Wyobraźmy sobie sytuację, w której świadomy konsument wybiera na sklepowych półkach najbardziej zdrowe i odpowiednie dla siebie produkty. Informacje podane przez producenta na etykietach i w Internecie są przejrzyste i w pełni dla niego zrozumiałe, a ich źródłem są obiektywne badania, przeprowadzone przez niezależne i renomowane instytuty naukowe. Konsumenci mają pełne zaufanie do producentów, których priorytetem jest oferowanie żywności jak najwyższej jakości: zdrowej, wolnej od zanieczyszczeń… Brzmi jak bajka? Nie dla organizatorów akcji FoodRentgen
– Nie tylko wyobrażamy sobie rynek żywności, który tak właśnie działa, ale wierzymy, że tę wizję można zrealizować! By jednak tak się stało, w pierwszej kolejności potrzebne są konsekwentne działania za strony konsumentów. Na początek chęć do rozszerzenia swojej wiedzy na temat składu produktów, które kupują – mówi Marcin Galicki, jeden z organizatorów akcji.
Warto być ekspertem
Opinię tę podzielają eksperci zajmujący się zdrowym odżywianiem.
– Warto stawać się ekspertem, bo kiedy mamy większą wiedzę, jesteśmy w stanie podejmować właściwe decyzje zakupowe i świadomie dbać o zdrowie swoje i bliskich – mówi Marta Kierzkowska-Grzybek z wrocławskiego Instytutu Psychodietetyki. – Tym bardziej, że w swoich konsumenckich wyborach kierujemy się często informacją, że coś jest „zdrowe” lub „ekologiczne”. Tymczasem żywność rekomendowana jako zdrowa przez samych producentów niekoniecznie naprawdę jest… zdrowa – podkreśla Marta Kierzkowska-Grzybek.
Żeby wybierać świadomie i nie zgubić się w komercyjnym przekazie, jakim kuszą nas producenci powinniśmy czytać (ze zrozumieniem) skład na etykietach produktów, pytać, sprawdzać, wymagać dostępu do informacji. W ten sposób możemy realnie wpłynąć na zmiany, które przyniosą nam, konsumentom, największe korzyści. Zmienią jednak podejście producentów do klienta i tworzonych produktów, a jednocześnie nie wpłyną negatywnie na wyniki ich sprzedaży.
Zmiana nastawienia producentów żywności przynieść może jeszcze jeden, pozytywny rezultat. Jeżeli priorytetem dla kupujących stanie się żywność niezawierająca pozostałości pestycydów, to również rolnicy ograniczą ich stosowanie. To z kolei wpłynie na zwiększenie znaczenia lokalnej produkcji żywności, niskoprzetworzonej i pozbawionej środków chemicznych. Rolnicy będą mieli pełne ręce pracy, a na nasze stoły trafiać będzie zdrowsza żywność.
Pestycydy w połowie przebadanych płatków
Jednym z pierwszych kroków na tej drodze jest opublikowany właśnie raport FoodRentgen, który bierze pod lupę płatki śniadaniowe - bardzo popularny składnik polskich śniadań. Organizatorzy przeanalizowali skład 197 płatków, z czego ostatecznie do badania w laboratorium skierniewickiego Instytutu Ogrodnictwa trafiło 20 produktów. W 10 przypadkach badania nie wykazały pozostałości pestycydów w produktach, w pozostałych wykryto takie pozostałości w różnym natężeniu („rekordzista” miał ich aż 12 w swoim składzie).
Jakie jeszcze wnioski wynikają z analizy 197 płatków? Okazuje się, że płatki są bardzo często przesłodzone. To główny i powszechny problem, który można łatwo zidentyfikować już na poziomie czytania etykiet. 84% z przeanalizowanych produktów była dosłodzona różnymi substancjami słodzącymi, z czego połowa zawierała 3 i więcej substancji słodzących. Rekordziści używali aż siedem (!) różnych substancji słodzących. W sumie w analizowanych płatkach zidentyfikowano 15 różnych substancji słodzących, z czego najpowszechniejszym jest nadal cukier, prawie wszystkie dosładzane płatki wykazywały go w swoim składzie. Większość substancji słodzących występujących w produktach to składnik, którego spożywanie jest odradzane przez ekspertów w dziedzinie dietetyki. Jest on przyczyną chorób metabolicznych, w tym cukrzycy.
Twórcy raportu podkreślają, że jest on efektem pracy całego zespołu FoodRentgen i został sfinansowany ze środków własnych.
– To pierwsza, ale mamy nadzieję, nie ostatnia tego typu publikacja. W planach mamy już kolejne, poświęcone innym produktom z naszych kuchni – mówi Marzena Galicka. Dodaje, że mają one być finansowane m.in. z wpływów ze sprzedaży pierwszego raportu. – Każda złotówka zapłacona za raport umożliwia nam sfinansowanie kolejnych publikacji – mówi Marzena Galicka.
Raport można pobrać na stronie: www.foodrentgen.eu/raport-platki
=== SKRÓCONY RAPORT DLA MEDIÓW:
//foodrentgen.eu/do-pobrania/Raport_FoodRentgen_PLATKI_skrocona.pdf
=== O PROGRAMIE:
Program FoodRentgen powstał po to, by przeciwdziałać zjawisku wypierania z rynku produktów lepszych przez produkty gorsze. Takie zjawisko ma związek z asymetrią informacji na rynku spożywczym. W efekcie tracą na tym zarówno konsumenci, jak i producenci wysokojakościowych produktów, którzy są wypierani z rynku. Chcemy dostarczyć konsumentom godne zaufania źródło wiedzy na ten temat produktów, co pomoże w ich codziennych decyzjach zakupowych i wskaże najlepsze wybory w poszczególnych kategoriach. Więcej informacji na stronie: www.foodrentgen.eu
RADA NAUKOWA PROGRAMU:
Prof. dr hab. Małgorzata Korbin – Dyrektor, Instytut Ogrodnictwa w Skierniewicach
Prof. dr hab. Andrzej Posyniak – Kierownik Zakładu Farmakologii i Toksykologii, Państwowy Instytut Weterynaryjny Puławy
Prof. dr hab. Jan K. Ludwicki – Zastępca Dyrektora ds. Zdrowia Środowiskowego, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny
Dr hab. Paweł Struciński – prof. NIZP-PZH, Zakład Toksykologii i Oceny Ryzyka, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny
Dr inż. Katarzyna Świąder – Katedra Żywności Funkcjonalnej, Ekologicznej i Towaroznawstwa, Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie
Dr Artur Miszczak – Kierownik, Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności, Instytut Ogrodnictwa w Skierniewicach
Dr Jarosław Markowski – Kierownik, Zakład Przechowalnictwa i Przetwórstwa Owoców i Warzyw - Laboratorium Badania Jakości Produktów Ogrodniczych, Instytut Ogrodnictwa w Skierniewicach
Mgr Wojciech Szapiel – Prezes Zarządu, Fundacja Inventity
Czytaj więcej
Środki ochrony roślin to grupa pestycydów stosowanych w rolnictwie do zwalczania chorób, szkodników i chwastów. Są nazywane fitofarmaceutykami lub lekami dla roślin. Rolnicy muszą przestrzegać zasad Dobrej Praktyki Rolniczej (DPR) i integrowanej ochrony roślin, której podstawą jest stosowanie środków ochrony roślin w jak najmniejszych ilościach i tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Natomiast środki ochrony roślin są dopuszczone do stosowania tylko wtedy, gdy podczas niezależnej oceny ryzyka wykonanej przez ekspertów zostanie potwierdzone, że przy prawidłowym zastosowaniu produktu pozostałości środka ochrony roślin nie powodują zagrożenia - m.in. dla konsumentów.
Każdy środek ochrony roślin ma określony czas w którym ulega rozkładowi. Dlatego dla każdego środka ustala się okres karencji – czas jaki musi upłynąć od wykonania oprysku do zbioru plonów aby preparat zdążył ulec biodegradacji. W przypadku nieprawidłowego zastosowania środka ochrony roślin, np. zastosowania zbyt dużej dawki lub w przypadku wystąpienia nietypowych warunków pogodowych, czas degradacji może się wydłużyć. W konsekwencji w żywności mogą znajdować się pewne ilości środków ochrony roślin czyli pozostałości środków ochrony roślin.
Czy jest się czego bać? Zawartość ewentualnych pozostałości jest regulowana za pomocą najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości (NDP, ang. MRL). Ten parametr jest ustalany na podstawie badań laboratoryjnych. Podczas badań ustala się ilość danej substancji jaką możemy spożywać codziennie przez całe życie nie obserwując jakichkolwiek efektów. Jest to poziom bez obserwowanego działania (ang. NOAEL). Aby wyznaczyć NDP w międzynarodowej praktyce przyjęło się dzielić NOAEL przez współczynnik niepewności o wartości co najmniej 100, aby zniwelować wszelkie różnice pomiędzy testowanymi zwierzętami i ludźmi oraz różnice indywidualne i różnice pomiędzy poszczególnymi grupami wiekowymi.
Jak wyglądałoby przyjęcie współczynnika bezpieczeństwa o wartości 100 w ruchu drogowym? Standardowo przy prędkości 120 km/h aby uniknąć zderzenia z poprzedzającym samochodem, konieczne jest zachowanie odstępu 60 m. Jeśli przyjmiemy współczynnik bezpieczeństwa o wartości 100, przy prędkości 120 km/h musimy zachować odstęp 6000 m od do poprzedzającego samochodu. Ten przykład wyraźnie pokazuje, że normy dotyczące dopuszczalnych poziomów pozostałości są ustalane tak, aby dawki nawet kilkaset razy wyższe niż określone w przepisach, były dla naszych organizmów bezpieczne nawet przy codziennym spożyciu.
Czytaj więcej
Podczas Jubileuszowego X Forum Rynku Spożywczego i Handlu przyznano Nagrody Rynku Spożywczego 2017 za wspieranie pozytywnych zmian zachodzących w polskim przemyśle i handlu spożywczym. Prestiżową nagrodę w kategorii Innowator Rynku Spożywczego 2017 otrzymała Purella Food.
Podczas wydarzenia uhonorowano firmy, które w minionym roku wyróżniły się w polskim sektorze żywnościowym.
W kategorii Innowator Rynku Spożywczego 2017 nagrodę otrzymała Purella Food – za wykreowanie trendu na superfoods i prozdrowotne odżywianie. Za dostrzeżenie potencjału m.in. chlorelli oraz wprowadzenie jej na „salony” oraz na półki największych sieci handlowych. Za niestandardowe produkty i działania promocyjne, które wzbudziły zainteresowanie inwestorów. Nagrodę odebrali Michał Czerwiński prezes zarządu Purella Food oraz Artur Gajewski, dyrektor marketingu Purella Food.
Jako Purella Food chcemy kreować trendy w zdrowym odżywianiu i być liderem w kategorii zdrowych przekąsek z superfoods. Jestem przekonany, iż tworząc nasze produkty na silnej podstawie merytorycznej, kompetencjach, badaniach rynku, będziemy kreować silne trendy i budować świadomość konsumentów tej kategorii – mówił podczas gali Michał Czerwiński.
Purella Food zadebiutowała na rynku spożywczym w 2016 roku. Przez zaledwie dwa lata stała się jednym z liderów w podejściu do zdrowej żywności i superfoods. Celem firmy jest kreowanie świadomości Polaków, nie tylko w sferze odżywiana, ale także zdrowego życia. Purella Food swoimi działaniami chce walczyć z wciąż szeroko obecnym mitem, że superżywność to przywilej dostępny wyłącznie wybranym. Firma celnie wpisuje się we wszystkie współczesne trendy wyrobów będących alternatywą dla słodyczy. Dostarcza zdrowe, naturalne produkty najwyższej jakości w dostępnej cenie – zarówno do masowego odbiorcy, jak i świadomych konsumentów, którym zależy na wysokiej jakości, wartościowych składnikach i najlepszym smaku.
Czytaj więcej
„Dbam o swoją dietę ze względów zdrowotnych, ale staram się nie przesadzać” – to najczęściej wybierana odpowiedź na pytanie o stosunek do zdrowej żywności. Wskazało na nią aż 64 proc. spośród 540 respondentów, którzy wzięli udział w ankiecie przygotowanej przez organizatorów ogólnopolskiej akcji FoodRentgen, której celem jest badanie składu produktów żywnościowych prosto ze sklepowych półek. Wyniki ankiety są punktem wyjścia do stworzenia raportu dotyczącego jakości konkretnych artykułów spożywczych sprzedawanych w naszym kraju. Na „pierwszy ogień” idą płatki śniadaniowe, które – jak wynika z ankiety są bardzo popularnym składnikiem naszych śniadań.
Chcielibyśmy zdrowo, ale…
Respondenci ankiety jako drugą w kolejności wybierali odpowiedź: „Mam całkowitego bzika na punkcie zdrowego odżywiania. Serwuję je sobie i całej rodzinie” (19 proc.) a jako trzecią (12,6 proc.): „Nie ufam produktom spożywczym. Wszystko jest dzisiaj zanieczyszczone.” Wśród odpowiedzi, które zebrały dość znaczną ilość głosów wymienić należy jeszcze: „Sam(a) nie zwracam uwagi na swoje posiłki, ale chcę zapewnić zdrowe jedzenie swoim bliskim” (11,7 proc.) oraz „Wychodzę z założenia, że jeśli produkty są sprzedawane w sklepach, to ktoś musiał wyrazić na to zgodę i je sprawdzić. Ja nie muszę się o to martwić” (7,2 proc. ankietowanych).
I choć opinie te świadczyć mogą o pozytywnym stosunku Polaków do zdrowego odżywiania, to zyskują one pełnego znaczenia, dopiero kiedy zestawimy je z drugą częścią ankiety. W tej części poproszono respondentów o wskazanie produktów, które chcieliby przebadać w pierwszej oraz drugiej kolejności (respondenci wskazywali grupę produktową oraz konkretne marki). Na górze listy wytypowanej przez ankietowanych znalazły się: płatki śniadaniowe, wędliny, makaron, ketchup i musztarda, nabiał, słodycze, przyprawy, olej i oliwa raz kasze (dalsze pozycje zebrały poniżej 10 proc. głosów).
Zdaniem Marcina Galickiego, organizatora akcji FoodRentgen, wyniki te wskazują na sporą rozbieżność pomiędzy tym, co deklarujemy, a tym, co realnie spożywamy.
– Patrząc na deklarowane opinie można powiedzieć, że Polacy chcieliby, czy wręcz uważają, że dbają o to, by jeść zdrowo. Ale produkty, które wybierają, świadczą o tym, że mają niewielką wiedzę na temat zdrowej żywności – mówi Marcin Galicki.
Najlepszym przykładem są płatki śniadaniowe. Produkt ten znalazł się na samej górze listy.
– Można by pomyśleć, że to bardzo pozytywny wybór, bo przecież płatki są super. Problem w ty, że kiedy przyjrzymy się jakie konkretnie produkty kupują ankietowani, to znajdziemy tam te najbardziej popularne płatki, zawierające w składzie po pięć substancji słodzących, wzmacniacze smaku i konserwanty – mówi Galicki.
Sytuacja wygląda podobnie, jeśli chodzi o pozostałe artykuły spożywcze z górnej części listy. Królują na niej te najmocniej reklamowane i najmocniej przetworzone…
Sprawdzaj co kupujesz!
Zdaniem Marty Kierzkowskiej-Grzybek z wrocławskiego Instytutu Psychodietetyki nasze decyzje zakupowe niestety wciąż sterowane są głównie przez specjalistów od marketingu i reklamy. Często wydaje nam się, że kupujemy świadomie, tymczasem wybieramy produkty powszechnie uważane za „zdrowe” lub polecane im przez znajomych. Tymczasem, żeby wybrać naprawdę zdrowy produkt nie powinnyśmy sugerować się reklamą czy marką, tylko wnikliwie przeczytać jego skład.
– Żyjemy w świecie pośpiechu, tymczasem dobre decyzje wymagają zwolnienia tempa i dokładnej analizy informacji zawartych na etykiecie. Zwracajmy uwagę przede wszystkich na kaloryczność produktu, zawartość białka, cukrów, błonnika, tłuszczu i soli – mówi Kierzkowska-Grzybek. Dodaje, że nazwy produktów typu „naturalny” czy „wiejski” wcale nie muszą oznaczać, że taka żywność nie zawiera żadnych niepożądanych substancji.
– Jeśli kupujemy jakiś produkt na wagę, np. wędliny, zawsze powinnyśmy prosić sprzedawcę o podanie dokładnego składu produktu. Zgodnie z rozporządzeniami producent musi zachować kolejność od składnika, którego jest najwięcej do takiego, którego jest najmniej. W ten sposób jesteśmy w stanie szybko wyeliminować produkty z dużą zawartością cukru czy soli. Poza tym im krótsza lista składników tym lepiej, np. dobrej jakości żółty ser, powinien zawierać tylko mleko i kultury bakterii – wyjaśnia ekspertka.
Oczywiście nie wszystkie dodatki do żywności są szkodliwe, dlatego najlepiej zapoznać się z listą szkodliwych „E” i mieć to na uwadze podczas zakupów.
– Warto stawać się ekspertem, bo kiedy mamy większą wiedzę to jesteśmy w stanie podjąć właściwe decyzje zakupowe i zadbać świadomie o zdrowie swoje i swoich bliskich – dodaje.
Prześwietlanie w toku
Ankieta, która jest jednym z elementów nabierającej coraz większego rozpędu akcji FoodRentgen, stanie się punktem wyjścia do stworzenia raportu na temat popularnych artykułów spożywczych kupowanych przez Polaków.
– Podążając za głosem konsumentów postanowiliśmy w pierwszej kolejności przeanalizować prawie 200 płatków śniadaniowych i stworzyć raport, który wskaże konsumentom najlepsze z nich pod względem deklarowanych składów oraz zawartości pozostałości pestycydów – mówi Marzena Galicka z FoodRentgen. Końcowy raport ma zostać opublikowany we wrześniu, a na stronie akcji już teraz można się zapisywać na jego pobranie.
Już teraz możemy ujawnić, że do najbardziej alarmujących wniosków, jakie znaleźć można będzie w raporcie należy kwestia dodatków słodzących. Analiza płatków wykazała m.in., że:
Płatki są przesłodzone – to główny problem, który łatwo zidentyfikować już na poziomie czytania etykiet.
Na prawie 200 produktów, 84% z nich była dosłodzona różnymi substancjami słodzącymi, z czego połowa zawierała 3 i więcej substancji słodzących.
Rekordziści używali aż siedem (!) różnych substancji słodzących.
W sumie w analizowanych płatkach zidentyfikowano 15 różnych substancji słodzących, z czego najpowszechniejszym jest nadal cukier, prawie wszystkie dosładzane płatki wykazywały go w swoim składzie.
Większość substancji słodzących występujących w produktach to składnik, którego spożywanie jest odradzane przez ekspertów w dziedzinie dietetyki. Jest on przyczyną chorób metabolicznych, w tym cukrzycy.
Wśród substancji słodzących znajdują się jednak takie, które są wręcz polecane przez dietetyków, jako źródło mikroelementów, wśród nich: inulina, miód, słód jęczmienny czy melasa trzcinowa.
Społeczna lista do badań rośnie
Poza analizą płatków organizatorzy nie przerywają akcji zgłaszania także innych produktów do badania. Na listę oczekujących na badania trafiło już dziewięć produktów spożywczych wybranych demokratycznie przez uczestników głosujących na facebooku. Są to: Biszkopty Petitki, makaron Lubella, sok Multiwitamina Tymbark, batoniki Dobra Kaloria, paluszki Junior Lajkonik i serek mozzarella Galbani
– Naszym celem nie jest „łapanie za rękę” i napiętnowanie producentów, którzy nie spełniają norm. Tak naprawdę marzy nam się, by program wyłonił jak najwięcej produktów nieskażonych pestycydami i innymi zanieczyszczeniami. Chcemy, by konsumenci mieli świadomość co kupują i żeby mogli świadomie wybierać – podkreślają organizatorzy akcji.
Zadanie nie jest łatwe, biorąc pod uwagę, że żaden z 16 produktów, które zostały przebadane pilotażowo, nie był w stu procentach pozbawiony pozostałości pestycydów i metali ciężkich. Ponadto aż połowa z nich przekroczyła krajowe normy zanieczyszczeń dopuszczające je do sprzedaży. Oprócz tych alarmujących wniosków pojawiają się jednak także pierwsze pozytywne efekty akcji.
– Zaczynają się do nas zgłaszać producenci, którzy chcą wykazać wyjątkową czystość swoich produktów. To dobry znak! – mówią Galiccy.
***
FoodRentgen to ogólnopolska akcja o charakterze społecznym, której celem jest kontrola jakości produktów spożywczych bezpośrednio z półki sklepowej. Twórcy programu we współpracy z instytutami badającymi żywność postawili sobie za cel znalezienie i oznaczenie najczystszych produktów spożywczych pod względem pozostałości pestycydów i metali ciężkich. Inicjatywa ta została dostrzeżona też przez ekspertów. W tym roku została ona nominowana do pierwszej setki najciekawszych startupów w ramach Konkursu Start-Up-Challenge organizowanego w czasie Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Więcej o programie FoodRentgen na stronie: www.foodrentgen.eu
Raport będzie dostępny na stronie: //www.foodrentgen.eu/pl/raport-platki
Czytaj więcej
Kuchnia jak marzenie!
13 listopada wystartowała akcja promocyjna firmy Podravka. W jej ramach za zakup produktów marek Vegeta i/lub Podravka w sklepach sieci Carrefour oraz wykonanie prostego zadania można wygrać nawet 10 000 zł! Konkurs potrwa do 17 grudnia 2017 r.
Konkurs „Kuchnia jak marzenie” to akcja realizowana przez firmę Podravka wspólnie z siecią Carrefour. Jak wziąć w niej udział? W terminie 13 listopada-17 grudnia 2017 r. wystarczy dokonać zakupu co najmniej dwóch produktów spośród marek Vegeta i/lub Podravka oraz dokończyć zdanie „Moja kuchnia z Podravką/Vegetą to…”. Odpowiedź należy wysłać SMS-em na nr 7057 według wzoru SMAK.nr paragonu.Twoja odpowiedź lub poprzez formularz konkursowy dostępny na stronie www.kuchniasmaku.com. Rozwiązanie zadania konkursowego nie może przekraczać długości 160 znaków (włącznie ze spacjami, znakami interpunkcyjnymi, prefiksem SMAK i numerem dowodu zakupu).
Na uczestników konkursu czekają atrakcyjne nagrody. Wśród nich znajduje się 140 bonów zakupowych do sieci sklepów Carrefour oraz nagroda główna postaci kwoty 10 000 zł!
Akcja konkursowa potrwa do 17 grudnia br. Regulamin dostępny jest na www.kuchniasmaku.com oraz na stronie organizatora akcji Graf Sp. z o.o. www.graf.torun.pl.
Czytaj więcej
Kampania „Bądź świadomy – kupuj polskie” ma na celu wskazanie, dlaczego warto wybierać polskie mleko i polskie produkty mleczne. W czasie kampanii dietetyk odpowiada na pytania internautów związane ze spożywaniem mleka i obala „mleczne mity”, które nadsyłają Internauci poprzez fanpage kampanii www.facebook.com/MlekoslawniPL. Tym razem nadszedł czas, by rozwiać wątpliwości dotyczące mlecznej diety odchudzającej.
Kto może stosować dietę mleczną?
M.H.: Dietę mleczną mogą stosować zdrowi dorośli, po uprzedniej konsultacji z dietetykiem.
Co jest podstawą takiej diety? Jak długo musi trwać, by stosujący ją zobaczyli rezultaty?
M.H.: Jak sama nazwa wskazuje dieta mleczna opiera się częstszym spożywaniu posiłków na bazie mleka i jego przetworów. Jej twórcą jest Bernarr Macfaden – Amerykanin i propagator kultury fizycznej, który uważa, że mleko to cudowny pokarm o wielu walorach żywieniowo-zdrowotnych. Przy jej stosowaniu ważne jest również, aby zachować odpowiedni bilans energetyczny diety oraz proporcje białkowo-węglowodanowo-tłuszczowe. Diety mlecznej nie można stosować codziennie, zaleca się, aby trwała od 7 do 10 dni. Widoczny spadek wagi jest pozytywnym rezultatem stosowania tej diety. Wbrew pozorom w diecie mlecznej nie chodzi o to, by spożywać WYŁĄCZNIE produkty mleczne. Można ją urozmaicić bulionami warzywnymi, miodem, chudym mięsem, warzywami i ograniczoną ilością węglowodanów zbożowych, w myśl zasady, że dieta powinna być różnorodna i urozmaicona.
Czy taka dieta jest zdrowa dla naszego organizmu?
M.H.: Dieta mleczna jest bardzo bogata w wapń, witaminy i mikroelementy. Jest również bogata w białko – jego udział w diecie wynosi ok. 30%, więc trzeba o tym pamiętać wybierając tę formę żywienia. Tak duża ilość białka przyda się na pewno osobom uprawiającym sport lub podejmującym zwiększony wysiłek fizyczny. Nie będzie zaś wskazana osobom z niewydolnością nerek.
Jakie produkty mleczne Pani poleca?
M.H. Przede wszystkim polecam wybieranie produktów polskich producentów, którzy oferują różnorodne wyroby, prześcigając się w formach, smakach i gatunkach. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Przed zakupem danego wyrobu zachęcam do zapoznania się z etykietą i przeczytania jego składu, tak by wybrać optymalny dla siebie produkt.
Mówi Pani, że poleca wybory polskie. A co one mają w sobie, czego nie mają produkty zagraniczne?
Można by zadać pytanie odwrotnie – co mają w sobie produkty zagraniczne, czego nie mają produkty polskie? Wyroby krajowe to gwarancja najwyżej jakości, bezpieczeństwa i pewnego regionu pochodzenia. Dodatkowo zazwyczaj produkty rodzime są bardziej konkurencyjne cenowo. Jeśli dodamy do tego fakt, że kupując polskie popieramy własną gospodarkę, przyczyniamy się do wzrostu PKB, dajemy nowe miejsca pracy – dla mnie wybór jest jeden. Nie zapominajmy też, że polskie wyroby mleczne robią karierę międzynarodową – eksportujemy coraz więcej i doceniają nas nie tylko w Europie ale też w Azji i Afryce. Dlaczego zatem mielibyśmy kupować produkty zagraniczne?
Jest Pani dietetykiem w kampanii „Bądź świadomy – kupuj polskie”. Co to za kampania?
Kampania „Bądź świadomy – kupuj polskie” organizowana przez Polską Izbę Mleka, sfinansowana z Funduszu Promocji Mleka, ma na celu podkreślanie walorów polskiego mleka i uświadamianie Polakom, że polskie jest dobre! W tym zadaniu organizatorom kampanii pomaga Rodzina Mlekosławnych, czyli rysunkowa rodzina, której członkowie symbolizują mleko i produkty mleczne: Tata Mlekosław, Mama Mlekosława, a także ich dzieci: Serosław, Jogurtosław, Masłosław i Śmietanosława. Można ich znaleźć na fanpage kampanii www.facebook.com/MlekoslawniPL oraz na stronie www.mlekoslawni.pl. Zachęcam do zadawania pytań dotyczących spożycia produktów mlecznych.
Czytaj więcej
Ziemniaki, lubiane przez 80% Polaków, często goszczą na polskich stołach. Z badań zrealizowanych na potrzeby kampanii „Ziemniaki czy kartofle? Wybierz, smakuj i jedz” wynika, że kilka razy w tygodniu spożywa je aż 77% ankietowanych, a każdego dnia – 14%[1]! Uwzględniając te produkty
w codziennym żywieniu, warto wiedzieć, jak je przygotować, by służyły nie tylko naszemu zdrowiu, ale i… sylwetce. O sposobach na zachowanie walorów odżywczych i dietetycznych kartofli opowie dietetyk Urszula Somow, ekspert kampanii „Ziemniaki czy kartofle?”.
- Ziemniaki często, choć niesłusznie, postrzegane są jako tuczące. Biorąc jednak pod uwagę ich zalety, kartofle mogą być bez obaw wykorzystywane w codziennym jadłospisie, z korzyścią zarówno dla zdrowia, jak i masy ciała. Ważne jest, jaką technikę kulinarną wybierzemy, oraz z jakimi dodatkami je połączymy – mówi Urszula Somow, ekspert kampanii „Ziemniaki czy kartofle?”.
2/3 pytanych Polaków twierdzi, że wie, jak przygotować ziemniaki, by zachowały one wartości odżywcze. Czy rzeczywiście mamy świadomość, w jaki sposób właściwie je przyrządzić i podać?
- 100g upieczonego w skórce ziemniaka ma ok. 90 kcal, co czyni go produktem o umiarkowanej ilości energii. Ziemniaczany posiłek staje się wysokokaloryczny głównie z powodu skwarek, zawiesistych sosów lub dużej ilości masła, bądź podawanego razem z kartoflami smażonego, panierowanego kotleta, przy braku świeżych warzyw. To jedne z najczęstszych błędów, jakie popełniamy, wykorzystując ziemniaki w naszej kuchni – uważa dietetyk.
Istnieje jednak sposób, który pozwala jeszcze bardziej zmniejszyć kaloryczność ziemniaków. To dzięki skrobi ziemniaczanej, która po ugotowaniu, a następnie schłodzeniu (np. wstawiając kartofle do lodówki) jest oporna na działanie enzymów trawiennych. Ponieważ skrobia staje się nieprzyswajalna, organizm nie może pozyskać z niej energii, czyli kalorii.
- Ugotowane i ostudzone ziemniaki nie tylko mają mniej kalorii, ale także zyskują wartości zdrowotne, m.in. pomagają kontrolować poziom glukozy po posiłku, korzystnie wpływają na stan mikroflory bakteryjnej, chronią przed niektórymi nowotworami i regulują poziom cholesterolu we krwi. Zimne kartofle idealnie sprawdzają się w sałatkach – przekonuje ekspert kampanii „Ziemniaki czy kartofle?”.
Co istotne, ziemniaki odznaczają się wysokim indeksem sytości. Po spożyciu dania, zawierającego kartofle, dłużej będziemy czuć się najedzeni i zmniejszymy prawdopodobieństwo podjadania między posiłkami, a to niewątpliwie sprzyja utracie zbędnych kilogramów i utrzymaniu prawidłowej masy ciała.
Jak wynika z badań przeprowadzonych w ramach kampanii, ziemniaki stanowią dla Polaków głównie dodatek do obiadu. Niemal 80% respondentów najczęściej spożywa ten posiłek właśnie z kartoflami!
- Jedząc obiad z ziemniakami, starajmy się ich nie smażyć i pamiętajmy, że o całkowitej kaloryczności decydować będą zastosowane techniki kulinarne oraz wybrane do posiłku dodatki. Podstawą większości dań powinny być warzywa, na przykład w postaci surówki lub w innej kolorowej formie. Startą marchewką czy cukinią możemy wzbogacić placki ziemniaczane, koniecznie pieczone, a nie smażone. Podobnie upiec można frytki lub łódeczki z ziemniaków, które w towarzystwie tymianku bądź rozmarynu będą smakowały wybornie. Sprawdźmy też warzywne zapiekanki z ziemniakiem oraz zupy krem z dodatkiem kartofli – to pyszne sposoby na zachowanie zdrowia i zgrabnej sylwetki – podkreśla dietetyk Urszula Somow.
Ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna „Ziemniaki czy kartofle? Wybierz, smakuj i jedz” sfinansowana jest ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Organizatorem kampanii jest Polski Związek Producentów Ziemniaków i Nasion Rolniczych.
Więcej informacji o kampanii oraz przepisy na niestandardowe dania z wykorzystaniem polskich ziemniaków można znaleźć na stronie internetowej oraz na profilu na Facebooku:
www.ziemniakiczykartofle.pl; www.facebook.com/ziemniakiczykartofle
[1] Badanie zostało zrealizowane przez agencję badawczą Danae w maju 2017 roku, metodą wywiadu bezpośredniego wspomaganego komputerowo, na próbie N=1005, wśród Polaków od 15. roku życia.
Czytaj więcej
Dlaczego bez laktozy?
Nietolerancja laktozy jest zaburzeniem trawienia, w którym organizm wytwarza za mało enzymu laktazy lub nie wytwarza go wcale. Enzym ten jest niezbędny do prawidłowego rozkładu laktozy (cukru obecnego w mleku i innych przetworach mlecznych). Spożywanie produktów zawierających laktozę może powodować, u osób z taka przypadłością, dokuczliwe problemy gastryczne.
Pijąc KEFIR Robico BEZ LAKTOZY konsument z nietolerancją laktozy nie musi obawiać się powyższych problemów, które mogą utrudnić codzienne funkcjonowanie. Natomiast dla tych, dla których tradycyjny kefir wydawał się dotychczas w smaku zbyt kwaśny, KEFIR Robico BEZ LAKTOZY będzie łagodnym smakowym doznaniem.
Przy produkcji KEFIRU Robico BEZ LAKTOZY został zastosowany enzym laktaza, który rozkłada cukier mlekowy (laktozę) na dwa cukry proste: glukozę i galaktozę. Te cukry proste dają wyższy poziom odczucia słodyczy.
Wartość energetyczna KEFIRU Robico BEZ LAKTOZY nie ulega zmianie (suma węglowodanów pozostaje identyczna jak w klasycznym KEFIRZE Robico).
Wartością dodatkową w KEFIRZE Robico BEZ LAKTOZY jest dodatek pałeczki mlekowej Lactobacillus rhamnosus - probiotycznego szczepu HN001. Badania dowodzą, że ten szczep bakterii może posiadać dobroczynne właściwości dla ludzkiego organizmu:
Wspiera naturalną odporność organizmu;
Wspomaga rodzimą mikroflorę jelitową człowieka w prawidłowych procesach trawiennych;
Wykorzystanie kefiru :
Tak samo jak klasyczny KEFIR Robico, kefir bez laktozy, doskonale sprawdzi się w kuchni jako składnik koktajli, mizerii, a nawet wypieków.
Do kogo produkt jest kierowany?
Produkt jest dedykowany w pierwszej kolejności osobom cierpiącym na nietolerancję laktozy. Przypadnie też do gustu wszystkim tym, którzy wolą produkty fermentowane o łagodniejszym i delikatniejszym smaku. KEFIR Robico BEZ LAKTOZY powinien świetnie sprawdzić się jako produkt dla dzieci.
Obecnie na polskim rynku występuje duża ilość produktów roślinnych (np. produkty sojowe) skierowana między innymi do osób z nietolerancją laktozy. Niestety produkty te nie zastąpią w pełni pełnowartościowych produktów mlecznych.
//www.youtube.com/watch?v=dFT-lqC9yh0
Czytaj więcej
Dynia należy do warzyw, które powinny trafiać na nasz stół bardzo często, chociażby dlatego, że ma mnóstwo błonnika, cynku, pomaga w zasypianiu, wyrównuje ciśnienie krwi. Warto ją jednak pokochać nie tylko z tych powodów.
Dynia jest pożyteczna i uwielbiana przez pszczoły. Ma bowiem długi okres kwitnienia a dzięki głębokim kielichom jest naturalnym wodopojem dla tych owadów (zbiera się w nich woda i rosa). Pszczoły często wlatują do kwiatów dyń, szukając właśnie napitku lub nektaru. Choć kwiaty rośliny zamykają się już około południa, to są dla tych owadów bardzo cenne, bo mają jedne z największych nektarników, czyli organów wydzielających nektar. Jeden kwiat może dziennie dawać go nawet w ilości 400 mg, co czyni tę uprawną roślinę bardzo wartościową dla zapylaczy.
Gdy owad wleci do kielicha, wtedy przy okazji obsypywany jest przez opadający z pylników pyłek. Osadza się on na włoskach, którymi pokryte jest ciało pszczoły. Następnie przelatuje ona na inny kwiat, znowu szuka w nim nektaru, a ziarna pyłku opadają na słupek kolejnego kwiatu. Tak następuje zapylanie, które jest konieczne do tego, by powstały dorodne owoce dyni.
W podobny sposób (poprzez zbieranie pyłku i przenoszenie na kwiaty) pszczoły zapylają ponad 87 procent roślin. Dzięki tym owadom owoce i warzywa są większe i smaczniejsze - po zapyleniu plony wzrastają nawet o 50 procent.
W sumie pszczołom zawdzięczamy aż 4000 odmian warzyw, m.in. pomidory, jabłka, maliny, wiśnie, śliwki, porzeczki, czosnek, oregano i borówki. Dynia jest więc tylko jednym z wielu efektów pracy pszczół.
Przyrządzając listopadowe danie z dyni warto więc pamiętać nie tylko o tradycyjnych walorach zdrowotnych tego warzywa, ale też o tym, że dzięki tej roślinie do pszczół trafia pokarm, a one same odwdzięczają się nam tym samym.
Jeśli chcesz wiedzieć jak także ty możesz pomóc zapylaczom, poznaj program tworzenia miejsc przyjaznych pszczołom na stronie: www.pomagamypszczolom.pl. Możesz się łatwo włączyć, bo wystarczy, że w ogrodzie lub na balkonie posadzisz odpowiednie kwiaty. Tu znajdziesz listę kwiatów przyjaznych pszczołom: //www.pomagamypszczolom.pl/baza-wiedzy.
Czytaj więcej
Marka Czas na Herbatę prezentuje propozycję na pyszną, rozgrzewającą herbatę, która idealnie sprawdzi się podczas świątecznych spotkań.
Składniki:
Herbata „Magia Świąt” marki Czas na herbatę
pomarańcza
goździki
gwiazdki anyżu
cukier trzcinowy
Sposób przygotowania:
1 łyżeczkę herbaty oraz gwiazdkę anyżu zalewamy 200 ml wody
o temperaturze 95 stopni C. Herbatę zaparzamy 3 minuty pod przykryciem, po tym czasie oddzielamy liście od naparu. Pomarańczę kroimy w plastry i nadziewamy goździkami. Do zaparzonej herbaty wrzucamy plastry pomarańczy z goździkami. Na koniec słodzimy do smaku cukrem trzcinowym.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Progressive to firma, która istnieje na rynku od 1997 r. i jest właścicielem marki CZAS NA HERBATĘ. Od początku swojej działalności specjalizuje się w imporcie, produkcji oraz sprzedaży herbat wysokogatunkowych, a także akcesoriów do jej parzenia i przechowywania. W ofercie znajdują się herbaty czarne, zielone, białe, czerwone, kwitnące, autorskie oraz kompozycje owocowe. W ofercie znajdują się najwyższej jakości herbaty, a także kawy z wszystkich zakątków świata oraz zioła. Sprzedaż prowadzona jest za pośrednictwem sieci sklepów stacjonarnych w całej Polsce (26 sklepów firmowych i 73 sklepy franchisowe) oraz sklepu internetowego www.czasnaherbate.net.
Czytaj więcej
Cheb bez glutenu pieczony w domu? Nic prostszego! Wystarczy nowa Bezglutenowa mieszanka do pieczenia chleba z teff marki 3Pauly, woda i… piekarnik!
W polskiej ofercie marki 3Pauly pojawił się nowy, atrakcyjny produkt - BEZGLUTENOWA MIESZANKA DO PIECZENIA CHLEBA TEFF. Jest to nowość skierowana do osób na diecie bezglutenowej lub bezlaktozowej, doskonale dopasowana składem także do diety wegańskiej i wegetariańskiej. Marka 3 PAULY znana jest z bardzo szerokiej gamy produktów specjalnego przeznaczenia spożywczego, przygotowywanych bez głównych alergenów: glutenu, laktozy, mleka, jaj, orzechów, orzeszków ziemnych, sezamu, soi i łubinu. Oferta marki skierowana jest dla osób zmagających się z nietolerancjami pokarmowymi, ludzi celowo wykluczających ze swojego menu np. gluten, czy inne alergeny.
Rynkowa nowość - Gotowa Mieszanka do pieczenia jasnego chleba bezglutenowego z teff 3 PAULY to bardzo wygodny w użyciu produkt do błyskawicznego wypieku pysznego, aromatycznego chleba bez glutenu i laktozy. Chleb z mieszanki 3Pauly jest niezwykle prosty w przygotowaniu - wystarczy dodać wodę wymieszać, przełożyć ciasto do foremki i piec przez 60 minut w temperaturze 220 stopni. Szybko, pysznie, sprawnie, bez bałaganu i alergenów, już po godzinie można cieszyć się gorącym, pachnącym, świeżo upieczonym bochenkiem bezglutenowego pieczywa. W skład Mieszanki do pieczenia jasnego chleba bezglutenowego z teff 3 PAULY wchodzą przede wszystkim: mąka ryżowa, skrobia z tapioki, mąka i płatki teff. Zajdziemy tam również mąkę bananową, nasiona chia oraz drożdże i inne dodatki, takie jak np. błonnik jabłkowy czy łupiny babki jajowatej. Drożdże dbają o pięknie wyrośnięte ciasto chlebowe, kompozycja wielu różnych mąk daje wspaniale aromatyczne ciasto o idealnej konsystencji przed i po upieczeniu, natomiast dodatek mąki teff sprawia, że wypiek utrzymuje miękkość i wilgotność na dłużej. Warto wspomnieć, że mąka teff obok swoich wyjątkowych właściwości wiązania wody, zawiera także cenny błonnik i białko, a więc nadaje się nie tylko dla osób z celiakią, ale także dla osób, które chcą jeść zgodnie ze wskazaniami zdrowej i zbilansowanej diety. Bardzo cennymi dodatkami są także łuska babki jajowatej, która ma pozytywny wpływ na pracę jelit, oraz nasiona chia słynące ze swych właściwości zdrowotnych i wyjątkowego bogactwa kwasów omega 3 oraz wapnia.
Gotowa Mieszanka do pieczenia jasnego chleba bezglutenowego z teff 3 PAULY dostępna jest w opakowaniu o gramaturze 407 g, przygotowany z niej wypiek ma ok 670g. Przejrzyste opakowanie czytelnie informuje o wyjątkowych właściwościach produktu i alergenach celowo wykluczonych z procesu produkcji. Mieszanki można używać także jako mąki do innych wypieków i potraw.
www.3pauly.pl
Marka: 3 PAULY
Pojemność: 407 g
Cena: ok 14 zł
Importer: Victualia Saluber
* 3 PAULY to gwarancja szczególnej dbałości o „łagodną dietę” 3 PAULY to istniejąca od 1934 roku niemiecka marka specjalizująca się w produkcji najwyższej jakości żywności dietetycznej. W ofercie marki znajduje się bardzo szeroka gama dietetycznych produktów spożywczych nie zawierających glutenu, alergenów, laktozy lub fruktozy, tworzonych przy zachowaniu najwyższych standardów produkcji oraz tylko z najlepszych, sprawdzonych i bezpiecznych składników. Marka 3 PAULY znana jest na całym świecie a teraz także w Polsce wychodzi naprzeciw wymagającym konsumentom, którzy pomimo specjalnych wymogów żywieniowych nie chcą rezygnować z różnorodności ani atrakcyjnego smaku spożywanych produktów. Coraz więcej osób świadomie zwraca się w stronę alternatywnego sposobu odżywiania, z własnej woli lub z konieczności. Jedną z przyczyn tego trendu są coraz częstsze alergie i nietolerancje niektórych produktów żywnościowych. 3 PAULY, tradycyjna marka z założeniami żywieniowymi stworzonymi dla szczególnych sposobów odżywiania, oferuje szeroki zakres przepysznych produktów, idealnych dla specjalnych potrzeb żywieniowych. Produkty 3 PAULY to ponad sześćdziesiąt różnych rodzajów pieczywa, ciast i makaronów, łatwo rozpoznawalnych dzięki pomarańczowej opasce na opakowaniu. Na tej opasce umieszczone są kolorowe symbole informujące o korzyściach produktu dla osób z alergiami i nietolerancjami pokarmowymi, dając klientom szybki dostęp do czytelnych informacji. Bezglutenowe, bezlaktozowe i ubogie w fruktozę produkty mają specjalne oznaczenia. Dla konsumentów gustujących w żywność pełnoziarnistej, marka przygotowała także bardzo szeroki wybór pieczywa i makaronów w kategoriach produktów pełnoziarnistych i bogatych w błonnik. Opaska zawiera również informacje o tym, które z 14 głównych alergenów (np. mleko, jaja, orzechy, soja etc.) zostały celowo wykluczone z procesu produkcji. Czytelne oznaczenia produktów 3 PAULY ułatwiają orientację i gwarantują beztroskie, przyjemne zakupy!
Czytaj więcej
Holle to szwajcarska marka ekologicznej żywności dla dzieci lubiana przez najmłodszych, znana i ceniona przez rodziców w całej Europie. Marka Holle może pochwalić się ponad 80-letnią tradycją produkcji żywności dla dzieci o wyjątkowo wysokiej jakości - wszystkie składniki wykorzystywane do produkcji dostarczane są przez gospodarstwa biodynamiczne lub ekologiczne. W praktyce oznacza to, że podczas uprawy roślin są stosowane tylko naturalne komposty beż żadnych środków chemicznych, zwierzęta hodowane są zgodnie z własnym tempem rozwoju bez hormonów zwierzęcych i regulatorów wzrostu, a wszystkie procesy przetwórcze gwarantują zachowanie pełnych wartości odżywczych niezbędnych małym dzieciom do prawidłowego rozwoju.
PEŁNOZIARNISTA KASZKA-MUSLI JUNIOR 100% BIO to ekologiczny, zrównoważony posiłek dla dzieci od ok. 10. miesiąca życia. W jej składzie znajdują się płatki owsiane, kukurydziane, orkiszowe oraz płatki owocowe na bazie pszenicy z dodatkiem przecieru bananowego, soku jabłkowego i z daktyli. Płatki zbożowe znajdujące się w kaszce są pełnoziarniste, dzięki czemu są ważnym źródłem witamin i składników mineralnych. Zapewniają one dziecku niezbędną siłę i poczucie sytości.
Wszystkie składniki produktu pochodzą z upraw organicznych i biodynamicznych. PEŁNOZIARNISTA KASZKA-MUSLI JUNIOR 100% BIO Holle jest certyfikowana znakiem Demeter. Nie zawiera ona cukru, za wyjątkiem tego naturalnie pochodzącego z owoców. Może być przygotowana na bazie mleka lub wody. Można ją też podać jako deserek wykorzystując jako bazę świeży przecier owocowy.
www.holle.pl
Marka: Holle
Pojemność: 250 g
Cena: 13 zł
Importer: Victualia Saluber
Czytaj więcej