Działanie to znalazło zastosowanie m.in. w kosmetykach do opalonej i podrażnionej skóry. Wyciąg z aloesu ma też właściwości fotoprotekcyjne, a to za sprawą obecnych w nim pochodnych chromonu – udowodniono, że wykazują one maksimum absorpcji w zakresie promieniowania UVB, jednak aby spełniały funkcję fotoochronną, powinny być użyte w co najmniej 10% stężeniu [10].
Żel aloesowy działa rozjaśniająco, dlatego stosowany jest do redukcji przebarwień, a jego właściwości odkażające, przeciwzapalne i ściągające wspomagają leczenie trądziku [4, 6, 7].
Wyciąg z tej rośliny to naturalny dezodorant, ponieważ działa antybakteryjnie, dzięki czemu neutralizuje przykry zapach potu. Aloes pobudza podziały komórek skóry, dlatego wykorzystywany jest również do wygładzania blizn, leczenia łuszczycy i atopowego zapalenia skóry [10].
Żel aloesowy nawilża i wzmacnia strukturę włosów. Nie tylko zapobiega ich wypadaniu, ale też pobudza je do wzrostu [18]. Ma również zastosowanie w leczeniu łupieżu. W badaniu in vitro przeprowadzonym przez Chouhan i wsp. wykazano, że połączenie ketokonazolu (przeciwgrzybiczy lek powszechnie stosowany w leczeniu łupieżu) z żelem aloesowym pozwala na zmniejszenie dawki ketokonazolu, a także minimalizuje jego działania niepożądane i uboczne. Dodatek aloesu wydłuża czas działania i wzmacnia właściwości przeciwgrzybicze leku [20]. Aloes pomaga także w regeneracji płytki paznokciowej [10].
Aloes i lawenda – zastosowanie wewnętrzne
Zarówno lawenda, jak i aloes mają też zastosowanie wewnętrzne. Leki i suplementy diety na bazie lawendy bądź aloesu nie są jednak odpowiednie dla kobiet w ciąży i podczas laktacji. Pozostałe osoby powinny zachować ostrożność podczas ich stosowania. Wyniki badań wskazują na estrogenne działanie preparatów z lawendy o stężeniu wyższym niż 15%. Olejek lawendowy, który stosowany jest doustnie, przy długotrwałej ekspozycji może podrażniać błony śluzowe układu pokarmowego [1]. Soku z aloesu nie można zażywać zbyt długo, bo zaburza pracę jelit, jego nadmierne dawki mogą powodować skurcze brzucha, a nawet krwiomocz [4]. Ostrożność w dawkowaniu zaczęto zachowywać po opublikowaniu wyników badań na szczurach, które wykazały, że już po 13 tygodniach codziennego spożywania zagęszczonego soku lub ekstraktu z aloesu następowała modulacja składu mikroflory jelitowej i zależne od niej patologiczne zmiany w śluzówce okrężnicy. Są też liczne badania, które wykazują ochronne działanie aloesu przed nowotworem jelita grubego.
W rozsądnych ilościach lawenda lekarska może zdziałać wiele dobrego, chociaż brakuje istotnych danych literaturowych precyzujących jej dawkowanie, najlepiej więc postępować zgodnie z zaleceniami producenta olejku eterycznego – zazwyczaj jest to kilka kropli dziennie. Ekstrakt z kwiatów lawendy znalazł zastosowanie w leczeniu cukrzycy – wykazano jego potencjalny wpływ na zmniejszenie dyslipidemii cukrzycowej [21]. Liście lawendy zawierają znaczne ilości flawonoidów o wysokim potencjale antyoksydacyjnym [1]. Roślina ta działa przeciwskurczowo, co usprawnia jelita i pomaga przy problemach trawiennych. Napary z lawendy mogą zwalczać gorączkę, ze względu na działanie napotne i rozgrzewające, oraz działać uspokajająco i nasennie [4].
Najwyższą zawartość substancji bioaktywnych stwierdzono w trzyletnich liściach aloesu, produkowany jest z nich lek o handlowej nazwie Biostymina. Jest to wodny wyciąg z liści aloesu drzewiastego, który zawiera związki odpowiedzialne za odporność organizmu, m.in. wspomaga leczenie nawracających infekcji górnych dróg oddechowych [4, 16]. Badania na myszach przeprowadzone przez Kim i wsp. wykazały, że preparaty z aloesu stosowane doustnie mogą modulować odpowiedź immunologiczną także w atopowym zapaleniu skóry [14]. Sok z aloesu pobudza perystaltykę jelit – zapobiega zaparciom, usprawnia metabolizm i wspomaga proces odchudzania. Działanie przeczyszczające warunkują zawarte w liściach aloesu antrazwiązki [10].
Bibliografia:
Adaszyńska-Skwirzyńska M., Swarcewicz M. Skład chemiczny i aktywność biologiczna lawendy lekarskiej. Wiadomości chemiczne 2014, 68: 11–12.
Grunebaum L.D., Murdock J., Castanedo-Tardan M.P. i wsp. Effects of lavender olfactory input on cosmetic procedures. Journal of Cosmetic Dermatology 2011, 10(2): 89–93.
Rapper S., Kamatou G., Viljoen A. i wsp. The In Vitro antimicrobial activity of Lavandula angustifolia essential oil in combination with other aroma-therapeutic oils. Evidence-Based Complementary and Alternative Medicine 2013, [dostęp: 04.06.2019]: Dostępny online: //www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3666441/
Radosz A., Klasik-Ciszewska S., Duda-Grychtoł K. Kosmetyczne i lecznicze zastosowanie roślin ozdobnych. Medycyna Rodzinna 2018, 21(1A): 65–71.
Adaszyńska M., Swarcewicz M. Olejki eteryczne jako substancje aktywne lub konserwanty w kosmetykach. Wiadomości Chemiczne 2012, 66: 1–2.
Ali S.A., Galgut J.M., Choudhary R.K. On the novel action of melanolysis by a leaf extract of Aloe vera and its active ingredient aloin, potent skin depigmenting agents. Planta Medica 2012, 78: 767–771.
Bujak T., Zgoda M.M., Bodek K.H. Kremy aloesowe wybielające. Polish Journal of Cosmetology 2011, 14: 107–114.
Adaszyńska M., Swarcewicz M., Markowska-Szczupak A. Porównanie składu chemicznego i aktywności przeciwdrobnoustrojowej olejku eterycznego otrzymanego z różnych krajowych odmian lawendy wąskolistnej (Lavandula angustifolia L.). Postępy Fitoterapii 2013, 2: 90–96.
Kowalczyk B. Surowce roślinne przeciwko cellulitowi. Panacea 2007, 2: 20–2.
Cieślik E., Turcza K. Właściwości prozdrowotne aloesu zwyczajnego Aloe vera (L.) Webb. (Aloe barbadensis Mill.). Postępy Fitoterapii 2015, 2(16): 117–124.
Wyszkowska-Kolatko M., Koczurkiewicz P., Wójcik K. i wsp. Rośliny lecznicze w terapii chorób skóry. Postępy Fitoterapii 2015, 3: 184–192.
Majewska I., Gendaszewska-Darmach E. Proangiogenic activity of plant extracts in accelerating wound healing - a new face of old phytomedicines. Acta Biochimica Polonica 2011, 58(4): 449–60.
Możdżeń K., Barabasz-Krasny B., Szymacha K. i wsp. Rośliny wykorzystywane w maskach kosmetycznych. Polish Journal of Cosmetology 2016, 19(4): 372–379.
Kim J., Lee I., Park S. i wsp. Effects of Scutellariae radix and Aloe vera gel extracts on immunoglobulin E and cytokine levels in atopic dermatitis NC/Nga mice. Journal of Ethnopharmacology 2010, 132(2): 529–532.
Michalski J. A., Zielińska D. Przegląd olejków eterycznych pozyskiwanych z roślin z rodziny jasnotowatych (Lamiaceae) i ich własności. Polish Journal of Cosmetology 2015, 18(1): 16–24.
Anuszewska E., Drozd J., Drozd E. i wsp. Aktywność immunostymulująca frakcji polisacharydowych uzyskanych z produktu leczniczego Biostymina® (Aloe arborescens folii recentis extractum fluidum). Postępy Fitoterapii 2015, 2: 83–88.
Szejk M., Kołodziejczyk-Czepas J., Żbikowska H.M. Radioprotektory w radioterapii – postępy w dziedzinie możliwości wykorzystania fitozwiązków. Postępy Higieny i Medycyny Doświadczalnej 2016, 70: 722–734.
Shahi Z., Khajeh Mehrizi M., Hadizadeh M.: A review of the natural resources used to hair color and hair care products. Journal of Pharmaceutical Sciences and Research 2017, 9(7): 1026–1030.
Hussien A. A., Munahi A. K., Farman R.H. A comparison between Aloe vera and silver sulfadiazine on second-degree burns in local male rabbits: a histological study. Al-Qadisiyah Journal of Veterinary Medicine Sciences 2018, 16(3): 23–28.
Chouhan S., Patel M., Vengurlekar S. Development and evaluation of hair gel for the treatment of dandruff. Journal of Drug Delivery and Therapeutics 2017, 7(7): 29–31.
Issa A., Mohammad M., Hudaib M. i wsp. A potencial role of Lavandula angustifolia in the management of diabetic dyslipidemia. Journal of Medicinal Plants Research 2011, 5: 3876–3882.
Czytaj więcej
Mięso w życiu człowieka
W pierwszym okresie życia na Ziemi praczłowiek odżywiał się głównie pokarmem pochodzenia roślinnego. Były to przede wszystkim nasiona roślin, owoce i pędy, produkty bogate w błonnik i przyswajalne węglowodany z niewielką ilością białka i tłuszczów. Następnie w wyniku ewolucji Homo sapiens wzbogacił swoją dietę w wysokowartościowe białko zwierzęce, które stało się nieodzownym elementem pożywienia po dzień dzisiejszy. Kolejnym ważnym krokiem w życiu człowieka i jego diecie było przejście z trybu zbieracko-łowieckiego poprzez nabycie umiejętności hodowlanych na styl życia osiadły. Ponadto niebagatelną rolę odegrała również umiejętność rozniecania i kontrolowania ognia, która przyczyniła się do zwiększonego popytu i podaży mięsa na przestrzeni ostatnich wieków [1]. Produkcja mięsa z roku na rok rośnie, co idzie w parze ze zwiększonym spożyciem mięsa przez ludzi w krajach wysoko rozwiniętych.
Rodzaje mięsa i jego wartość odżywcza
W Polsce spożywamy następujące rodzaje mięs: mięso drobiowe, wieprzowinę, wołowinę, cielęcinę oraz rzadziej baraninę, jagnięcinę, koninę, dziczyznę, kozinę czy mięso królicze. Wyżej wymienione mięsa charakteryzują się wysoką zawartością przyswajalnego białka, składającego się z niezbędnych aminokwasów. Bogate są w tłuszcze i w zależności od rodzaju i typu chowu zawierają ich od 0,8 do 37%. W mięsie występują również sole mineralne mikro- i makroelementy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu (chlor, fosfor, jod, magnez, mangan, molibden, miedź, potas, sód, siarka, wapń, żelazo czy szereg witamin, takich jak np. A, B1, B2, B6, B12, D, E, K, PP, enzymy i hormony). Wartość biologiczna i odżywcza mięsa jest wysoka, ponieważ zawiera ono szereg aminokwasów egzogennych, takich jak: fenyloalanina, izoleucyna, leucyna, lizyna, metionina, treonina, tryptofan oraz walina, a także aminokwasów warunkowo niezbędnych (arginina i histydyna) [2]. Mięso zawiera również niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) – arachidonowy, linolenowy i linolowy [3].
Ponadto mięso pochodzące z chowu przemysłowego może zawierać pozostałości po antybiotykach oraz po środkach ochrony roślin, które dostały się do organizmu zwierzęcia wraz z paszą [4–6].
Mięso przetworzone
Na rynku dostępne jest mięso surowe i szereg jego przetworów. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) za pośrednictwem (International Agency for Research on Cancer – IARC) ostrzega przed spożywaniem mięsa przetworzonego [7]. Zwraca uwagę na mięso czerwone pochodzące od zwierząt rzeźnych, które charakteryzuje się wysoką zawartością żelaza hemowego. Według badań składnikiem mięsa, który przyspiesza progresję nowotworu płuc, jest hem (żelazoporfiryna – grupa prostetyczna niektórych enzymów; występuje w hemoglobinie, mioglobinie oraz cytochromach). Ostatnie doniesienia literaturowe donoszą, że komórki nowotworowe raka płuc wymagają zwiększonej wewnątrzkomórkowej biosyntezy hemoprotein, które zawierają hem. Natomiast hemoproteiny intensyfikują zużycie tlenu i wytwarzanie energii komórkowej, co wpływa na progresję nowotworu [9]. Jednak szczególnie w złym świetle stawia mięso, które zostało przetworzone
np. w poniższy sposób: poddane obróbce termicznej (grillowaniu, smażeniu czy wędzeniu). Ponadto wskazuje na takie procesy, jak: peklowanie, marynowanie, solenie oraz dojrzewanie (fermentacja) lub inne działania, które przyczyniają się do wydłużenia okresu przydatności do spożycia i polepszają smak spożywanego mięsa.
Czy powinniśmy bać się przetworów z mięsa?
Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) w opublikowanym raporcie z 2015 r. przeanalizowała 800 badań pochodzących z ostatnich 20 lat, które dotyczą zależności pomiędzy spożyciem mięsa a częstością występowania raka [10].
Raport ten stwierdza, że regularne spożywanie wołowiny, wieprzowiny i innych gatunków czerwonego mięsa może być przyczyną rozwoju nowotworów. Mięso czerwone zakwalifikowano do grupy 2A, w której znajdują się czynniki prawdopodobnie rakotwórcze dla człowieka i z pewnością rakotwórcze dla zwierząt laboratoryjnych, m.in. azotany i azotyny oraz akryloamid. Zwiększono ryzyko związane ze spożyciem czerwonego mięsa, a występowanie nowotworów zaobserwowano dla raka gruczołu krokowego, jelita grubego oraz trzustki. Przeanalizowane dane sugerują, że ryzyko jest najwyższe dla raka jelita grubego. Wystarczy spożywać 100 g mięsa czerwonego dziennie, a ryzyko raka zwiększa się prawie o 20% [10].
Szkodliwe związki pochodzące z mięsa
Wśród konsumentów spożywających mięso rośnie świadomość co do rosnącej chemizacji żywności pochodzenia zwierzęcego. Stosuje się wiele związków chemicznych bezpośrednio lub pośrednio podczas produkcji, przetwarzania i przechowywania mięsa i produktów mięsnych. Tempo urbanizacji i industrializacji z dnia na dzień rośnie na całym świecie, co powoduje zanieczyszczenie środowiska i wymusza stosowanie coraz nowszych i bardziej skomplikowanych związków chemicznych (ksenobiotyków – ksenos – obcy i bioticos). Określa się nią większość trucizn i leków. Ważną grupę ksenobiotyków stanowią związki chemiczne otrzymane przez człowieka, o strukturze chemicznej niewystępującej w przyrodzie, do których organizmy nie przystosowały się na drodze wcześniejszej ewolucji. Obserwuje się niewłaściwe stosowanie leków weterynaryjnych na etapie produkcji mięsa, nadużywanie środków ochrony roślin (obecne w produktach spożywczych) – mogą stanowić poważne zagrożenie dla społeczeństwa i jego zdrowia.
Produkowanie przetworów mięsnych wiąże się z ich modyfikowaniem, co sprawia, że wydłuża się ich przydatność do spożycia lub zmienia się smak. W tym celu stosuje się konserwanty i temperaturę. Podczas przetwarzania mięsa można wytworzyć substancje, które jeśli są obecne w dużych ilościach, mogą potencjalnie niekorzystnie wpływać na zdrowie. Na przykład podczas smażenia niektórych mięs w wysokiej temperaturze powstają substancje chemiczne, których nie ma w nieprzetworzonym mięsie. Kilka z nich może zwiększać ryzyko zachorowania na raka, takie jak wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA) i aminy heterocykliczne (HCA). Wyżej wymienione związki chemiczne (WWA) powstają w przypadku niecałkowitego spalania. Znajdują się w oparach oleju jadalnego, wędzonych potrawach i żywności smażonej w wysokiej temperaturze. Jednym np. z rakotwórczych WWA jest benzo(a)piren [8]. Heterocykliczne aminy aromatyczne (HCA) należą do związków kancerogennych, które również powstają w wyniku termicznej obróbki żywności. IARC w 1997 r., na podstawie przeprowadzonych badań na gryzoniach i otrzymanych danych epidemiologicznych, HCA zakwalifikowało jako związki prawdopodobnie (klasa 2A) lub możliwie (klasa 2B) kancerogenne dla ludzi. Azotany i azotyny są używane do konserwacji mięsa i przyczyniają się do zapobiegania wzrostowi Clostridium botulinum, bakterii wytwarzającej silną toksynę (botuliny – jad kiełbasiany) odpowiedzialną za silne zatrucie – botulizm. Jednak azotyn w żołądku wchodzi w reakcję z aminokwasami, tworząc nitrozoaminy, które są mutagenami powiązanymi z nowotworami [10]. W dalszej części przewodu pokarmowego mogą wejść w reakcję z DNA zawartych w komórkach i tkankach, co może prowadzić do procesów rakotwórczych szczególnie jelita grubego.
Jeść mięso czy nie?
Dyskusja pomiędzy zwolennikami schabowego a wegetarianami trwa od wielu długich lat. Mięsożercy nie wyobrażają sobie posiłku bez mięsa w różnej postaci, wegetarianie twierdzą, że jest ono szkodliwe i należy bezwzględnie go unikać. A co na to badania i nauka? Badania potwierdzają, że mięso jest nam potrzebne, ale w niewielkich ilościach i nie każde. Najlepiej spożywać mięso nieprzetworzone, niepoddane obróbce w wysokiej temperaturze, bez panierki, z jak najmniejszą ilością konserwantów. Specjaliści z Instytutu Żywności i Żywienia zalecają spożycie mięsa na poziomie do 500 g tygodniowo i sugerują ograniczenie mięsa czerwonego. Mięso, które znajdzie się na talerzu, powinno być mimo wszystko jak najmniej przetworzone, czyli najlepiej gotowane, duszone lub pieczone w naczyniu żaroodpornym.
Bibliografia:
Łapiński J., 1999. Pradzieje homo technicus. Studia Philosophiae Christianae 35/2, 162–189.
Michalska G., Nowachowicz J., Wasilewski P.D., Sobierańska A., Sposób odżywiania osób pochodzących z różnych środowisk, z uwzględnieniem spożycia mięsa i ryb oraz ich przetworów. Zeszyty Naukowe 2009, nr 252 – zootechnika 37, 49–59.
Kortz J., Ocena surowców rzeźnych. Wydawnictwo, Akademia Rolnicza w Szczecinie 2001.
Miszczak A., Badanie pozostałości środków ochrony roślin w ramach urzędowej kontroli ich stosowania. Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach, 2016.
Słowik-Borowiec M., Szpyrka E., Podbielsk M., Kurdziel A., Matyaszek A., 2012. Pozostałości środków ochrony roślin w niektórych warzywach korzeniowych i ziemniakach z terenu południowo-wschodniej Polski (2009–2011). Polish Journal of Agronomy, 11, 47–51.
Wieteska S., Pesticide Residues in Agricultural Crops in Poland in the Light of the Principles of Sustainable Development of Agriculture. Prace Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Finanse na rzecz zrównoważonego rozwoju Gospodarka – etyka – środowisko 2016, 437, 482–493.
IARC – Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, IARC (International Agency for Research on Cancer) – agenda WHO mieszcząca się w Lyonie we Francji i zajmująca się koordynacją międzynarodowych badań nad nowotworami złośliwymi.
Simko P., Polycyclic aromatic hydrocarbons in smoked meats. In Safety of Meat and Processed Meat, edited by F. Toldra á. New York: Springer 2009.
Zdrojewicz Z., Panek G., Sobczak J. Wpływ spożycia nadmiaru mięsa na zdrowie człowieka. Med. Rodz. 2016, 19(3), 127–132.
IARC – Monographs on the evaluation of carcinogenic risks to humans –„Red meat and processed meat” – 2018.
Czytaj więcej
Historia czekolady liczy już 4000 lat, a swój początek znalazła na terenach dzisiejszego Meksyku, gdzie odkryto pierwsze krzewy kakaowca. Tam Olmekowie, przedstawiciele najstarszej cywilizacji w Ameryce Łacińskiej, jako pierwsi poznali tajniki przyrządzania czekolady z kakao. Czekoladę pili podczas ceremonii lub stosowali ją w charakterze lekarstwa. Czekolada od zawsze była uważana za produkt dostarczający energii, zapewniający witalność, chętnie spożywany przed wyprawami wojennymi, a także jako afrodyzjak.
Za co kochamy czekoladę
Czekoladę otrzymuje się z proszku kakaowego, masła kakaowego (tłuszczu kakaowego) i cukru lub innego środka słodzącego (maltitol, stewia, erytrytol). Proces produkcji czekolady obejmuje wiele etapów, w tym fermentację ziaren kakaowca. Następnie ziarna są suszone, czyszczone, prażone, mielone, wyciskane, walcowane, konszowane i hartowane [1]. Krytycy czekolady podkreślają jej wysoką kaloryczność i obecność nasyconych kwasów tłuszczowych. Mimo to niezmiennie kochamy czekoladę za jej smak i aromat, rozgrzeszając łakomstwo jej wartościami odżywczymi. Choć czekolada czekoladzie nierówna, kluczowy jest umiar w jej spożywaniu. Ale czy oprócz smaku, aromatu, czekolada może pełnić jeszcze inne ważne funkcje w naszym organizmie? Otóż tak! Czekolada zawiera szereg składników o bezdyskusyjnym potencjale prozdrowotnym. Jest źródłem polifenoli (głównie flawonoidów), amin biogennych (tyramina, fenyloetyloamina), alkaloidów purynowych (kofeina, teobromina) i soli mineralnych (magnez) [2–4].
Suplement diety – czekolada probiotyczna z Bacillus coagulans, GBI-30, 6086
W świetle zainteresowania żywnością funkcjonalną bogatą w składniki odżywcze i związki prozdrowotne, a także z uwagi na oczekiwania konsumentów, przede wszystkim dzieci, czekolada probiotyczna jest interesującym produktem spełniającym wszystkie te kryteria. Obecnie znanych jest tylko kilka produktów czekoladopodobnych zawierających bakterie probiotyczne, i to głównie te należące do bakterii fermentacji mlekowej [5–7]. Alternatywnym i innowacyjnym produktem jest belgijska czekolada (zawierająca 55% kakao) z dodatkiem probiotyku Bacillus coagulans, GBI-30, 6086 oraz prebiotyku inuliny. Wspomniany szczep bakterii o nazwie handlowej GanedenBC30® charakteryzuje się unikalnymi cechami technologicznymi i funkcjonalnymi, dzięki czemu coraz chętniej jest stosowany w przemyśle spożywczym. Bacillus coagulans, GBI-30, 6086 jest szczepem zdolnym do syntezy kwasu mlekowego (pożądany izomer + L), wykazuje odporność na niekorzystne warunki przewodu pokarmowego (wysokie i niskie pH) oraz agresywne warunki technologiczne (wysoka temperatura czy podwyższone ciśnienie) [8]. Swoje wyjątkowe cechy zawdzięcza ewolucyjnie wykształconej zdolności do produkcji endospor (form przetrwalnych). Jest to bardzo istotna cecha, która jednak nie jest typowa dla znanych mikroorganizmów o potencjale probiotycznym [9, 10].
Dla kogo czekolada probiotyczna
Czekolada probiotyczna zawierająca w swoim składzie szczep probiotyczny B. coagulans, GBI-30, 6086 jest szczególnie polecana kilku grupom odbiorców. Pierwszą z nich stanowią osoby pragnące wzmocnić swoją odporność. Badania naukowe dowodzą, że codzienne spożywanie dwóch porcji czekolady (porcja 5 g – dzieci, porcja 10 g – osoby dorosłe) zawierającej szczep B. coagulans, GBI-30 może przyczyniać się do mobilizacji komórek układu immunologicznego do efektywniejszej walki ze szkodliwymi dla zdrowia ludzi bakteriami i wirusami [11]. Drugą grupą pacjentów, dla których może być przeznaczony ten produkt, są osoby z zespołem jelita drażliwego. Badania wykazały, że szczep B. coagulans GBI-30, 6086 pozwala minimalizować objawy tej dysfunkcji zdrowotnej i inne dolegliwości ze strony układu pokarmowego, o nieznanej etiologii [12, 13]. W badaniach udowodniono, że spożywanie B. coagulans, GBI-30 łagodzi bóle brzucha oraz wzdęcia. Szczep pozwala na bardziej efektywne trawienie białek roślinnych, zapobiegając tym samym produkcji gazów pochodzących z fermentacji w jelicie grubym [14].
Kolejną grupą są osoby w trakcie i po przebytej antybiotykoterapii. Szczep B. coagulans, GBI-30 produkuje kwas mlekowy, który wspiera wzrost i namnażanie pożytecznych bakterii obecnych w jelitach. W ten sposób pomaga utrzymać prawidłową równowagę mikrobiomu jelit i zmniejsza ryzyko pojawienia się biegunek. Bardzo interesujące jest również wskazanie do spożywania czekolady zawierającej szczep probiotyczny B. coagulans GBI-30, 6086 osobom aktywnym fizycznie. Literatura przedmiotu podaje, że suplementencja diety produktem zawierającym białko i B. coagulans GBI-30, 6086
w celu ochrony mięśni przed uszkodzeniami oraz w celu ich regeneracji pozwala na osiągnięcie wyższej sprawności fizycznej [10].
Biofunkcjonalność czekolady probiotycznej z Bacillus coagulans, GBI-30, 6086
Czekolada probiotyczna z B. coagulans GBI-30, 6086 (GanedenBC30) charakteryzuje się udowodnionymi doświadczalnie właściwościami prozdrowotnymi. Wyniki badań przeprowadzone w Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu zostały opublikowane w 2019 r., w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Food & Function” [15]. W pracy opisano właściwości fizykochemiczne, sensoryczne i biofunkcjonalne czekolady probiotycznej zawierającej B. coagulans, GBI-30, 6086. Warto w tym miejscu wspomnieć, że suplementacja wyrobów cukierniczych probiotykami jest problematyczna, ponieważ niektóre procesy jednostkowe są przeprowadzane w wysokich temperaturach, a produkty są zwykle przechowywane w temperaturze pokojowej. Ponadto czekoladki i wyroby czekoladowe powinny być przechowywane w pomieszczeniach o względnej wilgotności powietrza 75% i temperaturze 18°C. Podczas przechowywania w produktach czekoladowych zachodzą różne procesy fizykochemiczne, takie jak hydroliza, utlenianie lipidów, migracja wody, a także przemiany cukrów [16]. Konsekwencją takich zmian może być uszkodzenie produktu, wyrażone jako pękanie części zewnętrznej, wysychanie części wewnętrznej lub pojawienie się niepożądanych drobnoustrojów [17, 18]. Ważnym parametrem warunkującym jakość produktów spożywczych i suplementów diety jest aktywność wody, co w przypadku czekolady probiotycznej dodatkowo warunkuje utrzymanie wymaganej liczebności bakterii probiotycznych. Naukowcy z Poznania wykazali, że aktywność wody w badanej czekoladzie wyraźnie spadła dopiero po sześciu miesiącach przechowywania, a mimo to jakość mikrobiologiczna (liczba żywych bakterii probiotycznych) była zachowana na zadowalającym poziomie. Kolejnym istotnym aspektem w ocenie biofunkcjonalności czekolady probiotycznej jest zawartość związków o właściwościach antyoksydacyjnych, w tym polifenoli, co było przedmiotem licznych badań [3, 19, 20]. Należy przypomnieć, że działanie związków fenolowych sprawia, że pełnią one funkcje biologiczne i mają pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie. Wśród właściwości leczniczych polifenoli wymienia się kilka głównych, takich jak ochrona organizmu przed kancerogenami, mutagenami i chorobami nowotworowymi, zapobieganie schorzeniom układu sercowo-naczyniowego, w tym hamowanie aterogenezy (procesu prowadzącego do miażdżycy), zapobieganie i leczenie infekcji, alergii i chorób przewodu pokarmowego. Polifenole działają żółciopędnie, moczopędnie, przeciwwrzodowo, ochronnie na wątrobę, antybakteryjnie [21]. Przykładowo katechiny stanowią grupę związków o najwyższym udziale ilościowym w kakao i produktach zawierających kakao i stanowią ok. 37% całkowitej ilości polifenoli zawartych w ziarnie kakaowca. Należą do nich (-)-epikatechina, (+)-katechina, (+)-galokatechina, (-)-epigalokatechina, z których (-)-epikatechina stanowi 35% flawan-3-olów [22]. Także w czekoladzie probiotycznej zawierającej B. coagulans, GBI-30, 6086
zidentyfikowano związki należące do polifenoli. Poza kwasem ferulowym badania wykazały znaczny udział kwasu chlorogenowego. Wiele prozdrowotnych właściwości związków polifenolowych, takich jak zwiększona biodostępność substancji odżywczych, potencjał antyoksydacyjny, zapobieganie miażdżycy i właściwości przeciwzapalne, a także zdolność do reagowania z receptorami komórkowymi, wynikają bezpośrednio ze struktury chemicznej tych związków [23, 24]. Według Tresser-Rimbau i in. [24] funkcjonalność polifenoli może zależeć od interakcji tych związków z innymi składnikami odżywczymi. Gdy produkt spożywczy lub suplement diety jest bogaty w kwasy tłuszczowe, można zaobserwować zwiększoną biodostępność składników odżywczych [25].
Po drugie, polifenole są zdolne do wiązania się z białkami obecnymi w żywności, zmniejszają w ten sposób ich biorecepcję [25].
Białka obecne w czekoladzie są zazwyczaj pochodzenia mlecznego, jak np. z serwatki wykorzystywanej w produkcji czekolady mlecznej. Literatura przedmiotu donosi o licznych badaniach dotyczących biodostępności epikatechiny z ciemnej czekolady i jej właściwości przeciwutleniających [26–28]. Wyniki wykazały, że obecność białek w czekoladzie zmniejsza potencjał antyoksydacyjny i biodostępność flawonoidów.
W 2011 r. B. coagulans GBI-30, 6086 został sklasyfikowany przez Food and Drug Administration jako GRAS, czyli ogólnie uznany za bezpieczny; dlatego może być stosowany jako składnik produktów spożywczych. Choć warto wskazać, że wzbogacanie czekolady o bakterie probiotyczne nie jest niczym nowym [7, 29–31]. Wszystkie doniesienia literaturowe dotyczą jednak dodawania bakterii kwasu mlekowego. Należy przypomnieć fakt, że aby szczep bakterii został sklasyfikowany jako probiotyk, musi charakteryzować się ściśle określonymi, udowodnionymi cechami [32, 33]. Jednym z głównych wskaźników jest jego odporność na agresywne warunki panujące w przewodzie pokarmowym, a także stabilność jakościowa (w tym utrzymywanie liczby i witalności) podczas przechowywania w różnych warunkach temperaturowych [7, 9, 34–38]. W przypadku czekolady probiotycznej z B. coagulans GBI-30, 6086
Kobus-Cisowska i inni udowodnili, że czekolada stanowi dobrą matrycę dla bakterii probiotycznych B. coagulans GBI-30, 6086
dzięki czemu są one dostarczane do jelita grubego w dobrej kondycji i odpowiedniej liczbie (108 jtk/g), a zarazem gotowe do spełnienia swoich prozdrowotnych funkcji, charakterystycznych dla probiotyków. Także przeprowadzone badania przechowalnicze wykazały, że czekolada z B. coagulans GBI-30,
6086 zachowuje stabilność jakościową i sensoryczną 12 miesięcy od momentu produkcji. Niewątpliwie do tak zadowalających wyników przyczynia się niska zawartość wody w takim produkcie jak czekolada, a także obecność substancji ochronnych – białka mleka i cukry. Warto wskazać, że wysoka jakość czekolady probiotycznej określona na podstawie wyników wskaźników fizykochemicznych została potwierdzona w ocenie sensorycznej. Właściwości, takie jak smak, konsystencja lub kolor, odzwierciedlają jakość i mają znaczenie przy wyborze produktu przez konsumenta [20]. Dodatek bakterii probiotycznych do czekolady nie miał wpływu na zapach i kolor czekolady, a w ocenie respondentów był oceniany bardzo wysoko.
Podsumowanie
Czekolada słodzona maltitolem zawierająca B. coagulans GBI-30, 6086 oraz prebiotyk inulinę stanowi bardzo ciekawą alternatywę dla probiotyków w formulacji kapsułek lub proszku. Atrakcyjny sensorycznie suplement diety w formie czekolady to propozycja nie tylko dla najmłodszych konsumentów. Badania naukowe potwierdzają zasadność jej stosowania zarówno przez osoby korzystające z profilaktyki probiotycznej, jak i tych po terapii antybiotykowej. Zalecana jest osobom chcącym wzmocnić swoją odporność oraz osobom intensywnie trenującym w celu ochrony mięśni przed rozległymi uszkodzeniami.
Bibliografia:
McFarlane I., W. Industrial Chocolate Manufacture and use., ed. S. T. Beckett, Chapman and Hall, New York, 2nd edn., 1994, p. 314.
Cooper K.A., Donovan J.L., Waterhouse A.L., Williamson G., Cocoa and health: a decade of research, Br. J. Nutr., 2008, 99, 1–11.
Ackar D., Valek Lendić K., Valek M., Šubarić D., Miličević B., Babić J., Nedić I., Cocoa polyphenols: Can we consider cocoa and chocolate as potential functional food?, J. Chem., 2013, 2013, 1–7.
Cinquanta L., Di Cesare C., Manoni R., Piano A., Roberti P., Salvatori G., Mineral essential elements for nutrition in different chocolate products, Int. J. Food Sci. Nutr., 2016, 67, 773–778.
Żyżelewicz D., Nebesny E., Motyl I., Libudzisz Z., Effect of milk chocolate supplementation with lyophilised Lactobacillus cells on its attributes, Czech J. Food Sci., 2010, 28, 392–406.
Yonejima Y., Hisa K., Kawaguchi M., Ashitani H., Koyama T., Usamikrank Y., Kishida N., Kishino S., Ogawa J., Lactic acid bacteria-containing chocolate as a practical probiotic product with increased acid tolerance, Biocatal. Agric. Biotechnol., 2015, 4, 773–777.
Higuchi H., Yoshida K., Osawa K., Yonejima Y., Hisa K., Iwama Y., Effect of chocolate containing Lactobacillus brevis NTT001 on intestinal environment - A randomized, double-blind, placebo-controlled, crossover trial, Japanese Pharmacol. Ther., 2018, 46, 549–560.
Honda H., Hoyles L., Gibson G.R., Farmer S., Keller D., Mccartney A., Impact of Ganeden BC30 (Bacillus coagulans GBI-30, 6086) on population dynamics of the human gut microbiota in a continuous culture fermentation system., Int. J. Probiotics Prebiotics, 2011, 6, 65–72.
Hyronimus B., Le Marrec C., Hadj Sassi A., Deschamps A., Acid and bile tolerance of spore-forming lactic acid bacteria, Int. J. Food Microbiol., 2000, 61, 193–197.
Jäger R., Shields K.A., Lowery R.P., De Souza E.O., Partl J.M., Hollmer C., Purpura M., Wilson J.M., Probiotic Bacillus coagulans GBI-30, 6086 reduces exercise-induced muscle damage and increases recovery, Peer J, 2016, 4, 2276.
Baron M., A patented strain of Bacillus coagulans increased immune response to viral challenge, Postgrad Med., 2009, 121, 114–118.
Hun L., Bacillus coagulans significantly improved abdominal pain and bloating in patients with IBS, Postgrad Med., 2009, 121, 119–124.
Kalman D.S., Schwartz H.I., Alvarez P., Feldman S., Pezzullo J.C., Krieger D.R., A prospective, randomized, double-blind, placebo-controlled parallel-group dual site trial to evaluate the effects of a Bacillus coagulans-based product on functional intestinal gas symptoms, BMC Gastroenterol., 2009, 9, 85.
Keller D., Van Dinter R., Cash H., Farmer S., Venema K., Bacillus coagulans GBI-30, 6086 increases plant protein digestion in a dynamic, computer-controlled in vitro model of the small intestine (TIM-1), Benef Microbes., 2017, 8, 491–496.
Kobus-Cisowska J., Szymanowska D., Maciejewska P., Szczepaniak O., Kmiecik D., Gramza-Michałowska A., Kulczyńskia B., Cielecka-Piontek J.,
Enriching novel dark chocolate with Bacillus coagulans as a way to provide beneficial nutrients, Food Funct., 2019, 10, 997–1006.
Czytaj więcej
W ostatnim czasie cukrzyca jest jednym z największych i najważniejszych wyzwań zdrowotnych współczesnego świata. W 2011 r. ONZ uznało, że cukrzyca jest pierwszą z chorób niezakaźnych, które dziesiątkują ludzkość [1]. W Polsce choruje ponad 3 mln osób, z których ok. 1 mln nie ma świadomości choroby [2, 31]. Co więcej, eksperci szacują, że już ok. 5 mln osób może być zagrożonych stanem przedcukrzycowym – insulinoopornością, co sprawia, że są one w grupie ryzyka i mogą zachorować w ciągu kilku lat [3].
Czytaj więcej
„Wejść” w umysł osoby, która ma lata doświadczeń i utartych schematów. Czy jest to możliwe? Zobacz, jakim wyzwaniem może być praca z osobami starszymi. Dopiero poznając zachowania i pewne schematy, można obudzić w sobie powołanie. Właśnie wtedy praca staje się pasją. Aby przybliżyć temat, w kolejnej części artykułu opiszę case study z mojej praktyki.
Czym zajmuje się psychodietetyk?
Pierwsze wzmianki na temat psychodietetyki można znaleźć już w 1933 r. Doktor Martin F. Fritz pisze o postępach, jakie dokonały się we wcześniejszych latach na polu medycznym, fizjologicznym czy biochemicznym w kontekście żywienia i dietetyki. Podkreśla również, że zainteresowanie ze strony psychologicznej wymaga większego zaangażowania. Innymi słowy świat psychologii – pomimo nowych inspirujących odkryć naukowych – w dalszym ciągu traktuje dietetykę po macoszemu.
Zauważa on również, że potrzebny jest odpowiedni termin do określenia interwencji psychologicznych w sytuacjach dietetycznych. Proponuje tym samym pojęcie psychodietetyki (Psychodietetics) z definicją nauki o żywieniu człowieka w zdrowiu i chorobie ze szczególnym uwzględnieniem aspektów mentalnych [1].
Zawód psychodietetyka jest odpowiedzią na rosnącą falę nadwagi i otyłości, która jest „chorobą postępującą, bez tendencji do samoistnego ustępowania i z tendencją do nawrotów, charakteryzującą się nadmiernym nagromadzeniem tkanki tłuszczowej, czego konsekwencją jest rozwój powikłań metabolicznych i niemetabolicznych oraz pogorszenie jakości życia i skrócenie czasu jego trwania” [2]. Natomiast wywołana jest czynnikami społecznymi, psychologicznymi i biologicznymi. W związku z tym istotne jest podejście holistyczne, jakie może zaoferować psychodietetyk jako specjalista łączący wiedzę z dietetyki z psychologią.
Bliskie mi jest motto: „Podaj mi rękę, a przeprowadzę Cię przez ciemną drogę”.
Psychodietetyk, analizując przyczyny, nakreśla drogę prowadzącą do celu. Ale nie kończy na tym – sprawny dietetyk układa też plan. Psychodietetyk nie tylko wyposaża pacjenta w mapę, ale także towarzyszy na szlaku. Ustala punkty kontrolne i wspiera w dotarciu do nich. Motywuje do podjęcia wysiłku. Wskazuje na tych, którzy już doszli do celu. Jeżeli trzeba, zmienia trasę. A na koniec jest świadkiem osiąganych sukcesów.
Starszy pacjent w gabinecie – charakterystyka grupy osób starszych
Starszy pacjent wymaga szczególnej uwagi. Starszy pacjent to skarb! Z jednej strony mamy do czynienia z bogactwem wiedzy i doświadczenia, a z drugiej... potrzebą wsparcia.
To jest dopiero sprawdzian. W pracy wykonywanej z pasją takie wyzwania są nieocenione.
Osoby starsze stanowią wyjątkowo niejednorodną grupę. Potrzebują pomocy dietetycznej, a przede wszystkim troski i indywidualnego podejścia.
Charakteryzują się przecież odmienną percepcją związaną z postępującymi wraz z wiekiem zmianami organizmu. Wiedząc o tym, w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na to, czy pacjent nie ma problemów ze słuchem (pytanie powinno brzmieć: jak bardzo zaawansowane zmiany słuchu już ma?).
Bądź czujny! Osoba starsza w Twoim gabinecie może siedzieć spokojnie i przytakiwać, mimo że nie będzie mieć pojęcia, o czym mówisz. Takie przypadki również się zdarzają.
Występująca najczęściej w tej grupie społecznej wielochorobowość dodatkowo komplikuje współpracę, zwłaszcza wszelkiego rodzaju choroby neurologiczne, takie jak demencja. To prawdziwe wyzwanie!
Osoby w podeszłym wieku mają swoje utrwalone przez dziesiątki lat nawyki, do których zawsze będą wracać. Warto wiedzieć, że zmiana przyzwyczajeń takich pacjentów jest prawie niemożliwa… jednak odpowiednimi sposobami można je modyfikować.
Pacjenci zgłaszają się często po pomoc w zgubieniu nadprogramowych kilogramów, chociaż mają już za sobą dziesiątki różnego rodzaju diet. Przeważnie z efektem jo-jo. Coraz gorzej tolerują dodatkowe kilogramy – zaczynają boleć kolana, kręgosłup, a wspomniana wielochorobowość może być pośrednio efektem otyłości.
W czym może pomóc psychodietetyk?
Obracamy się w obszarze utrwalonych nawyków – radykalne zmiany nie wchodzą w grę. Jedyne wyjście to modyfikacja już istniejących schematów. Taka forma współpracy przynosi najlepsze rezultaty. Pacjentom proponuję metodę kotwicy – do utrwalonych nawyków, będących kotwicą, dopinamy niewielką zmianę, np. białego pieczywa na ciemne. To z pewnością lepsze wyjście niż uczenie pacjenta od nowa jedzenia śniadania. Mało pije? Zamiast zalecać wypicie dwóch litrów wody w ciągu dnia, lepiej dodać szklankę wody do każdego posiłku itd.
Pierwsze pięć sekund – osobie starszej wystarczy chwila, aby wyrobić sobie zdanie
Badania pokazują, że po pierwszych pięciu sekundach pacjent ma już wyrobioną opinię, którą będzie starał się potwierdzić w trakcie dalszej rozmowy.
Autorytet i zaufanie buduje się od pierwszego kontaktu. Wykorzystaj dialog jako narzędzie wspólnego poszukiwania pełnego zrozumienia. Ludzie są bardziej skłonni do współpracy, jeżeli wcześniej zostanie nawiązana niezobowiązująca konwersacja. Dzieje się tak ze względu na aktywację skryptu „rozmowa ze znajomym”, dzięki czemu obca wcześniej osoba, specjalista, staje się kimś znanym, z kim chętniej nawiążemy współpracę [3]. Ważne, aby pierwsza rozmowa była lekka, niepodejmująca poważnego tematu, z jakim najczęściej zgłasza się pacjent. Polecam mieć w zanadrzu przygotowane trzy anegdotyczne historie, które można łatwo wpleść w taką pierwszą rozmowę. Odpowiednio zastosowana anegdota pozwoli przełamać bariery, a na twarzy pacjenta pojawi się uśmiech oznaczający ulgę.
Dialog motywacyjny z osobą starszą – wzmacnianie poczucia własnej wartości
Osoby starsze często mają zaniżone poczucie własnej wartości (np. z tego względu, że niektóre zadania są trudniejsze do wykonania niż dawniej lub przez lata nie udało się im schudnąć). Poczucie sprawczości spada, dlatego niezwykle istotna staje się rozmowa motywacyjna, w której szuka się zachęty do dalszego zmagania [4].
Motywacją może być chęć zachowania dawnej młodości. Mając tego świadomość, możesz odpowiednio budować proces zmiany.
Case study z gabinetu dietetyka
Samotna 65-letnia kobieta z otyłością i występującą polipatologią (stwierdzona otyłość olbrzymia, cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, dyslipidemia, depresja). Od wczesnych lat młodości przeszła wiele różnego rodzaju diet. Doprowadziło to do rozwoju poważnej otyłości, szeregu wspomnianych schorzeń oraz zaburzeń odżywiania.
Zmiana nawyków żywieniowych – czy jest możliwa
W pierwszej chwili trudno było mi dostrzec iskrę motywacji, która u pacjentów w pierwszym etapie tli się intensywnie. Okazało się, że kobieta postawiła sobie ultimatum: ostatnia próba „diety”, a jak znowu się nie uda, to zapisuje się na operację bariatryczną do wcześniej wybranej przez siebie kliniki.
Trzeba działać! Całe życie pacjentki to dieta. Jedna za drugą. Odchudzająca, oczyszczająca, lecznicza i tak w kółko. Doprowadziło to do szeregu chorób, dlatego pierwszym założeniem było: „żadnej więcej diety”.
Na początku skupiliśmy się na modyfikacji nawyków, polegającej na ograniczeniu żywności przetworzonej (parówki zamieniamy na grillowaną pierś kurczaka) oraz spożywaniu przynajmniej trzech porcji warzyw dziennie, nawet jeżeli będzie to tylko symboliczny dodatek. Zamiast słodyczy – owoce, w dowolnych ilościach (dodatkowe ograniczanie ilości w pierwszym okresie z pewnością prowadziłoby do przeciążenia).
Z wywiadu okazało się także, że aktywność fizyczna pacjentki jest praktycznie zerowa. Kobieta niewiele się rusza, ma pracę siedzącą, a wieczory spędza przed telewizorem. Zasugerowałem stopniowe zwiększanie aktywności, chociażby poprzez mniejsze, ale częstsze zakupy.
Trudności z zastosowaniem planu żywieniowego
W międzyczasie okazało się, że pacjentka nie jest w stanie przestrzegać planu dietetycznego.
Jasno opisany plan dietetyczny doskonale sprawdzi się u typowego punktowca, którego naturalną cechą jest realizacja zadań. Jeżeli w przepisie ma być szczypta soli himalajskiej, to musi być to szczypta soli himalajskiej, a nie np. morskiej (widać to na przykładzie współpracy ze sportowcami, którzy realizują założenia dietetyczne na 100% albo wcale).
Natomiast w przypadku osób przedziałowych realizacja szczegółowego planu często staje się niemożliwa. Tak też było w tym przypadku. Strategia obejmowała kilka zestawów śniadań, obiadów i kolacji do wyboru oraz powstrzymanie się od podjadania pomiędzy posiłkami i w nocy.
Powstrzymanie się od podjadania w nocy okazało się prawdziwym wyzwaniem.
Po ciężkim dniu, wyczerpującym znacznie zasoby psychoenergetyczne, to wieczór jest najniebezpieczniejszym momentem dla utrzymania wprowadzonych zmian. Często przypomina to walkę na ringu. Bokser przez większość rund trzyma skutecznie gardę wysoko, chroniąc się przed ciosami przeciwnika. Jednak w ostatniej rundzie nie ma już siły, opuszcza gardę i… bęc! Leży na deskach. Koniec walki.
Podobnie jest z siłami psychoenergetycznymi, które mogą stanowić gardę. Pozwalają świadomie utrzymywać wprowadzone zmiany, wspomagają utrzymanie status quo naszego „ja idealnego”. Jeżeli doprowadzimy do ich wyczerpania, górę biorą procesy automatyczne, nawyki utrwalane tygodniami, miesiącami i latami. Tak zwane „ja realne”.
Wsparcie w procesie zmiany
Na szczęście miałem możliwość wcześniejszego omówienia z pacjentką procesu zmiany. Zaznaczyłem, że nawrót dawnych nawyków jest wpisany w koszt, a nasza praca będzie polegała na tym, aby takich nawrotów z czasem było coraz mniej. Być może gdybym nie przygotował jej na to, jednorazowe odstępstwo potraktowałaby jako załamanie i porzuciłaby cały plan?
Damie nie wypada jeść parówek! – ten argument najlepiej sprawdził się w ograniczeniu niezdrowej i wysokoprzetworzonej żywności.
Pamiętajcie, że każdy pacjent jest inny. W każdym trzeba dostrzec człowieka, jego motywację, problemy i potrzeby.
Wyznaczanie celów
Na kolejnych konsultacjach było już tylko lepiej. Skupiliśmy się przede wszystkim na rozmowie o celach długoterminowych. Pacjentka uzmysłowiła sobie, że dieta nie jest tylko chwilową zmianą nawyków, lecz zmianą stylu życia. Z efektami długoterminowymi. Pozwoliło nam to przejść nad drobnymi trudnościami i kryzysami.
Dodatkowo pracowaliśmy nad wydobywaniem i wzmacnianiem sygnałów pozytywnych, takich jak energia, mniejszy rozmiar ubrań, lepsze samopoczucie, oraz dostrzeganiem konsekwencji przypadku odstępstw, takich jak większa waga, poczucie winy, brak poczucia kontroli.
Zakończenie
Przed nami jeszcze długa i wyboista droga, jednak współpraca z osobami starszymi daje dużo satysfakcji. Jest też wyzwaniem, które w moim przypadku działa motywująco. Istnieje wiele metod, narzędzi i sposobów. Jedno rozwiązanie doskonale sprawdzi się u jednej osoby, ale odniesie kompletnie odwrotny skutek u innej. Dlatego pamiętajcie, aby przede wszystkim nie popadać w rutynę i zawsze dostrzegać w drugiej osobie człowieka z problemami, potrzebami i nadziejami. Pracując z pasją, nie przepracujesz ani jednego dnia, a swoim entuzjazmem będziesz w stanie zarażać innych.
Bibliografia:
Fritz M.F., The Field of Psychodietetics. Psychol Clin. 1933; 22(3):181–186.
Bieńkowski P., Szulc A., Paszkowski T., Olszanecka-Glinianowicz M.; Nutrition, Obesity & Metabolic Surgery 2018; 5, 1: 1–10.
Wojciszke B., Człowiek wśród ludzi. Zarys psychologii społecznej, Warszawa 2006, wyd. 3
Pikuła N.G., Poczucie sensu życia osób starszych Inspiracje do edukacji w starości, Kraków 2016.
Czytaj więcej
Według badań obecny problem w komunikacji z drugą osobą nie jest wynikiem braku umiejętnego dostarczania treści wychodzących, ale przede wszystkim wynika on z braku dobrze rozwiniętych kompetencji miękkich w zakresie ich odbierania, czyli słuchania ze zrozumieniem tego, co tak naprawdę chce nam rozmówca przekazać.
W jakim kierunku warto rozwijać swoje kompetencje komunikacyjne, aby sprawnie wydobyć potrzeby pacjentów i być dla nich jeszcze większym wsparciem podczas współpracy?
Podstawą jest biegłe opanowanie sztuki zadawania pytań, trafna interpretacja otrzymanych odpowiedzi oraz umiejętne odniesienie się do słów pacjenta w taki sposób, aby troszczyć się o zrozumienie punktu widzenia, potrzeb i oczekiwań naszego rozmówcy. Pierwszym niezbędnym krokiem w tej niezwykle ważnej kompetencji jest m.in. doskonałe zrozumienie przedstawionych poniżej zasad aktywnego słuchania.
Aktywne słuchanie
To nic innego jak skoncentrowanie się na pacjencie, bycie z rozmówcą tu i teraz, zaangażowanie i wykazywanie szczerej intencji w wysłuchanie drugiej osoby. Techniki wspomagające osiągnięcie tych celów to: parafrazowanie, precyzowanie, podsumowanie i zadawanie odpowiednich pytań.
Parafrazowanie skupia się na tym, co mówi i czuje rozmówca. Dzięki tej technice okazujemy zaangażowanie w rozmowę, odzwierciedlamy ton oraz emocje pacjenta. Ta technika chroni nas również przed złym zrozumieniem intencji ze strony naszego rozmówcy.
– Jeżeli dobrze zrozumiałam, to…
– Z tego, co Pani mówi wynika, że…
– O ile Cię dobrze zrozumiałam…
– Innymi słowy…
Precyzowanie, czyli klaryfikacja, pozwala uściślić i uporządkować wypowiedź pacjenta. Dobrze zadane pytanie klaryfikujące jest pomocne w dostrzeżeniu przez pacjenta konstruktywnego rozwiązania oraz innego punktu widzenia, a także w lepszym zrozumieniu potrzeb pacjenta przez dietetyka.
– Wspomniała Pani, że zależy Pani na tym, aby dieta była prosta… Co Pani przez to rozumie?
– Powiedziała Pani, że poprzednie diety „były porażką”. Czego w nich przede wszystkim brakowało?
– Jakiego dietetyka uzna Pani za pomocnego?
Podsumowanie pozwala nam zamknąć etap rozmowy i zachować ład w jej przebiegu. Dobrze skonstruowane umożliwi dostrzeżenie postępów i wniosków, do jakich doszło się podczas rozmowy z pacjentem, i ruszenie dalej z omawianymi zagadnieniami. Stosując podsumowanie, można również zwrócić uwagę pacjenta na najważniejsze kwestie i wnioski, jakie powinien w danym momencie zdobyć. Wykorzystując tę metodę, można używać takich wyrażeń, jak:
– Pani Aniu, zanim przejdziemy dalej, podsumuję to, co udało mi się do tej pory dowiedzieć… Spotykamy się, ponieważ zależy Pani na… w diecie najważniejsze jest dla Pani… zmiana nawyków żywieniowych pozwoli Pani… czy wszystko się zgadza?
– Z tego, co rozumiem z dotychczasowej rozmowy, to sedno problemu tkwi w...
– Myślę, że Pani dotychczasowy sposób żywienia mogę podsumować tak…
Sprawdzone sposoby na lepszy kontakt z pacjentem
Bądź psychicznie i fizycznie skoncentrowany na pacjencie. Zapomnij na chwilę o swoich obowiązkach i osobistych problemach. Zadbaj o porządek w gabinecie, usuń z niego wszelkie rzeczy, które mogą dekoncentrować lub odciągać uwagę pacjenta (np. notatki, artykuły, zapiski itp.).
Wycisz telefon i schowaj go do szuflady, w przeciwnym wypadku możesz sugerować, że masz mało czasu i być może czekasz na jakiś ważny telefon – tym samym pospieszasz pacjenta.
Gdy rozmawiasz z pacjentem, skup się na kontakcie wzrokowym, nie wtrącaj się, nie sugeruj, nie manipuluj, nie poprawiaj pacjenta, nie uogólniaj – stwórz swojemu rozmówcy swobodne warunki do nieskrępowanej wypowiedzi – miej jednak plan rozmowy i dyskretnie dbaj o jej merytoryczny przebieg, aby nie stała się ona tylko pogadanką.
Podczas rozmowy z pacjentem staraj się nie rozmawiać z nim zza laptopa, unikaj również sytuacji, w których jesteś „protokolantem” spotkania – być może chcesz zaoszczędzić swój czas, notując wszystko od razu, ale skoro chcesz mieć przyjacielski kontakt z pacjentem, to czy właśnie tak zachowujesz się na spotkaniu z kimś, na kim Ci zależy?
Informuj, co teraz wykonasz, i jaki będzie następny krok wizyty, dzięki temu odciążysz pacjenta ze stresu wynikającego z wizyty z dietetykiem i podkreślisz swój profesjonalizm. Prowadząc wizytę według planu, pacjent ma orientację w jej przebiegu, czuje się swobodnie i postrzega Cię jako profesjonalistę. Pamiętaj, że dla Twojego rozmówcy to nie lada wyzwanie: czeka go rozmowa z osobą w „fartuchu” (duży autorytet), w obcym miejscu oraz na nierzadko krępujące i intymne tematy.
Staraj się sprawdzać, czy dobrze rozumiesz swojego rozmówce, stosując parafrazę, precyzowanie i podsumowanie opisane w niniejszym artykule.
Skrypty przykładowych rozmów
Pacjent: Jestem na diecie już kilka tygodni i wydaje mi się, że straciłam ten power co na początku.
Dietetyk: Rozumiem, że po kilku tygodniach może się Pani tak czuć – dobrze, że mi Pani o tym mówi, bo będę mogła coś zmienić. W takim razie:
Co mogłoby Pani pomóc odzyskać ten power?
Co się zmieniło od momentu, w którym miała Pani ten power?
Co przede wszystkim mogło spowodować utratę tego powera?
Pacjent: Dieta, którą otrzymałam, nie do końca mi smakuje.
Dietetyk: Oczywiście, rozumiem, że coś w otrzymanej diecie mogło Pani nie do końca smakować. Najważniejsze jest to, że mi Pani o tym mówi, dzięki temu ja mogę od razu zareagować:
Co w tej diecie najchętniej by Pani zmieniła?
Jak powinna wyglądać według Pani dieta idealna?
Jakich produktów woli Pani unikać, a jakie powinny częściej trafiać do jadłospisu?
Pacjent: Oferta Pani gabinetu jest interesująca, ale ja muszę zastanowić się nad tym wszystkim i odezwę się już na spokojnie… Dzisiaj przede wszystkim zależało mi na zrobieniu analizy składu ciała.
Dietetyk: Jasne! Sama lubię na spokojnie się nad wszystkim zastanowić, aby być w pełni przekonana, że podjęłam dobrą decyzję.
A proszę mi powiedzieć nad czym szczególnie się Pani zastanawia?
A jakie kwestie teraz Panią szczególnie zastanawiają?
Co sprawia, że nie jest Pani jeszcze zdecydowana?
Bycie dobrym dietetykiem to m.in. umiejętność złapania bliskiego i szczerego kontaktu z pacjentem, widzenie świata w taki sposób, w jaki widzi go pacjent, zrozumienie jego potrzeb w taki sposób, w jaki nikt inny do tej pory nie potrafił, a to niestety jest często zaniedbywaną umiejętnością. Tylko dzięki rozwojowi swoich kompetencji komunikacyjnych w tym zakresie dietetyk ma szansę na zbudowanie właściwej relacji z pacjentem, co stanowi pierwszy krok na długiej drodze współpracy przy zmianie nawyków żywieniowych podopiecznych.
Czytaj więcej
Mając na myśli leczenie zaburzeń czynnościowych przewodu pokarmowego, w tym zespołu jelita nadwrażliwego (IBS), zazwyczaj koncentrujemy się na terapii farmakologicznej, postępowaniu żywieniowym i probiotykoterapii. Często zapominamy jednakże o niezwykle ważnym aspekcie, jakim jest ogólnie pojęty styl życia, do którego zaliczamy aktywność fizyczną i stosowanie technik relaksacyjnych. Jak się okazuje na podstawie doniesień naukowych, ale również doświadczeń w pracy z pacjentami, najlepsze efekty można osiągnąć, stosując podejście zintegrowane łączące wszystkie wcześniej wspomniane elementy.
Między układem nerwowym a zespołem jelita nadwrażliwego
Zespół jelita nadwrażliwego cechuje silna korelacja z układem nerwowym. Nawet u 94% pacjentów z IBS obserwuje się udział czynników psychologicznych w jego etiologii [1, 2]. Często współwystępującymi objawami są bóle głowy, fibromialgia (w skrócie wieloogniskowy ból, który prowadzi do chronicznego stresu) czy stany depresyjne. Stres jest silnym czynnikiem spustowym oddziałującym na układ nerwowy i oś mózgowo-jelitową, a w efekcie uaktywniającym zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego (rys. 1). Konwencjonalne metody lecznicze (farmakoterapia obejmująca stosowanie środków antycholinergicznych, zapierających czy przyspieszających perystaltykę przewodu pokarmowego – w zależności od postaci IBS) powodują złagodzenie dolegliwości, ale niejednokrotnie okazują się niewystarczające. W związku z powyższym – lecząc ciało, nie zapominajmy również o umyśle. Można ująć, że pacjenci z IBS zupełnie inaczej percypują ból aniżeli zdrowe osoby. Często stwierdza się u nich nadwrażliwość trzewną oraz zaburzenia w przekaźnictwie neurohormonalnym, co wpływa na występujące objawy bólowe. Z uwagi na tzw. mózg jelitowy zasadne będzie podejście, które poprzez wpływ na funkcje umysłowe i zmysły ma za zadanie łagodzenie symptomów bólowych. Tutaj z pomocą przychodzą terapie mind-body, zaliczane do alternatywnej i komplementarnej medycyny CAM (complementary and alternative medicine). Wśród nich można wymienić jogę, tai-chi, medytację, hipnoterapię, ćwiczenia z głębokiego oddychania, techniki relaksacyjne oraz akupunkturę [3]. Biorąc pod uwagę ćwiczenia fizyczne, które są integralnym elementem przykładowo jogi i tai-chi, zauważa się ich korzyści, jeżeli są praktykowane w sposób umiarkowany. Podobnie sytuacja wygląda z innymi formami wysiłku fizycznego. Trening aerobowy, jazda na rowerze czy wzmacnianie mięśni poprawiają funkcje przewodu pokarmowego i – jak pokazują badania – zmniejszają wzdęcia i produkcję gazów jelitowych. Niemniej jednak zbyt forsowny wysiłek fizyczny jest skorelowany z nasileniem objawów IBS. Wskazane jest, aby osoby z zespołem jelita nadwrażliwego zaczynały od wysiłków o małym natężeniu, najlepiej pod okiem wykwalifikowanego trenera, stopniowo zwiększały intensywność treningów i jednocześnie obserwowały reakcje ze strony przewodu pokarmowego [3].
Rys. 1. Wpływ stresu na układ nerwowy i zaburzenia żołądkowo-jelitowe (źródło: Kavuri et al.)
Joga jako trening dla zestresowanego jelita
Joga pochodzi z Indii z okresu ok. 3500 tys. lat p.n.e. To tradycyjna dyscyplina określana jako mind-body-breath, czyli umysł–ciało–oddech. Praktyka składa się z asan (pozycje ciała), pranayama (określone wzorce oddychania) oraz dyana (medytacja) [4]. Celem jogi jest poniekąd osiągnięcie określanego przez WHO (Światową Organizację Zdrowia) dobrostanu fizycznego, psychicznego oraz społecznego. W trakcie uprawiania jogi dochodzi do synchronizacji wykonywanych ruchów z umysłem i oddechem, a to z kolei daje uczucie samokontroli i ukojenia prowadzące do relaksacji i zdrowia [1]. Joga zmniejsza psychologiczny dystres, a to z kolei przekłada się na łagodzenie odczuwanych objawów bólowych. Wśród korzyści wynikających z praktykowania jogi znajdują się:
Poprawa elastyczności ciała (tułów, dolna część pleców, kark, ramiona, biodra). W kontekście IBS ćwiczenia oddziałujące na podbrzusze pomagają w łagodzeniu dolegliwości poprzez poprawę motoryki jelit [5].
Poprawa funkcjonowania autonomicznego układu nerwowego. Pacjenci z IBS cechują się nadmierną aktywnością współczulnego układu nerwowego, z kolei ćwiczenia, takie jak Savasana (całkowita relaksacja) oraz Pranayama (kontrola oddechu) pozwalają ten efekt zminimalizować. W następstwie dochodzi do zmniejszenia objawów niepokoju, depresji oraz pozostałych dolegliwości związanych ze stresem [6]. Techniki spokojnego oraz głębokiego oddechu aktywizują przeciwstawny układ – przywspółczulny, który odpowiada za odpoczynek i wyciszenie organizmu oraz poprawę funkcji trawiennych. Do ciekawych wniosków doszli naukowcy badający, jak oddychanie konkretnym nozdrzem może wpływać na aktywność autonomicznego układu nerwowego [7]. Wnioski z badania zostały potwierdzone u 21 dorosłych mężczyzn z IBS, u których zaobserwowano, że oddychanie prawym nozdrzem zwiększa aktywność współczulnego układu nerwowego, podczas gdy lewym nozdrzem – przywspółczulnego. Jak wiadomo, u osób z IBS przeważa aktywność układu współczulnego, co jest skorelowane z nieprzyjemnymi objawami, w związku z powyższym godne poświęcenia uwagi są techniki zmniejszające aktywność tego układu.
Pozytywny wpływ na psychikę. Okazuje się, że nawet 23-minutowa dzienna medytacja może poprawić jakość snu, zmniejszyć częstotliwość nastrojów depresyjnych oraz przyczynić się do poprawy ogólnej jakości życia pacjentów z IBS [8]. Śpiewanie mantr i stosowanie innych technik jogi wpływa również korzystnie na układ sercowo-naczyniowy, minimalizuje uczucie niepokoju oraz poprawia nastrój [9].
Korzyści wynikające z praktykowania jogi zostały potwierdzone także w populacji dzieci i młodzieży z IBS [4]. Warto mieć na uwadze, że program ćwiczeń przeznaczony dla tej grupy powinien być indywidualnie zaplanowany i uwzględniać potrzeby najmłodszych. Jak pokazują wyniki badań, kilkutygodniowa praktyka jogi, co najmniej dwa razy w tygodniu, przyczynia się znacząco do poprawy ogólnego stanu zdrowia i jakości snu, niweluje uczucie zmęczenia oraz zmniejsza psychologiczny dystres u dzieci i młodzieży z zespołem jelita nadwrażliwego. Rozpatrując dolegliwości żołądkowo-jelitowe, zaobserwowano zmniejszenie natężenia bólu i częstotliwości zaparć oraz złagodzenie nudności [4].
Jak długo należy uprawiać jogę, aby odczuć poprawę dolegliwości? Badania naukowe pokazują, że już po upływie ośmiu tygodni praktykowania dochodzi do redukcji odczucia bólu i – co ciekawe – złagodzenie dolegliwości utrzymuje się nawet do trzech miesięcy po zakończeniu sesji treningowych [3]. Wybierając ćwiczenia bazujące na jodze, warto skorzystać z usług wykwalifikowanego trenera, który posiada doświadczenie w pracy z ludźmi borykającymi się z zaburzeniami czynnościowymi przewodu pokarmowego.
Dieta w połączeniu z jogą
Klasycznym zaleceniem żywieniowym w zespole jelita nadwrażliwego jest modyfikacja spożycia błonnika, polegająca na zmniejszeniu ilości włókna nierozpuszczalnego na rzecz błonnika rozpuszczalnego (psyllium, pektyny). Takie postępowanie łagodzi objawy IBS, ale okazuje się działaniem niewystarczającym. Uznanym i zalecanym modelem żywieniowym obejmującym znacznie więcej elementów aniżeli sama modyfikacja podaży błonnika jest dieta low FODMAP. W trakcie jej stosowania przez okres sześciu do ośmiu tygodni eliminuje się produkty spożywcze o wysokim potencjale fermentującym (m.in. pszenica, cebula, czosnek, brokuły, mleko czy też ksylitol). Pytanie, czy można zwiększyć efektywność diety low FODMAP? Odpowiedź brzmi tak, a mianowicie połączenie diety low FODMAP z praktykowaniem jogi przynosi obiecujące efekty [10]. Jak pokazują badania, ćwiczenia jogi wykonywane dwa razy w tygodniu (jedna sesja trwająca 75 minut) przez kolejnych 12 tygodni są tak samo skuteczne w łagodzeniu dolegliwości żołądkowo-jelitowych, jak stosowanie diety low FODMAP. Warto mieć na uwadze, że stosowanie diety low FODMAP jest niemałym wyzwaniem z uwagi na jej restrykcyjność. Nieprawidłowo prowadzona może przyczynić się do powstania niedoborów pokarmowych, ale również zwiększyć prawdopodobieństwo rozwoju zaburzeń odżywiania. I tutaj z pomocą przychodzi praktyka jogi, która dzięki zwiększeniu świadomości dotyczącej własnego ciała i jego sposobu reagowania zmniejsza tendencję do powstawania nieprawidłowych postaw żywieniowych. Zważając na powyższe wnioski, warto łączyć postępowanie żywieniowe z odpowiednią formą treningu mind-body.
Podsumowanie
Naukowcy podkreślają, że 20–60 minut umiarkowanej aktywności fizycznej dziennie, trzy razy w tygodniu, łagodzi dolegliwości związane z zespołem jelita nadwrażliwego [11]. Ćwiczenia fizyczne regulują ruchy perystaltyczne jelit oraz skracają czas pasażu jelitowego u osób z zespołem jelita nadwrażliwego [12]. W myśl tej zasady połączenie elementów, które oferuje joga: afirmacja, relaksacja, ćwiczenia fizyczne, praktyka związana z oddechem oraz medytacja, może być atrakcyjnym rozwiązaniem dla pacjentów z IBS. Warto również wspomnieć, że efektywność oraz bezpieczeństwo praktykowania jogi zostały potwierdzone zarówno w badaniach randomizowanych, jak i przeglądach systematycznych [13]. Dbając z jednej strony o fizyczny aspekt organizmu, zaopatrujemy także umysł i wprowadzamy ciało w stan relaksacji, niezbędny w łagodzeniu dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.
Bibliografia:
Kavuri V., Raghuram N., Malamud A. et al. Irritable bowel syndrome: Yoga as remedial therapy. Evid Based Complement Alternat Med 2015; 2015: 398156.
Binkiwicz-Glińska A., Bakuła S., Tomczak H. et al. Fibromialgia – multidyscyplinarne podejście. Psychiatr Pol 2015; 49(4): 801–810.
Grundmann O., Yoon S.L. Complementary and alterantive medicines in irritable bowel syndrome: an integrative view. World J Gastroenterol 2014; 20(2): 346–362.
Evans S., Lung K.C., Seidman L.C. et al. Iyengar yoga for adolescents and young adults with irritable bowel syndrome. J Pediatr Gastroenterol Nutr 2014; 59(2): 244–253.
Ducrotte P. Irritable bowel syndrome: current treatment options. Presse Medicale 2007; 36(11): 1619–1626.
Uyterhoeven S. Yoga and the ANS- yoga therapy today. Yoga Therapy Today 2006; 2: 23–25.
Telles S., Nagarathna R., Nagendra H.R. Breathing through a particular nostril can alter metabolism and autonomic activities. Ind J Physiol Pharmacol 1994; 38(2): 133–137.
Patra S., Telles S. Positive impact of cyclic meditation on subsequent sleep. Medical Science Monitor 2009; 15(7): 375–381.
Bernardi L., Sleight P., Bandinelli G. et al. Effect of rosary prayer and yoga mantras on autonomic cardiovascular rhythms: comparative study. Br Med J 2001; 323: 1446–1449.
Schumann D., Langhorst J., Dobos G. et al. Randomised controlled trial: yoga vs a low-FODMAP diet in patients with irritable bowel syndrome. Aliment Pharmacol Ther 2018; 47: 203–211.
Johannesson E., Simren M., Strid H. et al. Physical activity improves symptoms in irritable bowel syndrome: a randomized controlled trial. Am J Gastroenterol 2011; 106(5): 915–922.
Zhou C., Zhao E., Li Y. et al. Exercise therapy of patients with irritable bowel syndrome: a systematic review of randomized controlled trials. Neurogastroenterol Motil 2019; 31(2): 13461.
Schumann D., Anheyer D., Lauche R. et al. Effect of yoga in the therapy of irritable bowel syndrome: a systematic review. Clin Gastroenterol Hepatol 2016; 14: 1720–1731.
Czytaj więcej
Choroby neurodegeneracyjne stanowią złożoną grupę schorzeń charakteryzujących się postępującym uszkodzeniem komórek ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego. Do tej grupy można zaliczyć wiele jednostek chorobowych, choć klasyfikacja bywa niekiedy kwestią sporną. Najbardziej sztandarowe przykłady chorób neurodegeneracyjnych to choroba Alzheimera (AD) i zespół Parkinsona (PD).
Wraz ze starzeniem się społeczeństwa wzrasta też liczba osób cierpiących na tego typu schorzenia. Sama choroba Alzheimera jest główną przyczyną demencji 24 mln osób na świecie, a liczba ta ma podwoić się w czasie następnych 20 lat [1].
AD polega na nieprawidłowej akumulacji blaszek amyloidowych (amyloidu beta) i splątek białka tau i powoduje szereg objawów. Zalicza się do nich m.in. zaburzenia pamięci, orientacji, mowy, koncentracji i uwagi, mioklonie i napady padaczkowe, a także urojenia i omamy [2]. Zespół Parkinsona po raz pierwszy został opisany w 1817 r. Badacze zwrócili wówczas uwagę na główny objaw, jakim jest mimowolne drżenie i ograniczenie sprawności ruchowej [2]. PD związana jest z neurozwyrodnieniem struktury śródmózgowia, tj. substancji czarnej, i prowadzi do spadku poziomu dopaminy w mózgu [2, 3].
Tabela 1. Produkty dozwolone i niedozwolone w jadłospisie ketogenicznym
Grupa produktów
Dozwolone
Niedozwolone
żywność przetworzona
żywność wysokoprzetworzona, produkty zawierające cukry dodane,
słodycze, napoje słodzone, soki owocowe i owocowo-warzywne
zbożowe
wykluczone, dozwolone jedynie „pseudomąki”, takie jak mąka kokosowa, migdałowa, lniana, pieczywo ketogeniczne domowe z tych mąk, makaron konjac
wszelkie zboża: wypieki, mąki, pieczywo cukiernicze, kasze (jaglana, gryczana, kuskus, jęczmienna, owsiana), ryże, makarony, komosa ryżowa, amarantus, płatki owsiane, otręby, polenta, skrobia ziemniaczana, tapioka, skrobia modyfikowana
warzywa
wszystkie sałaty, kapusty i zielone natki, szpinak, jarmuż, ogórki kiszone, kapusta kiszona, ogórki świeże, pomidory, papryka, chili, marchew, pietruszka, bakłażan, cukinia, kabaczek, dynia, brukiew, cebula, czosnek, seler, seler naciowy, fasolka szparagowa, szparagi białe i zielone, por, kalafior, brokuły, patison
ziemniaki, bataty, fasola biała, czerwona i jaś, ciecierzyca, groszek, topinambur, kukurydza
grzyby
pieczarki
owoce
awokado, cytryna, limonka, borówka, malina, porzeczka, jagoda, kiwi
wszystkie pozostałe
nabiał
śmietanka 30%+, śmietana 18%, jogurt grecki, mascarpone, feta, mozzarella, dobrej jakości sery w małej ilości, ser biały tłusty, jajka, nabiał wegański: mleko kokosowe pełnotłuste
jogurty, maślanki, kefiry (szczególnie słodzone i owocowe), mleko
mięso i ryby
indyk, kurczak, królik, cielęcina, wątróbka, gęsina, wołowina, wieprzowina, tłuste ryby morskie
pasztety z dodatkami kaszy, skrobi, przetwory mięsne i rybne z dodatkiem cukru lub innych węglowodanów, wędliny niskiej jakości
orzechy i nasiona
pekan, makadamia, włoskie, pestki dyni i słonecznika, migdały, chia, wiórki i chipsy kokosowe, laskowe, piniowe, masło orzechowe 100% dobrej jakości
orzeszki w posypkach, lukrach, czekoladzie
tłuszcze
wszystkie dobrej jakości: masło, masło klarowane, oliwa z oliwek tłoczona na zimno, olej kokosowy MCT, olej z awokado, lniany tłoczony na zimno, z pestek dyni itd.
tłuszcze utwardzone, frytury i inne niskiej jakości
Wiedza na temat patomechanizmów odpowiadających za rozpoczęcie procesu chorobowego i dalszą progresję jest wciąż bardzo ograniczona. Pojawiają się natomiast publikacje wskazujące na potencjalny udział neurometabolicznych czynników w uruchomieniu procesu chorobowego. Wielu pacjentów chorujących na Alzheimera boryka się z problemami metabolicznymi, takimi jak zaburzony metabolizm glukozy [4], a cukrzyca typu 2 jest uznawana za czynnik zwiększający ryzyko zachorowania niemal dwukrotnie [4, 5].
Jedną z terapii wspomagających leczenie tych chorób może okazać się właściwe postępowanie dietetyczne. Jednym z sugerowanych schematów jest model diety ketogenicznej, która może wykazywać działanie potencjalnie neuroprotekcyjne [6].
Dieta ketogeniczna jest dietą niskowęglowodanową i wysokotłuszczową. Proporcje makroskładników to 80 : 10 : 10, przy czym co najmniej 80% energii z diety stanowią tłuszcze, 10% białka i maksymalnie 10% węglowodany. Dieta ma za zadanie odtwarzać profil metaboliczny postu, poprzez obniżenie poziomu glukozy we krwi i zwiększenie koncentracji ciał ketonowych. W normalnych warunkach mózg korzysta z glukozy jako głównego źródła energii, natomiast w okresie postu posiłkuje się ketonami. Dieta ketogeniczna zdaje się ewoluować m.in. poprzez dodanie do niej silnie ketogenicznych kwasów tłuszczowych MCT (Medium Chain Triglicerydes). Z biegiem czasu poszerza się też pula chorób, w których terapii mogłaby się okazać pomocna, a są to m.in. padaczka lekooporna, cukrzyca, choroba Alzheimera lub niektóre nowotwory [7]. Długotrwałe stosowanie diety ketogenicznej u pacjentów z zaburzeniami poznawczymi może okazać się jednak sporym wyzwaniem. Dieta jest niezmiernie restrykcyjna i wymaga pełnego podporządkowania się zaleceniom dietetyka. Każdy błąd dietetyczny i spożycie produktu wysokowęglowodanowego natychmiast przerywa ketozę i musimy rozpoczynać okres adaptacyjny ponownie.
Choroba Alzheimera a dieta ketogenna
Ponieważ dotychczasowe leczenie chorób neurodegeneracyjnych, w tym AD, nie daje zadowalających rezultatów, badacze starają się uważniej przyjrzeć mechanizmom etiologicznym, upatrując ich źródło m.in. w zaburzonym metabolizmie [4]. Zaburzony metabolizm glukozy może być jedną z pierwszych oznak AD. Z tego powodu wykrywanie hipometabolizmu glukozy w mózgu osób narażonych na wyższe ryzyko zachorowania na AD, za pomocą techniki FDG-PET, sugerowane jest jako efektywne narzędzie diagnostyczne wczesnego wykrywania AD, z 90-proc. skutecznością. W stanie ketozy nie korzystamy z glikolizy, więc w pewien sposób omijamy problem zaburzeń metabolizmu węglowodanów. Można więc wysunąć hipotezę, że interwencja metaboliczna mogłaby zapobiec lub spowolnić rozwój choroby [4].
Według Cunnana i wsp. wykorzystanie ketonów w mózgu na potrzeby energetyczne nie jest zaburzone w przypadku AD, w przeciwieństwie do glukozy, i może stanowić alternatywne źródło energii dla mózgu [8]. Niektórzy badacze sugerują nawet, że ciała ketonowe są bardziej preferowanym źródłem energii dla neuronów niż glukoza [9, 10]. W badaniach in vitro wykazano, że beta-hydroksymaślan działa protekcyjnie na neurony hipokampu eksponowane na toksyczny amyloid beta [11].
W badaniach na modelu zwierzęcym wykazano również potencjalnie korzystny wpływ diety ketogenicznej na zmniejszenie akumulacji blaszek amyloidowych w mózgu w przebiegu AD. W badaniu Van der Auwera i wsp. na transgenicznych myszach, stanowiących model AD, wykazano korzystny wpływ 43-dniowej interwencji diety ketogenicznej na zmniejszenie koncentracji amyloidu beta w mózgu o 25%. Dieta zwierząt była oparta głównie na tłuszczach nasyconych, a mimo to wykazano jej pozytywny efekt [12].
W badaniu na modelu ludzkim Taylora i wsp., ukończonym przez 10 uczestników z AD, obejmującym trzymiesięczną interwencję diety KD z suplementacją olejem MCT (70% T, 20% B, 10% W), wykazano poprawę parametrów kojarzeniowych za pomocą skali ADAS-cog (Alzheimer’s Disease Assesment Scale-cognitive subscale), które zniknęło po miesiącu od powrotu do klasycznego sposobu odżywiania [9].
Niektóre badania (Reger i wsp., Henderson i wsp., Ota i wsp.) obejmowały też podawanie pacjentom z AD mieszanek zawierających MCT, w celu pobudzenia produkcji ketonów, natomiast nie kontrolowano w tych badaniach prawidłowo diety i nie zwrócono uwagi na odpowiednią redukcję ilości spożywanych węglowodanów [13–15]
Wydaje się, że ograniczenie podaży węglowodanów ma kluczowe znaczenie w poprawie stanu pacjentów. Według hipotezy Seneffa i wsp. dieta stosowana współcześnie (wysokowęglowodanowa, niskotłuszczowa) skutkuje gwałtowanym wzrostem poposiłkowego poziomu glukozy we krwi, co niszczy ważne białka, w tym APOE4 odpowiadające za regulację poziomu amyloidu beta w mózgu i jego rozpad. W efekcie białka te są nieaktywne, a w mózgu zaczyna się proces kaskadowych reakcji wzrostu stresu oksydacyjnego, dysfunkcji mitochondriów i w efekcie uszkodzenia neuronów [16]. Wprawdzie badania epidemiologiczne wskazują na powiązanie diety wysokotłuszczowej ze zwiększeniem ryzyka zachorowania na AD, ale nie jest w tych badaniach kontrolowana ilość węglowodanów [17].
Choroba Parkinsona a dieta ketogeniczna
W chorobie Parkinsona także wykazano pewne potencjalne korzyści ze stosowania diety ketogenicznej. Badacze również wskazują na pewne nieprawidłowości metaboliczne w tej grupie pacjentów. Osoby chorujące na PD wykazują zaburzenie funkcjonowania kompleksu I łańcucha oddechowego.
W badaniu Chenga i wsp. dieta ketogeniczna chroniła neurony dopaminergiczne istoty czarnej przed neurotoksycznością 6-hydroksydopaminy w szczurzym modelu choroby Parkinsona [18].
W badaniu Phillipsa i wsp. u pacjentów cierpiących na chorobę Parkinsona oceniono wpływ ośmiotygodniowej diety niskotłuszczowej i ketogenicznej na objawy choroby. Oceny dokonano za pomocą specjalnej skali MDS Unified Parkinson's Disease Rating Scale (MDS-UPDRS). W badaniu uczestniczyło 46 pacjentów, 38 je ukończyło. Uczestników podzielono na dwie grupy: na diecie niskotłuszczowej (n = 23, 1750 kcal, T = 42 g, B = 75 g, W = 246 g) i na diecie ketogenicznej (n = 24,1750 kcal, T = 152 g, B = 75 g, W = 16 g).
W obu grupach wykazano poprawę według skali MDS-UPDR – korzystny efekt zastosowania diety na wskaźniki motoryczne i niemotoryczne. Grupa na diecie ketogenicznej osiągnęła jednak znacznie większą poprawę wskaźników niemotorycznych – o 41% (pamięć, koncentracja, zmęczenia, redukcja bólu) – niż grupa na diecie niskotłuszczowej, która poprawiła się o 11% [19]. W badaniu Vanitallie i wsp. przeprowadzono obserwację pięciu pacjentów, którzy przez cztery tygodnie zgodzili się wdrożyć dietę ketogeniczną (92% T, 2% W, 8% B).
W niektórych przypadkach wykazano nawet znaczną poprawę wskaźnika Unified Parkinson’s Disease Rating Scale (UPDRS), służącego do oceny poprawy podczas interwencji. Badacze wskazują jednak, że poprawa może być związana z efektem placebo [20].
Dieta ketogeniczna może okazać się przydatnym narzędziem wspomagającym w terapii chorób neurodegeneracyjnych w kilku mechanizmach. Z jednej strony może wykazywać działanie neuroprotekcyjne [5], spowalniać postęp choroby lub redukować jej objawy. Ponadto może wpłynąć korzystnie na zaburzenia metaboliczne, towarzyszące chorobom neurodegeneracyjnym. Wciąż brakuje badań na dużych grupach pacjentów, prawidłowo zaplanowanych i przeprowadzonych, w celu weryfikacji rezultatów uzyskanych na modelach zwierzęcych. W nadchodzących latach zarejestrowanych jest jednak kilka interesujących eksperymentów klinicznych dotyczących wpływu diety ketogenicznej na chorobę Alzheimera, fundowanych przez: John Hopkins University (NCT02521818), Wake Forest University (NCT0303130036, NCT03472664, NCT02984540), Universite de Sherbrooke (NCT02709356) i University of British Columbia (NCT02912936), które mogą rzucić nowe światło na to zagadnienie [6].
Bibliografia:
Reitz C., Brayne C., Mayeux R. Epidemiology of Alzheimer disease. Nature Reviews Neurology. 2011; 7(3): 137–152.
Gaweł M., Potulska-Chromik M., Choroby neurodegeneracyjne: choroba Alzheimera i Parkinsona, Postępy Nauk Medycznych, t. XXVIII, nr 7, 2015.
Friedman A., Sławek J., Friedman A., Bogucki A. Choroba Parkinsona i inne zaburzenia ruchowe. Via Medica, Gdańsk 2011: 104–108.
Boom G.M., Shaw I.C., Rucklidge J. The Ketogenic Diet as a Potential Treatment and Prevention Strategy for Alzheimer’s Disease; Nutrition (2018), Volume 60, April 2019, 118–121
Su M., Naderi K., Samson N., Youssef I. i wsp. Mechanisms Associated with Type 2 Diabetes as a Risk Factor for Alzheimer-Related Pathology; Molecular Neurobiology, Volume 56, 2019, 5815–5834.
Włodarek D. Role of Ketogenic Diets in Neurodegenerative Diseases (Alzheimer’s Disease and Parkinson's Disease); Nutrients. 2019.
Augustin K., Khabbush A., Sophie Williams S. i wsp. Mechanisms of action for the medium-chain triglyceride ketogenic diet in neurological and metabolic disorders.; Lancet Neurol 2018; 17: 84–93.
Cunnane S.C., Courchesne-Loyer A., St-Pierre A. Can ketones compensate for deteriorating brain glucose uptake during aging? Implications for the risk and treatment of Alzheimer's disease.; Ann N Y Acad Sci. 2016; 1367(1): 12–20.
Taylor K.M., Sullivan D.K., Feasibility and efficacy data from a ketogenic diet intervention in Alzheimer’s disease; Alzheimer’s & Dementia: Translational Research &Clinical Interventions, Volume 4, 2018, p 28–36.
Nugent S. et al. 2014. Brain glucose and acetoacetate metabolism: a comparison of young and older adults. Neurobiol. Aging 35: 1386–1395.
Kashiwaya Y., Bergman C., Lee J.H. i wsp. A ketone ester diet exhibits anxiolytic and cognition-sparing properties, and lessens amyloid and tau pathologies in a mouse model of Alzheimer's disease.; Neurobiol Aging. 2013 Jun; 34(6): 1530–9.
Van der Auwera I., Wera S., Van Leuven F., Henderson S.T. A ketogenic diet reduces amyloid beta 40 and 42 in a mouse model of Alzheimer's disease. Nutr Metab (Lond). 2005 17; 2: 28.
Reger M.A., Henderson S.T., Hale C. i wsp. Effects of beta-hydroxybutyrate on cognition in memory-impaired adults.; Neurobiol. Aging 2004, 25, 311–314.
Henderson S.T., Vogel J.L., Barr L.J. i wsp. Study of the ketogenic agent AC-1202 in mild to moderate Alzheimer’s disease: A randomized, double-blind, placebo-controlled, multicenter trial. Nutr. Metab. (Lond.) 2009, 6, 31.
Ota M., Matsuo J., Ishida I. i wsp. Effects of a medium-chain triglyceride-based ketogenic formula on cognitive function in patients with mild-to-moderate Alzheimer’s disease.; Neurosci. Lett. 2018, 690, 232–236.
Seneff S., Wainwright G., Mascitelli L. Nutrition and Alzheimer’s disease: The detrimental role of a high carbohydrate diet. European Journal of Internal Medicine. 2011; 22(2): 134–140.
Barnard N.D., Bunner A.E., Agarwal U. Saturated and trans fats and dementia: A systematic review. Neurobiol. Aging 2014, 35 (Suppl. 2), S65–S73.
Cheng B., Yang X., An L. Ketogenic diet protects dopaminergic neurons against 6-OHDA neurotoxicity via up-regulating glutathione in a rat model of Parkinson's disease. Brain Res. 2009 Aug 25; 1286: 25–31.
Matthew C.L. Phillips MSc, Deborah K.J. i wsp. Low-fat versus ketogenic diet in Parkinson's disease: A pilot randomized controlled trial.; Mov Disord. 2018 Aug; 33(8): 1306–1314.
Van Itallie T.B., Nonas C., Di Rocco A. i wsp. Treatment of Parkinson disease with diet-induced hyperketonemia: A feasibility study. Neurology, 64(4), 728–730.
Czytaj więcej
Morwa biała (Morus alba L.), pochodząca z Azji, jest od wieków znana jako roślina o właściwościach leczniczych. Przez stulecia stosowana była w chińskiej medycynie naturalnej, dziś badamy jej właściwości i doceniamy ją na nowo.
Morwa biała jest w całości rośliną jadalną. Spożywa się jej liście, korzenie oraz owoce – zarówno świeże, jak i suszone. Liście, owoce, nasiona i kora stanowią cenne źródło związków bioaktywnych. Z różnych części morwy pozyskiwanych jest wiele substancji biologicznie aktywnych, do których należą przede wszystkim: flawonoidy (astragalina, kempferol, kwercetyna, rutyna) i alkaloidy (dezoksynojirimycyna).
Morwa jest także źródłem substancji odżywczych wywierających korzystny wpływ na funkcjonowanie organizmu człowieka: białek, lipidów, w tym nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz mikro- i makroelementów. Zidentyfikowane w morwie substancje odgrywają istotną rolę w profilaktyce oraz wspomaganiu leczenia chorób cywilizacyjnych: cukrzycy, otyłości, nadciśnienia tętniczego, regulacji poziomu cholesterolu. Ponadto morwa działa również przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczo i przeciwwirusowo, co pozwala zaliczyć morwę białą do roślin o szerokim potencjale leczniczym.
Ze względu na zawartość wielu związków bioaktywnych poszczególne części morwy białej znajdują zastosowanie w lecznictwie i przemyśle spożywczym. Obecnie na rynku dostępnych jest wiele preparatów z morwy białej. Do najczęściej spotykanych należą: herbaty z liści morwy, tabletki na bazie wyciągów i ekstraktów z liści, owoce oraz soki. Duża liczba związków o aktywności biologicznej sprawia, że morwa znalazła zastosowanie jako specyfik na różnorodne dolegliwości. Już w antycznych Chinach dostrzeżono lecznicze właściwości morwy białej i stosowano ją w leczeniu chorób górnych dróg oddechowych, oczu, pasożytniczych oraz jako środek skutecznie obniżający poziom glukozy oraz cholesterolu we krwi [1].
Liście morwy zawierają liczne związki biologicznie czynne, m.in. flawonoidy (kwercetyna, rutyna), fitosterole (beta-sitosterol, glukozyd beta-D-sitosterolu), olejki eteryczne, kwasy (octowy, propionowy, walerianowy, salicylowy), aminokwasy (kwas asparaginowy i glutaminowy), witaminy (prowitaminę A, B1, B2, C),
mikroelementy (cynk, miedź, bor, mangan, żelazo). Ponadto morwa zawiera alkaloid 1,5-dideoksy-1,5-imino-D-sorbitol (DNJ) oraz jego pochodne. Związki te występujące w liściach i korzeniach wykazują właściwości przeciwcukrzycowe.
Liczne badania kliniczne wskazują, że swoisty ww. alkaloid DNJ:
jest skutecznym inhibitorem alfa-glukozydazy – w jelicie cienkim DNJ wiąże się z jej centrum aktywnym, spowalniając rozkład zawartej w żywności skrobi na cukry proste (glukozę), prowadząc tym samym do obniżenia poposiłkowej glikemii,
prowadzi do wzrostu stężenia adiponektyny, która zwiększa wrażliwość tkanki mięśniowej i komórek wątroby na insulinę; zmniejszona wrażliwość tkanek na działanie insuliny uznawana jest za kluczowy mechanizm patogenetyczny zespołu metabolicznego,
ma wpływ na zmiany w stężeniu cholesterolu frakcji LDL i HDL oraz trójglicerydów,
jako naturalny inhibitor, w przeciwieństwie do jego syntetycznych odpowiedników, nie wywołuje u pacjentów takich efektów ubocznych, jak senność, wzdęcia czy biegunki.
Większość badań, w których zaobserwowano korzyści płynące ze stosowania ekstraktu z liści morwy, przeprowadzono jednak na modelu zwierzęcym. Na przykład badania na szczurzych modelach cukrzycy typu 2 wykazały, że po pięciu tygodniach stosowania ekstraktów z liści morwy stężenie glukozy we krwi uległo zmniejszeniu.
Natomiast w badaniu, w którym zdrowym ochotnikom podawano doustnie sproszkowane liście z morwy w ilości 0,8 i 1,2 g, zaobserwowano istotne zmniejszenie stężenia glukozy we krwi oraz hamowanie poposiłkowego wydzielania insuliny. Skuteczność wyciągu z morwy białej u chorych na cukrzycę typu 2, w porównaniu z osobami zdrowymi, oceniano w badaniu, które ukazało się w 2007 r. w czasopiśmie „Diabestes Care”. Uczestnikom badania podawano losowo 1 g wyciągu z morwy białej lub placebo i 75 g sacharozy rozpuszczonej w wodzie. Stężenie glukozy we krwi badano w drugiej godzinie testu, a u chorych na cukrzycę typu 2 dodatkowo w trzeciej i czwartej godzinie. W badaniu stwierdzono, że po podaniu wyciągu z morwy białej uzyskano istotne statystycznie zmniejszenie stężenia glukozy we krwi w drugiej godzinie po podaniu sacharozy, w porównaniu z placebo.
W 2012 r. opublikowano badanie Kim i wsp., do którego zakwalifikowano 94 pacjentów z nietolerancją glukozy lub cukrzycą typu 2.
Uczestników badania losowo przydzielono do grupy kontrolnej – otrzymującej placebo – oraz badanej, która otrzymywała mieszaninę wodnego ekstraktu morwy białej, wodnego ekstraktu z liści banana oraz korzenia żeń-szenia w proporcji 1 : 1 : 1. W grupie badanej wykazano istotne zmniejszenie wykładników stanu zapalnego oraz utlenionych LDL, nie stwierdzono natomiast poprawy w zakresie takich parametrów, jak glukoza i insulina na czczo oraz wskaźnik insulinooporności – HOMA-IR.
Jedno z badań klinicznych mających na celu określenie właściwości hipoglikemizujących morwy białej zostało przeprowadzone u 24 pacjentów z cukrzycą typu 2, których podzielono na dwie grupy badane. Jedna grupa pacjentów przyjmowała codziennie 500 mg suszonych liści morwy białej w postaci kapsułek (sześć kapsułek na dzień), natomiast druga zażywała glibenklamid (lek wykorzystywany w leczeniu cukrzycy). Zaobserwowano, że w grupie pacjentów przyjmujących preparat morwy białej nastąpiła znaczna poprawa profilu lipidowego oraz wartości glikemii w porównaniu do grupy pacjentów przyjmujących lek przeciwcukrzycowy [13]. Właściwości przeciwcukrzycowe morwy wykazano także w innym przedklinicznym badaniu prowadzonym wśród diabetyków. Pacjentów podzielono na grupę badaną (osoby spożywające napar z liści morwy białej) oraz grupę kontrolną (osoby spożywające czarną herbatę). Napary były spożywane w ilości 70 ml na dzień. U pacjentów pijących napar z liści morwy białej zaobserwowano o 15% niższy poziom glikemii na czczo w porównaniu do grupy kontrolnej oraz o 30% niższy poziom glikemii poposiłkowej [12].
W randomizowanym badaniu kontrolowanym wzięło udział 58 dorosłych pacjentów z hipercholesterolemią w wieku 30–60 lat [5].
Badacze stwierdzili, że po sześciu tygodniach spożycia 45 g liofilizowanych owoców morwy (325 mg antocyjanów) grupa interwencyjna miała znacząco niższy poziom cholesterolu całkowitego i LDL (Low Density Lipoprotein) – obie wartości p < 0,001 – niż grupa kontrolna. Autorzy [66] zasugerowali, że owoce morwy mogą być stosowane jako alternatywne leczenie pacjentów z hipercholesterolemią. Spożywanie owoców morwy może zmniejszyć ryzyko miażdżycy, ponieważ mają one właściwości hipolipemizujące i antyoksydacyjne i zapobiegają utlenianiu LDL [6].
Ekstrakty z liści morwy białej posiadają również działanie przeciwmiażdżycowe ze względu na swoje właściwości antyoksydacyjne. W badaniach na myszach potwierdzono, iż flawonoidy w nich zawarte – głównie 3-(6-malonyloglukozyd)-kwercetyny – hamują utlenianie lipoproteiny odpowiedzialnej za transport cholesterolu z wątroby do tkanek obwodowych, m.in. mięśni, i tym samym przeciwdziałają uszkodzeniom o charakterze miażdżycowym w obrębie naczyń krwionośnych [10]. Omawiany efekt został zaobserwowany również w badaniach klinicznych z udziałem osób chorych na cukrzycę typu 2 o nieprawidłowym profilu lipidowym. Właściwości przeciwmiażdżycowe ekstraktu z liści morwy opierały się w tym przypadku na obniżeniu stężenia cholesterolu całkowitego oraz trójglicerydów, a także zwiększeniu poziomu lipoprotein HDL w surowicy krwi [11].
Podsumowanie
Wydaje się, że ekstrakt z morwy białej może być jednym z elementów wspomagających kontrolę glikemii u chorych na cukrzycę typu 2.
W celu potwierdzenia skuteczności i bezpieczeństwa takiej terapii należy jednak przeprowadzić większą liczbę badań z udziałem ludzi, mając na uwadze zatrważający komunikat Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) w 2017 r., według którego:
ok. 425 mln dorosłych (20–79 lat) żyło z cukrzycą, natomiast według prognoz do 2045 r. wzrośnie do 629 mln,
odsetek osób z cukrzycą typu 2 rośnie w większości krajów,
79% dorosłych chorych na cukrzycę mieszkało w krajach o niskich i średnich dochodach,
najwięcej osób chorych na cukrzycę było w wieku od 40 do 59 lat,
jednej na dwie (212 mln) osoby z cukrzycą nie zdiagnozowano,
cukrzyca spowodowała 4 mln zgonów,
cukrzyca spowodowała co najmniej 727 mld USD wydatków na ochronę zdrowia w 2017 r. – 12% całkowitych wydatków na dorosłych,
ponad 1 106 500 dzieci żyło z cukrzycą typu 1,
ponad 21 mln żywych urodzeń (jedno na siedem urodzeń) było dotkniętych cukrzycą w czasie ciąży,
352 mln osób było zagrożonych rozwojem cukrzycy typu 2.
Intensywnie poszukuje się nowych leków przeciwcukrzycowych, a jednocześnie zaczyna się doceniać rośliny o właściwościach antydiabetycznych wykorzystywanych w medycynie ludowej różnych obszarów świata.
Należy pamiętać, że do przygotowania naparu/herbatki wystarczy zaledwie 1 g wysuszonych liści morwy, które po zalaniu 100 ml wody i zaparzaniu przez ok. 5 min są gotowe do użycia. Na rynku dostępne są również saszetki do zaparzania zawierające susz liści morwy białej w połączeniu z cynamonem, którego właściwości prozdrowotne są również dobrze poznane.
Zachęcam do picia naparów ziołowych.
*Bibliografia dostępna u autora.
Czytaj więcej
Obecnie nowoczesne technologie oferują coraz bardziej zaawansowane metody monitorowania istotnych parametrów zdrowotnych. W jednym miejscu można przechowywać informacje dotyczące składu ciała, wartości ciśnienia tętniczego krwi oraz stężenia glukozy w surowicy krwi. Dotychczas pacjenci prowadzili papierowe dzienniczki, osobne dla każdego badanego parametru, które łatwo ulegały zniszczeniu lub zagubieniu. Współcześnie dzięki połączeniu internetowemu wszystkie dane mogą być bezpiecznie przechowywane bez potrzeby zajmowania przestrzeni, jak ma to miejsce w przypadku papierowej dokumentacji. Pierwszy krok to posiadanie odpowiedniej aplikacji na smartfonie, w zależności od monitorowanego parametru: iHealth, iGluco. Warunkiem niezbędnym do korzystania z wirtualnej „stacji monitorowania” jest dostęp do internetu, który umożliwia połączenie urządzeń (waga, ciśnieniomierz czy też glukometr) z aplikacją poprzez Bluetooth.
iHealth umożliwia regularną kontrolę składu ciała i wartości ciśnienia tętniczego krwi
Choroby związane z nieprawidłowym stylem życia są niestety coraz bardziej powszechne. Dlatego tak duży nacisk należy kłaść na profilaktykę, w myśl zasady, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. Prawidłowe nawyki związane ze stylem życia zmniejszają ryzyko rozwoju tak poważnych schorzeń, jak cukrzyca, choroby układu sercowo-naczyniowego czy nowotwory. Pierwszym krokiem w podejmowaniu działań prewencyjnych jest świadomość, na jakie czynniki należy zwrócić uwagę. Aplikacja iHealth wychodzi tutaj naprzeciw, oferując szereg funkcjonalności ułatwiających dbanie o zdrowie. Mając do dyspozycji analizator składu ciała oraz ciśnieniomierz, można sparować te urządzenia z aplikacją i dokonywać codziennych pomiarów masy ciała, zawartości tkanki tłuszczowej, wody oraz mięśni. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku pomiarów ciśnienia tętniczego krwi. Dużym ułatwieniem jest to, że dane są gromadzone w jednym miejscu, dzięki czemu można monitorować trendy w okresie całego roku i adekwatnie do obserwowanych tendencji dostosowywać działania związane ze stylem życia.
iGluco dla diabetyka – monitoring stężenia glukozy w surowicy krwi, analiza danych i edukacja
Aplikacja iGluco w połączeniu z glukometrem iHealth umożliwia śledzenie danych w sposób przyjazny dla użytkownika. Urządzenie pozwala na monitoring glikemii w wybranych porach dnia, w zależności od spożywanych posiłków, można również dołączać informacje na temat ilości spożytych węglowodanów i planowanej aktywności fizycznej. Dodatkowo możliwe jest śledzenie trendów i postępów w postaci generowanego wykresu. Dla osób roztargnionych i zapominających o regularnych pomiarach czy podaniu insuliny istnieje możliwość włączenia „przypominacza”, który na skutek wcześniej ustawionych wytycznych alarmuje o konieczności pomiaru glikemii czy też podaży leku. Z kolei w sytuacji, gdy wybieramy się do diabetologa, możemy wyeksportować dane w formacie PDF i gotową dokumentację przedstawić w trakcie wizyty u lekarza. Takie dane będą niezwykle wartościowe z uwagi na przejrzystość informacji i skrupulatność prowadzonego pomiaru, tutaj oczywiście wszystko zależy od użytkownika, którego zadaniem jest regularne monitorowanie glikemii i wprowadzanie danych do wirtualnego dzienniczka, ale pamiętajmy, że mamy ułatwienie w postaci wcześniej ustawionych przypomnień. W aplikacji jest też dostępna zakładka dotycząca edukacji. Można w niej znaleźć przydatne wskazówki dotyczące przepisów kulinarnych przeznaczonych dla cukrzyków, informacje na temat problemów, z jakimi może się zetknąć diabetyk w ciągu dnia czy wyjazdów wakacyjnych, ale także newsy ze świata nauki dotyczące najbardziej aktualnych odkryć w diabetologii. Zdecydowanym plusem takiego rozwiązania jest to, że wszystkie te funkcjonalności są dostępne w jednej aplikacji. Dokonując codziennych pomiarów glikemii i monitorując trendy w aplikacji, można sprawdzać informacje ze świata i być na bieżąco z najnowszymi trendami.
Warto pamiętać, że cały system można rozbudowywać, dodając nowe funkcjonalności umożliwiające m.in. śledzenie aktywności fizycznej, wydatkowanej energii czy tendencje związane ze snem. Im dłużej użytkujemy aplikację iHealth, tym bardziej staje się ona dla nas przydatna, a po pewnym czasie wręcz niezbędna, aby móc prawidłowo i rzetelnie monitorować swój stan zdrowia.
Czytaj więcej
Media w ostatnich latach coraz częściej piszą o kandydozie, czyli chorobie wywołanej przez nadmierny rozrost drożdżaka Candida albicans. Do niedawna niewiele wiedziano o właściwościach chorobotwórczych drożdżaka z rodzaju Candida, dziś opinia publiczna przypisuje mu odpowiedzialność za wszelkie dolegliwości i choroby – od bólu głowy do ciężkich zespołów neurologicznych i niedoborów odporności. Wywołuje to często irytację środowiska medycznego, które uważa, że częstość występowania kandydozy jest nieznaczna, a jej wpływ na organizm nieznamienny.
Czy rzeczywiście drożdżak Candida albicans, który jest naturalnym składnikiem ludzkiej mikrobioty, może prowadzić do wymienionych zaburzeń?
Istnieje ponad 20 gatunków drożdżaków z rodzaju Candida [1].
W warunkach zdrowia nie mają one właściwości chorobotwórczych. Uważa się, że szerokie stosowanie antybiotyków, które rozpoczęło się w latach 40. ubiegłego wieku, jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za pojawienie się wcześniej nieopisywanych form kandydozy i znacznego wzrostu ogólnej częstości jej występowania [1].
Podstawowym miejscem bytowania grzybów drożdżopodobnych z rodzaju Candida jest ludzki przewód pokarmowy, zakażenia mają więc charakter endogenny. W sprzyjających warunkach dochodzi do nadmiernego namnożenia się drożdżaków, co z kolei prowadzi do znaczących zakłóceń homeostazy mikroflory organizmu. Do zakażeń przenoszonych przez człowieka na człowieka dochodzi rzadko, najczęściej w związku ze znaczącymi zaburzeniami odporności [2].
Candida albicans jest obecnie najczęstszym grzybiczym patogenem występującym u człowieka [2] oraz najczęstszą przyczyną powierzchownych grzybiczych infekcji błon śluzowych przewodu pokarmowego i głębokich, układowych zakażeń. Kandydoza może przybierać różne formy – od lekkiej, ograniczonej do błon śluzowych (pleśniawki, zapalenia narządów rodnych), do ciężkich zakażeń krwi, czyli kandydemii. W Stanach Zjednoczonych kandydemia stanowi czwartą pod względem częstości występowania przyczynę szpitalnych zakażeń krwi i wiąże się ze śmiertelnością sięgającą 25% [3].
Fizjologiczna mikrobiota organizmu ma właściwości hamujące przerost Candida, zatem jej prawidłowe funkcjonowanie i właściwe proporcje między mikroorganizmami chronią przed jej wystąpieniem [2].
Czynniki sprzyjające kandydozie to:
długotrwałe przyjmowanie leków – przede wszystkim antybiotyków, chemioterapii i hormonalnych środków antykoncepcyjnych [4] – prowadzą do zniszczenia fizjologicznej mikrobioty hamującej rozwój patogenów chorobotwórczych, w tym drożdżaków,
zaburzenia hormonalne, w tym zmiany hormonalne w czasie ciąży [5],
cukrzyca [6],
spadek odporności, związany z częstymi lub przewlekłymi infekcjami, szczególnie wirusem HIV,
choroby autoimmunologiczne [1],
przebyte zabiegi chirurgiczne [3],
nadpotliwość – nadmierna wilgoć w okolicy pach, narządów rodnych i fałdów skórnych sprzyja kolonizacji skóry drożdżakami i występowaniu wyprzeń [7, 8] grzybiczych w tych okolicach,
zaburzenia perystaltyki jelit i wydzielania żółci oraz enzymów trzustkowych [9].
Zakażenie grzybami drożdżopodobnymi z rodzaju Candida objawia się najczęściej na błonach śluzowych, jako białawy nalot, podobny konsystencją do sera. Może stanowić przyczynę nawracających infekcji dróg rodnych i moczowych, zapalenia jamy ustnej, świądu odbytu, uporczywych dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, uogólnionego zmęczenia, niewyjaśnionych dolegliwości neurologicznych, zaburzeń odporności [10].
Candida doskonale czuje się w wilgotnym, stałym środowisku, zatem w przypadku drożdżycy narządów rodnych sprzyja jej nieprzewiewna bielizna i odzież ze sztucznych materiałów [11].
Dieta ma duży wpływ na rozwój kandydozy [12] – Candida fermentuje cukry, sprzyjają jej także chemiczne dodatki do żywności, zatem dieta obfitująca w słodycze i żywność przetworzoną może prowadzić do zwiększonej kolonizacji jelit przez drożdżaki [10].
W sytuacji, gdy w jelicie pojawia się nadmiar drożdży i grzybów, może dojść do Small Intestinal Fungal Overgrowth (SIFO) [9], czyli zespołu rozrostu grzybiczego w jelicie cienkim, podobnego do szerzej znanego zespołu przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim, czyli SIBO.
Od dawna podejrzewano, że kandydoza może powodować objawy żołądkowo-jelitowe, szczególnie u pacjentów z obniżoną odpornością lub otrzymujących steroidy lub antybiotyki [9]. Jednak dopiero niedawno pojawiły się doniesienia naukowe, że przerost grzybów w jelicie cienkim u osób z obniżoną odpornością może powodować niewyjaśnione objawy ze strony przewodu pokarmowego. Badacze wykazali, iż ok. 26% pacjentów z niewyjaśnionymi objawami ze strony przewodu pokarmowego cierpi na SIFO, czyli zespół charakteryzujący się rozrostem mikroorganizmów pochodzenia grzybiczego w jelicie cienkim, związany z symptomami ze strony przewodu pokarmowego.
Najczęstszymi objawami obserwowanymi u tych pacjentów były: odbijanie, wzdęcia, niestrawność, nudności, biegunka i gaz. Mechanizmy, które predysponują do SIFO, są niejasne, ale sugeruje się zaburzenia perystaltyki jelit i stosowanie inhibitorów pompy protonowej. U pacjentów z SIFO badacze zalecają dwu-, trzytygodniowe leczenie przeciwgrzybicze [9].
W 2001 r. Santelman wykazał, iż eradykacja Candida za pomocą nystatyny przyniosła u pacjentów poprawy w zakresie objawów związanych z ośrodkowym układem nerwowym (m.in. zmęczenie, częste zmiany nastroju, ataki lęku, osłabienie pamięci, depresja). W kilku innych niewielkich próbach wykazano, że zastosowanie leków przeciwgrzybiczych u pacjentów z biegunką po antybiotykoterapii i wzmożoną kolonizacją grzybiczą (wykazaną w ilościowym badaniu kału w kierunku Candida) w większości przypadków przynosiło korzystny efekt [3].
Tradycyjną i powszechną (choć jak dotąd niepotwierdzoną naukowo) strategią stosowaną w kandydozie jest dieta uwzględniająca głównie eliminację cukrów prostych, drożdży i antygenów grzybów oraz stosowanie leków przeciwgrzybiczych (najczęściej nystatyny) lub środków naturalnych, takich jak standaryzowany wyciąg z liści oliwek (na rynku jest obecny preparat Olivirex).
Eradykacja Candida nie zawsze przynosi pożądane skutki, gdyż drożdżaki te mają zdolność adherencji [13], a zatem tworzą biofilm, czyli trójwymiarową formę kolonii opierającą się na działaniu środków przeciwgrzybiczych i pozwalającą przetrwać nawet inwazyjną terapię.
Najlepszą strategią zapobiegającą nawrotom kandydozy jest zwalczanie chorobotwórczego biofilmu utworzonego z komórek drożdżaków poprzez uformowanie kontrbiofilmu z bakterii probiotycznych – tutaj najlepszymi właściwościami wykazuje się Lactobacillus rhamnosus GG (probiotyk Quickmelt), który z bakterii probiotycznych najsilniej formuje korzystny dla organizmu ludzkiego biofilm [14].
Diagnostyka kandydozy opiera się przede wszystkim na badaniach mikrobiologicznych, czyli posiewach diagnostycznych – dobre laboratoria określają wrażliwość mikroorganizmów nie tylko na grzybobójcze farmaceutyki, ale także na środki naturalne.
W przypadku SIFO posiewy często bywają ujemne, gdyż Candida lokalizuje się głównie w jelicie cienkim. Warto więc w diagnostyce uwzględnić badanie kwasów organicznych w moczu i wziąć pod uwagę metabolity Candida. Należą do nich arabinitol, organiczny związek chemiczny z grupy alkoholi cukrowych, którego nadprodukcja charakterystyczna jest dla wirulentnych szczepów [15], i kwas winowy, który powstaje w wyniku fermentacji alkoholowej powodowanej przez drożdżaki, a który odpowiedzialny jest za wiele objawów związanych ze złym samopoczuciem, rozbiciem, objawami neurologicznymi [16].
Należy pamiętać, że Candida może powodować reakcje immunologiczne, które sprawdzamy przy pomocy przeciwciał IgG, IgA, IgM. Candida może powodować alergie krzyżowe z drożdżami piekarskimi, zatem przy stwierdzeniu nietolerancji na drożdże powinno się brać pod uwagę możliwość zakażenia Candida [17].
Bibliografia:
Edwards J.E.J. Candida species. Candida species [Internet]. 1990 [cited 2019 Jul 29];(Ed. 3):1943–58. Available from: //www.cabdirect.org/cabdirect/abstract/19931214318.
Pfaller M.A., Messer S.A., Houston A., Rangel-Frausto M.S., Wiblin T., Blumberg HM, et al. National Epidemiology of Mycoses Survey: A Multicenter Study of Strain Variation and Antifungal Susceptibility Among Isolates of Candida Species. Diagn Microbiol Infect Dis [Internet]. 1998 May 1 [cited 2019 Jul 29];31(1):289–96. Available from: //www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0732889397002459.
Rogalski P. Kandydoza przewodu pokarmowego – fakty i mity. Gastroenterol Klin Postępy i Stand. 2010; 2(3): 87–97.
van de Wijgert J.H.H.M., Verwijs M.C., Turner A.N., Morrison C.S. Hormonal contraception decreases bacterial vaginosis but oral contraception may increase candidiasis. AIDS [Internet]. 2013 Aug [cited 2019 Jul 29];27(13):2141–53. Available from: //content.wkhealth.com/linkback/openurl?sid=WKPTLP:landingpage&an=00002030-201308240-00014.
Cotch M.F., Hillier S.L., Gibbs R.S., Eschenbach D.A. Epidemiology and outcomes associated with moderate to heavy Candida colonization during pregnancy. Am J Obstet Gynecol [Internet]. 1998 Feb 1 [cited 2019 Jul 29];178(2):374–80. Available from: //www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0002937898800288.
Goswami R., Dadhwal V., Tejaswi S., Datta K., Paul A., Haricharan R.N. et al. Species-specific Prevalence of Vaginal Candidiasis Among Patients with Diabetes Mellitus and its Relation to their Glycaemic Status. J Infect [Internet]. 2000 Sep 1 [cited 2019 Jul 29]; 41(2): 162–6. Available from: //www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0163445300907230
Mullin G.E., Swift K.M., Lipski L., Turnbull L.K., Rampertab S.D. Testing for food reactions: the good, the bad, and the ugly. Nutr Clin Pract [Internet]. 2010 Apr 1 [cited 2013 Feb 20]; 25(2): 192–8. Available from: //ncp.sagepub.com/content/25/2/192.abstract.
Czytaj więcej
Choroby tarczycy (choroba Gravesa-Basedowa, zapalenie tarczycy Hashimoto, nadczynność oraz niedoczynność gruczołu tarczycowego) w obecnym czasie stanowią masowy problem wśród społeczeństwa. Zdecydowanie częściej przypadłość dotyczy kobiet. Dane literaturowe pokazują, iż statystycznie jedna na 10 przedstawicielek płci żeńskiej jest dotknięta schorzeniem związanym z tarczycą [1].
Choroba Hashimoto zaliczana jest do chorób o charakterze autoimmunologicznym. Jest zaburzeniem dotyczącym układu odpornościowego, bowiem system immunologiczny zaczyna produkować przeciwciała skierowane przeciwko peroksydazie tarczycowej TPO, czego konsekwencją są zaburzenia w produkcji hormonów tarczycy. W wyniku tych nieprawidłowości dochodzi do rozwoju niedoczynności tego gruczołu u ponad 90% populacji dotkniętej tą chorobą [2–4].
Obecnie wiele kontrowersji budzą diety eliminacyjne, których zastosowanie ma być pomocne w terapii osób z chorobą Hashimoto, wśród nich wyróżnia się m.in. dietę bezlaktozową [5].
Związane jest to z faktem, iż wśród polskiej społeczności – według doniesień naukowych – aż 37% osób może być posiadaczem polimorfizmu genu LCT, który odpowiedzialny jest za hipolaktazję. Znacząca liczba osób może więc odczuwać nieprzyjemne dolegliwości ze strony układu pokarmowego po spożyciu produktów zawierających laktozę [6].
Przeprowadzono badanie, w którym udział wzięły 83 osoby dotknięte chorobą Hashimoto, objęte farmakoterapią (lewotyroksyna). Wśród badanych nietolerancję laktozy zdiagnozowano aż u 75,9% i wprowadzono dietę z wyeliminowaniem tego dwucukru. Wpłynęło to na spadek poziomu TSH, powodując przy tym zmniejszanie przyjmowania dawek hormonu T4.
U badanych, wśród których nie stwierdzono nietolerancji, wpływu diety bezlaktozowej nie zaobserwowano [7].
Kolejne doświadczenia naukowe przedstawiają, iż limfocytarne zapalenie tarczycy w połączeniu z nietolerancją laktozy znacząco wpływa na zwiększenie dawek hormonu T4 u pacjentów. Grupę badawczą stanowiły 34 osoby z chorobą Hashimoto, równocześnie mające nietolerancję laktozy (osoby nie stosowały diety bezlaktozowej). Grupa porównawcza stanowiła 68 chorych na Hashimoto bez stwierdzonej nietolerancji. Badania wykazały, że u pacjentów z chorobą Hashimoto mających jednocześnie nietolerancję laktozy należy zwiększyć o prawie jedną trzecią dawkę hormonu T4, aby uzyskać taki cel, jak w grupie kontrolnej. Niestrawiona laktoza przyczynia się do szybszego tranzytu jelitowego, zmniejszając przy tym biodostępność hormonu T4 [8].
Sugeruje się zatem, że u osób z chorobą Hashimoto warto wykonać badania w kierunku nietolerancji tego dwucukru [9]. Szczególnie jeśli osoba uskarża się na bóle brzucha, występowanie biegunek, wzdęć oraz nadmiernej ilości gazów [10]. Istnieje kilka metod diagnostyki nietolerancji laktozy. Zalicza się do nich: wodorowy test oddechowy, wykonywany na czczo, w którym rekomenduje się podanie pacjentowi 25 g laktozy rozpuszczonej w 250 ml wody. Przed podaniem dokonuje się pomiaru stężenia wodoru w wydychanym powietrzu (stężenie podstawowe powinno wynosić 5–10 ppm). Kolejnych pomiarów dokonuje się po 15, 30, 60, 90, 120 minutach od przyjęcia laktozy, a dodatkowo u pacjentów ze spowolnionym pasażem jelitowym pomiar wykonuje się po 150 i 180 minutach. Jeśli stężenie wydychanego wodoru będzie o minimum 20 ppm wyższe od stężenia wyjściowego (mierzonego na czczo), wynik testu uznaje się za dodatni. Należy wziąć pod uwagę również możliwość wystąpienia zafałszowania wyniku, na co mogą mieć wpływ np. palenie tytoniu oraz antybiotykoterapia (przebyta w ciągu ostatnich dwóch miesięcy), która wpływa na zmniejszenie flory bakteryjnej [16]. Do zdiagnozowania nietolerancji laktozy stosuje się również doustny test obciążenia laktozą, który polega na pomiarze stężenia glukozy we krwi przed spożyciem laktozy oraz w odpowiednich odstępach czasu po jej przyjęciu. Test wykonywany jest na czczo, pomiędzy pomiarami również nie zaleca się przyjmowania posiłków, ponieważ może to wpłynąć na zafałszowanie wyniku. Rekomenduje się podanie pacjentowi 100 g laktozy rozpuszczonej w 300 ml wody. Jeśli stężenie glukozy nie zwiększa się (w stosunku do stężenia wyjściowego), wskazuje to na nietolerancję. Można przeprowadzić również ocenę pH stolca, próbę eliminacyjną i prowokacyjną, badanie molekularne polimorfizmu genu laktazy w układzie C/T
oraz badanie endoskopowe, podczas którego pobierany jest wycinek jelita cienkiego, aby zweryfikować w nim zawartość laktazy [10–13].
W momencie stwierdzenia takiej nietolerancji rekomendowane jest wprowadzenie diety bezlaktozowej [9]. W przypadku eliminacji laktozy z diety osoby przyjmujące leki powinny zwrócić uwagę na ich skład. Niektóre farmaceutyki (będące hormonami syntetycznymi) zawierają bowiem w składzie ten dwucukier, jednak na rynku dostępne są również zamienniki bezlaktozowe [14, 15].
Pomimo różnych doniesień literaturowych obecnie nie ma jednak wystarczających dowodów naukowych na to, aby dietę bezlaktozową zalecać wszystkim pacjentom z chorobą Hashimoto [9].
Podsumowanie
Wyeliminowanie laktozy z diety u osób z Hashimoto może przynieść korzyści terapeutyczne, co więcej – usprawnić procesy leczenia. Zastosowanie jednak takiej diety eliminacyjnej, według źródeł naukowych, rekomendowane jest u osób, u których nietolerancja laktozy została potwierdzona. Obecnie nie ma wystarczającego poparcia literaturowego, które mogłoby sugerować, aby dietę bezlaktozową zalecić wszystkim pacjentom z tą chorobą. Osoby z potwierdzoną nietolerancją laktozy, decydujące się zastosować dietę bezlaktozową, powinny skonsultować się z dietetykiem, aby uniknąć niedoborów pokarmowych.
Bibliografia:
Kostiukow A., Rosołek M., Romanowski M., Ignaszak E., Samborski W. Dieta jako istotny czynnik wspomagający leczenie Hashimoto. W: Medyczne aspekty kosmetologii i dietetyki pod red. Maciąg M i Maciąg K. Wydawnictwo Naukowe TYGIEL sp. z o.o. Lublin 2018: 200–213.
Arthur J.R., Nicol F., Grant E., Beckett G.J. The effects of selenium deficiency on hepatic type I iodothyronine deiodinase and protein disulphide isomerase assessed by activity measurements and affinity labelling. Biochemical Journal. 1991; 274: 297–300.
Słowińska-Klencka D., Sporny S., Klencki M., Popowicz B., Lewiński A. Chronic thyroiditis – current issue in the cytological diagnostics of the thyroid gland. Endokrynologia Polska 2006; 57: 299–306.
Chistiakov D.A., Turakulov R.I. CTLA – 4 and its role in autoimmune thyroid disease. Journal of Molecular Endocrinology 2003; 31: 21–36.
Rybicka I., Gliszczyńska-Świgło A. Niedobory składników odżywczych w diecie bezglutenowej. Problemy Higieny i Epidemiologii 2016; 97: 183–186.
Zatwarnicki P. Nietolerancja laktozy – przyczyny, objawy, diagnostyka. Pielęgniarstwo i Zdrowie Publiczne 2014; 4, 3: 273–276.
Asik M., Gunes F., Binnetoglu E., Eroglu M., Bozkurt N., Sen H., Akbal E., Bakar C.,Beyazit Y., Ukinc K. Decrease in TSH levels after lactose restriction in Hashimoto’s thyroiditis patients with lactose intolerance., Endocrine Journal 2014; 46: 279–284.
Cellini M., Santaguida M.G., Gatto I., Virili C., Del Duca S.C., Brusca N., Capriello S., Centanni M. Systematic appraisal of lactose intolerance as cause of increased need for oral thyroxine. The Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism 2014; 99: 1454–1458.
Pastusiak K., Michałowska J., Bogdański P. Postępowanie dietetyczne w chorobach tarczycy, Forum Zaburzeń Metabolicznych 2017; 8: 155–160.
Fidler-Witoń E., Lisowska A., Walkowiak J. Nietolerancja laktozy – klasyfikacja i diagnostyka. Pediatria Polska 2009; 84: 562–566.
Hutyra T., Iwańczak B. Lactose intolerance: pathophysiology, clinical symptoms, diagnosis and treatment. Polski Merkuriusz Lekarski 2009; 26: 148–152.
Melvin B. Heyman, M.D., M.P.H., for the Committee on Nutrition. Lactose intolerance in infants, children, and adolescents. Pediatrics 2006; 118: 1279–1286.
Ugidos-Rodríguez S., Matallana-González M.C. Sánchez-Mata M.C. Lactose malabsorption and intolerance: a review. Food and Function 2018; 9: 4056–4068.
Charakterystyka produktu leczniczego – Letrox.
Charakterystyka produktu leczniczego – Euthyrox.
Nowak M., Gulbicka P., Grzymisławski M. Wodorowe testy oddechowe jako narzędzie w diagnostyce schorzeń gastroenterologicznych. Forum Zaburzeń Metabolicznych 2015; 6: 124–135.
Czytaj więcej