Dieta rocznego malucha – co jest faktem, a co mitem?

Organizm małego dziecka potrzebuje aż 6 razy więcej witaminy D i 4 razy więcej wapnia oraz żelaza niż organizm osoby dorosłej[1]. Jak powinna wyglądać dieta malucha, które nie jest już niemowlęciem, ale jeszcze nie dorosło do dań spożywanych przez starszych członków rodziny?
Czytaj więcej

Szakszuka na śniadanie - istne niebo w gębie! - przepis kulinarny

Szakszuka to propozycja na pożywne, jesienne śniadanie. Jest świetną alternatywą dla nieco spowszedniałej jajecznicy, przygotowuje się ją równie prosto i szybko. Choć przywędrowała aż z Bliskiego Wschodu w Polsce staje się coraz bardziej popularna. Polecamy szakszukę szczególnie z dodatkiem świeżej mieszanki sałat z roszponką. Będzie pycha!
Czytaj więcej

Recenzja książki Pokonaj nadciśnienie dietą DASH – Agata Lewandowska

Książka Pokonaj nadciśnienie dietą DASH napisana przez Agatę Lewandowską to poradnik dla pacjentów cierpiących na nadciśnienie, ale również dla wszystkich tych, którzy są zainteresowani zmianą dotychczasowego sposobu żywienia na żywienie DASH. Autorka zwraca uwagę, że określenie „dieta DASH” nie dotyczy konkretnego rodzaju stosowanej diety, a jest to całościowy sposób żywienia osób dotkniętych nadciśnieniem. Dieta DASH znalazła się w rankingu najzdrowszych diet świata, zyskując rekomendacje polskich i zagranicznych zespołów naukowych. Łączy w sobie zalecenia, które pomagają skutecznie obniżyć ciśnienie, ale również sprzyjają zapobieganiu cukrzycy, chorób układu sercowo-naczyniowego oraz wspomagają redukcję masy ciała, co zostało udokumentowane przez liczne badania. Treści zawarte w poradniku zostały podzielone na cztery rozdziały. W pierwszym autorka przybliża podstawowe informacje na temat nadciśnienia, przyczyny jego powstawania oraz sposoby leczenia.  W drugim rozdziale opisano dietetyczne czynniki sprzyjające powstawaniu choroby oraz ogólne zasady diety dobrej dla serca.  Trzeci rozdział w całości został poświęcony diecie DASH, jej dobroczynnym składnikom oraz produktom „superfoods”, na które warto zwrócić uwagę przy układaniu jadłospisu. Spośród najważniejszych składników diety DASH autorka zwraca uwagę na potas, kwasy tłuszczowe omega-3, jednonienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E, błonnik, magnez, cynk, witaminę C, białko mleka i ryb, związki azotu, witaminę D. Lista superproduktów została spisana w postaci czytelnej tabeli na następnych stronach poradnika. Z tego rozdziału można się również dowiedzieć, jak zaplanować jadłospis, gdyż zawiera liczne porady: jak zdrowo gotować, jak organizować pracę w kuchni, jakie produkty wybierać, a także jak sukcesywnie ograniczyć spożycie soli w diecie i jakich wartościowych przypraw używać, aby zrekompensować jej smak. W ostatnim rozdziale poradnika opisano styl życia, który wspomaga leczenie nadciśnienia. Zwrócono szczególną uwagę na istotność samokontroli poprzez regularny pomiar ciśnienia, a także zawarto rady dla pacjentów przyjmujących preparaty farmaceutyczne. Autorka mocno podkreśla dobroczynny wpływ regularnej aktywności fizycznej na normowanie ciśnienia, poprzez omówienie licznych korzyści zdrowotnych. W rozdziale tym znajdują się też wskazówki, jak zadbać o prawidłową higienę snu oraz jak radzić sobie ze stresem. Dodatkowo ważnym aspektem poruszonym przez autorkę są używki i ich negatywy wpływ na zdrowie.  Wiedza zebrana w poradniku jest dopełniona przez ponad 100 przepisów skomponowanych zgodnie z zasadami diety DASH, co ułatwia stworzenie pożywnego jadłospisu. Znajdują się w nich pomysły na śniadania, lunch, obiady, przekąski i desery. Książka Pokonaj nadciśnienie dietą DASH została napisana prostym, zrozumiałym językiem, co pozwala uzyskać szerokie grono odbiorców. Autorka zadbała, by była to idealna pozycja książkowa nie tylko dla osób dotkniętych nadciśnieniem, ale również dla każdego, kto chciałby bliżej poznać zagadnienia diety DASH. Poradnik jest doskonałym wyborem dla tych, którzy poszukują prostych informacji na temat nadciśnienia, zasad leczenia oraz skuteczności terapii.
Czytaj więcej

Oznakowanie żywności – na co zwrócić uwagę

W ostatnich latach nie tylko nawyki żywieniowe, ale i zakupowe Polaków uległy znacznym zmianom. Staramy się jeść zdrowiej, większą wagę przywiązując do jakości pożywienia. W konsekwencji kupując żywność, kierujemy się już nie tylko wyglądem opakowania, jego reklamą, a większą uwagę zwracamy na zawartość. O tym, czy dany produkt jest rzeczywiście tak dobry i zdrowy, jak sugeruje to jego reklama, możemy dowiedzieć się, analizując etykietę produktu i porównując ją z etykietami innych, podobnych towarów. Uważne zapoznanie się z etykietą żywności dostarczy bowiem wielu przydatnych informacji, pomagając w wyborze żywności najlepiej dostosowanej do naszych potrzeb. Zmiana nawyków żywieniowych i zakupowych konsumentów została zauważona nie tylko przez polskiego ustawodawcę, ale również przez prawodawców europejskich, czego efektem jest podejmowanie prób dostosowania przepisów do zmieniających się potrzeb konsumentów. Precyzyjne określenie zakresu informacji, do których przekazania obowiązane są podmioty wprowadzające żywność na rynek, pozwala zaś na ujednolicenie informacji przekazywanych klientom i ułatwia porównywanie jakości produktów pochodzących od różnych producentów.  Zakres obowiązkowych informacji, które muszą zostać przekazane konsumentom, znajdziemy w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności (dalej: „Rozporządzenie”) [1].  Do katalogu podstawowych informacji, które powinny zostać przekazane, należą przede wszystkim nazwa żywności i wykaz składników. Przepisy precyzują kolejność wymieniania składników – powinny być wskazywane malejąco, według ich masy w momencie ich użycia do wytworzenia żywności. Sama kolejność może więc już wskazać nam na proporcje określonych składników w wyrobie końcowym.  Osoby, które są uczulone na określone substancje lub ich nie tolerują, w pierwszej kolejności powinny zwrócić uwagę na to, czy dany produkt nie zawiera substancji wywołujących alergię, czy też reakcję nietolerancji. Przepisy wymieniają katalog składników lub substancji używanych podczas produkcji żywności, o których zastosowaniu należy poinformować. Należą do nich w szczególności zboża zawierające gluten, takie jak pszenica, jęczmień, żyto, owies czy orkisz, skorupiaki, jaja, ryby, orzeszki ziemne, soja, mleko i inne produkty z laktozą, seler, gorczyca i nasiona sezamu.  Na etykiecie powinny też widnieć informacje o ilości netto żywności, jak i ilości określonych składników lub kategorii składników. Pozwoli to zorientować się nam, czy produkt, który kupujemy, np. sok malinowy, rzeczywiście zawiera oczekiwaną przez nas ilość malin (lub koncentratu malinowego), a nie został zastąpiony innymi sokami czy koncentratami. Informacja o ilości netto żywności ułatwi też porównanie dwóch konkurencyjnych produktów. Czasem sposób opakowania sprawia bowiem, że nie jesteśmy w stanie na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy opakowania zawierają w sobie tyle samo żywności.  To, na co warto zwrócić uwagę, zwłaszcza robiąc większe zakupy, to informacja o dacie minimalnej trwałości lub terminie przydatności do spożycia. Pojęcia te są często ze sobą mylone. Czym więc jest data minimalnej trwałości środka spożywczego? Zgodnie z definicją zawartą w Rozporządzeniu jest to data, do której dany środek spożywczy zachowuje swoje szczególne właściwości, pod warunkiem jego właściwego przechowywania [2].  Z kolei termin przydatności do spożycia to data, po której żywność uważa się niebezpieczną dla zdrowia. Terminem przydatności do spożycia oznacza się produkty, które szybko się psują i już po krótkim czasie mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzkiego [3]. O ile więc spożycie produktu oznaczonego datą minimalnej trwałości po jej upływie nie powinno wywołać żadnych negatywnych konsekwencji dla zdrowia, o tyle spożycie produktu oznaczonego terminem przydatności do spożycia może rodzić niebezpieczeństwo. Co ciekawe, przepisy drobiazgowo opisują sposób oznaczania żywności. W przypadku daty minimalnej trwałości na produkcie powinno znaleźć się sformułowanie: „Należy spożyć przed” – gdy wskazany jest konkretny dzień, a „Należy spożyć przed końcem” w pozostałych przypadkach. Nie zawsze konieczne jest podawanie całej daty (dnia, miesiąca i roku). W przypadku produktów, których trwałość nie przekracza trzech miesięcy, wystarczy wskazanie dnia oraz miesiąca, w przypadku produktów, których ważność przekracza trzy miesiące, a nie przekracza osiemnastu, oznaczenie miesiąca i roku. Jeśli z kolei trwałość przekracza osiemnaście miesięcy, wystarczy oznaczenie roku. Przepisy wskazują też wyjątki co do oznaczania niektórych rodzajów żywności. Co do zasady nie znajdziemy informacji o dacie minimalnej trwałości na świeżych owocach i warzywach, w tym ziemniakach, które nie są obrane, pokrojone ani podobnie przygotowane, occie, soli kuchennej, cukrze w stanie stałym czy gumie do żucia. Z kolei w przypadku terminu przydatności do spożycia towarzyszy sformułowanie: „Należy spożyć do”. Istnieje obowiązek podania dnia, miesiąca i ewentualnie roku. Co ważne, termin przydatności do spożycia musi znajdować się na każdej z oddzielnie zapakowanych porcji produktu [4].  Jeśli produkt powinien być przechowywany w specjalnych warunkach, np. w niskiej temperaturze, taka informacja również powinna znaleźć się na etykiecie. Podobnie jak warunki użycia produktu. Oprócz tego jako konsumenci powinniśmy zostać poinformowani o nazwie podmiotu wprowadzającego żywność na dany rynek, jak i o jego adresie. Te informacje ułatwią nam ewentualne składanie reklamacji dotyczących żywności. W niektórych przypadkach na opakowaniu znajdziemy również instrukcję użycia danego środka spożywczego, o ile bez niej jego użycie byłoby utrudnione. Przykładem może być informacja o sposobie podgrzewania gotowych dań obiadowych, czy należy je podgrzewać w piekarniku, gotować czy podgrzewać w mikrofalówce.  Przepisy nakazują też w niektórych przypadkach wskazanie kraju lub miejsca pochodzenia. Chodzi o takie sytuacje, w których brak takiej informacji mógłby wprowadzić konsumenta w błąd [5]. Jeśli więc kupujemy makaron, na którego etykiecie znajdują się informacje sugerujące, że jest on wyprodukowany we Włoszech, np. mapa Włoch i odpowiednie napisy, a makaron w rzeczywistości został wyprodukowany w Polsce, podanie miejsca pochodzenia będzie obowiązkowe. Dzięki uważnemu czytaniu etykiet mamy więc możliwość uniknięcia zakupu produktu, który może być kilkukrotnie droższy od „polskiego” makaronu, gdy tymczasem faktyczne pochodzenie obu z nich może być takie same.  Od niedawna, bo dopiero od kwietnia 2020 r., wskazanie jedynie miejsca pochodzenia może być niewystarczające. Przepisami Rozporządzenia Wykonawczego Komisji nr 2018/775 z 28 maja 2018 r. nałożono bowiem dodatkowe obowiązki informacyjne [6].  W przypadku, gdy państwo lub miejsce pochodzenia podstawowego składnika żywności są różne niż podany kraj jej pochodzenia, należy podać informację o miejscu pochodzenia tego podstawowego składnika. Można to zrobić bądź poprzez odniesienie do regionów geograficznych (np. „UE”, „spoza UE”, odniesienie do regionu w państwie członkowskim lub państwie trzecim czy poprzez wskazanie nazwy państwa) lub poprzez zamieszczenie oświadczenia: „(nazwa podstawowego składnika) nie pochodzi/nie pochodzą z (kraj lub miejsce pochodzenia środka spożywczego)” albo innego podobnego sformułowania [7]. Dzięki temu mamy możliwość jeszcze łatwiejszej identyfikacji rzeczywistego pochodzenia nie tylko żywności jako produktu końcowego, ale również głównych składników w niej zawartych. Dodatkowo na etykiecie powinna znaleźć się informacja o wartości odżywczej danego produktu spożywczego. Jest to kluczowa informacja, pozwalająca na zorientowanie się, jakich składników odżywczych możemy dostarczyć organizmowi. Mamy prawo w szczególności do informacji o białkach, węglowodanach, tłuszczu, błonniku, sodzie, witaminach i składnikach mineralnych. Informacje te mogą zostać przekazane nie tylko z zastosowaniem słów i liczb, lecz także form graficznych lub symboli [8].     Bibliografia: Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności, zmiany rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1924/2006 i (WE) nr 1925/2006 oraz uchylenia dyrektywy Komisji 87/250/EWG, dyrektywy Rady 90/496/EWG, dyrektywy Komisji 1999/10/WE, dyrektywy 2000/13/WE Parlamentu Europejskiego i Rady, dyrektyw Komisji 2002/67/WE i 2008/5/WE oraz rozporządzenia Komisji (WE) nr 608/2004. Art. 2 ust. 2 r) Rozporządzenia nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. Art. 24 ust. 1 Rozporządzenia nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. Załącznik nr X do Rozporządzenia nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. Art. 26 ust. 2 a) Rozporządzenia nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. Rozporządzenie Wykonawcze Komisji (UE) nr 2018/775 z 28 maja 2018 r. ustanawiające zasady stosowania art. 26 ust. 3 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności, w odniesieniu do reguł dotyczących wskazywania kraju lub miejsca pochodzenia podstawowego składnika środka spożywczego. Art. 2 Rozporządzenia Wykonawczego Komisji (UE) nr 2018/775 z 28 maja 2018 r. Art. 35 Rozporządzenia nr 1169/2011 z 25 października 2011 r.
Czytaj więcej

Prawdy i mity na temat glutenu

Napędzana przez ostatnie lata moda na produkty bezglutenowe zmieniła postrzeganie tego w rzeczywistości zwyczajnego białka. Aktualnie społeczeństwo podzieliło się na zwolenników diety bezglutenowej oraz tych, którzy nie widzą w glutenie nic strasznego. Spór, którego końca nie widać, spowodował rozlew faktów i mitów na jego temat. Obecnie trend ten stał się podwaliną pod wielomiliardowy przemysł produktów bezglutenowych, który promuje ten model żywienia jako lepszy, zdrowszy i bezpieczniejszy dla zdrowia. W tym tekście przedstawione zostaną fakty i mity na temat glutenu i jego wpływu na organizm. W 2016 r. na sprzedaż detaliczną żywności bezglutenowej wydano ponad 15,5 mld dol. [1]. Agresywny marketing i bestsellerowe książki promujące dietę bezglutenową nawołują do unikania glutenu. Jednak czy unikanie białka w diecie jest dla wszystkich korzystne? Pomimo wielu badań potwierdzających negatywny wpływ białka na zdrowie warto wyraźnie rozgraniczyć, komu gluten nie szkodzi, a kto zdecydowanie powinien usunąć go z diety.  Poniżej znajdziesz 16 często powielanych tez na jego temat. Sprawdźmy wspólnie, czy taki gluten straszny, jak go malują. 1. Eliminacja glutenu wyleczy Twoje jelita – PRAWDA i MIT Dysfunkcja jelit może mieć różnorodne podłoże. Może wynikać z: zakażeń wirusowych i pasożytniczych; zakażeń bakteryjnych, np. bakterie z rodziny Enterobacteriaceae oraz Clostridium difficile; wrodzonej niskiej odporności jelit; uwarunkowania genetycznego; uszkodzenia tkanek w wyniki urazu mechanicznego [2]. Wykluczenie glutenu z diety zazwyczaj zaleca się w chorobach związanych bezpośrednio z glutenem. Są jednak badania potwierdzające okresowe stosowanie diety bezglutenowej w innych chorobach, np. w chorobie Leśniowskiego-Crohna [22].  2. Eliminacja glutenu doda Ci energii – MIT To stwierdzenie wywodzi się z założenia, że gluten pochłania więcej energii do strawienia przez organizm, przez co fizycznie człowiek czuje się ospały. Według School of Public Health Uniwersytetu Wisconsin nie ma żadnych badań potwierdzających tę tezę. Efekt ten wynika raczej z przejścia z diety opartej na wysokoprzetworzonych produktach na żywienie obfitsze w warzywa i owoce. Lepiej zbilansowana dieta daje odczucie większej ilości energii bez względu na to, czy ktoś eliminuje z diety gluten, czy nie [3]. Według kontrolnego badania rowerzystów bez choroby trzewnej stosowanie diety bezglutenowej nie niesie ze sobą korzyści w zakresie wydajności w badaniach czasowych [4]. 3. Każdy na diecie glutenowej korzysta, ponieważ żywność z glutenem jest ogółem szkodliwa – MIT Badanie z 2017 r. potwierdza korzystny wpływ diety bezglutenowej na funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego [6]. Jej stosowanie może zmniejszyć ryzyko wystąpienia choroby niedokrwiennej serca. Jednak związek jest niejasny, ponieważ autorzy skorelowali wyniki po uwzględnieniu spożycia pełnoziarnistych zbóż. Wniosek? Mniejsze spożycie glutenu wiąże się z niższym spożyciem błonnika, co w konsekwencji może zwiększać ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych [6]. 4. Gluten wywołuje raka – MIT i PRAWDA Sam gluten nie wywoła raka. Jednak badania potwierdzają istotny związek między występowaniem choroby trzewnej a większym ryzykiem występowania nowotworów jelita cienkiego i przełyku [7]. 5. Celiakia jest bardzo powszechna – MIT W badaniach epidemiologicznych prowadzonych w USA stwierdzono, że potwierdzona celiakia, ataksja glutenowa lub alergia na pszenicę dotyka poniżej 1% populacji [8]. Nieceliakalna nadwrażliwość na gluten dotyka ok. 5% ogólnej populacji [23].  Dla porównania: na cukrzycę na rok 2014 choruje 8,5% populacji [9], a na nadciśnienie tętnicze krwi ok. 40% populacji [10]. 6. Diety bezglutenowe są niskokaloryczne – PRAWDA i MIT Istnieje przekonanie, że dieta bezglutenowa sprzyja odchudzaniu, ponieważ jest niskokaloryczna. Odpowiedź na to zagadnienie jest jednak następująca: to zależy. Jeśli zamiast wysokoprzetworzonych produktów z glutenem włączy się do diety dużą ilość warzyw i owoców, to słusznie, może tak być.  To nie produkt, a jego dawka ma tutaj kluczowe znaczenie. Według badania z 2011 r. nie ma obecnie bezpośrednich dowodów potwierdzających korzyści z wprowadzenia diety bezglutenowej w celu zmniejszenia masy ciała [5]. Pomimo że wiele osób dorosłych uważa, że dieta bezglutenowa pomaga w utracie masy ciała [14], to obecnie wiadomo, że ten model żywienia może temu sprzyjać głównie u osób chorych na celiakię. U osób zdrowych dieta może zadziałać odwrotnie i sprzyjać wystąpieniu nadwagi i otyłości [15].  7. Żywność bezglutenowa jest droga – PRAWDA i MIT Ciężko odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Z jednej strony produkty bezglutenowe są znacznie droższe od odpowiadających im glutenowych produktów tradycyjnych [11]. Jednak z drugiej strony owoce i warzywa z reguły uznaje się za tanie, stąd nie można powiedzieć, że żywność bezglutenowa jest droga lub nie. Wszystko zależy od danego produktu. 8. Celiakia nie jest poważną chorobą – MIT Choroba to dożywotni problem zdrowotny. Na szczęście obecnie jest wiele metod diagnostycznych, a dobrze prowadzona ścisła dieta bezglutenowa zmniejsza jej objawy. Nie wolno jej jednak bagatelizować, ponieważ badania potwierdzają związek między występowaniem celiakii a nowotworami układu pokarmowego [12]. 9. Żywność bezglutenowa jest zdrowsza od typowej – MIT Żywność bezglutenowa nie jest zdrowsza od tradycyjnych odpowiedników. Po prostu nie ma glutenu. Wyroby bez glutenu służą chorym na celiakię, jednak nie ma wyraźnych dowodów potwierdzających, że dieta bezglutenowa wspomaga funkcjonowanie organizmu w przypadku osób zdrowych [13]. 10. Ludzie nie byli stworzeni do trawienia glutenu – MIT To nieprawda. Badania potwierdzają, że produkty powstające z połączenia takich zbóż, jak pszenica, żyto, proso, owies, jęczmień i bulwy szuwarowe oraz wody wykorzystywane były do produkcji pokarmu na wzór dzisiejszego chleba. Badanie potwierdza, że takie produkty były spożywane już 14 440 lat temu [16]. 11. Gluten ukryty w żywności – FAKT Producenci żywności nie są zobowiązani do zamieszczania informacji na produkcie o obecności glutenu, jeśli jego ilość nie przekracza 20 ppm (mg/1 kg). Te produkty można oznaczać międzynarodowym symbolem „przekreślonego kłosa”. W praktyce oznacza to, że białko glutenu może się tam znajdować [17]. 12. Nawet odrobina glutenu szkodzi – FAKT Według najnowszych badań spożycie 50 mg glutenu na dobę powoduje uszkodzenie jelit u osób z celiakią [18]. 13. Nieprawidłowo zbilansowana dieta bezglutenowa = niedobór składników odżywczych – FAKT Liczne badania potwierdzają, że stosowanie źle zbilansowanej diety bezglutenowej może prowadzić do niedoborów składników odżywczych, takich jak wapń, żelazo, fosfor, magnez, selen, miedź [19]. 14. „Zdrowe” diety zawierają gluten – FAKT Doskonałym na to przykładem jest dieta środziemnomorska. Warto również wspomnieć o benefitach płynących z diet z dużą ilością błonnika, którego braki zauważyć można przy źle zbilansowanych dietach bezglutenowych [20]. 15. Na diecie bezglutenowej nie można jeść chleba – MIT Chleb można wyprodukować z mąki kukurydzianej, gryczanej, z prosa oraz wielu innych składników niezawierających glutenu. 16. Istnieje gen celiakii – FAKT Osoby z celiakią mają jeden lub oba z dwóch specyficznych genów: HLA DQ2, DQ8. Nawet 95% chorych na celiakie ma te geny. Jednak ich posiadanie nie oznacza, że celiakia w danym przypadku się rozwinie [21].   Podsumowanie Dieta bezglutenowa stanowi na ten moment punkt sporny specjalistów i zwolenników zbilansowanego żywienia. Społeczeństwo, chcąc nie chcąc, może wnioskować, że ta jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Warto jednak zaznaczyć, że aktualne badania zalecają eliminację glutenu wyłącznie u pacjentów z celiakią lub nietolerancją, zaś u osób w pełni zdrowych nie.     Bibliografia: Health Benefits and Adverse Effects of a Gluten-Free Diet in Non–Celiac Disease Patients. Benjamin Niland, MD and Brooks D. Cash, Gastroenterol Hepatol (N Y). 2018 Feb; 14(2): 82–91. Zakażenia i nieswoiste zapalenia jelit. Witold Bartnik. Gastroenterologia Kliniczna 2013, tom 5, nr 2–3, 55–61. https://www.uwhealth.org/nutrition-diet/the-reality-behind-gluten-free-diets/31084. Lis D., Stellingwerff T., Kitic C.M., Ahuja K.D., Fell J.: No effects of a short-term gluten-free diet on performance in nonceliac athletes. Med. Sci. Sports. Exerc., 2015; 47: 2563-2570. Marcason W. Is there evidence to support the claim that a gluten-free diet should be used for weight loss? J Am Diet Assoc. 2011; 111(11): 1786, doi: 10.1016/j. jada.2011.09.030, indexed in Pubmed: 22027062. Lebwohl B., Cao Y., Zong G. et al.: Long term gluten consumption in adults without celiac disease and risk of coronary heart disease: prospective cohort study. BMJ. 2017; 357: j1892, indexed in Pubmed: 28465308. Kowalski M.K., Gąsiorowska A. Klinika Chorób Przewodu Pokarmowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Czy choroba trzewna predysponuje do rozwoju chorób nowotworowych? Onkol. Prak. Klin. 2015; 11, 3: 140–148. Wytyczne kliniczne ACG: diagnostykaileczenieceliakii.Rubio-Tapia A, Hill ID, Kelly CP, Calderwood AH, Murray JA, American College of Gastroenterology. J Gastroenterol. 2013 maj; 108 (5): 656–76; Quiz 677. https://ncez.pl/choroba-a-dieta/cukrzyca-i-insulinoopornosc/cukrzyca-----w-liczbach--czy-powinnismy-sie-bac- Rozpowszechnienie nadciśnienia tętniczego na świecie i w Polsce. Aleksandra Baszczuk, Zygmunt Kopczyński, Katarzyna Musialik. Forum Zaburzeń Metabolicznych 2014, tom 5, nr 4, 141–147. Analiza wartości odżywczej i kosztów diety bezglutenowej w porównaniu do standardowej racji pokarmowej. Joanna Myszkowska-Ryciak , Anna Harton , Danuta Gajewska. Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu, 2015, Tom 21, Nr 3, 312–316. Hietikko M., Koskinen O., Kurppa K., Laurila K., Saavalainen P., Salmi T., Ilus T., Huhtala H., Kaukinen K., Lindfors K.: Komórki plazmatyczne specyficzne dla TG2 jelita cienkiego w różnych stadiach celiakii. BMC Immunol. 2018 grudzień 06; 19 (1): 36.  
Czytaj więcej

Trychologia a dietetyka

Włosy stanowią ważny element wizerunku człowieka i mają bardzo duże znaczenie kulturowe i psychospołeczne. Zadbane, gęste włosy w dobrej kondycji to jeden z elementów decydujących o wyglądzie człowieka, kojarzony z dobrym zdrowiem, pewnością siebie. Ich utrata, niezależnie od płci czy wieku, może wiązać się ze spadkiem samooceny i być objawem chorób toczących się w organizmie człowieka, a nie tylko problemem natury estetycznej. Włosy stanowią istotny wskaźnik dotyczący stanu odżywiania i wielu chorób, które wpływają negatywnie na ich wzrost, strukturę, zabarwienie czy grubość [1, 2, 3, 4]. Trychologia (z greckiego trikhos – włos, logos – nauka) to młoda dziedzina nauki zajmująca się diagnozą, analizą niepokojących zmian, pielęgnacją i terapią owłosionej skóry głowy oraz profilaktyką wypadania włosów. Trychologia Jako pierwszy, już w 1860 r., problemy związane z nadmierną utratą włosów analizował prof. Wheeler, który w salonie fryzjerskim w Londynie zainteresował się problemem ich wypadania oraz pielęgnacją. W Anglii w 1902 r. powstał najstarszy na świecie Instytut Trychologiczny, zrzeszający lekarzy, naukowców i fryzjerów. Ponad ćwierć wieku później, w 1928 r.,  pod kierunkiem Francisa Lawa została otwarta, również w Anglii, klinika, w której specjalizowano się w diagnostyce, leczeniu chorób skóry i włosów. Pod koniec XIX w. w Wielkiej Brytanii w ramach studiów wprowadzono specjalizację trychologiczną. W Polsce prof. Wojciech Kostanecki, wybitnej klasy dermatolog, wydał w 1970 r. pierwszy podręcznik Choroby włosów, który stał się pionierską pozycją literaturową rozwijającej się trychologii [5].  Sama trychologia (z greckiego trikhos – włos, logos – nauka) to młoda dziedzina nauki zajmująca się diagnozą, analizą niepokojących zmian, pielęgnacją i terapią owłosionej skóry głowy oraz profilaktyką wypadania włosów. Łączy ona dziedziny medyczne z zakresu dermatologii, anatomii, histologii, fizjologii, patofizjologii, dietetyki, fizjoterapii, endokrynologii, diagnostyki laboratoryjnej i psychologii [6, 7]. Jej podział na trychologię medyczną i kosmetologiczną jest ściśle związany z zakresem kompetencji i możliwości wykonywania określonych zabiegów na skórze głowy oraz zróżnicowaniem metod, technik czy wykorzystywaniem specjalistycznej aparatury. Trychologia medyczna, praktykowana wyłącznie przez lekarzy, to głównie lecznicze zabiegi inwazyjne wykonywane z naruszeniem bariery skórnej mające na celu leczenie zmian patologicznych,  np. przeszczepy włosów czy wspomaganie terapii przepisanymi lekami. Natomiast trychologia kosmetologiczna związana jest ze stosowaniem procedur profilaktyczno-zachowawczych czy pielęgnacji dobranej indywidualnie do potrzeb klienta. Jej zadaniem jest minimalizowanie dysfunkcji owłosionej skóry głowy i włosów, wykonywanie nieinwazyjnych zabiegów mających na celu przywrócenie zdrowego wyglądu i prawidłowego funkcjonowania skóry głowy i włosów [6, 7].  Ważne jest podejście holistyczne do problemu dążące do poprawy ogólnego stanu zdrowia, co przekłada się na hamowanie wypadania włosów, wpływa pozytywnie na ich wygląd, stan skóry głowy, a tym samym na cały organizm. Podstawy diagnostyki trychologicznej Właściwe zdiagnozowanie problemu, z którym zgłasza się klient, stanowi fundament powodzenia każdej trychoterapii. Podstawą jest prawidłowo, w sposób bardzo rzetelny i wnikliwy, przeprowadzony wywiad, który umożliwi uzyskanie informacji, nie tylko o codziennej pielęgnacji włosów, ale również dostarczy wiedzy związanej z kompleksowym działaniem organizmu pod kątem przebytych chorób, zażywanych leków, suplementów, funkcjonowania przewodu pokarmowego, stosowanych diet, występowania alergii czy poziomu stresu. Istotną kwestią jest możliwość rozmowy o stanie zdrowia klienta, mając do dyspozycji jego aktualne wyniki badań laboratoryjnych. Oczywiście rolą trychologa nie jest diagnozowanie jednostek chorobowych, ale powinien on mieć podstawową umiejętność ich interpretowania. Zlecenie przez lekarza wykonania takich badań, z którymi przychodzi klient do gabinetu, powinno być indywidualnie sprecyzowane i tak naprawdę stanowić jeden z ważniejszych elementów diagnozy trychologicznej [2, 8]. Podstawowym badaniem laboratoryjnym jest wykonanie morfologii krwi z rozmazem. Pozwala ono ocenić jakość i ilość erytrocytów, leukocytów czy płytek krwi. Odchylenia od normy mogą wskazywać na niedobory żelaza czy witaminy B12 lub/i kwasu foliowego. Przyczyny takich zmian mogą być różnorodne, np. anemia, zakażenie bakteryjne czy wirusowe, stres czy ciąża. Dokładniejszą diagnozę można uzyskać poprzez oznaczenie poziomu żelaza, ferrytyny i transferyny [9, 10]. Inną grupą badań bardzo istotnych w praktyce trychologicznej są oznaczenia panelu tarczycowego. Choroby tarczycy obecnie stanowią duży odsetek problemów związanych z włosami i skórą głowy. Zarówno niedoczynność, jak i nadczynność wpływają na ilość i jakość włosów, ale przede wszystkim są przyczyną ich znaczącego wypadania. Dlatego ważnym badaniem, które warto przeanalizować w gabinecie, jest poziom hormonu tyreotropiny (TSH) oraz stężenia wolnej (nie związanej z białkami) trijodotyroniny (fT3) i wolnej tyroksyny (fT4) [9, 11]. Przykład pozostałych badań laboratoryjnych, które powinny być zlecone przez lekarza u osób z wypadaniem włosów, przedstawia tab. 1 [8]. Tabela 1. Wybrane badania laboratoryjne pomocne w konsultacji trychologicznej [8, opracowanie własne] Badanie laboratoryjne Glukoza Aminotransferazy Witamina D3 Witamina B12 Jonogram Stężenie prolaktyny, progesteronu, testosteronu, dihydrotestosteronu Przeciwciała przeciwtarczycowe, przeciwjądrowe  Wyniki badań wskazują obraz sytuacji, ale nie przyczynę. W przypadku odchyleń od normy podjęte działania powinny być wypadkową leczenia choroby podstawowej i odpowiedniej diety, co umożliwi podjęcie skutecznej kuracji trychologicznej. Witaminy Włosy, będące przydatkami skóry, można traktować jako swoisty barometr zdrowia całego organizmu, dlatego ważną częścią trychoterapii powinna być zbilansowana dieta, która powinna zaspokajać wszystkie potrzeby żywieniowe organizmu. Niestety, w większości przypadków sposób żywienia, jak również styl życia i występujące choroby odpowiadają za niedobór składników odżywczych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Wskaźnikiem deficytu witamin i składników mineralnych są nie tylko problemy ogólnoustrojowe, ale także wygląd i kondycja skóry oraz jej przydatków [2, 12]. Mieszki włosowe należą do najbardziej aktywnych metabolicznie struktur w organizmie, a na porost włosów może mieć wpływ również niedożywienie, zbyt mała kaloryczność posiłków, niedobór białka, mikroelementów, witamin, a powiązania te są bardzo złożone. Niedobory żywieniowe i witaminowe oraz nagła utrata masy ciała mogą wpływać na strukturę i wzrost włosów, skutkować nasilonym wypadaniem, a w przypadku niedoboru niacyny powodować łysienie rozlane [10]. Badania wykazały też duże powiązania między deficytem kalorycznym a przewlekłym łysieniem telogenowym (Telogen effluvium TE), łysieniem androgenowym (Androgenetic alopecia AGA), wypadaniem włosów typu żeńskiego (Female pattern hair loss FPHL) [13]. Biorąc pod uwagę te zależności, wielu klientów trychologicznych zapyta o zalecenia dietetyczne. Niedobory witamin bardzo odbijają się na kondycji przydatków, ale również mogą być przyczyną zaburzeń funkcjonowania skóry, w tym owłosionej. Niezwykle istotne jest, by posiłki były źródłem witamin zarówno tych rozpuszczalnych w tłuszczach, jak i wodzie. Do najważniejszych witamin, których znaczenie zostało szeroko opisane w literaturze, należą witaminy A, E, C, D oraz z grupy B [13, 14, 15]. Pierwsze trzy to silne antyoksydanty, które niszczą wolne rodniki tlenowe.  Witamina A zwiększa liczbę fibroblastów oraz syntezę włókien kolagenowych, pobudza do wzrostu mieszki włosowe, a jej niedobór wiąże się z łysieniem telogenowym, kruchością i zwiększoną łamliwością włosów, spowolnieniem ich wzrostu [13, 17].  Witamina E wraz z witaminami z grupy B stymuluje mieszki włosowe do produkcji nowych, mocniejszych włosów [13, 16]. W literaturze opisano badanie 21 ochotników, którzy otrzymali suplementację tokotrienolem (100 mg mieszanych tokotrienoli dziennie), gdzie wykazano znaczący wzrost ilości włosów w porównaniu z grupą otrzymującą placebo [13]. Witamina C, czyli kwas askorbinowy, ma pośredni wpływ na kondycję skóry i włosów, ponieważ stymuluje syntezę kolagenu, pomaga w optymalnej ochronie skóry głowy [16, 17, 18]. Witamina D3 (cholekalcyferol) nie tylko wpływa na odporność organizmu, ale również odpowiada za prawidłowy cykl wzrostu włosa. W komórkach skóry i włosów znajduje się receptor witaminy D, który jest kodowany przez gen VDR m.in. odpowiadający za proliferację i różnicowanie komórek skóry i jej przydatków. Przy niedoborze witaminy D3 może występować łysienie [13, 14, 16, 17]. Witaminy z grupy B to związki mające duże znaczenie w procesach podziałów komórkowych, m.in. w mieszkach włosowych, metabolizmie skóry, utrzymaniu właściwej pigmentacji włosów, regulacji wydzielania sebum. Bez nich włosy przestają rosnąć, stają się kruche, matowe, łamliwe, szybciej siwieją, a na skórze głowy dochodzi do zaburzenia równowagi hydrolipidowej [13, 14, 16]. W diecie osób dbających o prawidłową kondycję skóry głowy i włosów zadbanych włosów powinny być dostarczane do organizmu nie tylko witaminy i składniki mineralne, ale wszystkie składniki potrzebne do jego prawidłowego rozwoju i wzrostu. Włosy powinny być traktowane jako integralna część ciała, dlatego nie można zaopatrywać organizmu jedynie w składniki, które budują włosy [2, 12, 14].   Bibliografia: Słupek W.: „Trychologia kosmetyczna”, FT Concept, Sienno 2016.  Siemiątkowska J.: „Zarys trychologii kosmetycznej”, Instytut Kosmetologii Fryzjerskiej Trichomed, Stargard 2015.  Arct J., Pytkowska K.: „Kosmetologia włosów”, Edra Urban & Partner, Wrocław 2020. Braun-Falco O.: „Dermatologia” t  2, Czelej, Lublin, wydanie drugie 2010. Borkowska E.: Historia trychologii. Art of Beauty 2017, 2:2–3.  Klonowska J.: Czym jest trychologia. Art of Beauty 2017, 2:4–6. Klonowska J.: Kim jest trycholog. Art of Baeuty 2017, 2:7–9. Kołodziejczak A.: „Kosmetologia 2”, PZWL, Warszawa 2020.  Ostrowska L.: „Diagnostyka Laboratoryjna w dietetyce”, PZWL, Warszawa 2018. Kuthan R., Bonek Z.: Zapobieganie i leczenie niedokrwistości związanej z niedoborem żelaza Lek w Polsce 2014, VOL 24 NR 5. Kraus H.: Fizjologia żywienia, PZWL, Warszawa 2020.  Wilk A.: Włosy barometrem zdrowia. Art. Of Beauty 2017 2: 50–51. Guo E., Katta R.: Diet and hair loss: effects of nutrient deficiency and supplement use, Dermatology Practical Concept 2017;7(1):1. Mackojć A.: Dieta dla włosów. Art of Beauty 2020, 2:48–50. Włodarek D. i wsp.: „Dietoterapia”, PZWL, Warszawa 2014.  Labrozzi A.: Nutrients in Hair Supplements: Evaluation of their Function in Hair Loss Treatment, Hair Theraphy Transplantation, Vol. 10 Iss. 1 No: HTT-20-3057. Ruiz-Tagle S.A., Figueira M.M., Vial V., Espinoza-Benavides L., Miteva M.:  Micronutrients in hair loss, Our Dermatology Online 3.2018. Kukliński B.: „Odżywianie mitochondrialne”, Vital, Białystok 2010.
Czytaj więcej

Co jeść, by zwiększać odporność?

W dobie zwiększonego ryzyka zachorowania na infekcje wirusowe czy bakteryjne każdy z nas zastanawia się, co można zrobić dla własnego organizmu, by wspomóc jego walkę z drobnoustrojami. „Jesteśmy tym, co jemy”, dlatego pierwsze, co przychodzi do głowy w kontekście polepszania odporności, to dieta. Ale jaka dieta na odporność jest najlepsza? Po pierwsze – nawodnienie Badania wskazują, że większość mieszkańców Polski jest przewlekle odwodniona. Pomyśl, czy należysz do tej grupy, czy może wypijasz co najmniej butelkę wody dziennie? Jeśli nie, to warto to szybko zmienić, ponieważ wykazano, że odwodnienie zmniejsza możliwości odpornościowe organizmu. Staje się on bardziej wrażliwy zarówno na działanie stresorów, jak i na wnikanie do niego drobnoustrojów.  Co więcej, słabe nawodnienie nie tylko wpływa na działanie „wewnątrz” organizmu, ale i osłabia funkcje ochronne skóry, czyniąc ją bardziej podatną na działanie szkodliwych mikroorganizmów. Po drugie – kwasy tłuszczowe omega-3 Kwasy tłuszczowe omega-3, czyli wielonienasycone kwasy tłuszczowe, mają dwóch najważniejszych przedstawicieli – kwas dokozaheksaenowy (DHA) i eikozapentaenowy (EPA). Mają one szeroki wpływ na organizm człowieka, w tym budują komórki organizmu, działają przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Jednak charakteryzują się też znaczącym działaniem immunologicznym. Niestety, badania wskazują, że nie spożywamy ich wystarczająco dużo (co najmniej 250 mg EPA i DHA dziennie), a w okresach obniżonej odporności lub zwiększonego ryzyka chorób wirusowych czy bakteryjnych jest to wręcz konieczne. Kwasy omega-3 wpływają na tworzenie się czynników przeciwzapalnych, aktywację makrofagów (komórek „zjadających” mikroorganizmy szkodliwe dla człowieka), funkcjonowanie neutrofili (komórek pomocniczych dla makrofagów). To najważniejsze, choć nie jedyne kierunki odpornościowego działania kwasów omega-3. Gdzie znaleźć te dobroczynne kwasy tłuszczowe? Najlepszym źródłem żywieniowym EPA i DHA są tłuste ryby morskie – łosoś, makrela, śledź, węgorz, sardele, szprot. Zaleca się spożywanie co najmniej 100 g tych ryb dwa razy w tygodniu.  Warto podkreślić, że aby spełnić zapotrzebowanie organizmu na kwasy tłuszczowe omega-3 poprzez spożycie ryb, nie musimy polegać tylko na rybach świeżych. Tym bardziej w okresie, gdy unikamy częstych zakupów z uwagi np. na wysokie prawdopodobieństwo zakażenia wirusowego, równie korzystnie jest wybierać ryby puszkowane. Ich wartość odżywcza jest porównywalna z rybami świeżymi, a nawet w kwestii kwasów omega-3 ryby puszkowane mogą być bardziej wydajne. To dlatego, że ryby w puszce są nierzadko zalewane olejem, który także jest źródłem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Ogromną zaletą ryb w puszce jest też długi termin przydatności i duże możliwości w zakresie ich wykorzystania kulinarnego. Po trzecie – naturalne „wspomagacze” W diecie na odporność warto też pamiętać o znanych już naszym babciom sposobach. Do takich szczególnie proodpornościowych produktów należą: imbir, miód i kurkuma. Można je dodawać do gotowych dań, a także do smoothie, koktajli, a nawet przygotowywać wodę do picia z dodatkiem miodu, kurkumy i imbiru (patrz punkt „Po pierwsze – nawodnienie”). Imbir i kurkuma zawierają związki przeciwzapalne i antyoksydacyjne. Miód jest źródłem enzymów, które mogą mieć funkcje antybakteryjne, przeciwwirusowe. Łącząc te trzy naturalne składniki, działamy zarówno profilaktycznie, jak i możemy łagodzić objawy i rozwój już istniejącej infekcji.  Na zdrowie!   *Bibliografia dostępna u autorki.
Czytaj więcej

Mleko i przetwory mleczne w diecie

Mleko to produkt, który odgrywa istotną rolę w żywieniu człowieka już od pokoleń [1]. Od najdawniejszych czasów jest symbolem rozkwitu i bogactwa. Określenie „kraina mlekiem i miodem płynąca” zagościło w języku na stałe, oznaczając kraj szczęśliwy i zasobny [2]. Jest powszechnym źródłem pożywienia, a także nośnikiem białka i wapnia [1].  Na przestrzeni lat spożycie mleka w Polsce kształtowało się różnie. Obecnie tendencja w strukturze spożycia mleka jest rosnąca [3]. Mimo wszystko ta liczba nadal nie jest wystarczająca i nie spełnia zaleceń wynikających z norm żywienia ustalonych przez Instytut Żywności i Żywienia [4]. Mleku i jego przetworom przypisuje się szereg właściwości prozdrowotnych, które wykorzystuje się w profilaktyce niektórych chorób, np. nowotworowych i układu krążenia [5]. Główną zaletą mleka, co wyróżnia je na tle innych produktów, jest wysoka zawartość wapnia. Z tego względu mleko i produkty mleczne stanowią silną ochronę przed chorobami kości, w tym osteoporozy u dorosłych i krzywicy u dzieci. Zawarty w mleku wapń oraz inne składniki mineralne pomagają również utrzymać prawidłowe ciśnienie krwi. Generalnie spożywanie niskotłuszczowych, fermentowanych napojów mlecznych stanowi odpowiednią profilaktykę w chorobach układu krążenia [6]. Głównie za sprawą bakterii fermentacji mlekowej, które wpływają na zmniejszenie wchłaniania się egzogennego cholesterolu [7].  Podkreśla się również, że spożywanie niskotłuszczowych produktów mlecznych zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2 [8]. Mleko to najlepsze źródło dobrze przyswajalnego wapnia.  Już 2 szklanki mleka pokrywają 60% dziennego zapotrzebowania na ten składnik. Jeszcze bardziej skondensowanym źródłem wapnia są sery podpuszczkowe, które w 100 g zawierają wystarczającą ilość wapnia, aby pokryć całodzienne zapotrzebowanie. Jednak ze względu na zwiększony w nich udział tłuszczu nie zaleca się, aby spożywać je w dużych ilościach. Mleko i jego przetwory są również dobrym źródłem białka, magnezu, witamin z grupy B (głównie ryboflawiny) i witaminy A [4]. Ponadto produkty mleczne obfitują również w związki potasu i fosforu oraz dostarczają znaczne ilości cynku, manganu i kobaltu. Co ciekawe, mleko charakteryzuje się odczynem zasadowym, dlatego działa na organizm odkwaszająco i pozwala utrzymać równowagę kwasowo-zasadową organizmu [9]. Jedną z najbardziej zróżnicowanych grup produktów mlecznych pod względem wartości odżywczej, jak i cech organoleptycznych są sery. Są źródłem pełnowartościowego białka, które zawiera prawie wszystkie egzogenne aminokwasy. Sery to źródło witamin z grupy B, a głównie B2, B6 i B12. Są skondensowanym źródłem wapnia oraz fosforu. Dodatkowo zawierają w sobie bioaktywne peptydy o korzystnym działaniu w przebiegu nadciśnienia tętniczego oraz antynowotworowe sfingolipidy i sprzężony kwas linolowy [10]. Zdecydowanie mniej kalorycznymi serami są niedojrzewające sery twarogowe. Mają stosunkowo niską wartość energetyczną, a przy tym charakteryzują się wysoką zawartością łatwostrawnego białka. Walory odżywcze twarogów predysponują je do stosowania ich w codziennym żywieniu ludzi zdrowych oraz tych znajdujących się w przeróżnych stanach organizmu wymagających stosowania określonego sposobu żywienia. Twaróg okazuje się bardzo przydatny w dietach odchudzających, a także w żywieniu osób chorych na dnę moczanową, cukrzycę lub ze schorzeniami wątroby czy układu pokarmowego [11].  Białko mleka składa się głównie z kazeiny i białek serwatkowych. Głównymi frakcjami białek serwatkowych w mleku są α-laktoglobuliny i β-laktoglobuliny. α-laktoglobulina jako czynnik antykancerogenny bierze udział w apoptozie komórek nowotworowych i dzięki temu znalazła swoje zastosowanie w profilaktyce nowotworów. Wykazuje również właściwości antybakteryjne i przyczynia się do zahamowania rozwojów drobnoustrojów patogennych, jednocześnie stymulując rozwój korzystnej mikrobioty jelitowej. Drugą ważną frakcją białek serwatkowych w mleku są β-laktoglobuliny, które odgrywają kluczową rolę antyoksydacyjną, a także antykancerogenną, przeciwbakteryjną i przeciwwirusową [6]. Drugą stroną medalu jest ich alergenność. Białka mleka krowiego (BMK) uznawane są za jeden z najpowszechniejszych alergenów. ABMK (alergia na białka mleka krowiego) to istotny i narastający problem wśród niemowląt i małych dzieci. W Polsce dotyczy od 0,3 do 4,8% niemowląt [12]. Podczas procesu trawienia białek mleka w układzie pokarmowym uwalniają się peptydy o działaniu przeciwzakrzepowym, antybakteryjnym, immunostymulującym i antyoksydacyjnym Ponadto białka mleka zawierają w sobie peptydy, które wykazują aktywność przeciwnadciśnieniową i z racji tego mleko i produkty mleczne mogą być wykorzystywane w żywieniowej terapii nadciśnienia tętniczego [13].  Warto wiedzieć, że połączenie białka mleka idealnie uzupełnia się z białkiem produktów zbożowych, poprawiając jego wykorzystanie przez organizm [4]. Mleko i produkty mleczne są bogate w lizynę, zaś ich aminokwasem ograniczającym jest metionina i cysteina. Z żywieniowego punktu widzenia korzystne jest więc spożywanie mleka lub jego przetworów z produktami, które z kolei dostarczają większe ilości metioniny i cysteiny, a jednocześnie mogą zawierać mało lizyny. Dobrym przykładem może być spożycie pieczywa z twarogiem lub płatków owsianych z mlekiem [10].  Wśród kwasów tłuszczowych obecnych w mleku i jego przetworach szczególnym zainteresowaniem cieszą się sprzężone dieny kwasu linolenowego (CLA). Liczne badania kliniczne potwierdzają, że CLA wykazują szereg prozdrowotnych właściwości. Przede wszystkim wzmacniają układ odpornościowy, chronią przed otyłością i cukrzycą typu 2. W piśmiennictwie istnieją dobrze udokumentowane doniesienia na temat antymiażdżycowych, antynowotworowych i antyoksydacyjnych działań CLA [14]. Jednakże randomizowane badania kliniczne u ludzi nie potwierdzają jednoznacznie pozytywnego wpływu na organizm człowieka. Wyniki badań sugerują, że CLA może wywoływać negatywne skutki metaboliczne, np. poprzez indukcję insulinooporności lub przerost wątroby [15]. Charakterystycznym cukrem dla mleka i produktów mlecznych jest laktoza – dwucukier składający się z glukozy i galaktozy [16]. W mleku jej zawartość jest największa, szczególnie w mleku w proszku (tab. 1). Zaś w serach dojrzewających jest na tyle niska, że może być nawet tolerowana przez większość osób z nietolerancją laktozy [5]. Mleczne napoje fermentowane, mimo tego, że zawierają laktozę, to dzięki obecnych w nich bakteriom probiotycznym są dobrze trawione przez osoby źle tolerujące laktozę [17]. Warto wiedzieć, że umiarkowana ilość laktozy w diecie jest korzystna dla rozwoju mikrobioty jelitowej, a tym samym dla zdrowia człowieka. Gdy w jelitach zachodzi fermentacja laktozy pod wpływem bakterii mlekowych, powstaje wówczas kwas mlekowy, który zakwasza treść jelita i ogranicza tym samym rozwój patogennej mikrobioty. To z kolei ma pozytywny wpływ na wchłanianie składników odżywczych z pożywienia,  np. wapnia [10]. Tabela 1. Zawartość laktozy w wybranych produktach mlecznych [18] Produkt Laktoza [g/100 g produktu] Mleko krowie spożywcze 4,6–4,9 Mleko odtłuszczone, w proszku 51 Jogurt naturalny 2% tłuszczu 4,6 Ser żółty  0,1 Ser biały 2,9–3,1 Ser typu „feta”  1 Ser topiony 1 Serek ziarnisty  3,3 Śmietana 18% 3,6 Niestety, nietolerancja laktozy jest w Polsce dosyć powszechnym problem, bo szacuje się, że dotyczy ona aż 37% społeczeństwa. Przyczyną tego zjawiska są zaburzenia trawienia i wchłaniania cukru mlecznego, spowodowane niedoborem laktazy – enzymu w jelicie cienkim odpowiedzialnego za trawienia laktozy – lub całkowitym jej brakiem [16]. Z niedoborem laktazy można się urodzić lub nabyć ją w trakcie życia. Największą tolerancję na laktozę mają niemowlęta, których mleko jest głównym pożywieniem, a później wraz z wiekiem tolerancja ta ulega osłabieniu. Dzieje się tak, ponieważ im się jest starszym, tym udział mlecznych produktów w codziennej diecie ulega zmniejszeniu, a im mniej organizm dostarcza sobie laktozy, tym mniej produkuje trawiącej ją laktazy. To tłumaczy częste zjawisko złego samopoczucia po wypiciu mleka u osób dorosłych [19]. Nietolerancję laktozy można również nabyć w wyniku przebytych chorób (np. choroby Leśniowskiego-Crohna, celiakii), infekcji bakteryjnych i wirusowych czy nadużywania alkoholu. Kiedy po powrocie do zdrowia uszkodzony wcześniej nabłonek jelita cienkiego regeneruje się, to organizm ponownie zaczyna tolerować laktozę. Często bywa tak, że osoby nietolerujące glutenu jednocześnie nie tolerują laktozy, ale w przypadku zastosowania diety bezglutenowej kosmki jelita cienkiego mają szansę się odbudować i trawienie oraz wchłanianie laktozy ponownie staje się możliwe [20]. Istnieją również przypadki, choć bardzo rzadkie, że osoby rodzą się z całkowitym brakiem laktazy i przez całe życie muszą unikać laktozy nawet w najmniejszych ilościach. To zjawisko nosi nazwę alaktazji [21]. Niezależnie jednak od rodzaju nietolerancji jej objawy są takie same: biegunka, gazy, nudności, wzdęcia, przelewanie się w brzuchu [16]. Na rynku występuje kilka rodzajów mleka spożywczego różniących się między sobą rodzajem termicznego utrwalenia oraz zawartością tłuszczu. Czy procesy utrwalania mleka wpływają na jego wartość odżywczą? W niewielkim stopniu. Pomimo wysokiej temperatury zastosowanej podczas pasteryzacji czy sterylizacji zawartość białka, tłuszczu, laktozy, części witamin i składników mineralnych pozostaje bez zmian. Co ciekawe, dopiero długie przechowywanie może wpłynąć w większym stopniu na utratę niektórych aminokwasów lub witamin, np. B1, B6, B12, kwasu foliowego. Największą zmianą, jaka zachodzi podczas sterylizacji, są odczucia smakowe, a także wygląd i zapach. Niemniej jednak warto podkreślić, że mleko UHT charakteryzuje się nieco większymi stratami odżywczymi w porównaniu do mleka pasteryzowanego [22].  W wyniku działania specjalnej mikroflory na mleko powstają fermentowane napoje mleczne, do których zaliczamy jogurt, kefir, maślankę, mleko acidofilne i mleko ukwaszone (zsiadłe), kumys (tab. 2). Te napoje charakteryzują się wysoką wartością odżywczą oraz dobrą przyswajalnością składników odżywczych [23].  Dzięki obecnym w nich mikroorganizmom probiotycznym pozytywnie wpływają na mikrobiotę jelitową, a tym samym przyczyniają się do zachowania zdrowia. Probiotyki stymulują układ odpornościowy, korzystnie wpływają na perystaltykę jelit, przeciwdziałają biegunkom, zaparciom, osteoporozie, a także przyczyniają się do obniżenia frakcji LDL cholesterolu i zmniejszenia rozwoju komórek nowotworowych [24]. Tabela 2. Szczepy probiotyczne obecne w poszczególnych fermentowanych napojach mlecznych [17] Napój Szczep probiotyczny Jogurt Streptococcus thermophilus, Lactobacillus bulgaricus Mleko acidofilne  Lactobacillus acidophilus Kefir Lactobacillus kefir, Leuconostoc, Lactococcus, Saccharomyces cerevisiae, Saccharomyces exiguus, Saccharomyces unisporus, Kluyveromyces marxianus Kumys Lactobacillus bulgaricus, Kluyveromyces marxianus Co rusz pojawiają się nowe kontrowersje dotyczące mleka i produktów mlecznych, które mogą stanowić zachętę do eliminacji tych produktów z diety. Czy w każdym przypadku taka eliminacja jest wskazana? Według zaleceń Instytutu Żywności i Żywienia dzieci i młodzież powinny pić 3–4 szklanki mleka dziennie, a dorośli 2 szklanki, które można zastąpić jogurtem naturalnym, kefirem, maślanką i – częściowo – serem [1]. Osoby starsze ze względu na duże ryzyko osteoporozy również powinny dbać o podaż mleka i produktów mlecznych w swojej diecie i spożywać 2–3 porcje produktów mlecznych dziennie. Wśród nich znajduje się odtłuszczone mleko, chude lub półtłuste sery twarogowe oraz fermentowane napoje mleczne, takie jak jogurt, zsiadłe mleko, kefir, mleko acidofilne [4]. Jakie więc konsekwencje może nieść za sobą nieuargumentowana eliminacja mleka i jego przetworów? Jak wiadomo, produkty te są cennym źródłem wapnia. Rezygnując z nich, rezygnujemy więc także z solidnej dawki wapnia. Przy nieodpowiednim zbilansowaniu diety może w konsekwencji ulec zmniejszeniu gęstość mineralna kości, a to pierwszy krok do osteoporozy. Notuje się, że w Polsce aż 2,8 mln ludzi choruje na osteoporozę, a 3–5 mln ma podwyższone ryzyko złamań [25]. Przy niedoborach wapnia może wystąpić także zwiększone ciśnienie krwi, nadpobudliwość organizmu, tężyczka czy zaburzenia neurologiczne [4]. Osoby, które stoją przed koniecznością eliminacji z diety mleka i produktów mlecznych, powinny zadbać o dostarczenie sobie wapnia z innych produktów spożywczych [26].  Do takich produktów należą ryby spożywane wraz z ościami, jarmuż, szpinak, natka pietruszki, suche nasiona roślin strączkowych i migdały [4, 25]. Rozwiązaniem jest również spożywanie produktów bezlaktozowych lub napojów roślinnych wzbogacanych w wapń, a także dodawanie do posiłku laktazy, którą zakupić można w aptece [4].   Bibliografia: Zalewski A.: Procesy dostosowawcze polskiego mleczarstwa do warunków Unii Europejskiej. Przegl. Mlecz. 2000, 9: 280. Matwijczuk A., Wójcik M.: Właściwości odżywcze tłuszczu mleka. Przegląd hodowlany 2011, 5: 6–9. Kowalska A. (2014), Mleko i przetwory mleczne w diecie studentów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Roczniki Naukowe 16(1): 111–116. Jarosz M., Rychlik E., Stoś K. i wsp.: Normy żywienia dla populacji polskiego - nowelizacja. Wydawnictwo Instytut Żywności i Żywienia, Warszawa, 2017. Nahajło K.: Prozdrowotna aktywność wybranych składników mleka w aspekcie zmniejszania ryzyka rozwoju chorób cywilizacyjnych. Przegląd Hodowlany 2019 2: 28–32. Król J., Litwińczuk A., Zarajczyk A., Litwińczuk Z.: Alfa-laktoalbumina i beta-laktoglobulina jako związki biologicznie czynne frakcji białkowej mleka. Medycyna Wet. 2008, 64(12): 1375–1378. Bogusławska-Wąs E., Dłubała A., Malec J.: wiązanie cholesterolu przez bakterie fermentacji mlekowej izolowane od dzieci. ŻYWNOŚĆ. Nauka. Technologia. Jakość 2019, 3(120): 160–170. Astrup A.: A changing view on SFAs and dairy: from enemy to friend, Am. J. Clin. Nutr., 2014, 100(6): 1407–1408. Kościerz K., Misiarz M.: Towar jako przedmiot handlu. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne sp. z o.o., Wydawnictwo REA s.j., Warszawa 2014. Knysz P., Gondek M., Pyz-Łukasik R. i wsp.: Skład chemiczny i wartość odżywcza regionalnych serów podpuszczkowych produkowanych metodą tradycyjną. Med. Weter. 2018, 74(10): 671–675. Siemianowski K., Szpendowski J.: Znaczenie twarogu w żywieniu człowieka Probl Hig Epidemiol 2014, 95(1): 115–119. Krogulska A.: Diety eliminacyjne w diagnostyce i leczeniu alergii na białka mleka krowiego. STANDARDY MEDYCZNE/PEDIATRIA 2016, 13: 957–965. Szpendowski J., Siemianowski K.: właściwości odżywcze i funkcjonalne oraz zastosowanie kazeinianów w przetwórstwie spożywczym. NAUKI INŻYNIERSKIE I TECHNOLOGIE 2013, 3{10): 122–138. Kowalska M., Cichosz G.: Produkty mleczarskie – najlepsze źródło CLA. BROMAT. CHEM. TOKSYKOL. – XLVI 2013, 1: 1–12. Włocha M., Grzymisławski M., Bogdański P.: Wykorzystanie żywności niskoenergetycznej, CLA i karnityny w leczeniu otyłości. Forum Zaburzeń Metabolicznych 2014, 5(4): 178–186. Zatwarnicki P.: Nietolerancja laktozy – przyczyny, objawy, diagnostyka. Piel. Zdr. Publ. 2014, 4(3): 273–276. Mojka K.: Charakterystyka mlecznych napojów fermentowanych. Probl Hig Epidemiol 2013, 94(4): 722–729. Kunachowicz H., Nadolna I., Przygoda B. i wsp.: Tabele składu i wartości odżywczej żywności. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2005. Curyy A.: The milk revolution. Nature 2013, 500.7460, 20–22. Gudmand-Høyer E., Skovbjerg H.: Disaccharide digestion and maldigestion. Scand. J. Gastroenterol. 1996, 31, S216, 111–121. Savilahti E., Launiala K., Kuitunen P.: Congenital lactase deficiency. A clinical study on 16 patients. Arch. Dis. Child 1983, 58, 4, 246–252. Heeschen W.H.: Wartość odżywcza mleka UHT, w: Żywieniowe, higieniczne i technologiczne aspekty mleka UHT, Wyd. Prace IŻŻ, 1996, 73:61. Gawęcki J.: Żywienie człowieka 1 Podstawy nauki o żywieniu. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2017. Libudzisz Z.: Probiotyki i prebiotyki w fermentowanych napojach mlecznych. Pediatr Współcz Gastroenterol Hepatol Żyw Dziecka 2002, 4(1): 19–25.  Włodarek D., Sobocińska A., Głąbska D.: Podaż wapnia z produktów mlecznych w diecie kobiet po 60 roku życia. BROMAT. CHEM. TOKSYKOL. – XLV 2012, 3: 833–838. McCray S.: Lactose intolerance: considerations for the clinician. Pract. Gastroenterol. 2003, 27, 2, 21–42.
Czytaj więcej

Prawdziwa woda mineralna – jakie składniki mineralne powinna zawierać?

Po co nam woda? Woda w ludzkim organizmie służy procesom metabolicznym, transportowym, zachowania równowagi elektrolitowej, temperatury, przewodnictwa komórek nerwowych, wpływając na funkcję wszystkich narządów. Odpowiednie nawodnienie jest kluczowe dla zachowania sprawności każdej komórki organizmu [1]. Wodę dostarczamy głównie poprzez jej picie, wraz z żywnością oraz dzięki procesom oksydacyjnym zachodzącym w organizmie. Woda mineralna może być nośnikiem do 70 różnych składników mineralnych. Główne z nich to wapń, magnez, potas, chlorki, sód, siarczany, fluorki, jodki żelazo oraz mikroelementy, takie jak lit, stront, mangan, brom, cynk i miedź, które występują w wodzie w ilościach śladowych.  Do teraz nie zostały jasno ustalone dolne i górne limity spożycia wody związane z ryzykiem zdrowotnym, a zalecenia większości instytucji polegają na średnim spożyciu wody przez społeczeństwo [1].  Biologicznie aktywna tkanka określana jako „fat-free mass”, wskaźnik popularny w praktyce dietetycznej dzięki metodzie bioimpedancji (BIA), przy odpowiednim poziomie nawodnienia powinna składać się w 73% z wody. Natomiast nawet niewielkie już odwodnienie jest niebezpieczne dla zdrowia [2]. Odwodnienie rzędu 2% upośledza termoregulację i gęstość osocza, 7% może powodować halucynacje, a odwodnienie 10% może prowadzić do śmierci. Dlatego też odpowiednie nawodnienie jest istotne dla zachowania prawidłowych funkcji wszystkich narządów, a odwodnienie wiąże się z rozwojem wielu chorób [3].  Zapotrzebowanie na wodę? Szacuje się, że w normalnych warunkach tracimy około 1,5 litra wody, z kałem ok. 150 cm3, z powietrzem wydychanym 550 cm3 oraz przez skórę ok. 600 cm3. W odniesieniu do wody w sytuacjach ogólnych (umiarkowanej temperatury otoczenia i aktywności fizycznej) EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) zaleca, aby:  Niemowlęta do 6. miesiąca życia spożywały 100–190 ml/kg/mc. dziennie (zawartość wody w mleku matki) Dzieci w wieku 6–12 miesięcy 800–1000 ml/dzień. Dzieci w 2. roku życia 1100–1200 ml dziennie.  Dzieci w wieku 2–3 lat 1300 ml wody dziennie.  U dzieci powyżej 3. roku życia spożycie stopniowo wzrasta: 1600 ml/dzień dla chłopców i dziewcząt (4-8 lat);  2100 ml/dzień dla chłopców (9–13 lat); 1900 ml dla dziewczynek (9–13 lat).  Młodzież powyżej 14. roku życia traktuje się już jak osobę dorosłą pod względem odpowiedniego spożycia wody. Odpowiednie spożycie powinno wynosić 2,0 l/dzień dla dziewcząt i 2,5 l/dzień dla chłopców.  Uzupełniać straty wody powstałe w wyniku zwiększonej temperatury zewnętrznej oraz wysiłku fizycznego.  U osób starszych, pomimo mniejszego zapotrzebowania na energię, zapotrzebowanie na wodę w przeliczeniu na jednostkę energii w pożywieniu staje się wyższe z powodu spadku zdolności nerek do koncentracji i wydalania produktów przemiany materii.  W przypadku kobiet w ciąży EFSA proponuje proporcjonalne zwiększenie spożycia energii oraz płynów (300 ml/dzień), podczas karmienia piersią zalecane jest dodatkowe 700 ml wody dziennie w odniesieniu do kobiet niekarmiących [4]. Czym jest woda mineralna?  W odróżnieniu od dostępnych na polskim rynku wód źródlanych i stołowych woda mineralna jest to „woda podziemna wydobywana jednym lub kilkoma otworami naturalnymi lub wierconymi, różniąca się od wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi pierwotną czystością pod względem chemicznym i mikrobiologicznym oraz charakterystycznym stabilnym składem mineralnym, a w określonych przypadkach także właściwościami mającymi znaczenie fizjologiczne, powodującymi korzystne oddziaływanie na zdrowie ludzi”.  Wodę mineralną klasyfikuje się na podstawie suchej pozostałości soli mineralnych w temperaturze 180°C, oraz 260°C [5].  Dzielimy na bardzo nisko, nisko, średnio lub wysoko zmineralizowaną. Zawierają one odpowiednio: < 50 mg/l; do 500 mg/l; 500-1500 mg/l oraz > 1500 mg/l składników mineralnych. W tabeli 1 przedstawione są średnie wartości składników mineralnych w wodach butelkowanych w Polsce. Ważne przepisy ukazały się w 2011 r., określając, że nazwa „woda mineralna” nie odnosi się do zawartości związków mineralnych w produkcie. Wodą mineralną może być każda woda niezależnie od ilości składników mineralnych pobierana spod powierzchni ziemi.  Jakie pierwiastki powinna zawierać? Woda mineralna powinna zawierać magnez, wapń, sód, chlorki, wodorowęglany, siarczany, jodki, fluorki, żelazo oraz dwutlenek węgla w różnych proporcjach. Są to składniki niezbędne dla prawidłowej pracy organizmu, wpływając na równowagę elektrolitową oraz kwasowo-zasadową.   Szczególną uwagę należy zwrócić na zawartość wapnia i magnezu. Magnez jest niezbędnym elementem dla życia. Bierze udział w blisko 400 reakcjach zachodzących w ludzkim organizmie. Zapotrzebowanie wynosi 310-420 mg dziennie. W naszym społeczeństwie występują niedobory magnezu ze względu na mało zróżnicowaną i wysokoprzetworzoną dietę.  Wapń jest składnikiem, którego potrzebujemy w sporej ilości w stosunku do pozostałych minerałów. Dzienne zapotrzebowanie ustalone według norm dla społeczeństwa polskiego wynosi 1000-1200 mg dziennie.   Sód i chlorki wpływają na równowagę wodno-elektrolitową, a ich niedobory mogą występować szczególnie podczas długotrwałego wysiłku, zwłaszcza u sportowców. Dlatego w przypadku osób uprawiających intensywną aktywność fizyczną zaleca się uzupełnianie tych związków wraz z wodą mineralną.  Wodorowęglany zawarte w wodzie mają pozytywne działanie w przypadku nadkwasoty, wpływając na prawidłowe pH kwasów żołądkowych [7]. Wykazano również pozytywny wpływ wodorowęglanów na obniżenie poziom glukozy w początkowych stadiach cukrzycy [8]. 10-letnie badanie przeprowadzone u 630 kobiet wykazało, że niski poziom wodorowęglanów w surowicy krwi znacząco zwiększał ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2 [9]. Tabela 1. Zestawienie średniej wartości w mg/l dla wód butelkowanych w Polsce [5]   Mineralna – wysoko zmineralizowana Mineralna – średnio zmineralizowana Mineralna – nisko zmineralizowana Woda źródlana Wodorowęglany 1375 456 241 259 Wapń 222 100 59 43 Magnez 83 27 17 9 Sód 80 9 7 10 Potas 23 1,6 1,6 2,8 Woda mineralna a konsekwencje zdrowotne Odpowiednie nawodnienie zmniejsza ryzyko śmierci z powodu incydentów sercowych zarówno u osób dorosłych, jak i osób starszych. Incydenty sercowe najczęściej powodowane są nadciśnieniem tętniczym, chorobą zatorowo-zakrzepową oraz udarem mózgu. Bilans wodny jest ściśle związany z objętością i ciśnieniem tętniczym krwi oraz prawidłową czynnością akcji serca [2].   W badaniu przeprowadzonym przez Laurę Toxqui i Marię Pilar Vaquero zaobserwowano pozytywny wpływ wody mineralnej na biomarkery ryzyka chorób metabolicznych, takie jak poziom LDL, oxyLDL i glukozy. Ponadto woda mineralna wpłynęła na redukcję wydalania wapnia i kreatyniny wraz z moczem, co może pozytywnie wpływać na funkcję nerek.  Wody naturalnie zawierające siarczan magnezu są bezpiecznym produktem przeciwdziałającym zaparciom. Wpływają pozytywnie na formowanie się stolca oraz ruchy perystaltyczne jelit, stanowiąc naturalną terapię dla pacjentów cierpiących na chroniczne zaparcie [10]. Nieodpowiednio zbilansowana dieta jest kluczowym czynnikiem wystąpienia ryzyka zespołu chorób metabolicznych. Woda, jako jeden z podstawowych elementów diety, ma istotne znaczenie, uzupełniając zapotrzebowanie na niezbędne składniki mineralne. Uzupełnienie wspomnianych elementów wpływa bezpośrednio na równowagę kwasowo-zasadową, przekładając się na lepszą kontrolę ciśnienia krwi, gospodarki lipidowej oraz glukozowej. Tym samym przeciwdziałając ewentualnej dalszej progresji zespołu metabolicznego [11]. Wapń odpowiada za prawidłową mineralizację kości, wpływając na ich gęstość oraz strukturę. Zalecane dzienne spożycie to 700-1200 mg wapnia dziennie i jest niezbędne do zachowania równowagi wapniowej organizmu, czasami jednak bywa trudne do realizacji w praktyce. W wielu wypadkach mineralna woda zawierająca wapń o wysokiej biodostępności poprawia stan biomarkerów kości (takich jak poziom parathormonu, 1,25 dihydroksywitaminy [1,25(OH)2D], czynnika wzrostu fibroblastów 23 (FGF23), kalcytoniny, zawartość wapnia we krwi oraz moczu) oraz parametrów gęstości kości. Szczególnie istotne wydaje się uzupełnianie diety o wody z wyższą zawartością wapnia u młodych kobiet oraz kobiet w okresie menopauzy jako profilaktyka osteoporozy [12]. Najnowsze badania skupiają się na wpływie odwodnienia na funkcje kognitywne. Okazuje się, że już odwodnienie sięgające 1% przyczynia się do spadku zdolności kognitywnych, psychoruchowych, koncentracji oraz pamięci krótkotrwałej [13].  Dzieje się tak ze względu na to, że mózg jest w 73% złożony z wody. Nawet niewielkie odwodnienie sprawia, że przesyłanie danych pomiędzy neuronami i innymi komórkami nerwowymi staje się utrudnione.  W przypadku prewencji i kontroli cukrzycy wyniki badań nie dają jasnego i spójnego obrazu, czy woda mineralna faktycznie przyczynia się do zmniejszenia rozwoju choroby lub jej objawów. Natomiast widoczny rezultat widać w momencie, kiedy woda mineralna bogata w wodorowęglany i magnez zastąpi miejsce kalorycznych napojów. Konsumpcja słodkich napojów, niezależnie, czy zawierają cukier naturalnie, czy został on dodany, zwiększa znacznie ryzyko cukrzycy typu 2. Artykuł opublikowany w 2019 r. przez zespół badawczy z Uniwersytetu Harvarda wskazuje, że zamiana kalorycznych napojów na ich bezkaloryczne odpowiedniki jak woda mineralna, jest związana z niższym ryzykiem rozwoju cukrzycy o 2-10% [14]. Woda mineralna może być idealnym bezkalorycznym napojem niezawierającym dodatku cukru. Pamiętajmy więc, że woda jest naszym najbardziej naturalnym płynem, a jej konsumpcja w czystej formie powinna stanowić większość uzupełnianych  płynów. Komentarz ekspercki Katarzyna Żywczyk specjalista ds. żywienia, Nestlé Polska Wybierając wodę do picia na co dzień, warto zwrócić uwagę na jej stopień mineralizacji. Ze względu na zawartość składników mineralnych wody dzielimy na nisko-, średnio- lub wysokozmineralizowane.  Nałęczowianka to woda mineralna (czyli woda podziemna, pierwotnie czysta pod względem chemicznym i mikrobiologicznym, o stabilnym składzie mineralnym) o średnim stopniu mineralizacji (650 mg/l), z przewagą wodorowęglanów wapnia i magnezu. Kompozycja 7 składników mineralnych nadaje jej łagodny smak. Dzięki m.in. niskiej zawartości sodu jest to woda, która może być pita codziennie – nawet przez osoby z nadciśnieniem.  Odpowiednie nawodnienie jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Marka Nałęczowianka jest tego w pełni świadoma i dlatego w swoich działaniach promuje regularne picie wody, zanim pojawi się uczucie pragnienia. Nałęczowianka zwraca też uwagę, że pragnienie ma jeszcze jedno, bardzo ważne znaczenie – rozumiane jako chęć spełniania marzeń, rozwoju i dążenia do celów. Tego pragnienia, w przeciwieństwie do fizjologicznego, nie należy gasić. Wręcz przeciwnie – należy je rozwijać i pielęgnować.   Bibliografia: Gandy J (2015) Water intake: validity of population assessment and recommendations. Eur J Nutr 54, 11–16. Roumelioti M-E, Glew RH, Khitan ZJ, i wsp. AH (2018) Fluid balance concepts in medicine: Principles and practice. World J Nephrol 7, 1–28. Manz F, Wentz A (2005) The importance of good hydration for the prevention of chronic diseases. Nutr Rev 63, S2-5. (2017) Dietary Reference Values for nutrients Summary report. EFSA Supporting Publications 14, e15121E. (2011) ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA z dnia 31 marca 2011 r. w sprawie naturalnych wód mineralnych, wód źródlanych i wód stołowych. Jarosz M, Rychlik E, Stoś K, i wsp. Instytut Żywności i Żywienia (2017) Normy żywienia dla populacji Polski, Instytut Żywności i Żywienia, Warszawa. Boyer JL (2013) Bile Formation and Secretion. Compr Physiol 3, 1035–1078. Evidence-Based Complementary and Alternative Medicine, The Consumption of Bicarbonate-Rich Mineral Water Improves Glycemic Control, Last updated December 21, 2015, Accessed on December 21, 2015. Mandel EI, Curhan GC, Hu FB, Taylor EN (2012) Plasma bicarbonate and risk of type 2 diabetes mellitus. CMAJ 184, E719–E725. Dupont C, Hébert G (2020) Magnesium Sulfate-Rich Natural Mineral Waters in the Treatment of Functional Constipation–A Review. Nutrients 12, 2052. Costa-Vieira D, Monteiro R, Martins MJ (2019) Metabolic Syndrome Features: Is There a Modulation Role by Mineral Water Consumption? A Review. Nutrients 11, 1141. Vannucci L, Fossi C, Quattrini S, i wsp. (2018) Calcium Intake in Bone Health: A Focus on Calcium-Rich Mineral Waters. Nutrients 10, 1930. Merhej R (2019) Dehydration and cognition: an understated relation. International Journal of Health Governance 24, 19–30. Changes in Consumption of Sugary Beverages and Artificially Sweetened Beverages and Subsequent Risk of Type 2 Diabetes: Results From Three Large Prospective U.S. Cohorts of Women and Men | Diabetes Care.
Czytaj więcej

Czym jest Food Chaining?

Metoda Food Chaining („łańcuszka”) polega na wprowadzaniu nowych pokarmów i produktów do diety dziecka, które mają podobne właściwości sensoryczne. Nowe smaki włącza się, gdy produkt ma podobną konsystencję, teksturę i cechy jak jedzenie lubiane i może zostać zaakceptowany przez dziecko na danym stopniu rozwoju zdolności oro-motorycznych [1]. 
Czytaj więcej

Olej rzepakowy w profilaktyce chorób układu krążenia

Szacuje się, że ≥ 80% przypadków chorób sercowo-naczyniowych można by uniknąć przez wdrożenie zasad zdrowego stylu życia, w tym odpowiednio zbilansowanej diety oraz ograniczanie modyfikowalnych czynników ryzyka, takich jak np. zaburzenia lipidowe, cukrzyca i nadmierna masa ciała [1].  Należy podkreślić, że w szerokim zakresie stężeń istnieje dodatnia i silna zależność między cholesterolem całkowitym i LDL a ryzykiem chorób krążenia. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet, osób z rozpoznaną chorobą sercowo-naczyniową lub bez tej choroby. Redukcja frakcji LDL cholesterolu jest pierwszorzędnym celem prewencji chorób układu krążenia [1, 2].  Niska wartość HDL wiąże się z podwyższonym ryzykiem incydentów sercowo-naczyniowych (s-n), ale działanie zmierzające do jego wzrostu nie powoduje obniżenia ryzyka ich wystąpienia. Nie wykazano, aby bardzo duże stężenie HDL wiązało się z ochroną przed rozwojem miażdżycy [1].  Z kolei hipertrójglicerydemia jest istotnym niezależnym czynnikiem ryzyka chorób s-n, lecz zależność ta jest znacznie słabsza niż w przypadku hipercholesterolemii. Wiadomo, że indukuje ona stany prokoagulacyjne, co jest zjawiskiem niekorzystnym w chorobach układu sercowo-naczyniowego, a ponadto w ciężkiej postaci jest czynnikiem ryzyka zapalenia trzustki [1].  Nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko zaburzeń lipidowych, glikemii, stanów zapalnych i prokoagulacyjnych oraz rozwoju miażdżycy. Z kolei cukrzyca znacznie zwiększa ryzyko zachorowania i zgonu z powodu choroby wieńcowej i udaru mózgu. Powoduje uszkodzenie naczyń krwionośnych i zaburzenia ukrwienia wielu narządów [1].  Zalecenia IŻŻ (Instytut Żywności i Żywienia) w zakresie spożycia tłuszczów  Zgodnie z aktualnymi rekomendacjami IŻŻ dla osób dorosłych w zakresie tłuszczów należy zastępować te pochodzenia zwierzęcego, stanowiące w diecie główne źródło kwasów tłuszczowych nasyconych, tłuszczami roślinnymi (z wyjątkiem olejów tropikalnych, bogatych w kwasy nasycone, takich jak palmowy i kokosowy). Ponadto zaleca się ograniczyć podaż kwasów tłuszczowych w postaci izomerów trans, a także nasyconych do ilości tak niskiej, jak to możliwe. Wielonienasycone kwasy (PUFA) takie jak alfa-linolenowy (ALA, omega-3) powinien dostarczać 0,5% energii, a linolowy (LA, omega-6) 4%.  Te dwa kwasy stanowią niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, których organizm człowieka nie wytwarza. Są one prekursorami długołańcuchowych (LC-PUFA) kwasów omega-3, tj. DHA i EPA [3]. Należy je spożywać w ilości 250 mg/dobę.  Ich produkcja ma miejsce w organizmie człowieka, jednak jest niewielka i może być hamowana przez wiele czynników, takich jak m.in. różne choroby, np. cukrzyca i nadciśnienie tętnicze krwi, nadmierna podaż cholesterolu, kwasów omega-6, izomerów trans i alkoholu [13, 14].  Olejami zalecanymi przez normy żywienia są głównie oliwa z oliwek oraz olej rzepakowy. Rzepak zajmuje drugie po soi miejsce na świecie w uprawie roślin oleistych. Od ponad 20 lat  w Polsce, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz zasadami Codex Alimentarius, nie uprawia się odmian rzepaku wysokoerukowego, a także GMO. Odmiany charakteryzujące się zawartością kwasu erukowego < 2% i odpowiednio niską glukozynolanów, które obniżają wartości organoleptyczne oleju, nazywane są podwójnie ulepszonymi lub dwuzerowymi albo canola [4, 5, 12].  Wpływ poszczególnych kwasów tłuszczowych na układ krążenia  Kwasy nasycone zwiększają poziom cholesterolu całkowitego oraz frakcji LDL, ale również HDL. Ponadto nasilają agregację płytek krwi, zwiększając ryzyko zakrzepów naczyniowych. Z kolei izomery trans kwasów tłuszczowych zwiększają poziom cholesterolu całkowitego i LDL, a także obniżają HDL.  Zarówno normy IŻŻ, EFSA (European Food Safety Authority, Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności), jak i wytyczne kardiologiczne informują, że nie ma podstaw do ustalenia odpowiedniej proporcji kwasów omega-3 do omega-6, m.in. z powodu braku odpowiednich badań, które jednoznacznie pozwoliłyby ją wyznaczyć [1, 2, 3, 19]. Z wielu dostępnych źródeł wynika jednak, że nadmierne spożycie omega-6 w stosunku do omega-3, tj. > proporcji 4-5 : 1 zwiększa ryzyko rozwoju chorób układu krążenia, nowotworów, a także nasila stany zapalne. Ponadto w diecie zachodniej zazwyczaj obserwuje się znacznie większą przewagę omega-6 nad omega-3. Kwasy te konkurują w organizmie o dostęp do tych samych enzymów, takich jak m.in. desaturazy i elongazy, które przekształcają kwasy ALA i LA do form długołańcuchowych, m.in. odpowiednio EPA i DHA oraz AA (kwas arachidonowy). Omega-3 i omega-6 konkurują ponadto o miejsce w błonach komórkowych, a także o enzymy cyklooksygenazy i lipooksygenazy, biorące udział w przekształcaniu ich do metabolitów, tzw. eikozanoidów.  Te z nich, które powstają z omega-3, wykazują działanie m.in. silnie przeciwzapalne i przeciwagregacyjne, a te, których prekursorami są omega-6, stanowią różnorodną grupę związków o działaniu zarówno przeciwzapalnym, jak i silnie prozapalnym oraz proagregacyjnym. Oznacza to, że im więcej spożywanych jest omega-6 w stosunku do omega-3 i powyżej zalecanego stosunku, tym większe ryzyko ujawnienia negatywnych skutków eikozanoidów pochodzących od omega-6. Stąd wielu ekspertów zaleca, aby zachowywać właściwą ich proporcję w diecie. Oleje, które zawierają dużą przewagę kwasów omega-6 nad omega-3, zaburzają zalecaną proporcję i równowagę fizjologiczną, w czym upatruje się jednej z przyczyn rozwoju wielu chorób, w tym krążenia i cukrzycy typu 2. Wynika to m.in. z przewagi produkcji metabolitów prozapalnych (prostaglandyn) oraz proagregacyjnych (tromboksan). Warto dodać, że spadek TG (trójglicerydydów) powoduje zastąpienie KN (kwasów nasyconych) zarówno przez PUFA omega-6, jak i przez omega-3 [13, 14, 18].  Potwierdzono, że kwasy omega-3 zmniejszają stężenie TG (trójglicerydy) w dawce 2–4 g, co stanowi ilość znacznie przekraczającą te, które dostępne są w suplementach diety w zalecanej do spożycia dziennej porcji, ale też trudną do realizacji z dietą. Jednocześnie tak wysoka podaż zwiększa szansę na wzrost poziomu LDL o ok. 3%, jednak uważa się, że nie stanowi to ryzyka dla układu krążenia [1, 2, 18, 19]. Wykazano, że zastąpienie 1% energii pochodzącej z kwasów tłuszczowych nasyconych przez wielonienasycone z grupy omega-6 obniża LDL o 2 mg/dl, zastąpienie przez kwasy jednonienasycone spadek LDL o 1.6 mg/dl, a zastąpienie węglowodanami o 1,2 mg/dl [1, 19].  Wytyczne kardiologiczne podają, że PUFA omega-6 nie powinny dostarczać więcej niż 10% energii, aby zminimalizować możliwość peroksydacji lipidów w lipoproteinach osocza i obniżenia poziomu HDL [1].  Uważa się, że kwasy tłuszczowe jednonienasycone (MUFA) pełnią funkcję ochroną w profilaktyce miażdżycy i chorób serca. Nie udało się w pełni wyjaśnić mechanizmu, który do tego prowadzi, jednakże bierze się bod uwagę możliwe zwiększanie szansy na wzrost HDL oraz pozytywny wpływ poprzez zastępowanie nimi kwasów tłuszczowych nasyconych [1, 2, 3, 6, 7, 15]. Dieta z dużą zawartością MUFA poprawia wrażliwość tkanek na insulinę w porównaniu z dietą o dużej zawartości KN oraz powoduje zmniejszenie TG (głównie w okresie poposiłkowym) [1, 2].  Skład oleju rzepakowego  Olej rzepakowy charakteryzuje wysoka zawartość kwasu alfa-linolenowego (11%), kwasu linolowego (21%) oraz korzystna proporcja omega-6 do omega-3 (ok. 2 : 1). Mniejsza i bardziej korzystna proporcja, spośród olejów roślinnych występuje jedynie w oleju lnianym (0.3). Olej rzepakowy jest bogatym źródłem kwasu oleinowego (51–70%) z grupy omega-9, który jest charakterystyczny dla oliwy z oliwek (69%), co powoduje, że nazywany jest często „oliwą północy”. W oleju rzepakowym znajduje się jedynie 7% nasyconych kwasów tłuszczowych. Ponadto zawiera on wiele składników o udowodnionym kardioprotekcyjnym działaniu, takich jak sterole, witamina K1 oraz antyoksydanty, jak tokoferole, prowitamina A i polifenole [6, 7, 8].  Badania dotyczące wpływu oleju rzepakowego na układ krążenia Większość badań dotyczących znaczenia oleju rzepakowego w profilaktyce chorób układu krążenia koncentruje się na jego wpływie na lipidogram. Potwierdzono, że olej rzepakowy znacząco obniża poziom cholesterolu całkowitego oraz frakcji LDL, jeśli izokalorycznie zastępuje tłuszcze bogate w kwasy nasycone. Niektóre analizy zakończono wnioskiem, że olej rzepakowy może obniżać LDL w większym stopniu niż oliwa z oliwek. Dotyczy to zarówno osób zdrowych, jak i z hipercholesterolemią. Warto wspomnieć, że w 2006 r. FDA (Food and Drug Administration) zautoryzowała oświadczenie zdrowotne dotyczące oleju rzepakowego: „Ograniczone i niejednoznaczne dowody naukowe wskazują, że spożycie oleju rzepakowego w ilości 19 g (1.5 łyżki stołowej) dziennie może redukować ryzyko choroby niedokrwiennej serca z uwagi na zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych”. Oświadczenie to bazuje na wynikach badań potwierdzających obniżanie frakcji LDL oraz cholesterolu całkowitego, stanowiących biomarkery choroby wieńcowej [9].  Z dostępnych badań wynika, że olej rzepakowy nie wpływa na poziom HDL. Z kolei znaczenie w obniżaniu poziomu TG nie jest w pełni wyjaśnione. Niektóre z badań wykazały, że spożycie tego oleju może je obniżać, a inne, że powoduje wzrost stężenia we krwi. Niejednoznaczne są również wyniki analiz, próbujących ustalić, czy olej rzepakowy zmniejsza podatność frakcji LDL na oksydację. Jednakże potwierdzono, że takie działanie wykazuje kwas oleinowy, którego bogatym źródłem jest olej rzepakowy. Wykazano także, że właściwości prozdrowotne w zakresie układu krążenia zawdzięcza on ponadto działaniu zmniejszającemu agregację płytek krwi oraz antyoksydacyjnemu i immunomodulacyjnemu [9]. Interesujące są badania, w których wykazano, że zastąpienie 10% energii z masła izokaloryczną podażą z olejów roślinnych, w tym w szczególności oleju rzepakowego, korzystnie wpływa na stężenie cholesterolu całkowitego i LDL. Potwierdza to słuszność obecnych rekomendacji, aby zastępować produkty bogate w kwasy nasycone olejami o znaczącej zawartości kwasów nienasyconych [15].  Metaanalizy udowodniły, że oleje roślinne, w tym szczególnie rzepakowy, bogate w kwasy omega-3 i omega-6, są bardziej skuteczne w redukcji cholesterolu całkowitego, a także LDL niż oliwa z oliwek, która z kolei jest bardziej skuteczna od nich w podnoszeniu poziomu HDL. Ponadto olej rzepakowy wywiera znacznie silniejszy korzystny efekt na cholesterol całkowity i LDL niż olej słonecznikowy, przy spożyciu dłużej niż 30 dni u osób  > 50 r.ż. [16, 17].  Z opublikowanego w 2019 r. przeglądu systematycznego wynika, że olej rzepakowy powoduje niewielki (0,3 kg), ale istotny statystycznie spadek masy ciała w porównaniu do izokalorycznej podaży tłuszczów bogatych w KN, co szczególnie dotyczy osób z cukrzycą typu 2. Jednak nie zaobserwowano wpływu na zmianę poszczególnych parametrów odzwierciedlających skład masy ciała [10].  Olej rzepakowy rafinowany czy tłoczony na zimno? Oleje tłoczone na zimno powinny być spożywane wyłącznie na surowo jako dodatek do surówek i sałatek. Z kolei do smażenia zaleca się stosować oleje rafinowane, z uwagi na większą stabilność oksydacyjną. Olej rzepakowy oraz oliwa z oliwek, z uwagi na charakterystyczny skład i wysoką zawartość jednonienasyconego kwasu oleinowego, nadają się do smażenia i duszenia potraw w warunkach domowych. Pozostałe oleje roślinne wydzielają w temperaturze > 200°C znaczne ilości produktów rozpadu i polimeryzacji trójglicerydów i ich utlenionych pochodnych, stanowiących szkodliwe dla zdrowia związki. Niszczą one błony komórkowe, mogą działać mutagennie, prowadząc do rozwoju nowotworów. Odporność na procesy utleniania stanowi jeden z ważniejszych wyróżników jakości olejów. Rafinacja nie zmienia znacząco składu kwasów tłuszczowych, jednakże zawartość frakcji niezmydlającej (m.in. tokoferole i tokotrienole, sterole, chlorofile, karotenoidy) może ulec częściowemu zmniejszeniu. Głównym celem rafinacji jest usunięcie składników niepożądanych, takich jak np. zanieczyszczenia chemiczne, mikrobiologiczne, metale, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, chlorowane węglowodory i środki ochrony roślin [7, 10, 11].  Podsumowanie  Podsumowując, należy podkreślić, że zdaniem ekspertów prozdrowotne właściwości oleju rzepakowego wynikają głównie z korzystnego składu kwasów tłuszczowych, a także obecności antyoksydantów i innych kardioprotekcyjnych składników. Uważa się, że olej rzepakowy stanowi jeden z najzdrowszych jadalnych olejów roślinnych z uwagi na jego zdolność do zmniejszania czynników ryzyka chorób układu krążenia [3, 9, 15, 17]. Sfinansowano z Funduszu Promocji Roślin Oleistych.   *Bibliografia dostępna u autorki.
Czytaj więcej

Wiadomości farmaceutyczne

Korzyści codziennej suplementacji diety kwasem foliowym podczas leczenia metotreksatem pacjentów z reumatoidalnym zapaleniem stawów Naukowcy z Japonii zbadali możliwy wpływ codziennej suplementacji diety kwasem foliowym (1,25 mg) na toksyczność i skuteczność metotreksatu (MTX) u pacjentów z reumatoidalnym zapaleniem stawów (RZS). W doświadczeniu obserwowano 19 pacjentów leczonych MTX, którzy podczas kuracji zmienili schemat suplementacji kwasem foliowym z formy tygodniowej (5 mg/tydzień) na schemat dzienny (1,25 mg/dobę). Sukcesywnie, przez 24 tygodnie po zmianie trybu suplementacji, zbierano dane dotyczące liczby białych krwinek (WBC) i płytek krwi (PLT), aktywności aminotransferazy asparaginianowej (AST) i aminotransferazy alaninowej (ALT), szybkości sedymentacji erytrocytów (OB) i poziomu białka C-reaktywnego (CRP). Nie odnotowano żadnych istotnych zmian w liczbie WBC lub PLT. Poziomy AST i ALT, które przekraczały górne granice ich prawidłowych zakresów na początku badania, znacznie się poprawiły już w 4. i 8. tygodniu obserwacji. Podkreśla się, że nie stwierdzono późniejszego pogorszenia czynności wątroby, nie zaobserwowano też żadnych znaczących zmian w poziomach OB i CRP. Prezentowane w cytowanej publikacji dane wskazują, że suplementacja diety kwasem foliowym w dawce 1,25 mg dziennie zamiast 5 mg tygodniowo w trakcie leczenia RZS może zmniejszać toksyczność powodowaną przez MTX bez wpływu na jego skuteczność. Sasaki K., Tsuji T., Kimoto Y., Yanagihara Y., Masuguchi K, Chikamori A., Watanabe H., Murakami T., Oryoji D., Hashimoto M., Horiuchi T., Egashira N.: Usefulness of daily folic acid supplementation during methotrexate treatment of Japanese patients with rheumatoid arthritis. Mod Rheumatol. 2020 Mar 30;1-6. doi: 10.1080/14397595.2020.1743493.   Interakcje między statynami a lekami przeciwdepresyjnymi Obecnie statyny i leki przeciwdepresyjne są coraz częściej stosowane w połączeniu ze względu na wysoką i rosnącą częstość występowania chorób sercowo-naczyniowych wraz z zaburzeniami psychicznymi. Autorzy przeglądu zwracają uwagę, że możliwe interakcje między tymi klasami leków nie zostały całkowicie dobrze zbadane, jak dotąd brak wystarczających badań klinicznych. W cytowanym doświadczeniu poddano analizie dostępną literaturę w kontekście postępowania farmakologicznego, ryzyka wystąpienia zdarzeń niepożądanych (AE) oraz potencjalnych klinicznie istotnych interakcji farmakokinetycznych (PK) i farmakodynamicznych (PD) między omawianymi lekami (DDI). Autorzy sugerują, że farmakodynamiczne (PD) interakcje lek – lek (DDI) są mało prawdopodobne, ponieważ statyny są wysoce selektywnymi inhibitorami reduktazy HMG-CoA i nie mają istotnego wpływu na inne enzymy lub układy receptorów. Jak dotąd dostępne dane PK pozwalają spekulować na temat potencjalnych DDI, porównując szlaki metaboliczne, transportery jelitowe i wątrobowe oraz drogi eliminacji. Wskazuje się na możliwe interakcje PK między grupami leków przeciwdepresyjnych z poszczególnymi rodzajami statyn skutkujące m.in. potencjalnym wzrostem ich stężenia w osoczu, wzmocnieniem działania leków lub wręcz przeciwnie: ograniczeniem ich skuteczności czy wzrostem ryzyka podwyższenia poziomu glukozy we krwi (u pacjentów z cukrzycą unikać jednoczesnego stosowania paroksetyny i prawastatyny). Stąd podkreśla się, jak istotne jest odpowiednie, indywidualne podejście przy wyborze postępowania terapeutycznego. Palleria C., Roberti R., Iannone L.F., Tallarico M., Barbieri M.A., Vero A., Manti A., De Sarro G., Spina E., Russo E. Clinically relevant drug interactions between statins and antidepressants. J Clin Pharm Ther. 2020;45:227–239. doi: 10.1111/jcpt.13058.   Możliwości farmakoterapii atopowego zapalenia skóry u osób starszych Przy wyborze leczenia atopowego zapalenia skóry (AZS) u osób w podeszłym wieku (AD) należy wziąć pod uwagę charakterystykę kliniczną postaci AZS oraz czynniki specyficzne dla wieku starszych pacjentów. Podobnie jak w innych grupach wiekowych, regularne stosowanie środków nawilżających w połączeniu z miejscowymi kortykosteroidami i inhibitorami kalcyneuryny, wspomagające podawanie doustnych leków przeciwhistaminowych/przeciwalergicznych, oraz unikanie czynników zaostrzających to podstawowe metody leczenia starszej postaci AZS. W przypadkach od umiarkowanych do ciężkich i/lub u osób ze zmniejszoną zdolnością do stosowania miejscowego leczenia jako dodatkowa opcja leczenia może okazać się konieczne silne leczenie przeciwzapalne. Chociaż doustne kortykosteroidy w małych dawkach mogą być przydatne w przypadku osób starszych z AZS, należy zwrócić szczególną uwagę na działania niepożądane. Doustna cyklosporyna jest rzadziej stosowana ze względu na zwiększone ryzyko złośliwości i toksyczności narządowej u starszych pacjentów z AZS. Wąskopasmowa fototerapia ultrafioletem B może być również przydatna w przypadku starszych pacjentów, chociaż konieczność częstych wizyt w szpitalu w celu przeprowadzenia radioterapii może okazać się obciążeniem dla takich pacjentów. Terapia dupilumabem znacznie poprawia zmiany skórne i swędzenie u starszych pacjentów z AZS, zapewniając szybką odpowiedź i łagodne skutki uboczne. Do wad tej terapii należą niewątpliwie ból spowodowany wstrzyknięciem, kosztowna opieka medyczna oraz regularna kontrola. Autor przeglądu wskazuje na konieczność spersonalizowanej opieki nad pacjentami z AZS z ukierunkowanymi terapiami wykorzystującymi strategie różnicowe oparte na klinicznych fenotypach i endotypach AD, biomarkerach i analizach molekularnych oraz chorobach współistniejących i powikłaniach. Tanei R.: Atopic Dermatitis in Older Adults: A Review of Treatment Options. Drugs Aging. 2020 Mar; 37(3):149-160. doi: 10.1007/s40266-020-00750-5.
Czytaj więcej