Dołącz do czytelników
Brak wyników

Felieton dietetyczny

14 marca 2022

NR 1 (Luty 2022)

Jak chomik w kołowrotku: zaprę się, padnę, a zrobię!

0 292

Kiedy byłam dzieckiem, wielu moich kolegów i koleżanek miało zwierzątka domowe. Ja miałam psa, ale większość rodziców nie była tak odważna jak moi, dlatego w domach zazwyczaj królowały chomiki. Z wielkim zaciekawieniem przyglądałam się tym małym stworzeniom, kiedy siłą swoich drobnych kończyn z ogromnym impetem wprawiały w ruch nieco większe od nich kołowrotki. Zastanawiałam się, dokąd i po co tak pędzą? Ich wysiłek sprawiał wrażenie ciężkiej pracy i wydawał mi się spektakularny i bezrefleksyjny zarazem. Dziś ten obrazek do mnie wraca, tyle że bohater tego obrazka ma zupełnie inną postać – ludzką.

Na pewno znasz to głośno i dumnie wypowiadane zdanie: Zaprę się, padnę, a zrobię. Tyle że jak padniesz, to nic nie zrobisz. Większość z nas niestety zapomina o tym mało sympatycznym, a wręcz brutalnym aspekcie biegania w życiowym kołowrotku. Padniesz ma też stan pośredni, czyli zachorujesz, wypalisz się i Twoja życiowa energia zdecydowanie się zmniejszy. Nikt nie lubi chorować, ale jakoś tak łatwo nam nie dbać o to zdrowie. Ideę work life balance promują korporacje, oferując idealne warunki do pracy, dzięki którym znajdziesz życiową równowagę. Telewizja śniadaniowa od wczesnych godzin porannych zarzuca Cię nowymi lajfstajlowymi poradami, jak spać, jak żyć, jak jeść. Ten rodzaj komunikacji w ogóle do mnie nie przemawia, to zbyt powierzchowne. Work life balance – sztandarowe hasło kampanii harmonii nie brzmi ani trochę po polsku, więc jak je rozumieć i zastosować. 

U nas trzeba apelować o obowiązek codziennego, najzwyklejszego odpoczynku i robienia sobie drobnych przyjemności. Skala najmniejsza, a już cieszy i stanowi profilaktykę tuzina schorzeń. Zatem w zaleceniach na długie i dobre życie należałoby wpisać celebrację przy filiżance pysznej kawy/herbaty, 10 minut błogiej ciszy czy rozmowę z przyjaciółką/przyjacielem i wiele, wiele innych indywidualnych radości. To zdecydowanie powinno mieć wysoki priorytet na liście naszych codziennych obowiązków. Jest niestety zupełnie inaczej, a nasz organizm bez odpoczynku nie działa efektywnie. Wydawało się i wydaje, że każdy to wie, a jednak w praktyce coraz bardziej przodujemy np. w wielogodzinnej pracy. Droga do Twojego wypalenia, permanentnego zmęczenia wygląda tak: pracę kończysz codziennie po 12–14 godzinach, dokładasz sobie kolejne domowe obowiązki i modne hobby. Zarabiasz, a później wydajesz na nocnych zakupach online. Wyceniasz swój czas pracy, swój wysiłek na impulsywny konsumpcjonizm. 

Medytacja, cisza, bycie offline, zjedzenie domowego posiłku i poczucie, że czasami nic nie musisz, to bezcenne i najbardziej wartościowe momenty w codziennym biegu pośród tysiąca zobowiązań czy zadań. Mądrze mówię, ale też doskonale znam swój chomikowy kołowrotek. W moim przypadku najpierw sygnał wysyła moje ciało, a dokładnie kręgi szyjne. Ból szyi zdecydowanie daje mi do zrozumienia, że czas pracy siedzącej przed komputerem wykroczył poza moją fizjologiczną normę, a moja mata do jogi już czeka.

Czasem musi stać się coś strasznego, żebyśmy zmienili bieg swojego kołowrotka, ale przecież nie musi. Nierzadko spotykałam i spotykam na swojej drodze takie osoby (częściej panie, ale panowie też grzeszą przepracowaniem), które chcą coś zmienić, ale nie mają na to czasu. Przychodzą do gabinetu, wykupują pakiet konsultacji, tyle że nic się przez to samo nie zmienia. Po czasie okazuje się, że cholesterol nadal jest tak samo wysoki, cukier we krwi nadmiernie rośnie po dniu z czekoladką, małą drożdżówką i pięcioma kawami z cukrem. Oczekiwano efektu, ale nie znaleziono czasu dla siebie: by dobrze zjeść, odpocząć i się wyspać. Rośnie frustracja, że tyle się robi, a owoców tej pracy jakoś nie widać. Zdarza się, że w gabinecie dostaję taką frustracją 
po uszach. 

A ja dietetyczka z doświadczeniem jeszcze coś gadam o współpracy, regularności, konsekwencji i procesie. Tu i teraz trzeba zatrzymać swój kołowrotek i zmienić kierunek biegu. Czasami wystarczy drobna korekta. Czasem też trzeba coś odpuścić, np. idealnie umyte okna tylko i aż po to, by coś zyskać, np. zdrowie (to wielkie, ciągle niedoceniane COŚ). 

Perfekcjonizm moim zdaniem ma też swoje miejsce w pracy nad sobą. On demonizuje cele i jest dla nas okrutnym jurorem. Świat się nie zawali, jeśli nie wykonasz 100% planu dietetycznego czy treningowego, czy jak w moim przypadku, jeśli nie przeczytasz jeszcze jednej analizy. Małym sukcesem będzie zjedzenie pełnowartościowego śniadania zamiast przypadkowego pączka z piekarni pod rondem. Perfekcjonizm nie pomaga nam w życiu, a wręcz utrudni...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • Roczną prenumeratę dwumiesięcznika Food Forum w wersji papierowej lub cyfrowej,
  • Nielimitowany dostęp do pełnego archiwum czasopisma,
  • Możliwość udziału w cyklicznych Konsultacjach Dietetycznych Online,
  • Specjalne dodatki do czasopisma: Food Forum CASEBOOK...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy