Mózg uwięziony w sprzecznych komunikatach
Głównym winowajcą złego samopoczucia na trasie nie jest wcale układ trawienny, lecz błędnik ukryty głęboko w uchu wewnętrznym. Służy on do bieżącego odbierania informacji o tym, jak ułożone jest nasze ciało. Podczas jazdy samochodem ucho wewnętrzne wysyła sygnał, że człowiek w zasadzie tkwi w miejscu, ponieważ nie wykonuje żadnych ruchów. Jednocześnie oczy śledzą migający za oknem, przesuwający się krajobraz, wysyłając zupełnie inną informację.
Gdy mózg otrzymuje tak sprzeczne sygnały, po prostu traci orientację, a organizm natychmiast zaczyna się buntować. To właśnie wtedy aktywuje się choroba lokomocyjna, nazywana również kinetozą, czyli przejściową reakcją organizmu wynikającą z zaburzeń zmysłów. Dotyczy ona blisko połowy dzieci, najczęściej uderzając między drugim a dwunastym rokiem życia, ale nierzadko uprzykrza też życie dorosłym. Sama w sobie nie zagraża zdrowiu, jednak takie objawy jak nudności, pocenie się, bladość skóry, spadek ciśnienia krwi czy narastające poczucie osłabienia potrafią błyskawicznie zepsuć początek wyjazdu.
POLECAMY
Pusty żołądek nie jest sojusznikiem
Mogłoby się wydawać, że najbezpieczniejszym wyjściem przed długą drogą jest rezygnacja z jedzenia. Tymczasem podróżowanie na czczo to bardzo ryzykowna strategia, która zazwyczaj przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Głód nie tylko wywołuje rozdrażnienie, ale przede wszystkim znacząco potęguje przykre mdłości. Układ trawienny staje się znacznie bardziej wrażliwy na bodźce pochodzące ze zdezorientowanego układu nerwowego.
Z kolei spożycie zbyt obfitego, tłustego dania przed wyruszeniem w drogę równie mocno obciąża organizm. Posiłek powinien być zatem niewielki i stosunkowo lekki, a ewentualne przekąski zabierane do samochodu muszą należeć do grupy tych łatwostrawnych. Równie ostrożnie należy dobierać płyny podawane w trakcie jazdy.
Oto kluczowe zasady żywieniowe ułatwiające zniesienie podróży:
- zjedz lekki posiłek bezpośrednio przed wyruszeniem, by ustabilizować żołądek,
- całkowicie zrezygnuj z jedzenia ciężkostrawnych, dużych porcji,
- podczas postojów pij regularnie drobnymi łykami,
- wybieraj niegazowaną wodę mineralną zamiast słodkich napojów,
- jeśli musisz coś zjeść w trakcie jazdy, wybierz lekkostrawną, prostą przekąskę.
Gdzie usiąść i jak patrzeć, żeby oszukać błędnik
Samo jedzenie to tylko jeden z elementów budujących komfort na trasie. Równie istotne bywa to, co dociera do układu oddechowego i w jaki sposób ułożone jest ciało. Zaduch w wieloosobowym aucie w połączeniu z zapachem benzyny lub drażniącym płynem do spryskiwaczy to gotowa recepta na nagłe pojawienie się wymiotów. Regularne wietrzenie kabiny oraz chłodny nadmuch ustawiony bezpośrednio na twarz to najszybsza metoda na ostudzenie zbliżającego się kryzysu. Aby ułatwić mózgowi prawidłową interpretację bodźców, usiądź w przedniej części pojazdu i skieruj wzrok na stały punkt znajdujący się daleko przed szybą.
Bezpieczne wsparcie ze strony natury i apteki
Gdy metody związane z oddechem czy ustawieniem fotela to za mało, z pomocą przychodzą specjalne preparaty ułatwiające przetrwanie w pojeździe. Wybór odpowiedniego środka należy dostosować do indywidualnej tolerancji organizmu. Powszechnie doceniane są środki oparte na naturalnych składnikach, zwłaszcza te zawierające w swoim składzie ekstrakty z imbiru. Dostępne są one między innymi pod postacią wygodnych drażetek do ssania lub gęstych syropów. Zaletą imbiru jest to, że nie otępia i nie wywołuje senności, jednocześnie wyciszając odruchy wymiotne.
Na rynku dostępne są także leki przeciwhistaminowe, które co prawda niwelują dyskomfort układu pokarmowego i zmniejszają perystaltykę jelit, ale jednocześnie wprowadzają w stan silnego uspokojenia połączonego z sennością. Z tego względu preparaty chemiczne, takie jak te z hioscyną, warto wcześniej omówić z lekarzem.
Podsumowanie na koniec drogi
Dobrze zaplanowana pod kątem logistyki i diety podróż może być wstępem do wspaniałego dnia, zamiast źródłem wyczerpującego dyskomfortu. Obserwowanie drogi przez przednią szybę, regularny dopływ świeżego powietrza oraz niewielki, łatwostrawny posiłek minimalizują ryzyko wystąpienia choroby lokomocyjnej. Warto testować naturalne preparaty oparte na imbirze i pamiętać, by pod żadnym pozorem nie wyruszać z domu z pustym żołądkiem. Ostatecznie, uciążliwości związane z transportem to tylko fizjologia organizmu, nad którą można z powodzeniem zapanować, znając własne ciało.