Jak wynika z badania[1] przeprowadzonego na potrzeby kampanii „Warzywa i owoce – na szczęście!”, jedynie 5% Polaków ma świadomość, że każdego dnia powinno się spożywać co najmniej pięć porcji warzyw i owoców. Są one źródłem wielu witamin i minerałów, które przyczyniają się do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a w konsekwencji – do lepszego samopoczucia. W jaki sposób? Nasza dieta bezpośrednio wpływa na pracę jelit, a zgromadzonym w nich bakteriom służą tzw. prebiotyki, zawarte głównie w świeżych warzywach i owocach. Warto zatem jeść je codziennie w odpowiedniej ilości. Eksperci kampanii „Warzywa i owoce – na szczęście!” wyjaśnią, jak działanie jelit zwiększa nasze poczucie szczęścia.
Jelita są precyzyjnie unerwione i wyposażone w skomplikowane sieci neuronowe. Znajduje się w nich około 100 milionów neuronów – mniej niż w mózgu, ale więcej niż np. w rdzeniu kręgowym. Jelitowe komórki nerwowe są identyczne jak te, które budują korę mózgową, a jelitowy układ nerwowy reaguje bardzo szybko w sytuacjach stresowych, kontroluje szczelność i przepuszczalność bariery ochronnej jelit, chroniąc w ten sposób przed mikroorganizmami i alarmując w przypadku zagrożeń.
Co ważne – w jelitach powstaje 90% serotoniny, czyli „hormonu szczęścia”. Hormon ten produkowany jest przez kilka rodzajów komórek jelit: komórki odpornościowe, nerwowe i przede wszystkim enterochromatofilne (EC). By te ostatnie wytwarzały odpowiednią ilość serotoniny, potrzebują bakterii probiotycznych. Istotne jest więc, by zadbać o odpowiednią mikrobiotę jelitową i solidnie ją „nakarmić”, aby spełniała swoje ważne funkcje w organizmie.
– Według innych badań, bakterie rodzaju Lactobacillus i Bifidobacterium zwiększają aktywność jednego z neuroprzekaźników (GABA), którego niedobór pogarsza samopoczucie, a nawet może powodować depresję. Bakteriom jelitowym, czyli probiotykom, zawdzięczamy podwyższenie poziomu m.in. serotoniny i dopaminy oraz – w pewnym stopniu – prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego
– podkreśla Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska, specjalistka ds. żywienia, ekspert kampanii „Warzywa
i owoce – na szczęście!”.
Z drobnoustrojami zamieszkującymi jelita na ogół żyjemy w zgodzie. Gdy jednak równowaga ta zostanie zaburzona (np. przez niesłużącą im dietę lub szerokospektralne antybiotyki), zaczynają się nieprzyjemne problemy, do których możemy zaliczyć nie tylko bóle i wzdęcia brzucha, ale także osłabienie odporności, alergie i schorzenia skórne, a nawet uczucie zmęczenia.
– Wyobraźmy sobie, jak to jest być bakterią jelitową: żyje się w metropolii o łagodnym klimacie (37 st. C.), którą zamieszkuje ponad miliard mieszkańców tysiąca różnych gatunków w jednej kropli! Codziennie przejeżdża tędy wielu „nowych”, którzy chcieliby zostać na dłużej, jednak nie jest łatwo się tu „zaczepić”. Ponieważ miejsce jest przytulne, mieszkańcy strzegą granic przed nieprzyjaciółmi, w wolnym czasie produkując witaminy (biotynę i kwas foliowy) i rozkładając substancje odżywcze. Jest tu też grupa rzezimieszków, lecz stanowią mniejszość i raczej nie są szkodliwi. Zdarzają się również okresy głodu, które przypadają na wakacje pod namiotem i obiady z zup w proszku. Warto zadbać o ekosystem naszych jelit. Zyskamy lepszą odporność i samopoczucie oraz utrzymamy szczupłą sylwetkę – zapewnia Aleksandra Stasiewicz, lekarz internista, ekspert kampanii „Warzywa i owoce – na szczęście!”.
Produkty służące naszym bakteriom to tzw. prebiotyki, które znajdziemy głównie w świeżych warzywach i owocach. Prebiotyki w nienaruszonej formie docierają do jelita grubego, gdzie są rozkładane przez bakterie do krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, a to crème de la crème dla jelit.
– To grupa substancji, które odżywiają komórki przewodu pokarmowego, działają przeciwzapalnie
i przeciwnowotworowo. Szczególnie polecane produkty to m.in. zielony groszek, soczewica, biała fasola, karczochy, por, cebula, czosnek, cykoria i szparagi. Optymalny z punktu widzenia naszych bakterii posiłek zawiera przede wszystkim produkty roślinne. Jeśli decydujemy się na mięso, niech będzie dodatkiem,
a nie głównym punktem programu. „Dobry gospodarz” unika nadmiaru tłuszczu i słodyczy, gdyż stanowią one przynętę na gorszy sort mikrobów – zaleca Aleksandra Stasiewicz.
Pożyteczne bakterie znajdziemy też w kiszonkach. Fermentacji można poddać np. ogórki, buraki, paprykę, wszelkiego rodzaju kapusty, marchewkę, kalafiora czy jabłka.
– Warto też wspomnieć o tzw. skrobi opornej, która jest prebiotykiem i stymuluje rozwój korzystnych dla organizmu grup bakterii. To jedna z frakcji błonnika nierozpuszczalnego w wodzie, opornej na działanie enzymów trawiennych, która ulega fermentacji w jelicie grubym przez zasiedlające je szczepy korzystnych bakterii. Naturalnie skrobia oporna występuje m.in. w ziemniakach i warzywach strączkowych – mówi Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska.
Odpowiednią dietą, bogatą w różnorodne warzywa i owoce, możemy oddziaływać na właściwą pracę jelit, co pośrednio – poza zdrowiem i lepszą odpornością – wpłynie także na nasze samopoczucie. Wówczas nawet drobne występki dietetyczne nie zaburzą istotnie prawidłowego funkcjonowania organizmu.
Ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna „Warzywa i owoce – na szczęście!” sfinansowana jest ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Organizatorem kampanii jest Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych.
Więcej informacji o kampanii znajduje się na stronie internetowej oraz na profilu na Facebooku:
www.warzywaiowocenaszczescie.pl, www.facebook.com/warzywaiowocenaszczescie
Kontakt dla dziennikarzy:
Dominika Malik-Przybylska, ITBC Communication
e-mail: dominika_malik@itbc.pl
tel.: 22 250 49 19
[1] Badanie zrealizowane przez agencję badawczą Danae w marcu 2017 r., metodą wywiadu bezpośredniego wspomaganego komputerowo, na próbie N=1045, wśród Polaków w wieku powyżej 15. roku życia
Czytaj więcej
Tradycyjne potrawy świąteczne z oryginalnym dodatkiem - PRZEPISY na świąteczne potrawy ze zbożem ekspandowanym
Święta kojarzą nam się z ciepłem, bliskością i aromatycznymi zapachami wigilijnych przysmaków. Jeśli szukacie oryginalnego dodatku do tradycyjnych, świątecznych potraw, postawcie na zboża ekspandowane. Będziecie pozytywnie zaskoczeni tym, jak wzbogacą smak dań!
Święta od kuchni
Tradycja polska głosi, że na wigilijnym stole powinno się znaleźć 12 potraw. Najbardziej znanym daniem jest oczywiście pieczony karp i barszcz z uszkami albo zupa grzybowa. Popularne są także pierogi z kapustą i grzybami lub gołąbki z farszem z kaszy gryczanej. Boże Narodzenie nie może się też obejść bez makowca i pierniczków. Jak zaskoczyć rodzinę bez rezygnowania z tradycyjnych przysmaków..? Wystarczy delikatnie je urozmaicić!
- Święta Bożego Narodzenia to kulinarna uczta, która daje miłośnikom gotowania duże pole do popisu, ale część z nich boi się eksperymentować z tradycyjnymi przepisami. Sęk w tym, żeby bez odchodzenia od znanych smaków, zaproponować coś oryginalnego. Zboża ekspandowane to dodatek, który będzie nowym akcentem, a jednocześnie doda oryginalności staropolskim, świątecznym daniom. – mówi Katarzyna Augustyniak, Brand manager marki Soligrano.
PRZEPISY na świąteczne dania z oryginalnym dodatkiem
BEZGLUTENOWY MAKOWIEC Z QUINOĄ (komosą ryżową)
SKŁADNIKI:
• 200g quinoi ekspandowanej SOLIGRANO
• 1 puszka masy makowej
• 80g miodu wielokwiatowego
• 1 tabliczka czekolady deserowej
• 20g płatków migdałów
• 20g kandyzowanej skórki pomarańczy
• 3 jajka (białka)
PRZYGOTOWANIE:
1. Rozpuścić masło, dodać do niego miód, a następnie ekspandowaną quinoę – mieszać do połączenia wszystkich składników.
2. Formę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia i rozprowadzić masę z ekspandowaną quinoą po jej spodzie.
3. Połączyć masę makową z białkami jajek, mieszać do połączenia składników, a następnie ułożyć powstałą masę na quinoi i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni. Piec 60 minut.
4. Po wystygnięciu i wychłodzeniu pokroić makowiec na porcje, udekorować rozpuszczoną czekoladą, płatkami z migdałów i kandyzowaną skórką z pomarańczy
KARP W GRYCZANEJ PANIERCE Z SOSEM PIERNIKOWYM
SKŁADNIKI:
• 100g gryki ekspandowanej SOLIGRANO
• 4 dzwonki karpia
• 300ml czerwonego wina
• 50g cukru
• 50ml octu winnego
• 100g pierników bez polewy
• 150ml oleju rzepakowego
• 1 cytryna
• 500g ziemniaków
• 75g soli
• 50g masła
PRZYGOTOWANIE:
1. Wyczyścić dzwonek z karpia z łusek, wypłukać pod bieżącą zimną wodą, a następnie osuszyć ręcznikiem papierowym.
2. Przyprawić solą i obtoczyć w zmielonej ekspandowanej gryce.
3. Karpia smażyć na rozgrzanej patelni przy użyciu oleju rzepakowego ok. 5 min. z każdej strony.
4. Sos piernikowy: cukier i ocet podgrzać w garnku do momentu aż cukier się skarmelizuje, wlać wino do powstałego karmelu i gotować przez 15 min.
5. Pierniki rozdrobnić nożem lub przy użyciu tarki i wsypać do sosu w celu nadania smaku oraz zagęszczenia sosu.
6. Ziemniaki obrać i gotować w osolonej wodzie, po ugotowaniu odcedzić z nadmiaru wody, a następnie dodać masło i ubić ziemniaki na jednolitą masę.
7. Przy użyciu dwóch łyżek formować puree i obsmażyć je na maśle aż do uzyskania złotego koloru.
GRYCZANE GOŁĄBKI W SOSIE BOROWIKOWYM
SKŁADNIKI:
• 200g kaszy gryczanej niepalonej SOLIGRANO
• 1 kapusta włoska
• 100g borowików
• 200ml śmietanki 30%
• 1 cebula
• 4 ząbki czosnku
• 2 jajka
• 1 pęczek natki pietruszki
• 1 łyżka masła
• 0,5 litra wody
PRZYGOTOWANIE:
1. Kaszę ugotować w osolonej wodzie, następnie odcedzić.
2. Kapustę sparzyć we wrzątku i zdjąć pojedynczo liście.
3. Kaszę doprawić solą i pieprzem, dodać posiekaną natkę pietruszki oraz jajka, całość wymieszać.
4. Porcje gotowej masy nakładać na liście kapusty, zwinąć kapustę farszem do środka.
5. Borowiki, cebulę i czosnek pokroić w kostkę i przesmażyć na rozgrzanym maśle. Następnie dodać wodę i śmietankę, doprowadzić do wrzenia i przyprawić do smaku. Do tak przygotowanego sosu włożyć zawinięte gołąbki i gotować na wolnym ogniu przez około 30 min.
Produkty Soligrano można kupić w sieciach handlowych na terenie całego kraju.
*****
O firmie SOLIGRANO
Soligrano to polska marka, podmiot powiązany z OrganikAgro – największym i najnowocześniejszym producentem zbóż ekspandowanych w Polsce. Misją firmy jest propagowanie zdrowego stylu życia i pomysłowego gotowania zgodne z ideą zbilansowanej diety to nasze wartości. Soligrano oferuje zboża w nowoczesnej odsłonie – lekkie, pyszne, wartościowe. Idealne jako oryginalny dodatek do śniadań, posiłków obiadowych, wypieków, deserów i przekąsek.
Firma posiada szereg certyfikatów potwierdzających jakość produktów, m.in.: Certyfikat ekologiczny, wydany przez Bioekspert Sp. z.o.o. (Jednostka Certyfikująca w rolnictwie ekologicznym); Licencję na produkty bezglutenowe wydaną Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej; Certyfikat IFS Food wydany przez TUW NORD Polska Sp. z.o.o; ISO 22000:2006 - certyfikat dla zakładu produkcyjnego produktów marki Soligrano wydany przez TUW NORD Polska Sp. z.o.o; Certyfikat Global Standard for Food Safety wydany przez TUW NORD Polska Sp. z.o.o.
Więcej informacji: www.soligrano.pl, www.soligranobio.pl/
BIURO PRASOWE
Łucja Cymkiewicz, l.cymkiewicz@comunicativo.pl;
Czytaj więcej
O mleku i produktach nabiałowych krążą różne legendy. Jedni twierdzą, że mleko UHT jest niezdrowe – lepiej pić mleko surowe, takie „prosto od krowy”. Inni uważają, że mleko chude zawiera mniej wapnia w porównaniu do mleka tłustego. Te informacje można śmiało między bajki włożyć. Twórcy kampanii „Bądź świadomy – kupuj polskie” obalają kolejne mleczne mity. Tym razem w celu rozwiązania mlecznych zagadek, rodzice Mlekosławni (bohaterowie kampanii) zabrali swoje dzieci do dietetyka.
Oto co się dowiedzieli!
MIT nr 1 – Mleko chude zawiera mniej wapnia w porównaniu do mleka tłustego.
Nie jest to prawdą. Różnica w zawartości wapnia w mleku chudym, a w mleku tłustym jest tak śladowa, że właściwie nie odgrywa ona żadnej roli. Faktem natomiast jest, że mleko tłuste zawiera więcej witamin A, D, E i K, które są rozpuszczalne w tłuszczach. Ma za to podobną zawartość witamin z grupy B (rozpuszczalnych w wodzie).
MIT nr 2 – Mleko UHT jest niezdrowe. Lepiej sięgać po mleko świeże!
To również powszechnie krążąca i mylna opinia nt. mleka UHT. Jest ono tak samo bezpieczne jak mleko świeże. Po prostu powstaje w zupełnie inny sposób. Poddawane jest bowiem innemu procesowi termicznemu – mleko jest błyskawicznie ogrzewane do temperatury ponad 100 stopni Celsjusza, po czym równie szybko zostaje schłodzone. Dzięki temu zniszczeniu ulegają żywe komórki drobnoustrojów oraz ich formy przetrwalne, przez co mleko zyskuje dłuższy termin przydatności do spożycia. W tym przypadku natomiast faktem jest, że proces ten powoduje nieznaczne obniżenie zawartości witamin, choć straty te są bardzo niewielkie. Część witamin np. witamina A, D, B2 praktycznie pozostają bez zmian. To zachowanie większości wartości odżywczej mleka UHT zawdzięczamy temu, że mleko jest podgrzewane jedynie przez bardzo krótki czas – czas wystarczający do zniszczenia niepożądanych mikroorganizmów, ale niewystarczający do zniszczenia większości składników odżywczych. Pasteryzacja powoduje także zmianę struktury białek serwatkowych, ponieważ białka te są termolabilne – zmieniają strukturę pod wpływem wysokiej temperatury. To dobra wiadomość dla osób z alergią na białka serwatkowe. Mleko poddane zwykłemu podgrzaniu lub procesowi pasteryzacji jest dla tych osób bardziej bezpieczniejsze niż jego forma surowa.
Jest jeszcze jedna dobra wiadomość! Ogrzewanie mleka UHT nie wpływa na obniżanie wartości biologicznej białka mleka, a nawet czyni je znacznie łatwiej przyswajalnym przez organizm człowieka. Dzieje się tak dzięki temu, że poprzez zmiany strukturalne cząsteczek mleka pod wpływem temperatury ułatwiony zostaje dostęp do nich enzymów trawiennych.
MIT nr 3 – Powinniśmy unikać mleka i produktów mlecznych, jeżeli chcemy schudnąć.
Zdecydowanie nie! Wręcz przeciwnie, obserwacje osób na diecie odchudzającej, spożywających normalnie mleko i wyroby mleczne oraz tych, którzy je wyeliminowali, wskazują, że Ci drudzy osiągnęli gorsze wyniki tracąc mniej kilogramów. Zasługę przypisuje się wapniu oraz witaminie D. Dodatkowo białka zawarte w mleku i produktach mlecznych pozwalają zapobiegać utracie masy mięśniowej. Jednakże prawdą jest, że ser czy słodka śmietana są produktami dość kalorycznymi. Należy zatem kierować się zasadą, że w nadmiarze wszystko szkodzi i warto takie produkty spożywać w rozsądnych ilościach.
MIT nr 4 – Mleko prosto od krowy jest zdrowsze, gdyż nie zostało poddane żadnym obróbkom wpływającym na jego skład.
To kolejny powszechny mit. Nie należy spożywać mleka prosto od krowy, gdyż w procesie dojenia mogły dostać się do niego bakterie oraz wirusy. Poza tym, nawet jeżeli proces dojenia nie spowodował zakażenia mleka – nie mamy pewności czy nadawało się ono do spożycia. Mleko „sklepowe” jest natomiast mlekiem przebadanym i poddanym odpowiednim procesom, które zapewniają jego bezpieczne spożycie.
MIT nr 5 – Większość ludzi żyjących na świecie ma alergię na mleko krowie bądź nietolerancję laktozy.
Owszem, problem alergii na mleko krowie istnieje, ale statystycznie dotyczy jedynie 2 – 7,5% dzieci. Co więcej, z alergii na mleko zazwyczaj się wyrasta, dlatego odsetek osób dorosłych z alergią jest już dużo mniejszy.
Nieraz słyszymy też, że nietolerancja laktozy (cukru mlecznego) może dotyczyć nawet 60-70% populacji. To prawda, ale tylko wtedy jeśli będziemy rozpatrywać populację światową ogółem. Dzieje się tak, ponieważ największy odsetek osób z nietolerancją laktozy występuje w populacji azjatyckiej i afrykańskiej. Wśród Europejczyków jest już znacznie mniejszy. Co więcej, łagodna nietolerancja laktozy nie oznacza konieczności rezygnacji ze wszystkich produktów mlecznych. W tym przypadku najmniej korzystne będzie spożywanie mleka surowego, gdzie mleko poddane fermentacji mlekowej (np. jogurt) jest już często lepiej tolerowane.
Doszliśmy tym samym do punktu piątego. Niestety, mitów w powszechnej opinii jest znacznie więcej. Należy być zawsze odpowiednio poinformowanym i kierować się przy wyborze tylko rzetelnymi danymi, aby kupować świadomie. Warto przy tym wiedzieć, że wybór polskich produktów jest gwarancją jakości i bezpieczeństwa polskich producentów, dlatego warto wybierać świadomie.
PS. Macie jakieś pytania? Nie krępujcie się – Mlekosławni czekają! Możecie je zadać poprzez stronę kampanii www.mlekoslawni.pl lub fanpage www.facebook.pl/MlekoslawniPL. Pamiętajcie również, że gorąco rekomendujemy spożycie polskiego mleka i wyrobów mlecznych.
Organizatorem kampanii „Bądź świadomy kupuj polskie” jest Polska Izba Mleka.
Kampania sfinansowana z Funduszu Promocji Mleka.
Czytaj więcej
Odporność to słowo wytrych. Tak często stosowane do opisywania różnych zjawisk, że w końcu nie bardzo wiadomo czym ona tak naprawdę jest. Bo czy odporność jest jak ciepła kurtka, która chroni nas przed zakażeniami? Nie. To raczej nasze wewnętrzne Ministerstwo Obrony przed Chorobami, które musi dysponować wojskami specjalnymi, zwiadowcami, szpiegami i ciężką artylerią. Trzeba o nią ciągle dbać, dozbrajać i szkolić!
Odporność wrodzona
Nasz organizm ma dwie podstawowe strategie obronne. Pierwsza to odporność wrodzona, druga – nabyta. Ta wrodzona jest podstawą naszej linii defensywnej.
Odporność wrodzona jest uniwersalnym mechanizmem obrony organizmu przed infekcją. Gdy w naszym organizmie pojawiają się jakieś zagrożenia (patogeny) natychmiast natrafiają na odpowiedź nieswoistą. Nazwa trochę oddaje sposób działania tej odpowiedzi. Nie jest ona dostosowana do konkretnego sposobu zamachu na nasze zdrowie, to takie zasieki, pola minowem, fosy, kontrole i straż graniczna. Działa w oparciu o istnienie określonej liczby receptorów (PRR – pattern recognition receptors) rozpoznających stałe struktury drobnoustrojów (PAMP – pathogen associated molecular patterns).
Dzięki receptorom biorącym udział w odpowiedzi nieswoistej nasz organizm jest w stanie rozróżnić antygeny obce od własnych. Jednym z przedstawicieli PRR są receptory TLR (Toll-podobne), które odgrywają główną rolę w rozpoznaniu zagrożenia i inicjacji odpowiedzi immunologicznej.
Paskudny Patogen atakuje
W praktyce wygląda to prosto. Wyobraźmy sobie przedstawiciela sił zła, którego nazwiemy Paskudny Patogen. Razem z całą armią jemu podobny patogenów atakuje nasz organizm. Najpierw cała chorda barbarzyńców zderza się z pierwszą barierą wrodzoną: skórą, błoną śluzową (np. w nosie, gardle czy narządach płciowych) i substancjami przez nie wydzielanymi. Mogą one mieć właśnie działanie bakteriobójcze lub bakteriostatyczne, czyli powstrzymujące rozwój patogenów, gdyby chciały się zadomowić na przykład w naszym gardle lub nosie. Warto zapamiętać te dwa różne pojęcia (bakteriobójcze lub bakteriostatyczne), przydadzą nam się, do zrozumienia jak działają choćby leki, które dostajemy. Nie wszystkie bowiem zabijają bakterie, niektóre tylko zatrzymują ich rozwój.
Wróćmy do naszej batalii i Paskudnego Patogenu, który wściekle atakuje i szuka luki w systemie. Nie tak łatwo ją znaleźć, bo na straży stoi także pH skóry i żołądka czy naturalna flora bakteryjna i wszystkie substancje przez nią wytwarzane. Paskudny Patogen nie ma więc łatwego życia. W naszej historii mamy do czynienia z wyjątkowo zdeterminowaną i przebiegłą bestią, która jednak jakoś przebija się przez bariery i pułapki.
Parada samochwał
Nasz agresor „nadzieje się” na kolejną linię obronną ustawioną jeszcze przez odporność wrodzoną: komórki układu immunologicznego. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na wspomniane receptory TLR; to tacy szpiedzy lub zwiadowcy naszego Ministerstwa Obrony przed Chorobami. W odpowiednim momencie uruchamiają działanie, na przykład, komórek fagocytujących. Te z kolei to straszne żarłoki (makrofagi, granulocyty obojętnochłonne, komórki dendrytyczne lub monocyty), które pochłaniają obce substancje i komórki.
Rola makrofagów jest arcyciekawa. Nie ograniczają się bowiem one tylko do pochłonięcia patogenu, ale chwalą się tym co zrobiły. Jest to chęć zwrócenia na siebie uwagi: patrzcie jakie jesteśmy mocarne, a na dowód swojej siły możemy się nawet ubrać we fragmenciki tych patogenów. Hmmm… nie jest to jednak takie całkiem zwykłe chwalenie się. Makrofagi w ten sposób mogą zaktywować inne komórki układu odpornościowego.
Pobudzenie receptorów TLR stanowi więc sygnał aktywujący mechanizmy odporności immunologicznej nieswoistej. Powoduje wzmożoną syntezę czynników przeciwbakteryjnych i cytokin prozapalnych.
Przekuć porażkę w zwycięstwo
Niestety dla nas okazuje się, że Paskudny Patogen jest zbyt potężny i wraz z resztą najeźdźców przebija się dalej i głębiej, męcząc nasz organizm i zmuszając do długotrwałej batalii. Załóżmy, że scenariusz nie jest mroczny i nasz organizm odnosi zwycięstwo. W Ministerstwie nie ma jednak wiwatów radości: rozpoczyna się żmudna praca nad analizą przyczyn porażki w pierwszej fazie i poprawianie zabezpieczeń. Wywiad i kontrwywiad już wiedzą co zawiniło i kim jest agresor. Starają się zabezpieczyć nas przed ponownym atakiem, do którego w końcu dochodzi. Znów Paskudny Patogen dokonuje inwazji na nasz organizm. Znów trwa walka na rubieżach systemu odpornościowego. Znów odpowiedź nieswoista zastawia pułapki, wysyła do walki wojska. I…
Odporność nabyta
W niektórych przypadkach odpowiedź nieswoista jest niewystarczająca do zwalczenia zakażenia. Niezbędna jest aktywacja odpowiedzi bardziej zaawansowanej, czyli swoistej. W niej także biorą udział nasze jednostki specjalne czyli receptory TLR, które wysyłają sygnał o najeźdźcy. Dlaczego jest to odpowiedź swoista? Dlatego, że charakteryzuje się ona swoistą pamięcią wytworzoną podczas poprzedniego ataku patogenu. Pamiętacie, że w pierwszej linii stały na przykład makrofagi? W odpowiedzi swoistej biorą udział limfocyty (B i T). One, podobnie do makrofagów mogą prezentować na sobie fragmenty patogenu – jego znaki rozpoznawcze, czyli antygeny.
Na lekcjach biologii najczęściej była mowa o limfocytach, które biorą właśnie udział w odpowiedzi swoistej, są wyspecjalizowane do walki z konkretnym zagrożeniem. W ten sposób reakcja naszego organizmu może być bardziej precyzyjna, bo jest ona odpowiednio przygotowana do ataku, konkretnego patogenu. Antygeny mogą być także prezentowane przez limfocyty ale i fibroblasty (tworzą naszą skórę, błony, ścięgna, stawy) czy erytrocyty (dzięki nim organizm rozpoznaje krwinki grupy A i B).
Mamy jeńca!
Jednak najbardziej profesjonalnymi, wyspecjalizowanymi w prezentacji antygenów są komórki dendrytyczne. Wyobraźmy sobie, że spotyka ona nasz Paskudny Patogen i wciąga go do swojego środka. Mamy jeńca! Wewnątrz komórki dendrytycznej odbywa się teraz przesłuchanie złoczyńcy. Twardy jest, więc do złamania jego oporu potrzebne są specjalne narzędzia: fagosom i lizosom. Pierwszy to pęcherzyk, który otacza patogen, drugi to pęcherzyk, który zawiera żrące substancje. Gdy fagosom z Paskudnym Patogenem w środku połączy się z lizosomem zaczyna się rzecz niesłychana. Najeźdźca w trakcie tego „przesłuchania” wyśpiewa o sobie wszystko. Dokładniej: zostanie podzielony na mniejsze cząsteczki (peptydy). Paskudny Patogen przestaje istnieć, ale daje początek kolejnej niezwykłej historii.
W komórce dendrytycznej peptydy z Paskudnego Patogenu są przyłączane do białka zgodności tkankowejMHC II. Takie białko z fragmentem patogenu wędruje następnie na zewnątrz i przyczepiane jest do błony komórkowej komórki dendrytycznej. Teraz ta właśnie komórka pędzi z wynikami przesłuchania do specjalnych koszar, gdzie szkolona jest nasza armia limfocytów – do węzłów chłonnych.
Szkolenie limfocytów
Limfocyty powstają bowiem w dwóch miejscach: grasicy i szpiku kostnym. W grasicy wytwarzane są limfocyty T, które na przykład zabijają komórki stanowiące zagrożenie dla naszego organizmu. W szpiku wytwarzane są limfocyty B odpowiedzialne za rozpoznanie antygenu i wytwarzanie przeciwciał, czy powstawanie pamięci immunologicznej. Zarówno T jak i B dojrzewają w węzłach chłonnych, gdzie spotykają się z komórkami dendrytycznymi.
Niezaprawione jeszcze w bojach limfocyty właśnie w węzłach chłonnych są „szkolone”. Prezentowany jest im wróg (peptydy przyczepione do komórek dendrytycznych). Nazwa miejsca, gdzie to wszystko się dzieje nie pochodzi od supełka, ale od węzła komunikacyjnego, bo to takie zaawansowane stacje przekaźnikowe limfy roznoszącej limfocyty po całym organizmie. To dlatego lekarz dotyka naszej szyi, pach, czy sprawdza pachwiny, gdzie zlokalizowane są węzły. Powiększają się one, gdy organizm walczy z chorobą. Komórki dendrytyczne podnoszą więc alarm w węzłach chłonnych, przekazują limfocytom informacje o wrogu, by organizm mógł odpowiedzieć na atak Paskudnego Patogenu.
Odżywiaj swoją armię
Z tej bitwy wyłania się więc obraz skomplikowanego systemu odporności wrodzonej i nabytej, różnych sposobów radzenia sobie z zagrożeniem. Te systemy muszą ze sobą współpracować, muszą być odpowiednio zasilane i odżywiane białkami, minerałami, witaminami, kwasami tłuszczowymi. Czasem i im należy pomóc dostarczając substancji wspomagających tę ciężką walkę. W kolejnych artykułach postaramy się wyjaśnić rolę różnych składników w działaniu tej złożonej machiny wojennej. Wspomniana na początku kurtka to tylko pierwsza warstwa obronna, jeśli nie zadbamy o to co dzieje się w naszym wnętrzu, nie będziemy mogli toczyć zwycięskich walk z Paskudnymi Patogenami!
Źródła treści
Rola receptorów toll-podobnych (TLR) w odporności wrodzonej i nabytej oraz ich funkcja w regulacji odpowiedzi immunologicznej. Monika Majewska, Marian Szczepanik. Postępy Higieny i Medycyny Doświadczalnej. 2006
Decoding the patterns of self and nonself by innate immune system. Medzhitov R., Janeway C.A.Jr.: Science. 2002.
Histologia. Kazimierz Ostrowski, Wojciech Bem. Wydawnictwo Lekarskie PZWL. 1995.
Komórki dendrytyczne – rozwój i funkcja (Część I). Iwona Hus. Acta Dermatologica Polonica. 2000.
Artukuł pochodzi z //solgar.pl/wiedza/profilaktyka-i-leczenie/odpornosc-organizmu-relacja-wewnetrznej-batalii-o-zdrowie
Czytaj więcej
Odpowiedni sposób żywienia może zmniejszać skutki i częstość występowania wielu chorób przewlekłych, m.in. nadciśnienia, cukrzycy czy otyłości, uznanej za chorobę cywilizacyjną XXI wieku. Wpływa także znacząco na ogólny stan zdrowia i samopoczucie. Żyjąc w coraz szybszym tempie, w natłoku obowiązków, prowadząc głównie siedzący tryb życia, coraz częściej zdajemy sobie sprawę z kluczowego wpływu diety na stan naszego zdrowia.
Właściwa dieta może być ważnym elementem zarówno leczenia, jak i podstawą codziennego funkcjonowania. W gąszczu rozmaitych informacji o tym, co powinno się jeść, a czego należy unikać, wśród wielu tzw. mód żywieniowych łatwo jednak o błędy i nieporozumienia. Pomocą i drogowskazem są konsultacje u wykwalifikowanego dietetyka. Specjalista wyjaśni wszelkie wątpliwości, wskaże popełniane błędy żywieniowe i pomoże je naprawić. Jego rolą jest ponadto edukacja, obalanie mitów żywieniowych i wsparcie w procesie zmiany nawyków żywieniowych na prozdrowotne. Dostępność do bezpłatnych porad w Polsce jest jednak dość ograniczona, szczególnie poza dużymi ośrodkami miejskimi, dlatego Centrum Dietetyczne Online może być doskonałym rozwiązaniem dla każdego, kto chce zatroszczyć się o siebie i podjąć rozmowę z dietetykiem.
Centrum Dietetyczne Online to społecznie ważna inicjatywa, która uczyni profesjonalne poradnictwo dietetyczne ogólnie dostępnym. Oddajemy do dyspozycji wiedzę naszych ekspertów w sposób odpowiadający współczesnym potrzebom i zachowaniom, czyli przez Internet, a zarazem pozostając w kontakcie
z drugim człowiekiem – mówi profesor Mirosław Jarosz, dyrektor IŻŻ. – Umacnia to także rolę dietetyka jako niezbędnego ogniwa zarówno w prewencji, jak i leczeniu chorób metabolicznych. Dzięki takiemu wsparciu pacjent dużo łatwiej wróci do zdrowia i na trwałe zmieni nawyki żywieniowe na prozdrowotne.
Centrum Dietetyczne Online będzie dostępne 12 godzin dziennie we wszystkie dni robocze.
Do dyspozycji pacjentów będzie 6 wykwalifikowanych dietetyków, którzy będą mogli udzielić kilkuset porad dietetycznych tygodniowo.
Instytutu Żywności i Żywienia, działający od ponad 50 lat, odpowiada m.in. za opracowywanie i publikowanie norm żywienia dla populacji polskiej oraz tabel składu i wartości odżywczej produktów. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej., bazując na działalności IŻŻ oraz czerpiąc z doświadczenia i nowoczesnych narzędzi, wypracowanych w dotychczas realizowanych programach, NCEŻ jest wiarygodnym, sprawdzonym i przede wszystkim łatwo dostępnym źródłem wiedzy dla każdego Polaka
Czytaj więcej
Oficjalna nagroda w Europejskim Programie Najwyższa Jakość - Quality International. Ogromnym zaszczytem jest, że grono ekspertów docenia wyjątkowość Green Spoon - Food & Lifestyle - naturalnych produktów, szerzenie świadomości zdrowego odżywiania i rzetelność działania.
Obok nas wyróżniono m.in. takie firmy jak DHL czy Spomlek.
Dziękujemy za zaufanie.
Czytaj więcej
Hrabia i jego kanapka
Prototypy kanapek powstały podobno w czasach, kiedy jeszcze nie znano chleba przypominającego ten dzisiejszy. Ich wynalezienie jest przypisywane rabinowi Hillelowi Starszemu żyjącemu w I w. p.n.e. Duchowny miał umieścić między dwoma kawałkami macy: paschalną jagnięcinę, jabłka, przyprawy, wino oraz orzechy. Niektórzy jednak wskazują, że potrawy podobne do kanapek spożywano już w czasach neolitu, czyli kilka tysięcy lat przed tym zanim Hillel Starszy umieścił stworzoną przez siebie mieszankę pomiędzy kawałkami macy.
Droga na stoły
Kanapkę, jaką znamy dzisiaj, wymyślił hrabia John Montagu. Co ciekawe, jej angielska nazwa wywodzi się od położonego na południowym-wschodzie Wielkiej Brytanii angielskiego miasteczka, w którym mieszkał ów hrabia Sandwich. Z kolei polskie słowo „kanapka” ma pochodzić od francuskiego „canapé”, które oznacza zarówno kanapę, jak i kanapkę. Podobno Francuzi nazwali ją tak jak mebel, ponieważ gdy układano na bułce plastry szynki, to skojarzyły się im z poduszkami leżącymi na sofie. Kanapki stały się szczególnie popularne po wynalezieniu chleba krojonego, który zaczęto sprzedawać w piekarniach na przełomie XIX i XX wieku. Dziś trudno sobie wyobrazić dzień bez kanapki. To uniwersalny przysmak, który daje wiele możliwości „aranżacji” i co ważne, można go szybko zrobić i zabrać ze sobą w dowolne miejsce.
Serce kanapki:chleb
Dzisiejsza kanapka odzwierciedla styl życia i potrzeby współczesnego konsumenta, a jej podstawą jest odpowiednie pieczywo. Różnorodność chlebów dostępnych na rynku spowodowała, że nie zawsze wybór określonego gatunku pieczywa jest prosty. Jednym z istotnych kryteriów, którymi dobrze kierować się przy jego wyborze, może być rodzaj mąki z której został zrobiony, dodatek produktów funkcjonalnych wpływających na walory odżywcze i smakowe czy krótka, przejrzysta etykieta.
Chleb 3 PraKłosy
Przykładem pieczywa łączącego nietuzinowy smak z wartościami odżywczymi, jest obecny na rynku chleb 3 PraKłosy, zawierający między innymi pszenicę orkisz, samopszę oraz nasiona szałwii hiszpańskiej (Salvia hispanica). Zarówno orkisz, jak i samopsza to stare odmiany pszenicy. Nasiona chia są gatunkiem szałwii hiszpańskiej. Warto dodawać je do swojego dziennego jadłospisu ze względu na obecność nienasyconych kwasów tłuszczowych z grupy omega-3. Co ważne, chleb 3 PraKłosy to produkt Clean Label. Oznacza to, że nie zawiera polepszaczy, wzmacniaczy smaku oraz „słynnych” E dodatków. To pyszne pieczywo mieszane o pełnym aromacie i dużej porowatości będące doskonałym źródłem białka i błonnika.
Wartość odżywcza 100 g pieczywa 3 PraKłosy: wartość energetyczna 1136 kJ/ 269 kcal, tłuszcz 3,0 g w tym kwasy tłuszczowe nasycone 0,6 g, węglowodany 46 g w tym cukry 1,3 g, błonnik 4,9 g, białko 12 g, sól 1,7 g.
Pytaj o chleb 3 PraKłosy w dobrych piekarniach!
Autor:
Aneta Banaszak pasjonatka zdrowego żywienia, hobbystycznie tropiąca ciekawostki związana z historią jedzenia.
Czytaj więcej
Jesteśmy przekonani, że dla miłośników kuchni włoskiej suszone pomidory to jeden z ważniejszych składników domowej spiżarni. Znajdują one codzienne zastosowanie w różnych przepisach, będąc nieodłączną częścią aromatycznych kanapek, makaronów i zapiekanek. Jest tylko jedna rzecz lepsza niż suszone pomidory – suszone pomidory z żurawiną, niezastąpione do sałatek i mięs.
Słodki smak żurawiny doskonale współgra z intensywnym aromatem suszonych pomidorów i sprawia, że ten duet należy do naprawdę wyjątkowych. Sałatki z dodatkiem tych dwóch składników zyskują smak, który nadaje im autentycznego włoskiego charakteru. Suszone pomidory z żurawiną to doskonały dodatek również do wszelkiego rodzaju mięs, a w szczególności drobiu. Żurawina to naturalne źródło witaminy C, która chroni nasze organizmy przed przeziębieniem w czasie jesiennych i zimowych miesięcy, dlatego warto dodawać ją także do prostych, codziennych dań. Polecamy ja tym bardziej, że jej wyjątkowy słodki smak wspaniale wzbogaca aromat wielu potraw, nadając im o wiele bardziej wyszukany charakter i szczyptę intensywnego koloru, wzmagającego apetyt już w trakcie przygotowań. Tej jesieni zagraj w czerwone i wypróbuj w swojej kuchni niezwykły duet suszonych pomidorów i żurawin. Przekonaj się, jak wiele aromatu wniesie do Twoich ulubionych dań. Sałatki, zapiekanki, pieczenie, a nawet makarony i pizza, czekają tylko na odkrycie tej wybuchowej fuzji smaków.
//www.wole-ole.pl
Czytaj więcej
Co roku, w okresie przedświątecznym, stajemy przed dylematem związanym z wyborem prezentu dla najbliższych. Marka Czas na Herbatę specjalnie na tę okazję przygotowała wyjątkowe propozycje, które uczynią nasze podarunki unikalnym.
Klimat świąt zamknięty w herbacie
Wręczanie świątecznych upominków jest czynnością sprawiającą radość obu stronom. Czasami jednak wybór podarunku bywa kłopotliwy, gdyż nie do końca znamy gusta obdarowywanej osoby. Idealnym rozwiązaniem będą wysokogatunkowe kompozycje herbaciane oraz świąteczne zestawy prezentowe od marki Czas na Herbatę.
Na szczególną uwagę zasługuje propozycja o nazwie „Wigilijna”, stanowiąca połączenie czarnej herbaty z goździkami, pomarańczą, żurawiną oraz drzewem sandałowym. Stworzona specjalnie na tę okazję będzie przywoływać zapach, a także smak Bożego Narodzenia. Co więcej, możemy ją wręczyć w specjalnym, świątecznym opakowaniu w kolorze zielonym bądź białym. Równie atrakcyjną propozycją są gotowe zestawy prezentowe. Znajdziemy w nich różnorodne kompozycje herbaciane, w towarzystwie kaw, gorących czekolad, słodyczy z belgijską czekoladą, miodów, owocowych konfitur, a także akcesoriów. Wybrany przez nas zestaw zostanie starannie i gustownie zapakowany, a jego zawartość z pewnością ucieszy nie tylko miłośników herbaty.
Po więcej świątecznych produktów marki Czas na Herbatę, zapraszamy do sklepów stacjonarnych Czas na Herbatę, a także online na www.czasnaherbate.net.
Kompozycja „Wigilijna” marki Czas na Herbatę w kartoniku ozdobnym
Cena: 19,00/70 g
Progressive to firma, która istnieje na rynku od 1997 r. i jest właścicielem marki CZAS NA HERBATĘ. Od początku swojej działalności specjalizuje się w imporcie, produkcji oraz sprzedaży herbat wysokogatunkowych, a także akcesoriów do jej parzenia i przechowywania. W ofercie znajdują się herbaty czarne, zielone, białe, czerwone, kwitnące, autorskie oraz kompozycje owocowe. W ofercie znajdują się najwyższej jakości herbaty, a także kawy z wszystkich zakątków świata oraz zioła. Sprzedaż prowadzona jest za pośrednictwem sieci sklepów stacjonarnych w całej Polsce (31 sklepów firmowych, 24 sklepy franczyzowe i 63 punkty partnerskie) oraz sklepu internetowego www.czasnaherbate.net.
Czytaj więcej
Jednym z dominujących trendów żywieniowych jest health&nutrition, czyli skupienie na prozdrowotnych właściwościach jedzenia i zbilansowanej diecie. Ten trend nie ominął także dań gotowych, których producenci starają się trafić w gust osób świadomych i oczekujących wysokiej jakości. Dzięki innowacyjnym technologiom na sklepowych półkach znajdziemy danie gotowe takie jak PROporcja, które mają „czystą etykietę”, zdrowy i zbilansowany skład, a przy tym nie muszą być przechowywane w lodówce.
Zdrowa i zbilansowana dieta to podstawa prawidłowego funkcjonowania organizmu. Robiąc zakupy sprawdzamy skład produktów spożywczych i wybieramy te z tzw. „czystą etykietą”, czyli o przejrzystym składzie, bez konserwantów i niepożądanych składników. Ale kupowanie produktów o zdrowym i naturalnym składzie nie wystarczy. Prawidłowa dieta powinna zawierać odpowiednie proporcje wszystkich makro- i mikroskładników odżywczych, a także mieć odpowiednią dla naszego organizmu ilość kalorii.
Przy dzisiejszym tempie życia nie zawsze mamy czas na prawidłowe komponowanie posiłków, więc szukamy produktów są szybkie w przygotowaniu i smaczne, a dodatkowo mają cechy prozdrowotne np. są wzbogacone o witaminy, minerały, dobre tłuszcze, mają obniżoną ilość cukrów i tłuszczy, czy zwiększoną ilość białka. Dlatego coraz większą popularnością cieszą się tzw. diety pudełkowe, ale w ich przypadku nie do końca mamy pewność co tak naprawdę zawierają nasze posiłki. Przy tym cateringi dietetyczne są dość kosztowne. Inną opcją są dania gotowe dostępne w większości sklepów, ale większość z nich, albo zawiera konserwanty i sztuczne dodatki, albo ma krótką datę przydatności do spożycia. Wyjątkiem jest tu PROporcja, czyli dania gotowe z „czystą etykietą”, które dzięki zastosowanej innowacyjnej technologii produkcji mogą być przechowywane w temperaturze pokojowej przed prawie rok. Tego typu posiłki to świetne rozwiązaniu dla osób, które chcą odżywiać się prawidłowo, szukają wysokiej jakości oraz szybkich i smacznych rozwiązań.
PROporcja to pełnowartościowy posiłek, szybki i łatwy w przygotowaniu, dostępny w 6 odsłonach:
Kurczak w sosie musztardowym z kaszą jęczmienną i marchewką, PROporcja, 9,99 zł/300g
Kurczak w sosie śródziemnomorskim z kaszą bulgur i warzywami, PROporcja, 9,99 zł/300g
Kurczak w sosie myśliwskim z kaszą bulgur i warzywami, PROporcja, 9,99 zł/300g
Kurczak w sosie pieczarkowym z ryżem i marchewką, PROporcja, 9,99 zł/300g
Kurczak w sosie curry z ryżem i warzywami, PROporcja, 9,99 zł/300g
Kurczak w sosie słodko-kwaśnym z ryżem, PROporcja, 9,99 zł/300g
Produkty marki PROporcja są dostępne w sklepach Rossmann oraz wybranych punktach Carrefour i Stokrotka na terenie całego kraju.
www.proporcja.pl
Właścicielem marki jest firma JOYFOOD K. Lewandowski sp. j., która od 2014 r. dostarcza wysokiej jakości produkty z kategorii żywności funkcjonalnej w konkurencyjnych cenach. Klientom oferuje także merytoryczne wsparcie dla produktów specjalistycznych oraz materiały edukacyjne.
Portfolio firmy to 3 innowacyjne marki:
PROporcja – dietetyczne dania gotowe ułatwiające kontrolę kalorii w diecie
Zdrowe Pola – 100% polskie i naturalne superfoods oraz pasty warzywne
SmartFood - wysokiej jakości żywność funkcjonalna z kategorii produktów niskokalorycznych
Czytaj więcej
Czy wiesz na co zwracać uwagę wybierając produkty mleczne? Czy lepsze jest mleko zawierające 0,5 proc., 2 proc. czy 3,2 proc. tłuszczu? Czy sięgając po wyroby nabiałowe czytasz, co jest napisane na etykietach oraz sprawdzasz kraj pochodzenia? Jeśli chociaż na jedno z powyższych pytań odpowiedziałeś „NIE” organizatorzy kampanii „Bądź świadomy – kupuj polskie” pomogą Ci zrobić… świadome zakupy!
W ramach kampanii, której organizatorem jest Polska Izba Mleka, powstał Poradnik Zakupowy wyrobów mlecznych, dzięki któremu od dziś Twoje zakupy będą przebiegały sprawniej a produkty, które znajdą się w koszyku będą świadomym – a nie przypadkowym wyborem.
Poradnik Zakupowy został podzielony na trzy części:
Przemyśl zanim kupisz
Wybieraj rozsądnie
Przechowuj mądrze
Dzięki temu dowiesz się, jakie aspekty (ekonomiczne, zdrowotne, smakowe) wziąć pod uwagę planując zakupy i na co zwracać uwagę sięgając po wybrane produkty mleczne już w sklepie. Ponadto uzyskasz fachowe informacje o prawidłowym sposobie przechowywania przetworów mlecznych, by w pełni korzystać z ich walorów smakowych.
Z badań „Eksploracja postaw związanych ze zdrowym odżywianiem w kontekście czytania etykiet” przeprowadzonych na zlecenie Instytutu Żywności i Żywienia wynika, że konsumenci, choć deklarują, że informacja o składzie produktu jest dla nich ważna, zazwyczaj nie potrafią odpowiednio interpretować informacji zawartych na etykietach. Większość osób po prostu pomija tabelę wartości odżywczych na opakowaniu. Tylko ok. 30 proc. Polaków sprawdza datę przydatności do spożycia danego produktu![1] Właśnie dlatego organizatorzy kampanii „Bądź świadomy – kupuj polskie” chcą zwiększyć świadomość konsumentów na temat wyrobów mlecznych i pomóc im wybierać najlepsze polskie produkty mleczne.
Poradnik można pobrać na stronie kampanii //mlekoslawni.pl/poradnik-zakupowy/. Zapraszamy!
Organizatorem kampanii „Bądź świadomy – kupuj polskie” jest Polska Izba Mleka. Kampania jest sfinansowana z Funduszu Promocji Mleka.
Zachęcamy również do odwiedzania strony kampanii na Facebooku www.facebook.com/MlekoslawniPL - można znaleźć tam ciekawostki z życia Rodziny Mlekosławnych – bohaterów kampanii, informacje o polskim nabiale, porady dietetyka oraz konkursy.
[1] Badanie
„Eksploracja postaw związanych ze zdrowym odżywianiem w kontekście czytania etykiet”, Instytut Żywności i Żywienia, 2016.
Czytaj więcej
Wiele osób nie wyobraża sobie podania na bożonarodzeniowym stole gotowych ciast czy też innych tradycyjnych przysmaków. Samodzielne przygotowania wymagają jednak dużo czasu oraz pracy, dlatego aby ułatwić sobie to zadanie warto sięgnąć po sprawdzone produkty o najwyższej jakości. Znajdziemy je w ofercie marki BackMit. Mielony mak, tarte orzechy włoskie, laskowe, migdały, a także nasiona dyni i słonecznika podkreślą wyjątkowy smak świątecznych potraw.
Zdrowo i tradycyjnie
Bożonarodzeniowe potrawy swoją wyjątkowość zawdzięczają sprawdzonym, często przekazywanym z pokolenia na pokolenie przepisom. Dania przygotowywane własnoręcznie są nie tylko pyszne, ale również bogate w naturalne składniki. W trakcie świątecznych przygotowań w naszej kuchnie nie może zabraknąć zwłaszcza bakali, ziaren oraz nasion. W ofercie marki BackMit znajdziemy m.in. tarte orzechy, pestki dyni i słonecznika, a także mielony mak. Wszystkie produkty przygotowane są z troską o najwyższą jakość bez użycia konserwantów, polepszaczy, a także sztucznych barwników. Dzięki temu makowiec, strudel, czy też keks będą jak zawsze zachwycać smakiem. Z kolei z pomocą pestek dyni i słonecznika stworzymy np. zdrowsze wersje spodów do ciast lub ciekawe nadzienia. Co ważne, przysmaki marki BackMit pozwolą również zaoszczędzić wiele wysiłku oraz czasu spędzonego w kuchni.
Opakowanie ma znaczenie
Tarte orzechy, pestki oraz mak mielony marki BackMit pakowane są w atmosferze spożywczego gazu obojętnego, co zapewnia im długi okres przydatności. Z kolei szczelne torebki sprawiają, że produkty są zawsze pełne smaku, dlatego bez obaw możemy nabyć je już dziś, omijając tym samym gorączkę świątecznych zakupów.
Produkty z linii BackMit:
Tarte Orzechy włoskie marki BackMit
Masa netto: 200 g Cena brutto: 10,99 zł
Tarte Orzechy laskowe marki BackMit
Masa netto: 200 g Cena brutto: 9,59 zł
Tarte Migdały marki BackMit
Masa netto: 200 g Cena brutto: 9,59 zł
Mak mielony marki BackMit
Masa netto: 200 g Cena brutto: 4,59 zł
Tarty Słonecznik
Masa netto: 200 g Cena brutto: 2.40 zł
Tarte Pestki dyni tarte
Masa netto: 200 g Cena brutto: 6.30 zł
//www.vog.pl
Czytaj więcej